Historie rodzinne. Styczeń-luty 1942 rok

 |  Written by Tomasz A S  |  5

Razem z Mamą na Pawiaku

Tekst ten był opublikowany po raz pierwszy na portalu Niepoprawni.pl 25 marca 2013 r. (1810 odsłon),

 
Spisane przez mego młodszego brata Łukasza

    "Po wielu latach postanowiłem spisać wydarzenia związane z pobytem mojej Mamy w więzieniu na Pawiaku w czasie okupacji w roku 1942. Pomyślałem sobie, że powinienem to zrobić z dwóch powodów, po pierwsze, żeby losy Polaków, którzy przeżyli gehennę wojny, nie zostały zapomniane oraz z drugiego, już bardziej osobistego, ponieważ byłem, choć nieświadomie, tego uczestnikiem (Mama moja była w tym czasie w ciąży właśnie ze mną, urodziłem się we wrześniu 1942).

    Okres pobytu na Pawiaku (właściwie na oddziale żeńskim tzw. Serbii) był na szczęście dość krótki, Mama została zatrzymana 26.01.1942. a zwolniona 16.02.1942. Powód wezwania na Gestapo na przesłuchanie, po którym została aresztowana i przewieziona na Pawiak, nie był w momencie aresztowania znany. Sytuacja wyjaśniła się dopiero na Gestapo, było to dla Ojca i rodziny niepokojące, gdyż nieświadomość, za co nastąpiło uwięzienie, powodowało różne domysły a także różne z tym związane rokowania co do przyszłości.
    Powód na szczęście był dość prozaiczny, ale daje to wyobrażenie, jak łatwo można było sobie przysporzyć tarapatów i w następstwie stracić życie.

    Otóż jeden z braci mojej Mamy, Jan Rogowski, podczas działań wojennych 1939 dostał się do niewoli i był więźniem obozu jenieckiego w Woldenbergu (dziś Dobiegniew leżący na terenie woj. zielonogórskiego).
    Na tyle, na ile pozwalały niemieckie przepisy, Mama utrzymywała korespondencję z moim Wujem. Do celów takiej okresowej korespondencji (częstotliwość zależała od stopnia pokrewieństwa) służyły specjalne „druki”, z ograniczoną liczbą wyrazów do przekazania. Była także instrukcja, o czym można było pisać, oczywiście treść podlegała cenzurze.
    Po ataku Niemców w czerwcu 1941 na Związek Sowiecki, a potem przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny po ataku Japończyków w grudniu tego samego roku, w serca wielu Polaków wstąpiła nadzieja, że może nie od razu, ale w niedługim czasie Niemcy przegrają wojnę. Moja Mama chciała tę wiadomość przekazać swemu Bratu do oflagu. Oczywiście nie wprost, ale stosując pewne opisy, z których mógłby się domyśleć o co chodzi. Napisała więc „macocha nie czuje się dobrze i chyba już długo nie pożyje”. To, jak się później okazało, było powodem aresztowania mojej Mamy i dociekań gestapowców, bo stwierdzili, że u nas w rodzinie nie ma żadnej macochy. Mama się przyznała, że chciała przekazać swe przewidywania o tym, że wkrótce wojna się zakończy. Na zapytanie dlaczego tak sądzi, powiedziała, że tak samo było podczas pierwszej wojny, zakończyła się przecież po przystąpieniu do wojny USA. Wtedy gestapowiec, jak opowiadała Mama , zrobił się czerwony ze złości.
    Mojemu Ojcu udało się wkrótce uzyskać informację, że ktoś z Niemców (w miarę ważny, żeby mógł załatwić zwolnienie Mamy) jest zapalonym filatelistą. Zgodził się załatwić zwolnienie Mamy za pewne rzadkie walory filatelistyczne, których brakowało mu do jego kolekcji. Po pewnych staraniach, oczywiście za grubsze pieniądze, udało się zdobyć potrzebną serię znaczków estońskich lub łotewskich, które w rezultacie otworzyły bramy Pawiaka. Mama pojawiła się w domu na Białobrzeskiej prawie niespodziewanie. Po wyjściu za bramę Pawiaka udało się Jej zatelefonować do domu, że jest na wolności, zaraz wsiada w tramwaj i jedzie do domu. Moje dwie starsze siostry Joanna i Kinga (9 i 6 lat) pobiegły na przystanek [Grójecka róg Wawelskiej] i tam doczekały się Mamy. Pierwszą rzeczą, o którą poprosiła po przybyciu do domu, były gotowane kartofle. Mama nigdy za wiele nie opowiadała na temat samego pobytu na Pawiaku. Z tego, co pamiętam, to wspominała bardzo ciepło Żydówki, które siedziały z nią w celi, wykazywały dużo zainteresowania i troski znając jej błogosławiony stan. Wspominając je Mama bardzo się wzruszała, zdając sobie sprawę, że na pewno Pawiaka nie przeżyły. Sądzę, że dużą pomocą dla Mamy było to, że była osobą bardzo wierzącą. W sytuacji, w jakiej się znalazła, obawy nie tylko o swój los, ale mój i czwórki dzieci, które zostały w domu, wiara i zaufanie w Opatrzność pomogła jej przejść przez to bardzo trudne doświadczenie. Dzięki Bogu do końca okupacji aż do wybuchu powstania nie było więcej tego typu zdarzeń.
    Łukasz S."

