Jeszcze nie czas na odpoczynek

 |  Written by Katarzyna  |  51
Trwa festiwal głupoli, niestety również za przyczyną tych, którzy nie mogą powstrzymać się od krytyki głupoty, niepomni, że z głupim lepiej zgubić niż znaleźć. Bankrutująca i zamykająca lokalne oddziały Gazeta Wyborcza razem z masońskim zboczeńcem, nie wiedzieć czemu tytułowanym profesorem, z żoną ministra, na szczęście, byłego,chorą z żądzy zemsty w ramach starotestamentowego „ząb za ząb, oko za oko” oraz stęskniona za porządkiem Kim Ir Sena dziennikarska 'Wanda Wasilewska”, zakładają jakieś tam śmieszne konto, a w mediach trwa pompowanie żałosnego kwiczenia świń odganianych od koryta.
Świnia jak to świnia żre bez opamiętania i zanim legnie w słomie, sporo jeszcze nabrudzi.

 

Nie byłoby w tym nic groźnego, gdyby nie to, że szum medialny podsycają oburzeni dziennikarze, publicyści i blogerzy. I tym sposobem rozwścieczeni bombardowaniem propagandą widzowie i słuchacze zamykają się na ważne wiadomości wyłączając telewizor czy radio.
A szkoda, bo powinniśmy wiedzieć, co naprawdę dzieje się w polityce krajowej i międzynarodowej, i w razie czego wesprzeć rząd w działaniach. O potrzebie takiego wsparcia mówił w czasie kampanii Jarosław Kaczyński.

Tymczasem zadowoleni z wyników wyborów zaczynamy zachowywać się jak w 1989 czy w 2005; zabieramy przysłowiowe zabawki i zamykamy się we własnych problemach, poganiając od czasu do czasu rząd i Prezydenta. Oczekujemy, że natychmiast znikną złodzieje, mafiozi, skorumpowani sędziowie i prezesi spółek, bo przecież PiS wygrał wybory.
Hola, nie tak szybko. Nie ten wygrywa, kto ma rację, ale ten, kto wie, jak prowadzić grę. Nie wątpię, że zarówno Prezydent jak i rząd oraz parlamentarzyści PiS wiedzą jak to zrobić, ale muszą mieć pewność, że stoimy w sprawach słusznych murem i gotowi jesteśmy wesprzeć.

Najważniejszą sprawą dla powodzenia odsunięcia od koryta właścicieli Polski jest zapobieżenie paraliżu państwa za pomocą Trybunału Konstytucyjnego.

Ci, którzy interesują się polityką, wiedzą, że działanie PO/PSL przy współudziale prezesa TK sędziego Rzeplińskiego doprowadziły do prawnego pata. Tu możemy liczyć jedynie na mądrość Prezydenta i drużyny PiS. To walka na śmierć i życie.
Trybunał Konstytucyjny, jak skwitował gorzko Janusz Wojciechowski,
jest polityczną, trzecią izbą parlamentu. Trzecią i najważniejszą izbą, od której decyzji politycznych nie ma odwołania. Trzecia izba, odmiennie niż Sejm i Senat, zdominowana jest przez delegatów PO. Nawet jeśli obecny Sejm wybierze 5 nowych delegatów rekomendowanych przez Prawo i Sprawiedliwość, PO zachowa w trzeciej izbie większość i będzie kontrolowała cały proces ustawodawczy. PO będzie skarżyć ustawy do trzeciej izby, która większością głosów będzie je uchylać i blokować w ten sposób proces reform.
Powinniśmy zrobić wszystko, by do ludzi ta informacja dotarła, również do tych, którzy nie mają ochoty na spektakle w wykonaniu dziennikarskich cyngli pokroju Lewickiej i wolą film od polityki.

Jestem pewna, że w sytuacji kryzysowej Prezydent odwoła się do Polaków. Może to być apel skuteczny tylko pod jednym warunkiem, że jak w czasie wyborów informacje o działaniach Prezydenta i rządu będą docierać z pominięciem mediów mainstreamowych zanim te zostaną zreformowane i odzyskane dla rzetelnej informacji.

Ogromne zadanie stoi przed lokalnymi strukturami PiS. Nie kombinujecie, jakby tu gdzieś się załapać, bo walka idzie nie o wasze stołki tylko o Polskę.
Prezydent i rząd powinien mieć teraz wsparcie w europosłach PiS i Polonii. Wiem, że takie jest, ale potrzebne jest nagłaśnianie tego, co dzieje się w Polsce i różne formy nacisku.

Cała para w ruch, nie może być tak, że kilku cwaniaków znowu narzuca narracje, przekazy dnia, a my jak te barany kupujemy je już o świcie przy pierwszym przeglądzie informacji.
Problemów na wagę naszego bezpieczeństwa jest wiele i naród musi o tym wiedzieć, by zacząć myśleć, a nie uciekać w prywatność z naiwnym wyobrażeniem, że wraz z przyciskiem pilota wszystkie problemy zostaną rozwiązane.

Jedną z takich niecierpiących zwłoki spraw jest nasze bezpieczeństwo nie tylko naszych granic, ale nas samych w miejscach zamieszkania, szkołach, urzędach sklepach itd. Żyć musimy normalnie, choć widać, jak bardzo zapętlony Putin prze do wojny wykorzystując sytuację międzynarodową, jak bardzo tragiczny los zgotował sobie Zachód swoją naiwną lewacką poprawnością polityczną.
Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, że pod osłoną lęku przed zamachami terrorystycznymi „obrońcy demokracji” wynajmą „Cybów”, by nas zastraszyć i to różnymi sposobami?
A ja coraz bardziej jestem przekonana, że małymi kroczkami przygotowują się do tego. Jedną próbkę już mieliśmy w wykonaniu nowoczesnego Petru we Wrocławiu.
Pora wrócić do szeroko zakrojonej akcji informowania, kim jest Petru i dyrektor Teatru Polskiego, czym jest Nowoczesna, kto ją zorganizował i kto finansuje.
Prowokacji będzie więcej i będą wynajmowani krzykacze lżący policję, i będą ośmieszani w mediach protestujący. Byleby tylko pokazać, że znowu PiS się awanturuje.
Pamiętajmy, że Bury wyszedł z więzienia mimo zarzucanych mu czynów korupcyjnych i pamiętajmy, że on i jemu podobni wciąż są na wolności, a sam Bury jest nadal członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Sami przecież mówiliśmy, że władzy dobrowolnie nie  oddadzą.

