Nie ten milion

 |  Written by  |  12

 

 

Newsweek Polska41/2017

    IDĄ PO NAS

    TEKST Renata Grochal ZDJĘCIA Marek Szczepański

    Jacek Żakowski: PiS zniszczy uczciwe, wolne media, tak jak zniszczyło hodowlę konia arabskiego. Andrzej Morozowski: Gdybyśmy w TVN24 zrobili akcję w ich obronie, to myślę, że jakiś milion ludzi na ulicach by nas bronił. Dominika Wielowieyska: Nie możemy się dać prowadzić PiS jak barany na rzeź.

    No i ten milion przyszedł. Ale nie po was, panie Morozowski:

    O pokój dla Polski i świata modlili się uczestnicy akcji "Różaniec do granic". W sobotę wzdłuż granicy stanęło milion osób, by wspólnie się modlić. Modlitwa odbyła się na górskich szczytach i na morzu, na lotniskach, w bazie wojskowej w Afganistanie i za kołem podbiegunowym. (http://www.tvn24.pl)

     Przyszedł po to, aby i was bronić...

    Od wojny, nędzy i od głodu
    Sponiewieranej krwi narodu
    Od łez wylanych obłąkanie
    Uchroń nas Panie!

    Od nieprawości każdej nocy
    Od rozpaczliwej rąk niemocy
    Od lęku przed tym, co nastanie
    Uchroń nas Panie!

    Od bomb, granatów i pożogi
    I gorszej jeszcze w sercu trwogi
    Od trwogi strasznej jak konanie
    Uchroń nas Panie!

    Od rezygnacji w dobie klęski
    Lecz i od pychy w dzień zwycięski
    Od krzywd, lecz i od zemsty za nie
    Uchroń nas Panie!

    Uchroń od zła i nienawiści
    Niechaj się odwet nasz nie ziści
    Na przebaczenie im przeczyste
    Wlej w nas moc, Chryste!

    To chyba nie był ten milion, którego oczekiwaliście.

     


     

     

    5
    5 (7)

    12 Comments

    Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

    Torpeda Wulkaniczna
    co tu dodać, co tu komentować.
    Słucham o akcji na PR1 i słyszę w słowach ludzi uczestniczących ową wiarę, ufność  i spokój - ten bezgraniczny, uśmiechnięty do WSZYSTKICH.

    Do tej "Trójcy" na fotce też, bo w końcu  czymże oni są?
    Trochę mi żal Żakowskiego - wystartował ( jak dla mnie )  z ks.Tischnerem i Michnikiem.
    Zostały mi z tego tylko  filozoficzno-goralskie  gadulce Księdza - jeszcze na kasecie magnetofonowej.

    Tamte dwie pozostałe postaci  z fotki ( babę trochę kumam - to ta od Petru?  Faceta w ogóle )... cóż, różaniec ich chyba boli.

    Pozdrawiam :o)


     

    <p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

    Obrazek użytkownika tł

    Ty, Torpedo, musisz być szczęśliwym człowiekiem! Nawet nie rozpoznajesz czołowych bojowników o wolność i demokrację w "tymkraju" ;-)))

    PS. Jak diabła wysmagać różańcem, to go boli ;-)
    Obrazek użytkownika krisp

    krisp
    Potwierdzam. To nie był ten milion. W "mojej" modlitewnej lokalizacji (Jałówka, woj. podlaskie, granica polsko-bialoruska w środku lasu) modliliśmy się o jedność wszystkich Polaków, niezależnie od barw partyjnych (co wybrzmiało bardzo dobitnie z ust kapłana prowadzącego modlitwę), pokój w Polsce i na świecie. Wśród nas była ekipa TVN, swobodnie kręcąca swój materiał, pośród modlących się ludzi (rozpiętość wieku od lat 2 do nieskończoności, z przewagą młodszego pokolenia, w tym z licznymi rodzinami z małymi dziećmi), bez jakiejkolwiek agresji z ich strony. Dominował nastrój radosnej modlitwy, pokoju i spokoju, przy czym w trakcie odmawiania części II Światła wszyscy trzymaliśmy się za ręce, jak przystało na braci i siostry w Chrystusie.

