Witold Gadowski: Każdy, kto czytał Montaż Władimira Wołkowa, oraz zwrócił uwagę na Sztukę Wojny Sun Tzu wie, że najskuteczniejszą metodą pozbywania się kłopotów w ościennych krajach, zwłaszcza w tych, które mogą stać na drodze, jest ich wewnętrzna dezintegracja. Każdy pieniądz wydany na szerzenie dezintegracji, dezinformacji, obniżanie jakości informacji publicznej, manipulowanie opinii publicznej przez agenturę wpływu, jest pieniądzem zaoszczędzonym na wojnie. Rosjanie od dawna przeznaczali ogromne sumy na tzw. Akcję D.
Co się kryje za tą nazwą?
Chodzi o akcję propagandową, obliczoną na manipulowanie opinią publiczną, zwłaszcza na Zachodzie. Badałem kiedyś pismo „Konkret”, z którym związana była Ulrike Meinhof, rozmawiałem również z jej córką. Okazało się, że na to pismo wiele pieniędzy było przekazywanych wprost ze STASI. Pismo to w latach 60. uprawiało antynuklearną politykę, sterowało protestami „masowymi” wśród młodzieży. Inspirowano sprzeciw wobec rozmieszczenia broni nuklearnej w Niemczech Zachodnich. To było wprost finansowane ze STASI, a sekretarzem odpowiedzialnym za przekazywanie pieniędzy był Erich Honecker. Strategia działania nie zmieniła się od czasów Związku Sowieckiego. Ciągle widać dążenie do ekspansji, ambicje imperialne. A jedną z metod uprawiania imperialnej polityki jest Akcja D, akcja propagandowa. Obecnie, gdy media są często ważniejsze niż środki bojowe w wojnie psychologicznej, każdy pieniądz wydany na propagandę zwraca się w sposób ogromny.
Jaki ma to związek z Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych, związanym z Centrum Mateuszem Piskorskim oraz agenturą wpływu?
Od dłuższego czasu śledzę Mateusza Piskorskiego. Jako pierwszy opisałem jego wystąpienie w telewizji w 2008 roku, gdy na ulicach Gori serwował propagandę w rosyjskiej telewizji. Zwracałem uwagę, że jest to działalność agenturalna lub quasi agenturalna. Wskazywałem jego związki z Koczetkowem, na jego wyjazdy jako misja obserwacyjna, by sprawdzić demokratyczność wyborów w Naddniestrzu. To wszystko pokazuje, jak głęboko jest używane to narzędzie. W takiej roli występują również inni koledzy Piskorskiego z ECAG, nieprzypadkowo związani z tzw. Ruchem Narodowym.
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/gadowski-sledzmy-rosyjska-agenture,10061905820#ixzz2vsW0t5Ei