Nie są jednak demiurgami i przegrywają, gdy jesteśmy zjednoczeni.
Jeszcze nie czas na odpoczynek, jeszcze toczy się brudna wojna z legalnie wybraną władzą i to od nas w dużej mierze zależy czy kolejny raz dostaną łupnia i zaczną się wreszcie pakować.
Wygrał Orbán, wygramy i my. Trzeba tylko włączyć rozum i ignorować wynajętych głupoli. Ci będą zawsze, ale czy musimy traktować ich poważnie? Wystarczy jak przypilnujemy, by nam krzywdy nie zrobili.

__________________________________________________________

Źródło:Rozmyślania przy zmywaku mamy Katarzyny ;-)

zdjęcie

Wojciechowski prosto z mostu o tym, czym jest Trybunał Konstytucyjny

Zapraszam do słuchania

audycja 687 (czwartkowa)

5
5 (8)

51 Comments

Obrazek użytkownika fritz

fritz
Bardzo dobry tekst.
Co ciekawsze wPolityce  zaczyna systematycznie obrazac i dasac sie na PiS: wszystko za szybko robi jednoczyc powinien etc. 
Innymi slowy probuje systematycznie demoralizowac spoleczenstwo, odciagac poparcie dla PiS.

Cytat: "Ogromne zadanie stoi przed lokalnymi strukturami PiS. Nie kombinujecie, jakby tu gdzieś się załapać, bo walka idzie nie o wasze stołki tylko o Polskę."

*** Walczac o Polske walcza o wlasne stolki.
Wlasciwie po  8 letnim treningu powinni to wiedziec.
Nie jest wykluczone, ze w przyblizeniu nie zdaja sobie jeszcze sprawy z powagi sytuacji tzn. z TS jest antypolska, post-zydokomunistyczna, niemiecka komorka ktorej zadanie polega na likwidacji Polski. 

W calej tej drace o TS nie pojmuje jednej rzeczy.
Ustawa PO zmienia uprawnienia TS.
Tym samym zmienia konstytucje definiujacej uprawnienia TS zwykla wiekszoscia glosow a nie 2/3 glosami.
Jak to jest mozliwe?
Przeciez w ten sposob mozna punkt po punkcie cala konstytucje zmienic ustawami przeglosowanymi zwykla wiekszoscia glosow.

Jest co prawda jedna szansa.
Jezeli PiS urochomi pieniadze na dzieci to bardzo mozliwe, ze wtedy popularnosc PiS gwaltownie skoczy do gory  a wtedy bedzie mozna zaryzykowac rozpisanie wczesniejszych wyborow walczac o wiekszosc konstytucyjna.


 
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Myślałam, że tylko ja nie ufam wPolityce. ;-) Ostatecznie stracili Karnowscy u mnie po akcji; jest rozłam, Beata Szydło nie bedzie premierem.
Co do TK to sądzę, że głównym rozgrywającym będzie Prezydent. Teraz to przygrywka choćby po to, by przekonać Polaków do zmiany konstytucji, ale tu właśnie potrzebne jest informowanie, rozmawianie itp.
Też uważam, że najważniesze teraz to pokazać, że PiS i Prezydent dotrzymują obietnic. Niech spróbują to ruszyć w TK. I kto wie czy nie masz racji, że jak będą blkować potrzebne będą przyspieszone wybory.
 
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Moze jest jedna mozliwosc neutralizowania zapedow TK.
Zgodnie z konstytucja TK sprawdza zgodnosc ustaw z konstytucja natomiast straznikiem przestrzegania konstytucji wlasnie prezydent jest.

Jaki sens ma ten zapis?

Moim zdaniem stawia prezydenta jako straznika nad TK, a wiec pilnuje rowniez czy TK konstytucji przestrzega.

Innymi slowy, jezeli prezydent zauwazy, ze TK naduzywa konstytucji odrzucajac jakies ustawy, moze stwierdzic beznamietnie, ze TK nie przestrzega konstytucji i tym samym decyzja TK staje sie niewazna.

Jak wlasnie widzimy, TK konstytucje lamie w sposob oczywisty, nie pozostawiajacy cienia watpliwosci.
W ten sposob powstaje fantastyczny precedens ktory bedzie uzywac tak dlugo jak okaze sie konieczne.
 
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
A kto rozstrzygnie ewentualny spór TK - Prezydent?
Obawiam się że III RP i jej trybunał.
Obrazek użytkownika ro

ro
Przeczytaj uważnie tekst Katarzyny. Tam jest między wierszami napisane, kto powinien ten spór rozstrzygnąć.
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Prezydent pilnuje TK, nie na odwrot.
Sejm moze wydac odpowiednie ustawe.
Jej negowanie przez TK prezydent moze, o ile tak bedzie, za lamanie konstytucji przez TK.

W gruncie rzeczy, TK biorac udzial w pisaniu ustawy utracil legitymacje do dalszej egzystencji.
Pownien jako calosc pöddac sie do dymisji.
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
Piszesz:

Innymi slowy, jezeli prezydent zauwazy, ze TK naduzywa konstytucji odrzucajac jakies ustawy, moze stwierdzic beznamietnie, ze TK nie przestrzega konstytucji i tym samym decyzja TK staje sie niewazna.

Beznamiętne stwierdzenie prezydenta, jakkolwiek oczywiście dopuszczalne także w sprawie TK, nie pociąga niestety za sobą żadnych skutków prawnych. Legislatorzy, częściowo z wiadomym zamysłem, ale częściowo może też z nieudolności, zafundowali nam w tej sprawie klasycznego pata.

Nad sędziami w ogóle, a trybunalskimi w szczególności przy obecnym stanie prawnym nie ma żadnej kontroli. Nie można ich nawet postawić pod Trybunał Stanu. Możliwe są dwa wyjścia: albo dogadać jakiś kompromis, albo kryterium budapeszteńskie.
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika fritz

fritz
;)
...."Beznamiętne stwierdzenie prezydenta, jakkolwiek oczywiście dopuszczalne także w sprawie TK, nie pociąga niestety za sobą żadnych skutków prawnych"

*** Pociaga nie wprost, poniewaz pozbawia mocy prawnej wyrok wydany przez TK.

Np. jezeli w sprawie wyboru sedziow TK, TK zbierze sie i wyrok wyda, ze ustawa z 25 jest ok, to prezydent stwierdzi, jako stroz konstytucji,   ze przy podejmowaniu pracy TK zlamal konstytucje i dlatego wyrok ten nie ma mocy prawnej.
Moze nastepnie zwrocic sie do sejmu o potwierdzenie w formie uchwaly sejmowej (uchwaly sejmowe nie podlegaja TK).
Lamanie konstytucji przez TK teraz jest tak oczywiste, zd PAD wrecz musi zajac stanowisko i stworzyc precedens prawny.
Dopiero nowa konstytucja zmieni sytuacje.

 
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Oni w sposob oczywisty daza do zamachu stanu.

zwroc uwage, ze Polska jeszcze nie kontroluje sluzb ani wojska.