    ​Przynajmnej przy okazji Różańca do Granic, nie musieli się niczego obawiać. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak będzie dalej, a w zasadzie jak Stwórca dalej poprowadzi nasze polskie sprawy, ale jestem dziwnie spokojny, że jesteśmy w dobrych rękach Bożej Opatrzności. Jakby nie było, modlitwa Ojca Dolindo Ruotolo "Jezu, ty się tym zajmij",  upowrzechnia się na polskiej ziemi z szybkością światła, a On ma swoje dobre rozwiązania dla najtrudniejszych spraw, choć może w sposób nierychliwy z naszego ludzkiego punktu widzenia. smiley

    Pozdrawiam

    ​krisp
    Obrazek użytkownika krisp

    krisp
    W wolnym kraju KUŻDEN JEDEN, jak mawiają gdzieniegdzie na Podlasiu, może zlądować w środku lasu w Jałówce, aby tylko nie przekroczyć granicy, bo nasi się wkurzą, a Białorusini od razu zapudłują. devil

    Pozdrawiam

    krisp

    PS. Jakbyś się wybierał do Jałówki, to daj znać. We dwójkę zawsze raźniej. laugh
    Obrazek użytkownika Szary Kot

    Szary Kot
    ale byliśmy z mężem w pobliskim kościele, na specjalnym nabożeństwie, odprawianym o 14.00, w łączności z modlącymi się na granicach. Pełen kościół, oczywiście dominowali starsi, wiadomo, im najtrudniej wytrzymać całodzienną czasami wyprawę. Jednak młodszych też było sporo, a to cieszy...
    Różaniec prowadzony był przez Matki Różańcowe z parafii i czułam tu pewien zgrzyt. Nie lubię nadmiernej egzaltacji przy rozważaniach czy też emfazy podczas odmawiania różańca, a tego mieliśmy wręcz w nadmiarze. No cóż, taki koloryt starszych pań wink
    Początkowo musiałam się kilka razy napomnieć: przyjmij to jako pokutę, za ojczyznę, przyjmij to jako....., ale potem przyszła refleksja, że prosta wiara tych kobiet i ich wierne szeptanie "Zdrowasiek..." trzyma tę naszą wiarę, trzyma polski Kościół.
     

    "Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
    Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
    Obrazek użytkownika boldandcharm

    boldandcharm
    Pamiętam świadectwo człowieka zaangazowanego kiedyś w świat muzyki techno. Opowiadał od strony czysto technicznej ( bo tym się zajmował) jak w czasie takich wydarzeń sączy się młodym ludziom do głów i serc tresci satanistyczne, do takiego stopnia, że często całkem nieswiadomi, uczestniczą w satanistycznych orgiach. Koniec końców ten człowiek pracując wówczas w Niemczech, przejrzał i doświadczył otwartego szatańskiego ataku, przed którym uciekał w panice pociągiem. Tutaj clue. Otóż powiedział, że głęboko odczuł przekroczenie granicy polskie( w trakcie jazdy) jako doświadczenie  przychodzacego nagle spokoju i bezpieczeństwaj 
    Goraco dziękował wszystkim babciom i "Matkom Różańcowym" za " odklepywane latami różańce i twierdził , że to miedzy innymi za ich sprawą sie uratował.
    Obrazek użytkownika Szary Kot

    Szary Kot
    jest pomysłodawcą i jednym ze współotganizatorów Różańca do granic.A w ubiegłym roku organizował Wielką Pokutę na Jasnej Górze.
     

    "Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
    Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
    Obrazek użytkownika tł

    Ponieważ - Bogu dzięki - jestem człekiem gruboskórnym, to muzyka mi nie robi ;-)! Mimo, że od bardzo wielu lat b.lubię Doorsów i Rolling Stonsów, to szatan się mną nie zainteresował. Ale jeśli ktoś potrzebuje techno do nawrócenia, to proszę bardzo.

