Sejmowa debata nad projektem noweli przewidującej ściganie za publiczne wypowiedzi o „polskich obozach zagłady", pokazała szeroki brak wiary, prawnego przeciwdziałania tym szkalującym Polskę i Polaków pomówieniom, zwłaszcza wśród aktualnej władzy. Na szczęście przegłosowano dalsze prace nad projektem.
W trakcie dyskusji odnosiłem wrażenie, że część zabierających głos, z wiceministrem sprawiedliwości na czele, nawet nie próbuje, jeśli uważa projekt za słaby, go poprawić. To tak jakby prokurator zamienił się w adwokata.
Chodzi o projekt PIS by publicznie użycie słów „polskie obozy śmierci", „polskie obozy zagłady", „polskie obozy koncentracyjne" stanowiło przestępstwo, nawet jeśli popełniono je za granicą, ścigane przez IPN z urzędu, zagrożone więzieniem i podaniem wyroku do publicznej wiadomości.
Dane MSZ pokazują, że tylko w 2012 r. ok. 130 razy odnotowano użycie słów o „polskich obozach śmierci" z lat II wojny światowej.(...)http://www.rp.pl/artykul/1078091.html