Jak to było, Panie Prezydencie?

 |  Written by Katarzyna  |  24

Polski sen o wielkości się kończy. Bezpieka i Niemcy rozgrywają Prezydenta - podsumował ostatnie wydarzenia we "Frondzie" Jerzy Targalski. Wywołały one konsternację i niedowierzanie.

Reforma sądownictwa jest konieczna, ale ustawa o tak dużym znaczeniu, nie może być pisana na kolanie – stwierdziła Zofia Romaszewska.
To żona nie żyjącego już opozycjonisty, Zbigniewa Romaszewskiego, członek Kapituły Orderu Orła Białego doradca społeczny Prezydenta RP.

Skąd Zofia Romaszewska wie, że ustawa była pisana na kolanie i dlaczego przy okazji porównała ciężka pracę Ministra Sprawiedliwości do prokuratorów stalinowskich?
No cóż, każdemu wolno mieć własne zdanie, ale dlaczego udziela głupich rad i jeszcze się tym popisuje w mediach?
Wiem, narażam się wszystkim, dla których stwierdzenie - działacz opozycji PRL - rozstrzyga o wszystkim. Ja takiego nabożeństwa do kombatantów nie mam i nie chce mieć. Oduczyli mnie od tego: Kuronie i Michniki, Frasyniuki, Piniory. I tak się składa, że mam do tego moralne prawo.

Szanuję przeszłość Pani Zofii, ale to nie zmienia faktu, że fizyk nie jest osobą kompetentną, by doradzać Prezydentowi RP w tak fundamentalnych sprawach jak weto do najważniejszych ustaw reformujących zabetonowane sądownictwo w Polsce.
Przyznam, że w pierwszej chwili rozbawiło mnie uzasadnienie Prezydenta, który stwierdził, że ostatecznie przekonała go opinia Zofii Romaszewskiej. Tego po doktorze nauk prawnych nie spodziewałam się.

Nadal nie rozumiem, dlaczego prezydent Andrzej Duda nie oparł się na opinii, choćby profesorów z Akademickich Klubów Obywatelskich im. Lecha Kaczyńskiego? (List otwarty do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości)

Nie rozumiem na czym polega praca Kancelarii Prezydenta, która nie zdołała przedstawić Prezydentowi merytorycznej opinii na temat procedowanych ustaw. Dlaczego musiał odwoływać się do emocjonalnej i niekompetentnej opinii politycznej? Dlaczego mijał się z prawdą twierdząc, że nie miał szans na konsultacje?

Te i inne wątpliwości rozstrzygną kiedyś historycy, kiedy dotrą do dokumentów i notatek urzędniczych. Nie pierwszy raz bowiem zaskakuje swoich wyborców Prezydent Andrzej Duda. Miał przecież ogromną ochotę zawetować reformę o systemie oświaty. Szopka, jaką wtedy odstawił z powołaniem "aniołów stróżów" przy podpisaniu ustawy, musiała upokorzyć nie tylko minister Annę Zalewską, ale i samą Panią Premier Beatę Szydło.
Złośliwi mówili, że doradzała mu wtedy żona – nauczycielka. W to nie wierzę, ale z pewnością była to akcja pozyskania wyborców wśród nauczycieli.
Podobnie było z zawetowaniem ustawy reformującej działalność Regionalnych Izb Obrachunkowych.
Weto nie odbiło się echem, bo była już w toku praca nad reformą sądownictwa. Miało ono jednak ten sam cel; pozyskanie przychylności samorządowców.

Tę słabość psychologiczną naszego |Prezydenta do wybicia się na niezależność, nawet kosztem cudzej pracy i pomysłów, jak w przypadku referendum w sprawie zmiany konstytucji, doskonale muszą znać prawdziwi mocodawcy protestów.
Wiedzą, że Pani Premier to twarda sztuka i nie łatwo ją namówić do zmiany kursu. I tak sobie myślę, że chyba wyszło im z Prezydentem.

Historycy kiedyś dojdą, jak było, tacy jak ja, zaskoczeni, upokorzeni, linczowani słownie przez dziennikarskich cyngli GW i Der Newsweeka, muszą się domyślać i składać strzępy informacji. Moja teoria brzmi więc tak:

1. Pan Prezydent czekał, że minister Zbigniew Ziobro poprosi o audiencję i opinię. Nie doczekał się, więc milcząco bawił na salonach książęcą parę, gdy dzicz PO i Nowoczesnej obrażała słowami, gestami Jarosława Kaczyńskiego brata prezydenta, którego tak często przywołuje jako swój największy autorytet, śp. Lecha Kaczyńskiego.