    PS. Please to meet you RS to tekst o obecności szatana, ale bynajmniej nie satanistyczny, imho...
    Obrazek użytkownika Szary Kot

    Szary Kot
    nie znam się na muzyce techno, nie lubię...
    Zapewne nie jest tak, że cała jest satanistyczna wink. Człowiek, o którym wspomniał boldancharm, przez muzykę został wciągnięty do satanistycznej sekty. Gdy to zrozumiał, podczas koncertu w Niemczech, uciekł. Obawiał się pościgu fizycznego - wszak poznał ich tajemnice, ale odczuwał też coś, co można nazwać pościgiem duchowym. Gdy jechał pociągiem, z Berlina do Polski, nie zdając sobie sprawy, gdzie się dokładnie znajduje, nagle poczuł niesamowity duchowy pokój, wszystko się w nim uspokoiło, ucichło. Wtedy dowiedział się, że pociąg właśnie przekroczyl granice Polski. Później, już po rozmowach z ludźmi wierzącymi i z egzorcystą, zrozumiał, że ten pokój związany był z tym, że Polska jest krajem, gdzie ciągle trwa modlitwa różańcowa. I jakkolwiek by to fantastycznie i nieprawdopodobnie nie zabrzmiało, można powiedzieć, że to miejsce, gdzie rozciąga się taki ochronny parasol, który nas chroni przed złem. Stąd jego pomysł na taką własnie formę modlitwy.
     

    "Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
    Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
    Obrazek użytkownika tł

    " ale potem przyszła refleksja, że prosta wiara tych kobiet i ich wierne szeptanie "Zdrowasiek..." trzyma tę naszą wiarę, trzyma polski Kościół."
     
    TAK!
    Obrazek użytkownika tł

    Już kiedyś cytowałem ten fragment. Chyba jeszcze na starych NP.

    "
     
    Mógłby pan na to odpowiedzieć, że chylę przed nim głowę, ponieważ wiem, że jest bezbronny. Ale jaoddawałbym mu cześć, nawet gdyby był uzbrojony
    w karabin maszynowy. Tego bowiem wymagainteres Niemiec i moje sumienie niemieckiego katolika. Z
     jednego tylko oskarżenia winienem siętłumaczyć przed polskim klerem: że zabroniłem pielgrzymek do cudownego obrazu Matki Boskiej wCzęstochowie. Ale to konieczność. Byłoby rzeczą nader niebezpieczną dla okupacji niemieckiej wPolsce pozwolić na gromadzenie się raz po raz dokoła tego sanktuarium tłumów złożonych
    z setek
    tysięcy fanatyków. Klasztor częstochowski odwiedzało przeciętnie
    w
    ciągu roku około dwóch
    milio
    nów wiernych. Zabroniłem pielgrzymek, zabroniłem wystawiania obrazu Czarnej Madonny na
    widok publiczny. Z
    wszystkich innych zarzutów winienem zdać rachunek jedynie mojemu Fü
    hrerowii
    własnemu sumieniu.
     
    Umilkł nagle
    i
    rozejrzał się dokoła. Wypowiedział to w
    szystko jednym tchem, a
    przez tę elokwencjęprzebijała uraza i żal. Wszyscy patrzyli na niego
    w
    milczeniu. Frau Brigitte płakała cicho, uśmiechającsię przez łzy. Frau Wächter
     
    i Frau Fischer były wzruszone; nie odrywały spojrzenia od zlanej potem
    twarzy Ge
    neralgouverneura. Frank otarł czoło chustką. Zwrócił twarz ku mnie, przyjrzał mi sięuważnie,
    w
    końcu uśmiechnął się
    i
    zapytał:
     -
    Pan był w Częstochowie,
    nicht wahr?
    Owszem, byłem w Częstochowie kilka dni przedtem, zwiedziłem słynne sanktuarium
    i
    byłem goś
    ciem
    braciszków należących do rzymskiego zakonu paulinów. Ojciec Mendera zaprowadził mnie do
    podziemnej krypty, w
    której przechowują wizerunek Czarnej Madonny, otaczany największą czcią
     w
    całej Polsce. Jest to obraz
    w
    stylu bizantyjskim, ujęty
    w
    srebrną ramę. Nazwa pochodzi od barwytwarzy, poczerniałej
    w
    dymie pożaru, który wzniecili oblegający klasztor Szwedzi. StadthauptmannCzęstochowy, który, jako bliski krewny Himmlera, był przedmiotem szczególnego lęku, nienawiści
    -i
    uprzejmości
    -
    zakonników, zezwolił
    w
    drodze wyjątku na pokazanie mi wizerunku Czarnej Madonny.Po raz pierwszy od początku okupacji niemieckiej w Polsce obraz miał być ukazany oczom wiernych
     i
    zakonnicy przyjęli tę niespodziewaną łaskawość
    z radosnym zdumieniem.Przesz
    liśmy przez kościół
    i zeszli w
    dół do podziemia,
    a
    w ślad za nami zeszła gromadka chłopów,którzy byli właśnie
    w
    kościele
    i
    widzieli nas przechodzących. Dwaj inspektorzy StadthauptmannaCzęstochowy, Günter
     
