Marcin Brixen's blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Był pierwszy września.
Łukaszek poszedł do szkoły odpisać tylko plan lekcji i nie było go pół dnia. Rzekomo był również na mszy inaugurującej rok szkolny.
- Katoprawicowy terror - westchnęła mama Łukaszka. - Pewno by dostał niedostateczny gdyby nie poszedł.
- Po pierwsze: za to nie ma ocen - uniósł się dziadek Łukaszka. - A po drugie: żadna msza nie trwa pół dnia! On nas bezczelnie oszukuje! Za grosz cywilnej odwagi żeby się przyznać gdzie naprawdę był!
5
5 (5)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Każde kolonie, nawet te feministyczne, mają jedną, ważną cechę. Kiedyś następuje ich koniec. Ale zanim do tego dojdzie...
- Jest Zielona Noc! - wykrzyknął Gruby Maciek, stary, doświadczony bywalec niejdnego turnusu kolonijnego.
- Czy to coś związanego z ekologią? - zapytała Julia.
- Niezupełnie - i Gruby Maciek objaśnił na czym ten jakże piękny zwyczaj polega.
Pozostało tylko wybrać ofiarę.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Pani przewodnik w muzeum powitała grupę kolonijną dosyć nietypowo.
- Czy ktoś z was tego nie zostawił? - zapytała machając portfelem.
- Nie, bo dopiero tu przyszliśmy - odparła pani opiekunka. - A co to właściwie jest?
- Portfel. Nie ma niestety żadnych dokumentów w środku, więc nie wiem do kogo może należeć. Ale nic to. Witamy w Muzeum Triumfującego Feminizmu!
Koloniści wraz z panią opiekunką weszli do muzeum i udali się do sal wystawowych.
- Tam nie! - zakrzyknęła pani przewodniczka, ale było już za późno.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  4
- Kolonie to nie tylko ogniska, tańce i podchody - oświadczyła kolonistom pani kierownik turnusu. - To także sztuka i kultura. Dzisiaj pojedziecie do muzuem.
Jedna z pań opiekunek zebrała wszystkich i oświadczyła, że wyruszają.
- Gdzie autobus? - spytała jedna z dziewczyn.
- Idziemy do wsi, na pociąg.
- Mieliśmy jechać, nie iść! Nie mam odpowiednich butów!
- Ja też! - zaczęły jej wtórować inne koleżanki.
- Tylko do wsi! - zaczęła krzyczeć pani opiekunka. - Przecież to kawałeczek! Możecie chyba tyle przejść?!
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0

Jedna z pań opiekunek zebrała grupę kolonistów do miasta powiatowego i tam, na rynku, zadała im następujące pytanie:
- Co to jest" Faceci to mają, kobiety nie, jest twarde, schowane, i pulsuje od krwi.
- E, to proste - wyrwał się okularnik. - Mózg!
- Sugerujesz, że ja nie mam mózgu? - spytała jadowitym głosem przewodnicząca samorządu kolonijnego Julia i złapała okularnika za rękę.
- Nie mogę cię puścić, nie mam mózgu! Moja ręka rządzi się sama!
- Puszczaj, świrusko! - okularnik zaczął się szarpać z Julią.

5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  5
- Zostawili nas - wyjąkała zdumiona Julia. Okularnik myślał błyskawicznie. Wsadził ręce w kieszenie i rzekł rozczarowany: - Zostawiłem telefon w autokarze, a ty? - Ja też. - No to kiszka. - Żadna kiszka! - rozzłościła się Julia. - Na pewno zaraz się zorientują, że nas nie ma i zawrócą! - Akurat... - Musimy tylko chwilkę poczekać! Minęło dwadzieścia siedem minut. - Jak chcesz, to sobie czekaj, ja idę - oznajmił okularnik. - Może złapiemy stopa - zaproponowała bez przekonania Julia. - W życiu i w tym kraju trzeba liczyć tylko na siebie. Szybciej będzie jak pójdziemy. - Ale szosą to kawał drogi!
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Nawet na najgorszych koloniach zdarzy się jakaś atrakcja. Na koloniach feministycznych, jak poinformowano kolonistów, miał to być koncert w mieście powiatowym. Koncert miał być oczywiście lewicowy, co sugerowała sama nazwa = Lewica concret concert.
- A kto gra? - zainteresował się Gruby Maciek.
- Tu jest pełen program - powiedziała jedna z pań opiekunek.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Pani kierownik turnusu zaskoczyła wszystkich, bo powiedziała, że wszyscy koloniści będą oglądać telewizję.
- A jak ktoś nie będzie chciał? - zapytał okularnik.
- Przecież zawsze chcecie oglądać!
- Ile można oglądać horrorów czy pornoli - skrzywił się Gruby Maciek.
- Wypraszam sobie! To nie są żadne pornole! To są odważne produkcje pokazujące wyzwolenie kobiet! A zresztą dzisiaj nie będziemy oglądać żadnego filmu, tylko telewizję!
- A co będzie w tej telewizji? - chciał wiedzieć Łukaszek.
- Jak to co! Wojsko! Parada! Przecież dzisiaj święto!
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  4
Dosięgło to i kolonii. także i tych, na których byli Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik. - Nic na to nie poradzę - rozłożyła ręce pani kierownik turnusu. - Jest dwudziesty stopień zasilania. - Że co? - zdumiała się pani kucharka. - Co, gazet pani nie czyta? - Czytam "to, Co Jest". - To jest szmata a nie gazeta. Gdyby pani kupowała w kiosku "Wiodący Tytuł Prasowy"... - Się nie da. - Jak, najważniejszej gazety w tym kraju nie ma w kiosku? - Nie ma kiosku. - To gdzie pani kupuje "To, Co Jest"? - W naszym wiejskim sklepie spożywczo-monopolowo-dopalaczowym.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Jednym z najbardziej traumatycznych dzieci na koloniach jest wizyta rodziców. Nie no, oczywiście, dzieci tęsknią za swoimi rodzicami, a powitanie sam w sobie jest momentem bardzo radosnym. Pożegnanie jest rzecz jasna smutne, ale nie jest to smutek zbyt głęboki. Jest on podszyty nadzieją na ponowne i spotkanie oraz ulgą. Rodzice wyjeżdżają uspokojeni, że ich dziecko nadal żyje, dziecko pozostaje uspokojone, że rodzice nadal o nim pamiętają.
5
5 (2)

Pages