2. Zadzwonił Tusk do prezydenta i został odprawiony z kwitkiem, fakt ten został nagłośniony, co bardzo się nam wszystkim spodobało. Pochwaliliśmy Prezydenta.

3. Tusk poskarżył się Merkel, a ta jak to kobieta krewka, zadzwoniła i zażądała, postraszyła, przekonała (?), że musi zablokować ustawy, bo inaczej…
Tego nie wiemy. Za to wiemy na pewno, że Kancelaria Prezydenta skrzętnie pominęła w komunikacie informację o jednym z tematów tej rozmowy, tj. o procedowaniu ustaw dotyczących Sądu Najwyższego.

4.Mógł, oczywiście, Prezydent poinformować o tym Premier i ustalić strategię działania. Tak postępuje drużyna.
Ale chyba zaiskrzyła myśl, że jest okazja pojednać się przynajmniej z częścią opozycji, np. z Kukiz15 i podkreślić swoją niezależność.
Sęk w tym, że było mało czasu, więc na początek postawienie warunków, pod jakimi podpisze ustawę.

5. Niestety, PiS się nie obraziło i spełniło życzenie, mimo dantejskich scen pod Sejmem.
Nie było wyjścia, trzeba było szukać sojuszników, w końcu należy się jakaś wdzięczność za nieopublikowanie Aneksu. I pomoc przyszła z Jasnej Góry, a przewodniczący Episkopatu pięknie podziękował wykładnią prawną o równowadze trójpodziału władzy. Zachowanie biskupów polskich wobec całej tej przygotowanej skrupulatnie akcji astroturfingu, do którego włączono również watykański dziennik L'Osservatore Romano to oddzielny temat i wart również podsumowania.

Tu podzielę się tylko jedną refleksją.
Kiedy na Twitterze ktoś (nie pamiętam, niestety autora) domagał się reakcji Episkopatu na skandaliczne nawoływanie do przemocy przez polityków opozycji i dzikie wrzaski, wyzwiska pod Sejmem prowokujące zamieszki, fuknęłam, żeby nie mieszać do tego Kościoła.
Kościół jednak wmieszał się sam i pochwalił prezydenta ani słowem nie odnosząc się do zmasowanej akcji obalenia legalnie wybranego rządu.
"Zapomniał" też potępić zachowanie prowokatorów i odciąć się od dezinformacji zawartej w L'Osservatore Romano. Mało tego, w jednym rzędzie swoim wcześniejszym apelem o pojednanie postawił prowokatorów z resztą społeczeństwa, które się kłóci, które jest podzielone.
Czemu mnie to nie dziwi? Historia uczy owieczki, że politykę uprawiali hierarchowie, a ginęli księża. Z rzadka, odwrotnie.

Nie wiem czy było tak, jak piszę.
Faktem jest, że straciłam zaufanie do mojego Prezydenta i na pewno tego poniedziałku 24 lipca, dzień po historycznej rocznicy przystąpienia do Targowicy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, nie zapomnę do końca życia.
Kto bliżej „tronu” niech szuka innych odpowiedzi na pytanie, kto trafniej ocenił weto Prezydenta; Jerzy Targalski czy Zofia Romaszewska? A może ktoś inny? Opinii i ocen jest wiele, można dociekać.

Mnie pozostaje głosowanie za trzy lata. I już dziś wiem na pewno, że jeśli szczęśliwie dożyję, zagłosuję na tego kandydata, którego wskaże - Jarosław Kaczyński i Jego partia.

_______________________________________________

Ilustracja:https://wpolityce.pl/kultura/350168-rozumiem-weto-prezydenta-dudy-nawet-...

