Pięta achillesowa

 |  Written by  |  11

Piętą achillesową posła Pięty okazała się być najstarsza pięta w historii polityki. Oczywiście nie oznacza to, iżbym uważał pannę dwojga imion Pek za jakąś współczesną Dalilę albo i Christinę (Keeler), choć tej drugiej możliwości obecnie wykluczyć się nie da...

Nie wiem jakie konsekwencje poseł Pięta poniesie i, szczerze mówiąc, niewiele mnie to zajmuje.Tak samo, jak nie zajmuje mnie ocena moralna tego parlamentarzysty. Wiem tylko jedno, poseł Pięta, który od niedawna zasiada w Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, powinien z niej wylecieć na pysk. Natychmiast, niezależnie od dalszego rozwoju tej afery lub pseudo-afery.

Dlaczego? Bowiem wykazał się podwójną głupotą (wdając się w rzekomy romans i wyjątkowo idiotycznie go tłumacząc), co dowodzi jego totalnej niekompetencji i niewiedzy o mechanizmach działania owych „specjalistów”.

Za Piętę achillesową należałoby też porządnie zmyć głowę koordynatora służb, Mariusza Kamińskiego,

5
5 (6)

11 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Szczegółów tej sex-afery nie znam, nie wiem nawet czy to jest w ogóle afera.

Zagadnienie główne polega na tym, w jaki sposób szukamy sobie partnerek. Najpowszechniejszy sposób polega na tym, że szukamy ich w najbliższym sąsiedztwie. Jeśli w najbliższym sąsiedztwie jest nasza sekretara (biuściasta i wodzaca oczami za nami), to szukanie partnerki poza biurem jest nieergonomiczne. Poza tem zdobywanie kobiet poza biurem wiąże się z ryzykiem opisywanym w Egipcjaninie Sinuhe: nefer, nefer, nefer... o chorobach wenerycznych nie wspomnę.

Kwestia druga to ta, że samce i samiczki Alfa występują w znacznej koncentracji. Można by porównać tych ludzi do plemników, które jeden drugiego wspierają, trochę się ze sobą biją i kłębią, a wszystko po to, by lider dotarł do celu. To jest nieusuwalna cecha biologii ludzkiej. Dzielnice rządowe, wspólne przedszkola dla dzieci, wspólne życie partyjne, wspólne wyjazdy integracyjne - wszystko to niesłychanie ogłupia. Nasi przodkowie znaleźli na to receptę w postaci dekoncentracji elity - Respublica Provincialis (definicja Andrzeja Fredry). A i to do końca nie pomagało, bo jak muchy do lepu elita zlatywała się do dworu królewskiego i tu była ruja i poróbstwo z damami dworu, z wyrastającymi jak grzyby po deszczu zamtuzami itd. Naturalnie szpieg na szpiegu szpiegiem poganiał. Nota bene sporo przy tej okazji pięknej poezji powstało, np Jana Andrzeja Morsztyna - też szpiega i zdrajcy.

Słusznie mówimy, że panny boginie
– bo ginie każdy, kto im się nawinie.
Obrazek użytkownika tł

Drogi Alchymisto, pozwolę sobie zaoponować wobec Twoich tez dotyczących ergonomii. Prawdzają się one w pewnej mierze li tylko na etapie licealnym i studenckim. Gdy zakończyłem ten ostatni i podejmowałem pracę, jeden z moich mentorów przypomniał mi pewną sentencję. Brzmiała ona: "Gdie żywiosz, nie ...biosz" ;-)!
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Podzielam Twój pogląd, ale życie ludzkie jest krótkie, stres związany z uprawianiem polityki bardzo wysoki, podobny trochę do żywotu kapłana, który bez przerwy ma do czynienia z wyborami moralnymi. I albo zamienia się w "Kudłatego Józka" albo nie.

Jeżeli spędzasz 12 godzin w biurze poselskim, na posiedzeniach Sejmu, potem w nocnych naradach, to gdzie masz czas, żeby jeszcze wyjeżdżać na dziwki? Same do Ciebie przychodzą.

Reakcja obronna może być taka, że idziemy w łakomstwo i tyjemy. Albo w alkohol. Albo w narkotyki. Politycy są nieustannie grillowani przez służby specjalne, urzedasów, szpiegów oraz wyborców. To jest ciśnienie, które robi z mózgu watę. Albo mózg zachowuje, ale ciało zamienia w watę.
Obrazek użytkownika tł

Polityka jest obowiązkiem, ale tylko dla mężów stanu ;-). 
W notce odnotowują jedynie niekompetencję i głupotę Pięty w zakresie kompetencji jednej z komisji, w których zasiadał. 
Cóż, nawet zatrudnianie eunuchów do polityki nie dawało pożądanych rezultatów ;-). Na szczęście poseł Pięta znika ze sceny, choć jego casus powinien zostać włączony do szkoleń nowowybieranych posłów. 

PS. Nikt nie miał specjalnych pretensji do Porfumo z powodu zadawania się z panną Keeler. Pretensje dotyczyły faktu, że zadawał się z nią także sowiecki attache...
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Nie każdy ma swojego Wieniawę od takich spraw. Gdzie jest kontrwywiad??? Gdzie jest kontrwywiad partyjny chociażby?
Obrazek użytkownika tł

Gdy Piłsudski, chyba nieco złośliwie, zrobił Wieniawę komendantem warszawskiego garnizonu, ten bon-vivant natychmiast dostosował swoje zachowanie do tej funkcji, wiedząc, że to co przystoi szwoleżerowi, nie przystoi komendantowi... ;-)

A gdzie były kondrwywiady jawne tajne i dwupłciowe? No właśnie dlatego proponuję zmycie głowy ministrowi Kamińskiemu!
Obrazek użytkownika karlin

karlin
Kamiński może właśnie odbiera SMSy z gratulacjami. Dumny jak komsomolec, który zakablował kolejnego członka rodziny.

Ile jeszcze trzeba dowodów, że on został szefem specsłużb wyłącznie po to, aby NIC się w nich nie zmieniło?

 
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
Nie chcę moralizować, bo nie noszę hipokryzji.
No i to jest pierwsze moje zastrzeżenie do Pięty:):):)
Po drugie uważam, że co nie uchodzi mężowi, tym bardziej nie uchodzi "mężowi stanu", ten bowiem, nie potrafiąc opanować zachcianek, szkodzi nie tylko własnej rodzinie.
Po trzecie Pięta wywodzi się z KPN-u (a działaczy tegoż miałem, wątpliwą, okazję poznać), co już samo w sobie było marną rekomendacją nawet do sejmu.
PS
Święty nie jestem, ale nigdy nie "wykorzystywałem stanowiska służbowego", nawet "kuszony" (a miewałem okazję)...
To pewnie przez tę wrodzona podejrliwość...:):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
Dialogi na B&R przypominają komunikację z oddalającą się od Systemu Słonecznego stacją kosmiczną...:(:(:(
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika max

max
Co mi przypomniało...
Pamiętasz, z lat jeszzce 90-tych, pana od s-f, który zwał się Sawaszkiewicz?
Jacek chyba...
Napisał kilka książeczek, które wtedy wydawaly mi się nie najgorsze. Obecnie byłyby zapewne okrzyknięte arcydziełem, na bezrybiu.
Ale był tam motyw orbitującej stacji, gdzies za orbitą Urana i - czegoś złego, podpełzającego.
Aż mi się łęzka w oku zakręciła. 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>