    Laxy i Fritz Griehshammer, oraz dwaj towarzyszący
    SS-
    mani zatrzymali się
     w progu i
    Günter
     
    Laxy dał jakiś znak ojcu Menderze, który spojrzał na mnie zmieszany, mówiąc powłosku:
    -
    Wieśniacy.
     
    Odpowiedziałem na cały głos po niemiecku:
     -
    Wieśniacy tu zostaną.
     
    W tej chwili nadszedł przeor klasztoru: drobny, ch
    udy staruszek o
    pełnej zmarszczek twarzy; płakał
     i
    uśmiechał się przez łzy, od czasu do czasu wycierając nos wielką zieloną chustką. Złoto, srebro
     i
    cenne marmury lśniły łagodnie
    w
    półmroku kaplicy. Gromadka chłopów poklękała przed ołtarzem
     z wzrokiem wlepionym w
    srebrną kratę, która kryje
    i
    chroni starożytny obraz Matki BoskiejCzęstochowskiej.
    W
    ciszy podzwaniały tylko czasem karabiny dwóch SS
    -
    manów stojących
    nieruchomo w progu.
    Nagle głęboki odgłos bębnów zatrząsł murami podziemia
    i przy akompaniamencie
    srebrnych trąb,dźwięczących tryumfalnymi tonami muzyki Palestriny, krata zaczęła się powolutku unosić
    i
    ukazała się
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
    Czarna Madonna z Dzieciątkiem
    w ramionach, strojna w
    perły
    i
    drogie kamienie iskrzące się
     w
    czerwonawym blasku świec. Wieśniacy płakali, przypadłszy twarzami do ziemi. Słyszałem zduszonełkania, stuk czół
    o
    marmurową posadzkę. Wzywali Madonnę po imieniu, przyciszonymi głosami:
    Maryjo, Maryjo
    ”, jak gdyby wołali kogoś ze swoich najbliższych
    -
    matkę, córkę, siostrę, żonę. Nie, nie
    tak jak mat
    kę. Nie mówiliby
    w takim razie
    Maryjo
    , lecz
    matko
    ”. Madonna była matką Chrystusa,tylko Chrystusa. Dla nich była siostrą, żoną, córką, wzywali ją po imieniu, cichymi głosami: „
    Maryjo,Maryjo
    ”, jakby bali się, że ich usłyszą dwaj SS
    -
    mani stojący nierucho
    mo w
    progu. Głęboki groźny głosbębnów
    i
    przeraźliwe jęki długich srebrnych trąb wprawiały
    w
    drżenie fundamenty klasztoru,wydawało się, że lada chwila runie na nas marmurowe sklepienie. Wieśniacy wciąż wołali: „
    Maryjo,Maryjo!
    ”, jakby chcieli obudzić zmarłą, jakby chcieli wyrwać ze snu śmierci siostrę, żonę czy córkę.
     W pewnej chwili przeor i
    ojciec Mendera obrócili się powoli, wieśniacy nagle umilkli
    i
    także odwrócilisię
    i wszyscy spojrzeli na
    Günter
    a Laxy, na Fritza Griehshammera i
    dwóch uzbrojonych SS
    -
    manównieruchomo stojących
    u progu, w
    stalowych hełmach kryjących im czoła. Patrzeli na nich
    i
    płakali
     w
    głębokim milczeniu. Potem huk bębnów zabrzmiał jeszcze głośniej, odbity od kamiennych murów,srebrne trąby zajęczały pod marmurowym sklepieniem, krata opadała powoli; Czarna Madonnaznikała
    w
    oślepiającym blasku klejnotów
    i
    złota. Wieśniacy zwrócili ku mnie twarze zalane łzami.Uśmiechali się do mnie.
     
    To Curzio Malaparte, "Kaputt".

    Jestem wieśniakiem z twarzą zalaną łzami i uśmiecham się...

    Więcej notek tego samego Autora:

    =>>