Zapraszam do słuchania
audycja 860 (czwartkowa)
5
5 (5)

24 Comments

Obrazek użytkownika Animela

Animela
zaskoczyło: uważałam, że JarKacz źle zrobił, nominując Dudę na kandydata do prezydenckiego stolca. Knest mnie zraził, oczywiście, ale w PiS było kilka osób bardziej znanych niż Duda i mających większą rozpoznawalność.
Bo Duda, wbrew pozorom, wcale nie był lokomotywą wyborczą PiS - wyniki kolejnych głosowań na to wskazują wyraźnie. PiS od kilku lat szło w górę, uzyskując coraz lepsze wyniki, a w 2015 było pewne, że nawet osikowy kołek w barwach PiS zwycięży Komorowskiego.
No i prezydent Duda złamał już kilka obietnic wyborczych, jak choćby ta dla frankowiczów czy związana z Aneksem!
Był czas się przyzwyczaić!
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Nie potrafię teraz ocenić czy był lepszy wybór. Faktem jest, że wygrał, choć nie dawano mu szans, a Jarosław Kaczyński na pewno przegrałby. Czy ulegliśmy operacji, czy też był to nasz wybór? Tego chyba dziś nie dowiemy się.
Nie czynię mu zarzutu z żydowskich rodzinnych koneksji. Ma zbyt małe kompetencje, by ktokolwiek mógł zaszkodzić. Komorowski miał nie tylko koneksje, ale i wsparcie żydokomuny i Sejmu, więc był groźny.

Samo weto też nie było dla mnie zaskoczeniem, znacznie większym była publiczna wymiana listów z Antonim Macierewiczem.
Problem widzę w czym innym; w tym, że kompetencje prezydenta są nikłe i tylko wspólne działnie może dawać szanse na aktywną prezydenturę. I taka ona jest. Tylko, że wciąż jest to wchodzenie sobie w drogę. I ktoś nie zgorzej nim manipuluje. Naprawdę początek był świetny!
Nie przekreślam go i doceniam jego działaność na forum międzynarodowym,  bo świetnie reprezentują z żoną Polskę, ale prezydentura w naszej konstytucji mieści się w porządku podobnym do Węgier czy Niemiec, no może trochę silniejsza i bez porozumienia będzie cały czas kiepsko.  Decyzja o współpracy i uporządkowania warunków i zakresu należy do PJK i myślę, że sobie poradzi.
Rzecz w tym, na ile możliwa jest ich szczera rozmowa.
Widać jak bardzo zagranicy zalezy, by eskalować konflikt między prezydentem a PiS, więc wstrzemięźliwość wskazana. :-)
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Wstrzemięźliwość wskazana, ale trzeba głośno poprzeć rząd. A tymczasem kolega Borowski najpierw ogłosił manifestację, a potem ja odwołał. Czy tylko on potrafi wszystko... no przepraszam, nie użyję słowa nieparlamentarnego.
Nawet najlepsza działalność na arenie międzynarodowej nie może polegać wyłącznie na budowaniu PR. Jak na razie w trójmorzu jest prosowiecki Orban i prosowiecka wiedźma Austria - takie są realia. Przy słabej pozycji rządu w Polsce, trójmorze stanie sie projektem rosyjskim i to będziemy zawdzięczać Andrzejowi Dudzie.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna

"Wstrzemięźliwość wskazana, ale trzeba głośno poprzeć rząd".

Zgadzam się. Stąd też, między innymi, mój wniosek na końcu.
Jaki Orban jest, to jest, ale to jedyny przywódca z grup V4, który odpowiedział KE i Timmermansowi.
Mamy innych sojuszników?

Nawet najlepsza działalność na arenie międzynarodowej nie może polegać wyłącznie na budowaniu PR.

Też tak uważam. Ale przyznać musimy, że po Komorowskim i pijar wizerunkowy jest nam potrzebny. Niezależnie, co sądzimy o wizycie Trumpa czy pary książęcej, Polskę media zagraniczne musiały pokazać. Niektórzy musieli poszukać jej na mapie Europy i stwierdzić, że to duży i piękny kraj.
Pamiętamy blokadę na informację, gdy Prezydnt gościł króla Belgii. Dla nieuków zagranicznych i pijar się liczy i Prezydent robi to znacznie lepiej niż zapracowany rząd.

