Złudne nadzieje ekipy Jaruzelskiego (1)

 |  Written by Godziemba  |  0
Druga pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny nie spełniła nadziei władz komunistycznych.
 
 
        Po wprowadzeniu stanu wojennego, władze komunistyczne nie zgodziły się na pielgrzymkę papieża w 1982 roku. Po skutecznej rozprawie z opozycją oraz zawieszeniu w dniu 31 grudnia 1982 roku stanu wojennego, rząd PRL zgodził się na wizytę Jana Pawła II w kraju.
 
 
        Najważniejsze ustalenia w kwestii pielgrzymki papieskiej zapadły w czasie posiedzeń Biura Politycznego KC PZPR  18 stycznia i 21–22 lutego 1983 roku. Oficjalne zaproszenie dla papieża do odbycia wizyty przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński wystosował 19 marca.
 
 
      Wedle analizy SB papież uważał, że „odbycie ściśle religijnej pielgrzymki („za wszelką cenę”) byłoby niecelowe, gdyż zawiodłoby to nadzieje związane z wizytą i mogłoby spowodować spadek prestiżu papieża w kręgach opozycji. Wizyta nie może być wykorzystana, ani przeciwko władzom, ani dla ich uwiarygodnienia”. Zdaniem polskich biskupów „wizyta może przyczynić się do odblokowania sytuacji wewnętrznej, znajdującej się w fazie „niebezpiecznego impasu i stagnacji” oraz do przełamania międzynarodowej izolacji Polski”.
 
 
       Natomiast  Jaruzelski wskazywał, iż  „pozycja Kościoła jest funkcją naszej siły lub naszej słabości; szczyt pozycji w 1981 roku; teraz sytuacja jest inna, ale Kościół wszedł w nowe obszary”. Odnosząc się do samej wizyty Jana Pawła II I sekretarz KC PZPR stwierdził krótko, iż należy „zminimalizować straty, zmaksymalizować zyski”.
 
 
       Na posiedzeniu BP KC PZPR w dniu 15 marca Kiszczak zauważył, iż  „mimo, że wizyta była przesądzona, ogłoszenie jej było zaskoczeniem dla wrogich struktur i ośrodków antykomunistycznych. Wewnętrzne struktury podziemne nie mają jeszcze opracowanych planów działania na czas pobytu papieża”. W podsumowaniu  obrad  Jaruzelski stwierdził, iż „teraz najważniejsza jest wizyta, trzeba jej podporządkować wszystko. Jeśli uda się, to bojkot Zachodu pęknie”. Zgoda na wizytę miała – wedle planów komunistycznych władz – doprowadzić do zakończenia izolacji Warszawy oraz zniesienia sankcji na nią nałożonych po wprowadzeniu stanu wojennego.
 
 
      Problemem dla komunistów była sprawa ewentualnego spotkania Jana Pawła II z Wałęsą. Jaruzelski uważał, iż „trzeba stworzyć taką sytuację, żeby spotkanie papieża z Wałęsą było dla niego przykre”.  Zastanawiano się także  „co zrobić, żeby nie doszło do spotkania Wałęsy z papieżem”. Jak ostatecznie podsumował przebieg dyskusji Jaruzelski: „Nasza linia – spotkanie będzie faktem wysoce niekorzystnym. Aresztowanie Wałęsy nie wchodzi w rachubę. Stosowanie psikusów wobec niego (zatrzymanie w drodze itp.) ośmieszy nas jako kierowników państwa. Co będzie jeśli dojdzie do spotkania? Można przyjąć dwa sposoby reakcji: ogłosić pełen oburzenia protest, drugi zrobić dobrą minę do złej gry, czyli bagatelizujemy ten fakt w tym sensie, że „no to co, że papież się spotykał? Spotyka się z różnymi ludźmi”.
 
 
       Przedstawiciel PRL w Watykanie Jerzy Kuberski poinformował Warszawę, że Jan Paweł II nie zamierzał zrezygnować ze spotkania z przewodniczącym „Solidarności”. W obliczu spekulacji zachodnich dziennikarzy, iż władze planują zastosowanie aresztu domowego wobec Wałęsy, szef Urzędu ds. Wyznań Adam Łopatka „poinformował Kościół, że w trosce o bezpieczeństwo Wałęsy otrzymuje on ochronę SB” i stąd pewnie wzięły się spekulacje dziennikarzy.
 
