Marcin Brixen's blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  5
Tego dnia pani pedagog zaprowadziła klasę trzecią a na spotkanie do pewnego klubu prasowego. Klub prasowy to było takie miejsce, gdzie pewni dziennikarze pisali gazetę, której nikt nie kupował, więc wszystkie egzemplarze kupowało państwo.
Spotkanie zaczęło się niefortunnie.
- Czy u was można pić? - zapytał na wstępie Łukaszek.
Panowie piszący spojrzeli po sobie niepewnie, a jeden lekko się uśmiechnął i zaczął coś mówić o leczeniu kompleksów i zmaganiach z rzeczywistością, która na trzeźwo jest nie do zniesienia.
5
5 (8)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Wszyscy o tym mówili, pisali, wszyscy tym żyli.
W gazetach królowały tytuły „Boję się wyznawców Platynowej Papai”. „Nie zabijajcie nas!” apelowali celebryci pod adresem zwolenników właściciela Platynowej Papai. "Od dawna ostrzegaliśmy przed tym cynicznym hochsztaplerem!" smutno konstatował "Wiodący Tytuł Prasowy".
Prokuratura postawiła zarzuty Orzemu-Jewsiakowi i jego żonie. Orzy-Jewsiak był od lat kojarzony z Platynową Papają. Był też Niekwestionowanym Autorytetem. Teraz wszyscy mówili, wszyscy wiedzieli, że to sprzeniewierzyciel. Co się właściwie stało?
5
5 (6)
 |  Written by Marcin Brixen  |  8
Obok osiedla, na którym mieszkali Hobowscy powstał nowy kompleks ekskluzywnych domów jednorodzinnych. Jeden z najbogatszych i najokazalszych pobudowało sobie starsze małżeństwo.
- A... Zaraz... Ja ich kojarzę! - przypomniała sobie babcia Łukaszka. - To ci co od lat zbierają na chore dzieci! Teraz zbierają na jakiegoś Rafałka!
- Dużo nazbierali - rzekł z przekąsem dziadek. - Że na willę starczyło...
5
5 (13)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Hiobowscy jechali autem przez jakąś małą miejscowość. Nagle auta zaczęły zwalniać i się zatrzymywać, przed nimi utworzył się zator. Posiedzieli w samochodzie dłuższą chwilę, aż wreszcie tata Łukaszka oświadczył, że idzie zobaczyć co się stało.
Łukaszek oczywiście też chciał iść.
Poszli. Na samym początku zatoru w drzewo wpasowane było osobowe auto. Obok stał wóz strażacki. W rozbitym pojeździe za kierownicą ktoś siedział. Strażacy właśnie przygotowywali się, żeby rozciąć blachę specjalnymi nożycami. Obok stał tłum ludzi i kibicował.
5
5 (8)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Trzecia a, czyli klasa do której chodził Łukaszek, miała co pewien czas zajęcia terenowe. Odbywały się one w ramach lekcji z Przygotowania Do Życia W Grupie Jednostek (kiedyś: Przygotowanie Do Życia W Społeczeństwie). Na tych zajęciach uczniowie chodzili w różne miejsca i oswajali się z różnymi przejawami życia.
Na przykład: chadzali do sądu na procesy dziennikarzy, których oskarżali inni dziennikarze, twierdząc, że oskarżeni nie są dziennikarzami tylko chuliganami i hejterami.
- Myślałem, że jest wolność słowa - powiedział Łukaszek.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  6
W sklepie na osiedlu na którym mieszkali Hiobowscy wybuchła pewnego dnia straszna awantura. Aż się wszyscy oderwali od palet z towarem i poszli popatrzyć. A działo się to, że ochroniarz zatrzymał jakieś starsze małżeństwo, które wychodziło ze sklepu.
- Skandal! Horror! Z baśki mu! - piało małżeństwo. - Żądamy aby zostawić nas w spokoju! Żądamy kierowniczki sklepu!
Przyszła kierowniczka i spytała co się dzieje.
5
5 (7)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
- Nie ma - oświadczył z mocą tata Łukaszka.
- Nie ma - przyznał po dłuższym namyśle Kubiak, kolega taty Łukaszka z pracy.
- A ja wam mówię, że jest! - zawołał ich szef i palnął pięścią w ekskluzywny blat ekskluzywnego biurka. - Jest organizacja charytatywna, która ma stop procent wydajności! Sto procent skuteczności! Zero kosztów! I co więcej, jest w niej nasz pracownik! Natychmiast proszę udać się do niego i zbadać sprawę!
- Na którym piętrze pracuje? - spytał z głupia frant Kubiak.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  12
Pan dyrektor szkoły, do której chodził Łukaszek, spokojnie spędzał styczniowe przedpołudnie. Siedział w swoim gabinecie i pisał na internetowym forum dla dyrektorów szkół gdy nagle wpadła pani wicedyrektor.
- Słyszał już pan już panie dyrektorze? - wykrzyknęła uradowana.
Pan dyrektor odruchowo wstał i spytał z nadzieją:
- Podwyżka dla budżetówki?
- Nie! Ale za to dowiedziałam się poufnie... Wie pan, ma się te wejścia tu i tam... No więc w tym roku pomoże nam Największa Kwesta!
5
5 (8)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Trwała Największa Kwesta.
Od jakiegoś już czasu przedłużono jej termin. Kiedyś był jeden dzień, potem wekeend, a od niedawna cały tydzień.
Hiobowscy szli przez miasto. Mama Łukaszka upajała się atmosferą miłości i beznienawiści. I nagle to jej upajanie się zostało brutalnie przerwane, bowiem Hiobowscy wpadli na człowieka poczwarkę.
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Ruszyła coroczna akcja pod nazwą Wszystkich Obdarujemy Siedziskiem Ponadliczbowym.
- Co to jest??? - zdumiała się babcia Łukaszka, która miała spory problem z odczytaniem na głos tej jakże długiej a zawiłej nazwy.
- To jest taka akcja społeczna - wyjaśniła jej mama Łukaszka. - Co roku zbierają pieniądze na nowe tramwaje.
Tata Łukaszka zakrztusił się herbatą.
- Czy wy macie pojęcie ile kosztuje tramwaj? - zawołał. - Przecież Największa Kwesta mimo swej wielkości zbiera ułamek kosztów całego pojazdu!
5
5 (3)

Pages