Co do manifestacji, to uważam, że dobrze się stało, bo są wakacje, frekwencja byłaby śmieszna taka jak pod domem PJK na wezwanie Sakiewicza, który ma szczeólny dar do wyznaczania terminów manifestacji ;-) 
Prawdziwa awantura zacznie się jesienią. Czeka nas powtórka z cyrku w sprawie sądownictwa i mediów. Murem za rządem i za PiS, jeśli nie chcemy przegrać tak jak w 2005. A prezydent już na pewno nie zawetuje żadnej ustawy, chyba dostał nauczkę. ;-))

Nauczkę dostał również Jarosław Kaczyński, który zaczął robić za premiera, prezydenta, a ten pokazał, że od niego też coś zależy. Głupio i fatalnie w skutkach, bo przegrał II kadencję już teraz, ale 3 lata PiS będzie musiało go szanować, jeśli chce dalej rządzić.
Prawda jest taka; albo PiS, albo nie będzie Polski, bo zamach majowy i sanacja już się nie powtórzy, a nie ma większej siły politycznej w Polsce, która byłaby w stanie zreformować kraj i uczynić go silniejszym i bogatszym. Wtedy będa się wrogowie liczyć z nami. 

Stracimy ostatnią szansę na odbudowę Polski.   Co nie znaczy, że nie powinniśmy krytykować i wytykać błędów. Wprost przeciwnie, zwłaszcza do roboty trzeba pogonić PiS w regionach, bo przerżną wybory samorządowe.
Jeśli chodzi o mnie, wezmę udział w manifestacji poparcia tylko wtedy, jeśli będę miała pewność, że organizuje ją ktoś z polecenia Prezesa. Zbyt dużo w Polsce jest sił, które mącą, choć z pozoru są za.
 

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
"Mamy innych sojuszników?"

Na własne życzenie nie mamy. Targalski twierdzi, że to na życzenie Dudy Ukraina została wypchnięta z Trójmorza. No i efekty widać - Poroszenko odebrał obywatelstwo Saakaszwilemu, jedynemu politykowi, który mógł podnieść Ukrainę na nogi i skończyc z tą nonsensowną "sowieto-banderowszcziną". W tej chwili na Ukrainie jest więcej więźniów politycznych, nż za Janukowycza.

"A prezydent już na pewno nie zawetuje żadnej ustawy, chyba dostał nauczkę. ;-))"

jaką nauczkę? Od kogo?
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Hejt, jaki spotkał prezydenta, zapamięta na długo. Tak myślę. W każdym razie za wszystkie reformy, które zablokuje, będzie odpowiadał  w czasie kampanii. A komuchy nie będą na niego głosować, bo miesce robią dla Tuska.
Co do Ukrainy, to nie wiem, jak było naprawdę. Być może to był ukłon w stronę narodowców?
Faktem jest, że ma Pan rację, przegraliśmy Ukrainę, choć i Rosja też. UE nagle stała się łaskawa. Czy odżywają tradycyjne więzi z Niemcami? A mpoże lęk przed wpływami USA?
Bardzo chciałbym wiedzieć, co naprawdę za tym się kryje.
Obrazek użytkownika Animela