Co znaczy, ze np. Rzeplinski delegalizuje PiS i prezydenta, jako ze ma prawo na podstawie ustawy z 25. (stwierdza niezdolnosc do wykonywana wladzy).

Prezydent jako zwierzchnik sil zbrojnych kaze zabezpieczyc panstwo.
I pytanie: czy sily zbrojne posluchaja sie prezydenta.

Czy masz pojecia ilu sedziow TK jest etnicznymi Polakami a ilu etnicznymi Zydami?
Nie mam pojecia, ale jezeli bedziemy sie trzymac dotychczasowego klucza rodzielanie waznych stanowisk w III RP, to typuje ze 80% sedziow nie jest etnicznymi Polakami.. ze tak powiem nastepna generacja postzydokomuny trzyma twardo Polske w garsci. 

 
Obrazek użytkownika maxymilian

maxymilian
Witaj.
Ja od 10 lat gardluje za stworzeniem Gwardi Narodowej (podobnie funkcjonujacej jak w USA).
Prezydent powinien dac nam bron do reki i Prawo w postaci jej uzyciu.Reszte zrobimy sami..
To jedyne rozwiazanie w wojnie przeciwko Faszystowskiej zydo-bolszewi..
ps.W "rekawiczkach" nie da sie nic juz w Polsce zrobic.Nadszedl czas aby  "ubrudzic" sobie rece  i zrobic IM swiniobicie.
Mamy ku temu jedyna szanse od 76 lat..Nastepna moze sie nie zdarzyc.
Stworzyc GN,struktury,dac obywatelom bron do reki i raz na zawsze skonczyc z ta faszystowska zydo-bolszewia..Albo My albo oni..inaczej sie nie da..
Obrazek użytkownika max

max
To nie jest zły pomysł, ale - długa droga.
Nie pokładam też nieograniczonego zaufania w ludziach. Zbyt wielu ma mózgi, w mniejszym lub większym stopniu, wyprane propagandą.

Ale to prawda - mamy szansę. Wierzmy, że Jarek wie co robi i pomagajmy, jak się da.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika maxymilian

maxymilian
Witam panie Max..
.."To nie jest zły pomysł, ale - długa droga."..
Mamy przed soba cale 4 lata.
Rzad ,Prezydent,Senat stwierdzili niezbedna potrzebe stworzenia jakiejs formy (nazwijmy to terytorialnej obrony kraju).
Tak wiec pomysl z GN wpisuje sie doskonale w ten scenarjusz.
4 lata zupelnie wystarcza na stworzenie takich struktur..
.."Zbyt wielu ma mózgi, w mniejszym lub większym stopniu, wyprane propagandą."..
Tak ,wielu to nie znaczy wszyscy..Ostatnie wybory wskazuja ,ze nie jest tak zle i wiekszosc spoleczenstwa mysli w miare racjonalnie.
Mozna wprowadzic zabezpieczenia w tworzeniu struktur GN,aby wyeliminowac nieporzadany element "ludzki"..
Sam o wprowadzanie pomyslu w zycie spowodowalo by odwrocenie uwagi od dzialan legislacyjnych Rzadu a skierowalo by uwage na pomysl Prezydenta.
ONI nie posiadaja srodkow aby rownoczesnie prowadzic wojne na 3 frontach (Parlament,Prezydent,Spoleczenstwo)
Zas sam fakt tworzenia takich struktur na dodatek uzbroionych , ktorych cel jest wymierzony we wiadomym kierunku wprowadzil by wsrod nich autentyczny strach.
Wladzy raz uzyskanej nie oddadza.Ostatnie 76 lat jest najlepszym dowodem na prawdziwosc tego stwierdzenia.
Sila uzbrojonego Obywatelskiego Spoleczenstwa jest jedynym srodkiem odzyskania Panstwa Polskiego.
Polska jest FUNDAMENTALNYM elementem Miedzynarodowego Porzadku (szczegolnie Europejskiego) ustalonego w Jalcie,Teheranie i Poczdamie..
Jak ten element odzyska swoja polityczna podmiotowosc to caly ten post Jaltanski "porzadek polityczny" runie i narodzi sie nowa jakosc i mapa polityczna Europy.
Dlatego wiec w interesie LAJDACkIEJ i SKORUMPOWANEJ  Europy jest polityczne status quo..& low profile civil war w Polsce.Beda dazyc do jak najdluzszego jej kontynuowania.
Przyklad Rumuni gdzie w 2012 doszlo do "Konstytucyjnego" zamachu stanu na Prezydenta Basescu i EU sama z siebie wziela "odpowiedzialnosc" na rozwiazanie tego "politycznego impasu"
Mam wszelkie powody przypuszczac ,ze zjednoczona  faszystowska zydo-bolszewia chce w ten sam sposob wplatac Lewacko-faszystowska EU w "rozwiazanie impasu" w Polsce..
Pzdr..
Obrazek użytkownika max

max
Nie da się ukryć, w cieakwych czasach żyjemy, niestety, zgodnie z chińskim porzekadłem.
Zobaczymy.
Przez 25 lat skonstruowali całkiem sprawny mechanizm drenowania Polski z pieniędzy, a, z drugiej strony, trzymania ludzi w nieświadomości. Teraz Kaczyński, z premedytacją, demontuje ten system, póki co mieszcząc się w granicach tzw. prawa. Tak zwanego, bo prawo III RP jest, samo w sobie, jakąś abominacją.

Proszę - i kto tu mówi o dyktaturze. Okazuje się, że mamy niekoronowanego władcę Polski w postaci Trybunału Konstytucyjnego i jego pomagierów w togach. A nie?
To, że ludzie wybrali prezydenta, parlament - nieważne. Ważne "państwo prawa" (powinno być, nieuki systemowe, "państwo prawne - tak stoi w Konstytucji) i... "demokracja".

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
OK, tylko potrzebna jest opinia prawna. Czy uchwała Sejmu może unieważnić decyzję TK z powodu jej niekonstytucyjności lub niekonstytucyjnego trybu działania TK?

Czy wreszcie prezydent nie powinien tej decyzji podjąc samodzielnie?

Kolejne pytanie: jak wykonać decyzję prezydenta względnie uchwałę Sejmu? Obsadzić budynek TK komandosami i aresztować sędziów, jesli sie nie podporządkują decyzjom? wink

A nawet jesli teraz uda się, jednorazowo, upokorzyć TK, to czy myślicie, że nie będzie sie on mścił zajadle w przyszłości?

Pani prof. Pawłowicz twierdzi, że zna sposób rozwiązania problemu, ale nie powie ("niech się boją").
Obrazek użytkownika fritz

fritz
...OK, tylko potrzebna jest opinia prawna. Czy uchwała Sejmu może unieważnić decyzję TK z powodu jej niekonstytucyjności lub niekonstytucyjnego trybu działania TK?