 
      Na kilka tygodni przed rozpoczęciem wizyty SB wyraźnie zintensyfikowano swoje działania, mające na celu „ rozpoznania planów, zamierzeń i inicjatyw, zarówno Watykanu, jak też kierownictwa Kościoła oraz ogniw powołanych do przygotowania wizyty papieża, z uwzględnieniem stopnia realizacji wytycznych Episkopatu i oddolnych inicjatyw organizacyjnych. (…) uniemożliwienia wchodzenia i opanowywania kościelnych komitetów organizacyjnych przez elementy antysocjalistyczne. Ukierunkowanie osobowych źródeł informacji na przejmowanie funkcji kierowniczych w tworzących się komitetach i zespołach roboczych”.
 
 
        Funkcjonariusze SB przeprowadzili także tysiące rozmów profilaktycznych z księżmi oraz osobami świeckimi, znanymi ze wspierania opozycji. Miało to na celu zapewnić spokojny z punktu widzenia komunistów przebieg wizyty oraz zneutralizować  wszelkie ,,negatywne elementy”.
 
 
       W czasie drugiego dnia wizyty Ojca Świętego doszło do jego spotkania z przedstawicielami władz w Belwederze. Jak zanotował Rakowski, I sekretarz KC PZPR w czasie wygłaszania swojego przemówienia był bardzo zdenerwowany, „ale przemówienie miał znakomite”. Inaczej słowa Jana Pawła II: „Wystąpienie papieża raczej blade, ale już z wyraźnymi akcentami politycznymi. Jeśli tak będzie przemawiał w czasie całego pobytu to obawiam się poważnych komplikacji politycznych dla naszej ekipy i naszej polityki”.
 
 
      Negatywne dla władz akcenty Rakowski zauważył w czasie wieczornej mszy św. tego dnia na Stadionie Dziesięciolecia. W homilii Jana Pawła II jego zdaniem było: „Pełno (…) mętnej historiozofii i ciągłe powroty do wielkości Polski. Sporo aż nazbyt oczywistych aluzji. Powtarza się motyw cierpień, więzionych, itp. (…) Niedobrze”.
 
 
       Kolejne zastrzeżenia władz przyniosła homilia, jaką wygłosił papież w Częstochowie. Słowa Jana Pawła II spotkały się z ostrą krytyką władz, które zagroziły nawet zmianą programu wizyty – do czego ostatecznie nie doszło. Władze komunistyczne złożyły formalny protest na ręce przedstawicieli Episkopatu, żądając również wglądu do przemówień papieskich w następnych dniach.
 
 
       Ojciec Święty nie przejął się tymi pohukiwaniami władz i wyrażał w kolejnych dniach wsparcie dla wolnościowych dążeń Polaków. Zgodził się jedynie na spotkanie z Jaruzelskim w ostatnim dniu wizyty. Wedle Rakowskiego: „Rozmowa była twarda w sprawach merytorycznych i pojednawcza w tonie”. Potem I sekretarz ujawnił, iż „w rozmowie było wiele akcentów kontrowersyjnych; ocena „S”, ocena nowej ustawy związkowej. Papież wręcz powiedział, że dla niego bardziej bolesnym faktem była nowa ustawa związkowa niż 13 grudnia. Z nostalgią mówił o „S”, że było to obudzenie się z tęsknot, że nie wykorzystano wszystkich szans”.
 
 
       Odnosząc się do spotkania papieża z Wałęsą, Rakowski zanotował, iż „prywatne spotkanie jest naszym sukcesem”. Wedle późniejszych raportów komunistycznego wywiadu spotkanie miało charakter kurtuazyjny, a papież unikał konkretnego ustosunkowania się do sprawy przyszłości „Solidarności”.
 
 
       Po zakończeniu wizyty większość pierwszych sekretarzy KW PZPR negatywnie oceniała jej przebieg. Jaruzelski, broniąc swojej polityki wobec Kościoła, podkreślił, iż  „podjęliśmy to wyzwanie bez złudzeń i iluzji, ale też z poczuciem pewności siebie. Mieliśmy świadomość, że nie obędzie się bez strat”. Przekonywał również, że wizyta pokazała, że „władza panuję nad sytuacją, że postępuje normalizacja, a jest to dla nas sprawa fundamentalna. (…) Ostateczny rezultat wizyty przechylił się na naszą korzyść”.
 
 
       W analizach MSW zauważono jednak istotne wzmocnienie pozycji Kościoła i ożywienie działań opozycji. W odpowiedzi władze zaostrzyły politykę wobec Kościoła katolickiego, nasilono także inwigilację oraz prowokacje wobec księży.
 
 
CDN.
5
5 (1)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>