Animela
prezydenta. Ja - nie, i jakiś czas temu napisał notkę właśnie temu poświęconą: PiS od kilku lat zwiększałw każdych wyborach swój elektorat, i można było zamiast Dudy wystawić sklepowy manekin: zebrałby niewiele mniej głosów. Proszę też sobie porównać wyniki pojedynku prezydenckiego JarKacz-Komorowski A.D. 2010 i Duda-Komorowski 2015: okaże się, że Duda wygrał przygnębiająco małą przewagą.
Matematyka to pani surowa, ale i sprawiedliwa!
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Nie wiem, komu uległam i do jakiego obozu należę. I proszę w ten sposób ze mną nie rozmawiać. Przyjmuję argumenty rzeczowe. Opowiadanie, iż wygrałby z maniknem obraża tych, kórzy pracowali w komisjach i pilnowali wyników i nie ma nic wspólnego z faktami, bo nie można ani temu zaprzeczyć, ani udowodnić. 
Krytyka decyzji Prezydenta nie może oznaczać braku rozsądku.
Pozdrawiam
Katarzyna
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Też pracowałem w komisji i nie czuje sie obrażony. Jeśli odczuwam rozczarowanie, to jest ono rzeczą normalną w polityce i statystycznie na tyle często spotykaną, że nie trzeba sobie specjalnie "przestawiać w mózgu", by z dnia na dzień zrozumieć co sie dzieje.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Ależ ja niczego takiego nie napisałam. Moja notka jest potwierdzeniem naszego oburzenia. Jestem ostnią osobą, która by prezydenta usprawiedliwiła. Ptóbowałam jedynie dociec, dlaczego tak się stało i kto podunął prezydentowi pomysł weta, choć było tysiąc innych sposobów na dopracoweanie ustawy. 
Trzeba jednak z tego jakoś wyjść, bo weto skłóciło elektorat i  w konsekwencji doprowadziłoby do rozpadu większości w Sejmie.
Nie znam kulis działania ani dezinformacji, ani agentury wpływu, ani też prawdziwych przyczyn weta, dlatego napisałam, że mój wybór będzie taki jak PJK, bo jemu ufam.
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
"No i prezydent Duda złamał już kilka obietnic wyborczych, jak choćby ta dla frankowiczów czy związana z Aneksem!"
"Nie chwal dnia przed zachodem, a żony przed..."
Jeśli na koniec prezydentury obecnego p. Prezydenta okaże się, że złamał swoje obietnice - to będziemy mogli zgodnie Go krytykować. Teraz - jeszcze nie koniec. I ciągle trwa bitwa o Polskę.
A te różne przy*rywki z tzw. prawej strony - komu rzeczywiście służą? Polsce? Rosji? Niemcom? EU?
Ludzie - myślcie, podobno to nie boli.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Zagadzam się. Wciąż piłka w grze. :-) A konspiracyjne twierdzenie, że został podstawiony, jest bez sensu, bo nie da się tego dowieść i niczego nie zmieni. Jest już prezydentem. I do tego warto pamiętać, że w taki sposób możemy każdego załatwić. Kto mi zagwarantuje, że np. G. Braun czy inny kandydat nie będzie podstawiony? Agentura wpływu bardzo lubi środowska prawicowe, zwłaszcza radykalne opierające się na pryncypiach i ani kroku w tył. 
Jeśli ktoś myślał, że będzie łatwo walczyć z estabiszmentem i mafią gospodarczą, to się zawiódł.
Suchej nitki  nie zostawiłam w pierwszej chwili na przezydencie i zdania nie zmienię, ale jakie jest inne wyście? Ufam PJK, że wie, co zrobić, zwłaszcza, że cały ten wrzask opozycji nie ma większego wpływu na ekonomię.
 
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Totalna targowica będzie teraz robić wszystko, aby skonfliktować prezydenta ze zjednoczoną prawicą.
Taki jest plan, który można wyczytać w komentarzach obrońców "tego co było".  Moim zdaniem wielu ludzi uległo podgrzewanym emocjom. Na wyrażenie złości będziemy mieli czas, jeśli projekt prezydencki będzie cofnięciem się do tyłu. Swoją drogą, to PiS powinien wyciągnąć rękę do prezydenta i brać udział w konsultacjach nad reformą sądownictwa.  Takiego ruchu niestety nie widzę.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Konsultacjach z kim? Z Gersdorl? Z naszym "suwerenem" - prezesem KRS? Z Dukaczewskim?
Teraz HGW ma u boku prezydenta świętować setną rocznicę odzyskania niepodległości. Przyzwoitość państwa wisi na jednym człowieku - Patryku Jakim.

Słowa Jarosława Kaczyńskiego o kompromisie z Dudą odczytuję jako zapowiedź bardzo twardych negocjacji, z użyciem różnych chwytów, których do tej pory nie stosowano przeciw prezydentowi. Jeżeli Kaczyński zdoła postawić Dude pod ścianą, uznam to za sukces.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna

Totalna targowica będzie teraz robić wszystko, aby skonfliktować prezydenta ze zjednoczoną prawicą.

Dokładnie tak też to oceniam.
Słuchałam w bieżącej audycji niepoprawnego radia.pl powtórki z RM: Polski Punkt Widzenia:dr Łukasz Kister - Astroturfing - wojna informacyjna - z ciekawą tezą. 
Cała afera z protestami, awanturą w Sejmie i pod Sejmem oraz budowana wokół tego narracja miała utwierdzić Polaków: Sądy są złe, niesprawiedliwe, ale za chwilę ich nie będziecie mieli w ogóle.