*** Nie, to Prezydent jako straznik konstytucji uniewaznia wyrok z powodu zlamania konstytcji, nie sejm, a sejm TYLKO potwierdza, wyraza zgode z decyzja prezydenta i wyciaga z tego wnioski prawne.

Plone z ciekawosci na prof. Pawlowicz ;)
Obrazek użytkownika fritz

fritz
...Myślałam, że tylko ja nie ufam wPolityce.

W redakcji wPolityce jest wyrazna linia frontu.
Jakby dwie grupy pracowaly.
Wierna grupa maruderow III RP szezacych subwersje i polska redakcja.

Dlatego nie moge traktowac wPolityce jako jednej calosci.
Np. dziesiaj masz pare b.dobrych polskich tekstow ;)
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
Pisze Pani:
Ostatecznie stracili Karnowscy u mnie po akcji; jest rozłam, Beata Szydło nie bedzie premierem.

Niewykluczone, że ujawnienie info o targach i odsunięciu Beaty Szydło od prac przy kompletowaniu gabinetu zdecydowało o tym, że premierem została jednak ona. Proszę wziąć pod uwagę, że z bliska łatwiej o szczegółową wiedzę o kulisach. A te zawsze niestety są.

Proszę też zauważyć, że to właśnie portal wPolityce zaczął namawiać JK do podtrzymania tradycji i wykorzystania dynamiki grudniowego marszu. 

Pozdrawiam,

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika max

max
"wPolityce" jako siła sprawcza?
Karnowscy jako spiritus movens poczynań PiS czy Kaczyńskiego?
Nie jestem przekonany do tego pomysłu.

To raz, a dwa: widząc spustoszenie, które poczynily polskie media  w świadomości przeciętnego Polaka przez ostatnie 25 lat - bardzo mi się ta wizja nie podoba. Byłoby ukoronowaniem tragedii, gdyby poważni politycy korygowali swoje plany zależnie od opinii wyrażanych w mediach. W mediach, dodam, wiadomej jakości. 
Bo przecież, nie łudźmy się - jak niezależna.pl jest portalem propagandowym, tak wpolityce.pl jest portalem plotkarskim. Pudelek polityczny.

Ktoś powie, że zapominam o mediach głównego nurtu, i że "tam dopiero". Owszem - tylko że, o czym się nie mówi, w sposób dramatyczny obniżeniu uległa jakość wszystkich mediów w III RP. Tak, tych "naszych" też. Odnosze się tutaj do standardów zachodnich, do standardów warsztatu, rzetelności, bezstronności, kultury dziennikarskiej. Smutna prawda. A nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę - tym bardziej jaskrawo, na tle dziennikarzy szanujących etos swojego zawodu, widać ogólny poziom prezentowany przez naszych felietonistów, prezenterów, komentatorów...

Można powiedzieć: popyt rodzi okresloną podaż. Widocznie taki styl dziennikarstwa się sprzedaje i jest na niego zapotrzebowanie -  więc nad czym tu ubolewać. Owszem, ale "rynek" został już wcześniej mentalnie sformatowany, i to przy udziale nie kogo innego, jak przede wszystkim czwartej władzy. 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
w części kręgów czytelniczych istnieje wyraźne zapotrzebowanie na dziennikarzy-ideologów. Czytelnicy ci sa tak zajadli i zapiekli, że oczekują po dziennikarzach dokładnie tego samego. Każde odstępstwo od reguł poprawności ideologicznej (prawicowej czy lewicowej) jest odbierane jako dysonans świadczący o czającej się za progiem zdradzie. I to dotyczy zarówno "naszych" czytelników, jak i "ONYCH".

Dziennikarze starają sie więc sprostać tym oczekiwaniom. Atakują PiS gdy tylko ten choc odrobinę zboczy z jedynie słusznej ideologii (której, nota bene, PiS nie wyznaje). Inni popierają go niejako na zamówienie albo sa bardziej pisowscy, niż PiS (Kasia Hejke tak bardzo, że podczas ostatniego wywiadu lepiej wiedziała co Kaczyński ma na myśli). Jeszcze inni - w dobrej wierze - po przeczytaniu i wysłuchaniu kilku niezrozumiałych wypowiedzi polityków PiS zaczynają tworzyć teorie o tym i o tamtym, krytykować PiS za nieistniejące projekty i niepodjęte decyzje i tak dalej...

A czy nie mogłoby być po prostu tak, że dziennikarze zamiast walić sto felietonów i 50 przeideologizowanych tekstów na minutę, powinni wrócić do kultury reportażu? Bardzo by się nam to wszystkim przydało. Na przykłąd zobaczmy od środka jak działają ministerstwa. Byłoby to bardzo pouczające...
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Myślę że temperatura sporu politycznego w Polsce wykracza ponad normę z tego powodu że tu walka trwa od dawna i nie jest rozstrzygnięta do końca. (Możliwe nawet że nigdy nie będzie?) Lwia część społeczeństwa ma świadomość albo tylko przeświadczenie, że właściwie od roku 1939 Polski, w pełnym tego słowa znaczniu, nie było. Pojawiała się okresowo, fragmentarycznie i na krótko, ale nie daje to podstaw do uznania że Polska istniała stale i niezmiennie.  Zawsze w jakiejś mierze Polska nie była do końca nasza, czyli polska właśnie, dla sporej części narodu. Stąd chyba te ustawiczne tarcia i spory o znacznieu zasadniczym.  O fundamenty. A tu już blisko do zacietrzewienia i przerysowywania postaw co dalej przekłada się na język publiczny i dyskusji. A dalej to już taki trochę magiel.

Który to już raz od roku 1945 mamy nadzieję że to już koniec tego koszmaru? Czy jest jeszcze jakieś inne państwo w tej części świata, tyle razy w ciągu tego czasu miało nadzieję i nagle ją mu odbierano podstępem, oszustwem, fortelem albo jakimś Stanem Wojennym? Teraz jest to samo. Szczęściem, PiS jest wzmocniony tym co go nie zabiło po roku 2007 i zaistniały niezerowe szanse na powodzenie.