    To tyle mój młodszy Brat. Dodać tu jednak muszę uzupełnienie tego opisu.
    Mama po dotarciu do domu zaczęła opowiadać.

    Między innymi to, że jedna z współwięźniarek, aby skrócić sobie i innym czas, wróżyła swoim więżniarkom-współtowarzyszkom. Wywróżyła Mamie, że w domu jest u nas olbrzymia ilość pieniędzy, z czego Mama się wówczas śmiała, wiedząc, jaka jest u nas ciężka materialna sytuacja.
    Mama opowiadając o tym Ojcu, zauważyła wielkie Jego poruszenie, bo zawsze mówił, że w gusła i wróżby nie wierzy. Teraz jednak musiał uwierzyć, przynajmniej w niespotykany zbieg okoliczności!
    Powiedział Mamie w tajemnicy, że to prawda. W domu była paczka z olbrzymią ilością dolarów ze zrzutów. Znajdowały się ukryte w niewykończonej jeszcze części domu, w piecu kaflowym. W tym czasie, gdy Mama siedziała na Pawiaku, kurier z AK przyniósł pieniądze w celu czasowego ukrycia. Wkrótce szczęśliwie pieniądze zostały zabrane, zgodnie z przeznaczeniem.

    Na zdjęciu: Więzienny budynek projektowany w 1830 r. przez słynnego architekta Henryka Marconiego.
    Budynek największego więzienia w GG.
    W pierwszym okresie funkcjonowania Pawiaka do marca 1940 r. więzienie podlegało Wydziałowi Sprawiedliwości Urzędu Generalnego Gubernatorstwa. W marcu tego roku Pawiak stał się więzieniem śledczym Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Dystryktu Warszawskiego a szczególnie jej Wydziału IV Tajnej Policji Państwowej Gestapo.


    Inne moje Historie Rodzinne:
    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-ukraina-1887-1936#.U1ocmKKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-rok-1920-z-ukrainy-do-pol...

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-wrzesie%C5%84-1939#.U1oi6KKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-7-pa%C5%BAdziernik-1939#.U1odUKKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-rok-1940-sierpie%C5%84-wrzesie%C5%84-angielscy-je%C5%84cy-uciekaj%C4%85-ze-stalagu-xx-z-torunia#.U1ogCqKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-stycze%C5%84-luty-1942-rok#.U1oekaKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-1-8-sierpie%C5%84-1944-na-ochocie#.U1obkqKIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-kto-budowa%C5%82-sieci-telefoniczne-w-ekwadorze-cz1#.U1okc6KIiSo

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-kto-budowa%C5%82-sieci-te...

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/audycja-katy%C5%84ska-z-1974-roku-jerzego-c...

    http://www.blog-n-roll.pl/pl/historie-rodzinne-rok-1976-%E2%80%93-p%C5%8...


     

     


     

    5
    5 (7)

    5 Comments

    Obrazek użytkownika Tomasz A S

    Tomasz A S
    Przeniosę też inne wpisy. Dodatkowo w opracowaniu mam 7-8 październik 1939. W tamtych dniach o napływ kolejnych niezwykłych zdarzeń było nie trudno! A te dni były naprawdę szczególne.
    Obrazek użytkownika Danz

    Danz
    Dziękujemy za przypomnienie swojego wpisu.  Ja również poszperam w mojej komputerowej szufladzie i podzielę się tym co pisałaem na npl (oczywiśćie wybiorę temat, który pozostaje aktualny).
    Pozdrawiam.

    Cytat:
    Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
    Empedokles

    Więcej notek tego samego Autora:

    =>>