Pozostaje pytanie, dlaczego tak własnie postąpił prezydent?
Nikt z nas nie jest w stanie dać pełnej odpowiedzi, ale nawet ktoś nieobeznany z marketingiem politycznym wie, że para szła na rozbicie zjednoczonej prawicy. Myślę, że Gowin był o krok od tego pod naciskiem Krakówka. Wyrzucono go ze "Znaku". Myślę również, że w Kancelarii Prezydenta, z rzecznikiem na czele, też o tym niektórzy myśleli. Czy prezydent też?
Nie ma to w tej chwili większego znaczenia, bo tylko jedność może pozwolić dokończyć reformy.

Rękę do Prezydenta już wyciągnięto. Nie ma ataku, jest zapowiedź oczekiwania na projekty Prezydenta. (Rozmowy niedokończone w TV Trwam  (27. 07)
Czekają nas następne awantury, więc wszystkim nam przyda się lód w lodówce na rozpalone głowy. :-)
Pozdrawiam
http://www.radiomaryja.pl


Obrazek użytkownika Danz

Danz
Myślę, że para zeszła z kotła, a polityków czekają "wakacje", niektórych na Mazurach a innych na Maderze.  No i spoko. wink
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm

Ludzie - myślcie, podobno to nie boli.
 

  Pani propaguje patriotyzm bez bólu.  Motto: zaczekajmy, aż nas wysmarują tym brązowym i śmierdzącym po czubek głowy i wtedy rzewnie zapłaczmy i poczujmy się zaskoczeni, że to jednak gówno. Głos rozwagi  może być zawodzeniem szamana
Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Prawda jest trudna i prosta zarazem. Nie ma dialogu. Drugą stronę trzeba zamilczeć, przegłosować, marginalizować i pociągać do odpowiedzialności. Bez strachu, konsekwentnie i niezwłocznie. Własnych wyborców należy szanować i ufać im jako równym sobie obywatelom posiadającym prawo do wiedzy i krytyki swoich przedstawicieli
Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

Torpeda Wulkaniczna
kaczorowo-dudowego mamy bladość, kutość, marność, wkurw  i kiepściznę.
I tak już zostanie.
Nadal pływanie w kisielu. Ad mortum defecatum.

Może nie zasługujemy na nic innego, skoro nie było nawet cienia tego, co dostał od obywateli na ulicy Orban.

 

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Orban rozpoczął od uwolnienia obywatelskiego potencjału wykorzystanego do budowy terenowych struktur. W nich zgromadzili się społecznicy i patrioci i to te struktury może Orban mobilizować kiedy zachodzi potrzeba wsparcia rządu.
  PiS w terenie to kunktatorstwo, egzotyczne i niestrawne koalicje oraz koniec końców polityczna i społeczna umieralnia.
  Obecnie rozjechany i rozbity przez rosyjską agenturę ruch narodowy i zamierajacy powoli potencjał Marszu Niepodległości do smutne resztki tego co mieliśmy. Jesli PiS szybko nie zbuduje kanałów bierzącego dotarcia do społecznej energii zlokalizowanej we własnym elektoracie to padnie na twarz. Czas poszanować swoich wyborców, zstapić z warszawskiego nieba do internetu, do miast, wsi, osad i siół i zacząć traktować ich poważnie. Wtedy wszystko będzie możliwe.
  Odnosze jednak wrażenie, że od kiedy siegam pamięcią istotny jest jedynie mój wyborczy akt. Dalej Boldandcharm tonie w szarej masie tych, którzy nie musza widzieć, nie musza rozumieć i nie musza usłyszeć. 
  Nie.
Obrazek użytkownika karlin

karlin
Obserwowałem to w Warszawie, czyli tam, gdzie polityczna widownia powinna każdego stymulować do dawania z siebie 200 %. Tymczasem ja prawie straciłem całą sympatię i zaufanie do Mariusza Kamińskiego. Po tym, jak został kilka lat temu szefem warszawskich struktur PIS, one same wraz z nim po prostu zniknęły. Ani jego, ani ich podczas najważniejszych awantur wokół HGW, z ostatnią włącznie, zwyczajnie nie było. On poszedł w ministra, ale nikogo sobie nie wychował? Nikogo nie wyszukał? Tak beznadziejny polityk, czy tak sprawny nierób, a może coś więcej?

No i skoro tak jest w stolicy, aż strach myśleć o interiorze.
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
głębokie przekonanie - z opozycją skończył się dialog, z Prezydentem - musimy znaleźć wspólną drogę!
Pozdrawiam.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>