"A czy nie mogłoby być po prostu tak, że dziennikarze zamiast walić sto felietonów i 50 przeideologizowanych tekstów na minutę, powinni wrócić do kultury reportażu? Bardzo by się nam to wszystkim przydało. Na przykłąd zobaczmy od środka jak działają ministerstwa. Byłoby to bardzo pouczające..."
Z pewnością byłoby to niezwykle pouczajace, móc sobie tak zajżeć za drzwi ministerstw.
Dziennikarze są opłacani z wiadomej kieszeni oraz nijak się to ma do jakości tekstów. Zwłaszcza do JAKOŚCI. A poza tym istnieje zamówienie na konkretną paplaninę a nie "wydumane" i jakieś czysto innformacyjne lub co gorsza, edukacyjno-poznawcze teksty. Edukacyjny sznyt mediów prysł wraz z gloryfikacją wyczynów indoktrynacyjnych i propagandowych. Dzisiejsze media to pralnia mózgów. Z drugiej strony, myślę że ministerstwa tak się przyzwyczaiły do funkcjonowania za zamkniętymi drzwiami, że otwarcie tych drzwi mogłoby wywołać niezły przeciąg. I kto wie czy nie pospadały by wtedy niektóre aureole o kórych w dodatku nigdy wcześniej nie słyszeliśmy. Weźmy choćby tylko sprawę samych nazwisk w takim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Toż roi się tam od, że tak to ujmę, znaków zapytania. Już chyba prędziej dziennikarze śledczy mogliby coś tam zdziałać, ale i w to powątpiewam. Znam parę rodzin w jednym z ministerstw które pracują tam już w trzecim a nawet czwartym pokoleniu. Niektórych ministerstw nie wietrzono publicznie od roku 1945. Nie wiem czy PiS ma na to ochotę a co tu mówić o dziennikarzach. Wreszcie gdzie są te prawdziwe polskie, nie z nazwy, media? Bo chwilowo to ja czekam, tak jak wszyscy. Aż coś się zacznie zmieniać tam, na górze. Ryba zdrowieje/ożywa od głowy? Bo ja chyba jestem w ogonie. Jeszcze ciągle leży bezwładnie.
Obrazek użytkownika fritz

fritz
 na pytanie wPolityce w sposob jasny NIE potwierdzieli premierostwa PBS po plotkach.
Innymi slowy bylo cos na rzeczy.
I nie wiadamo, jak dlugo ta zupka by sie gotowala, gdyby nie ruch w mediach tzn. wPolityce.

JK ucial temu natychmiast leb.

Osobiscie uwazam Blaszczyka za najslabszy punkt rzadu.
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
"wPolityce" jako siła sprawcza?
Karnowscy jako spiritus movens poczynań PiS czy Kaczyńskiego?
Nie jestem przekonany do tego pomysłu.


1) Siłą sprawczą, przy takim hipotetycznym przebiegu zdarzeń, byłby nie portal Karnowskich (czy jakiekolwiek inne medium), lecz moc ujawnionej prawdy. Bo pewnych rzeczy się nie robi "przy ludziach". O to mi szło.

A tak przy okazji, gdzie jest np. Mastalerek? Nie, żebym go uwielbiał, sam podśmiechiwałem się z niego, gdy zademonstrował "wyjście ze studia". Ale w kampanii sporo się napracował...

Byłoby ukoronowaniem tragedii, gdyby poważni politycy korygowali swoje plany zależnie od opinii wyrażanych w mediach.

Max, co z Tobą? Po pierwsze, twierdzenie jest nieuniwersalne. Jeśli politycy, nawet poważni, zmieniliby fatalne plany na lepsze pod presją mediów, to byłoby świetnie. Po drugie, negujesz realny stan rzeczy: przecież od 26 lat politycy robią lub nie robią różnych rzeczy tylko dlatego, że za chwilę wybory... W demokracji nawet tzw. poważni politycy muszą się z tym liczyć.

wpolityce.pl jest portalem plotkarskim. Pudelek polityczny.

Ho ho, tak tak...
Ostatnia nadzieja białych - w blogerach :))
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika max

max
Nie przeceniałbym też i blogerów, przy całej mojej sympatii, którą wielu darzę. :)
Nie - w ten tlący się od jakiegoś czasu "konflikt" blogersko - dziennikarski ja się nie zamierzam angażować, końmi mnie do żadnych okopów w tej sprawie nie zaciągną.
Ogłaszam oficjalne desinteressement. :)
**
A poważniej.
Oczywiście, że moje twierdzenie jest nieuniwersalne. Tyczy się wyłącznie polskiego "tu i teraz", a raczej: ostatnich 25 lat III RP. Tak szczerze, to przypuszczałem, że jako argumentu użyjesz, na przykład, "Watergate". :)

Ale odnosiłem się do polskich realiów. Od wielu już lat dziennikarze głównego nurtu nie spełniają roli, która spełniać powinni. Nie informują, nie komentują - oni ciemny lud nauczają, z pośrednictwem kamer, gazet, a ostatnimi czasy i internetu. Z obserwatorów życia politycznego samowolnie uczynili się tego życia kreatorami.

Ta uzurpacja i, de facto, hipokryzja budzi moją - myślę, że dość zrozumiałą - irytację. Redaktorze, redaktorko: chcecie mieć realny wpływ na politykę, chcecie ją kształtować, chcecie przekonywać ludzi co jest słuszne, a co nie - zostańcie politykami, nikt wam nie broni. 
Co więcej - swoje przemyślenia wygłaszają zawsze występujac z pozycji "obiektywizmu" i "niezależności".
I nie chodzi o to, że dziennikarz powinien wyzbyć się własnych poglądów. Zawsze jakieś ma - ale niech nie robi z siebie guru, władcy sumień, strażnika demokracji, obiektywnego specjalisty od wszystkiego - bo wtedy zaczyna przypominać Wernyhorę na wrotkach.

To ja Cię, Waldku, bardzo przepraszam - w takiej sytuacji jaka jest wolę, żeby politycy w Polsce opiniami dziennikarskimi za bardzo się nie kierowali. Niech się martwią o opinie wyborców, o czym zresztą, i słusznie, pisałeś wyżej.
**
Jaka jest, teoretycznie, rola IV władzy w systemie demokratycznym wiem dobrze. Ale w Polsce "spsuło się" dawno temu, a może nawet nigdy dobrze nie było, pod tym względem. 
Ośmieliłbym się postawić tezę, że wielu dziennikarzy zaszkodziło bardziej, niż najgorsi z rządzących po 1989 roku. Politycy przychodzą i odchodzą, rządy się zmieniają - a funkcjonariusze medialni nie. I dalej mącą w głowach tym Polakom, którzy są zbyt leniwi, by myśleć samodzielnie, bez "obiektywnych" suflerów.

W III RP ranga różnych instytucji i profesji mocno podupadła. Sędzia, prokurator, nauczyciel, policjant - a także i dziennikarz. Brak etyki zawodowej skutkuje spadkiem prestiżu. I uzasadnioną nieufnością. Cierpią na tym ludzie uczciwi i rzetelni wykonujący dany zawód - ale co poradzić.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
w ten tlący się od jakiegoś czasu "konflikt" blogersko - dziennikarski ja się nie zamierzam angażować, końmi mnie do żadnych okopów w tej sprawie nie zaciągną.
Ogłaszam oficjalne desinteressement. :)


Solidaryzuję się w stu procentach :)

przypuszczałem, że jako argumentu użyjesz, na przykład, "Watergate". :)

Z kilku względów tego bym nie zrobił. Przede wszystkim, zasługa tzw. dziennikarskiej dociekliwości była tam żadna, bo przeciek nastąpił z własnej inicjatywy deep throat...

odnosiłem się do polskich realiów. Od wielu już lat dziennikarze głównego nurtu nie spełniają roli, która spełniać powinni. Nie informują, nie komentują - oni ciemny lud nauczają,

I tu znów pełna zgodność ocen.

W III RP ranga różnych instytucji i profesji mocno podupadła. Sędzia, prokurator, nauczyciel, policjant - a także i dziennikarz. Brak etyki zawodowej skutkuje spadkiem prestiżu. I uzasadnioną nieufnością. Cierpią na tym ludzie uczciwi i rzetelni wykonujący dany zawód - ale co poradzić.

Według tez z pewnego bardzo ciekawego wywiadu w Dzienniku, ten chaos ocen oraz postępująca anomia (skutek bomby i, postmodernizmu oraz 'internetów') nie jest wyłącznie naszą specjalnością, ale to raczej my jesteśmy (i tak nieco spóźnioną, peryferyjną) częścią światowego procesu.

http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/506782,agonia-wiedzy-rozmo...

Pozdro,

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika max

max
Kapitalny artykuł mi podrzuciłeś, dziękuję, czytam.
Tak, to fachowe ujęcie problemu, o którym pisałem z punktu widzenia praktyka.

Ciś mi się przypomniało: będąc młodym, niespecjalnie pięknym, ale za to odpowiednio naiwnym i idealistycznie nastawionym - studiowałem historię. Grzebiąc się w moim ulubionym XVII wieku znalazłem pewien rodzynek, artykuł, bodajże z francuskiego rzdowego "Monitora", datowany 1642. Właściwym dla epoki kwiecistym językiem oficjalny organ rządowy opisywał spotkanie króla Ludwika XIII z jego pierwszym ministrem, kardynałem de Richelieu.  Odtworzę, z pamięci i nieprecyzyjnie co do słów, przesłanie: "nigdy jeszcze stosunki między JKM a Księciem Kardynałem nie były tak dobre, JKM martwił się o zdrowie Kardynała i wielokrotnie dziękował za jego oddanie i wierną służbę". Otóż, w 1642 miał miejsce tzw. spisek Cinq-Marsa, ostatni z wielu, mający na celu obalenie "wszechwładnego" ministra. Cudzysłów - bo włdza Kardynała jeżdziła przez cały czas jego kariery na bardzo pstrym koniu łaski Ludwik XIII -  ten ostatni w żadnym wypadku królem, jakiego nam Dumas sportretował. Nieufny, inteligentny, skryty, przy okazji małostkowy i mściwy, ale śiwetny polityk z poczuciem misji - to Ludwik XIII.
Markiz Cinq-Mars był, jak to się wtedy ładnie określało, faworytem króla - nikt wtedy nie ośmieliłby się pisnąć, że Najjaśniejszy Pan od długiego czasu gustuje nie tylko w paniach, ale i w chłopcach - chociż tak samo jak z pniami, tak i z chłopcami był tragicznie nieskuteczny, kończyło się na amorach platonicznych. ;)

Ale Cinq-Mars spissek uknuł, Richelieu go wykrył, kilka tygodni przed swoją śmiercią (1642!), jakoś Ludwika przekonał, że "dla dobra państwa" trzeba działać - ale, w efekcie, monarcha ciężko się na swojego pierwszego ministra obraził. Piszę "obraził" - to w miarę bliskie prawdy, ale stosunki między królem a jego ministrem były na tyle skomplikowane, że wymagałyby osobnego, długiego i nudnego, opracowania. :)

I w tym momencie prorządowa gazeta wypuszcza swój artykulik. Zresztą, artykuliki tego typu produkowała regularnie - ale w tym momencie "przesadzili". Tak myślałem mając lat 20 - teraz już patrzę na kwestię inaczej. Nie. Nie przesadzili.

Jeśli ktoś sądzi, że "pranie mózgów" jest domeną naszych czasów - jest w wielkim błędzie. Politycy czasów dawnych głupcami nie byli, brakowało im, co prawda, tych środków technicznych, które mamy współcześnie do dyspozycji. Nie bez powody Aleksander Macedoński zaciągnął do Persji Kallistenesa, nie bez powodu Katarzyna Wielka flirtowała listownie z Wolterem i Diderot.

A teraz, dzięki telewizji, gazetom, internetowi - nastał złoty wiek mediów. Szary człowiek nie wie co mówią politycy (jakby ich nie oceniać), ale wie, co o politykach mówią dziennikarze. Czwarta wladza - kto wie, czy nie pierwsza władza - wszak mamy demokrację, odpowiednio "ustawiony" przez media wyborca głosuje.
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Twój komentarz jest znakomity, natomiast linkowany przez Pana Waldemara tekst budzi we mnie mieszane uczucia.

Po pierwsze: właściwie dlaczego nie miałoby byc tak, że każdy może sie wypowiedzieć i w każdej chwili włączyć do dyskusji, na przykład z ministrem na twitterze? Techniczne możliwości wręcz idealnie spełniają marzenia naszych przodków o demokracji quasi-bezpośredniej na obszarze miliona kilometrów kwadratowych... Nihil novi sub sole... Uczcie się, Panowie, czytajcie diariusze sejmów staropolskich i zobaczycie, że taka twitterowa dyskusja to jest dokładnie debata w staropolskim Sejmie. (Problem jaki widzę, to znaczące uproszczenie blogosfery i sprowadzenie jej do twittera i facebooka, które skracają długośc wypowiedzi - ot, taki koszt demokracji quasi-bezpośredniej dla mas wink)

Po drugie: to biadolenie nad upadkiem elit i buntem mas - litości! Żyjemy w niebezpiecznej epoce, w której możemy sie pozabijać, ale to jest któryś tam z rzędu renesans cywilizacji zachodniej, a nie upadek. Renesans, jak to renesans, ma swoje ciemne strony albo, powiedzmy, niekoniecznie wyglądające na jasne. Pornografia (i to ostra), alchemia, czary, polowania na czarownice, astrologia - to wszystko juz było! To właśnie renesans to przyniósł. Ale, oczywiście, dla konserwatysty średniowiecze jest lepsze, bo wtedy mądre autorytety przekazywały młodszemu pokoleniu Arystotelesa (a przynajmniej dzieła, które wydawały się być napisane przez Arystotelesa...laugh)

A w ogóle najbardziej z linkowanego tekstu spodobało mi się zdanie: "W dotychczasowym mainstreamie wiedzy było sito, które przepuszczało tylko wartościowe rzeczy. Dawkowało je, selekcjonowało. Dziś ta przestrzeń jest otwarta i nieograniczona – zmieści się tam każda głupota." Niech żyje mainstream! angry

ps. w treści tekstu zamieszczono reklamę wybitnego polskiego uczonego prof. Czapińskiego cheeky
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
Ale jak widzisz wszystkich człek nie zadowoli.

Dlatego proponuję, żeby dla pana Jakuba zamieścić
w B'n'R sondę z pytaniami:

1) czy byłbyś skłonny uznać twierdzenie opozycji,
że 2 x 2 = 4 za prawdziwe?
2) czy raczej zgadzasz się z liberałami, że iloczyn 2 x 2
zbliża się asymptotycznie do wartości 5,0?
3) czy jesteś może za uznaniem tezy,
że iloczyn 2 x 2 wynosi ca 4,1666667?

Koniecznie jednak trzeba umieścić przy tej sondzie
aktywny link do rozmowy z Czapińskim, rzekomo
nawołującym do wysłania propisowskiej młodzieży
na zmywak do Wielkiej Brytanii :)
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika max

max
Pozwolicie, Panowie, w kwestii arytmetyczno-pochodnej głosu nie zabiorę. :)
Albo, wzorem trurlowskiej maszyny, powiem: SIEDEM. :)

A ad rem.
Do mnie tekst zamieszczony (nomen omen) w "Der Dziennik" (zapewne stąd wspomniana "reklama" Czapińskiego) w dużym stopniu przemawia. Oczywiście, jak świat światem, elity i intelektualiści zawsze narzekali na pauperyzację kultury, sztuki - jak też polityki. I na to wypada brać poprawkę. Z drugiej strony, ona jest faktem (pytanie o skalę zjawiska), a zupełnie nowy element, jakim jest zaistnienie globalnej wioski (wiochy?) internetowej powoduje, że istotnie mamy do czynienia ze zjawiskiem dotąd bez precedensu.

Dygresja: Lenin stawiał na elektrownie i kino, Hitler uznał odbiorniki radiowe za priorytet, generalnie: reklama dźwignią totalitaryzmów. Społeczeństwo, naturalna koleją rzeczy, łaknie informacji - jeśli nafaszerujemy je informacją atrakcyjną, a treściowo "poprawną" - sprawa jest, z punktu widzenia władzy, załatwiona. Smiejemy się teraz z toporności propagandy komunistycznej czy nazistowskiej i słusznie. Ale ta propaganda działała, jakkolwiek absurdalnie nie wyglądają teraz komunikaty wehrmachtu o "skróceniu linii obronnych" czy dominikańskie plakaty "Tylko Trujillo cię uzdrowi" nad szpitalnymi łóżkami. Pamiętajmy też o zamiennikach informacyjnych (a te dopiero są atrakcyjne) typu "mama Madzi" albo "Paris Hilton bez bielizny".

Alchymisto, masz oczywistą rację pisząc, że wszystko już było. I astrologia, i czary, i pornografia, i poppolityka. Czy mamy renesans - nie jestem w stanie ocenić, brak mi dystansu minimum dziesięcioletniego i minimum kilkusetkilometrowego. Chciałbym wierzyć, że masz rację.

Odwołujesz się do czasów demokracji szlacheckiej, którą i ja darzę sympatią. Zauważ natomiast jedną różnicę: w demokracji szlacheckiej uczestniczyła, właśnie, elita. Bo elitą była cała brać herbowa, podejmująca - demokratycznie, zgoda, ale w swoim gronie - decyzje. Teraz mamy totalny egalitaryzm (przynajmniej na papierze, ale mamy). A ja do egalitaryzmu jestem uprzedzony.

Natomiast egalitaryzm informacyjny jest pozorny. Tak: twitter, facebook, media społecznościowe, internet - wszystko prawda. Ale pewne treści nigdy nie są podawane do publicznej wiadomości - z powodów słusznych i niesłusznych. Przykład na jeden i drugi rodzaj: o korupcji się nie mówi, o szczegółach działań operacyjnych kontrwywiadu też nie.

Dochodzimy do paradoksu, który powinien dawać do myślenia. Aby obywatel, suweren w państwie demokratycznym, był w stanie podejmować trafne decyzje, powinien mieć dostęp do jak najpełniejszej informacji o życiu publicznym i działaniach państwa rzadu, parlamentu. Ale nie może mieć, gdyż upublicznienie pewnych danych uniemożliwiłoby funkcjonowanie tego państwa. Więc z czym mamy do czynienia, jeśli nie ze skwapliwie pielęgnowaną fikcją?

Straszliwe "herezje" wypisuję, zdaję sobie sprawę, że demokratyczny i postępowy świat najchetniej zlinczowałby takich jak ja. :) To dorzucę jeszcze jedną: dla mnie demokracja liberalna w prostej linii wywodzi się od rozpraw pana Rousseau i jemu podobnych. Komunizm był radykalną mutacją tej samej idei - jak wszystkie utopie głoszące obligatoryjną równość, wolnosć i braterstwo uwiódł wielu. W wersji "light" ta sama idea funkcjonuje dalej i jest równie świeta dla niektórych jak kiedyś doktryna o walce klas. Dziwnym trafem nikt nigdy satysfakcjonująco nie odpowiedział mi na pytanie: dlaczego system, gdzie trzech pijaczków spod monopolowego posiada trzykrotnei większą moc sprawczą niż nobliwy i mądry profesor - jest słuszny? 

Zresztą - to i tak teoria W praktyce funkcjonuje system korporacyjno-oligarchiczny. A wspomniane media? Cóż, robią swoje, na różne sposoby przekonując "ciemne masy", że wszystko jest ok.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Ja bym to pytanie o demokrację odwrócił:
-Dlaczego system, gdzie trzech profesorów, na przykład prof. (...), prof. drhab* (...)  i prof. (...) posiada trzykrotnie większą moc sprawczą niż pijaczek spod monopolowego - jest słuszny? 
cheeky

h nieme
Obrazek użytkownika max

max
Można pomylić się co do konkretnych osób, ale statystycznie, w przypadku dużej próbki, istnieje korelacja między genezą i jakością dokonywanych wyborów, a takimi rzeczami jak: status społeczny, "styl życia", posiadana wiedza, uznawane standardy etyczne, etc. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
w Polsce mamy mały problem. W wyniku splotu różnych działań, także tych z czasów słusznie minionych, ludzie z tzw. tytułami naukowymi, to w większości usłużni wobec władzy konformiści, często podawani w sosie nowoczesnej poprawności, a co więcej, święcie przekonani o tym, że są utkani ze znacznie lepszej substancji, niż każden zwykły śmiertelnik, w związku z tym prawa im przysługujące, są z założenia, o wiele wyższe.
Mam znacznie więcej zaufania do intuicji i ocen, może nie przysłowiowych pijaczków, ale zwykłych, porządnych, uczciwych prostych ludzi.

P.S. do Ro
H nieme, świetne, tylko dlaczego koniecznie chcesz maltretować nasze oczy???
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika ro

ro
Cóż, jestem w wieku, w którym koledzy na uczelniach asystentami już dawno nie są. I wiesz, ostanio po paru rozmowach nie bardzo mi przychodzi ochota na dalszą wymianę zdań o standardach.

Ale fakt! Meneli wśród znajomych nie mam, więc moje dywagacje są istotnie teoretyczne. 
Obrazek użytkownika max

max
Tak to bywa z puentowaniem...;)
Problem z desygnatem, tak? :)
Dobrze, uznajmy, że nie użyłem kotrowersyjnego (na to wychodzi) skrótu myślowego "profesor" (które to słowo teoretycznie powinno mieć wydźwięk pozytywny), a napisałem tak:

"Dlaczego trójka żuli spod monopolowego (tylko nie zacznijcie mnie teraz przekonywać, że bywają mądrzy żule patrioci! - tak istnieją, no i co? :)) ma mieć trzykrotnie większą moc sprawdzą niż przyzwoity, mądry, uczciwy, ciężko pracujący człowiek, posiadający solidną wiedzę o otaczającym go świecie?

Lepiej brzmi?

pozdrawiam :)

PS. Jestem tylko magistrem, a tytułów naukowych szczególną atencją nie darzę. Jakby coś, Kot świadkiem, rozmawialiśmy kiedyś o tym. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Bardzo lepiej!
smiley

PS
To moja trauma ostatnich kilkunastu lat - kiedyś traktowałem profesorów i doktorów (tak się złożyło, że docentów jakoś nie) niejako na wyrost. To się nazywa zawód społecznego zaufania, czy jakoś tak.
Bardzo późno dotarło do mnie, że trzeba indywidualnie i przez lupę. Zawód, po prostu.
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
tak brzmi prawie doskonale. "Prawie" to nie dlatego, że znalazłam (no fakt, z lupą nie szukałam;)) jakąś lukę w tym stwierdzeniu, ale... podbno nie ma rzeczy doskonałych ;););)
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
...nie miałbyś kłopotów z przekonywaniem Koleżeństwa, gdybyś użył kanonicznej w tym względzie formuły o ohydzie demokracji, która brzmi: Na ulicy, przy której mieszka dwóch biskupów oraz trzech sutenerów, demokracja oddaje władzę w ręce sutenerów. (Zgadnij kto tak pisał, Koteczku?)
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika max

max
Bardzo mądrze zrobiłem - usunąłem zdublowane, a przy okazji moją odpowiedź. ;)
Odtwarzam.
Ten pan, który stworzył "najwybitniejszą polską powieść XX wieku" (zgodnie z opinią niektórych), a którego i nie cenię zbytni, i nie lubię?
Chociaż - "Dzienniki" są dobre. :)

"Jestem sam, dlatego bardziej jestem".
Głębokie, nie ma co. ;)

PS. Demokracja idealna nie jest ohydna. Jest słiczna, jak każda utopia. A już Platon przecież.. ;)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
żyjących w Polsce (na świecie, podobnych też jest spora gromadka) prezentuje taki poziom, że wolałabym, aby w gronie gombrowiczowskiej piątki, władzę mieli raczej studenci. Mniej doświadczeni i często naiwni, ale jeszcze młodzieńczo uczciwi.
P.S.
Gombrowicz nie jest ulubionym pisarzem KOTA, jednak w dobie internetu nawet nie trzeba fatygować się do biblioteki (bo na moich półkach książek Gombrowicza brak), aby odgadnąć. Trochę więcej wiary w umiejętności czytelników, Szanowny Panie Waldemarze!
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika max

max
Nie wiem. Plotka gminna głosi, że coś się dla niego szykuje - ale co: nie mam pojęcia.

I jeszcze post scriptum do mojego poprzedniego komentarza.
"Moc ujawnionej prawdy", piszesz. Abstrahując już od pytania skąd niby Karnowscy tę prawdę mieliby znać, jak i od samych Karnowskich...
Gdyby tak w Polsce bywało, że ma ona wpływ na cokolwiek. Ale już od dawna na oczach milionów odbywają się sceny wręcz dantejskie, urągające przyzwoitości, moralności, dobrym zwyczajom i - rozsądkowi. Ktoś tam czasem podniesie krzyk, ale "ta koszmarna karawana grzechu" (copyrighted Hansen, "Pawi tron") jedzie dalej, i coraz szybciej.
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
...wręcz ostentacyjnie demonstrowany stał się seksi :) To powód do dumy (z bezkarności) i wzrostu prestiżu społecznego. Natomiast ujawnienie knucia od zawsze psuło i psuje szyki knującym :)  Fritz skonkretyzował powyżej moją argumentację :)

PS Wersje o MM różne chodzą, m.in. że ma zastąpić Arabskiego, choć to nie byłby chyba przykład 'dobrych praktyk'...
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
By nastąpiła poważna zmiana trzeba zmienić cały Trybunał. A tego i wielu innych rzeczy (czystki w sądach, zmian w prokuraturach, ustalenia zdrowych priorytetów narodowych, rewolucji w mediach) się nie zrobi bez zmiany konstytucji, a tej sie nie zmieni bez wysokiego popracia, a tego nie będzie bez spełnionych obietnic.

Teraz jest czas na działanie. Za rok będzie po ptokach.
Obrazek użytkownika ro

ro
Tekst świetny i będę go polecał.

Sam mam jednak pewną krytyczną uwagę pod adresem Prawa i Sprawiedliwości: była mowa o "szafach pełnych gotowych projektów ustaw", tymczasem "zadygotało mnie", gdy przeczytałem wypowiedź Czabańskiego, że ustawa o mediach będzie gotowa w ciągu kilku tygodni.
Dlaczego nie była gotowa we wrześniu???

Moim zdaniem "zamach na demokrację" na froncie medialnym powinien był nastąpić jeszcze przed "zamachem na TK". Tak żeby była szansa dotarcia z przekazem, o co chodzi z tym trybunałem, do grupy obywateli szerszej, niż widownia TVR i słuchacze 

A tak na marginesie: nie jesteś osamotniona w ocenie "karnowszczyzny" - od blisko dwóch lat przy różnych okazjach piszę, że wPolityce.pl jest portalem łajdackim. Fritz świadkiem. 

Strony

Więcej notek tego samego Autora:

=>>