OCTIDI VENTOSE zwany MOURON

 |  Written by  |  6

Myślicie, że już z rana coś wypiłem? Mimo święta, nie! Ten tytuł przetłumaczony na język polski brzmi: Ósmy Dzień (pierwszej dekady miesiąca) Wietrznego zwany Kurzyśladem.

To nie ja, to rewolucja francuska, która zrewolucjonizowała nawet kalendarz. Połowicznie, na szczęście.

Jakże więc inaczej zapisać ten postępowy dzień? Tylko używając kalendarza republiki!

Święto trzeba uczcić, ale ja leniwy jestem. Zamiast goździków i rajstop przyjmijcie więc, Drogie Panie, mój felieton drugiej świeżości:

 

Damy i Damki

 

Anonymous (niezweryfikowany) - 28 Kwietnia, 2012 - 07:58

historia

rower

damy

DAMY I DAMKI

 

   W czasach mojego dzieciństwa, tak z pięćdziesiąt lat temu, świat był prostszy, a kategorie były kategoryczne. No, może powiedzmy – nieco bardziej kategoryczne…

   Dam raczej się nie spotykało. Zapewne w rezultacie pozytywnych przemian społeczno-politycznych, które nastąpiły w naszym kraju po roku 1944. Prywatnie to jeszcze damę spotkać się zdarzało. Z reguły bywały to damy przedwojenne. Natomiast w tzw. przestrzeni publicznej – która, nawiasem mówiąc, jakoś się chyba wtedy inaczej nazywała – dam nie było. A może damy tam po prostu nie bywały? Jeśli już bywały, to były to damy kilkuczłonowe, jak a przykład. Dama Wywiadu (Telewizyjnego), Irena Dziedzic, Pierwsza Dama (Zośka jej było) etc, etc. Damą Sztandarową  była małżonka ówczesnego premiera. No, ale to była jeszcze przedwojenna  celebrytka…

    Damki natomiast spotykało się co krok, o czym wie każdy  ówczesny posiadacz roweru. Oczywiście jeśli dożył.

   Rower miał ramę. Z reguły trójkątną. Plus, minus. Damka ramy nie miała. Jakieś tam rury miała. Dla dziecka nie od razu było jasne dlaczego Paniom trudno wsiadać na rower, ale z czasem wyjaśnienie przychodziło samo…

   W tych czasach chłopak posługujący się damką miał  przechlapane. Nie tak, jak teraz. Rower to rower. Jak chciał być cool, to musiał mieć wyścigówkę. Jaguar był niezły, ale szczytem marzeń był dedeerowski Diamant. Tak,  na marginesie, jakieś niepatriotyczne to było…

   No ale revenons a nos mutons…(Niechaj Damy zechcą wybaczyć!)   

   Dzisiaj, w czasach gdy faceci poruszają się bez ramy ( tej ramy wychodzącej gdzieś z kręgosłupa, o której tyle mówią jurorzy „TańcazGwiazdami”) zostały tylko damki. Fakt, że damki nie mają owej ramy nikogo nie dziwi. Nigdy nie miały.

   Takie oto wspomnienia i refleksje nasunęły mi się po przeczytaniu w dzisiejszym rzepowym PlusMinusie wywiadu Roberta Mazurka  z  Joanną Kluzik-Rostkowską.  Wywiadowczyni i Wywiadowcy serdecznie dziękuję za tę podróż sentymentalną, którą mogłem odbyć na damce.  



Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/jeszcze-nie-przypisane/damy-i-damki

 

 



 

 

 

 

5
5 (1)

6 Comments

Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
Dobrze, że to nie idy marcowe:):):)
PS
Rozumiem, że damy miały kiedyś suknie (dlatego też jeździły konno w damskim siode), ale przecież... rama, kawał drąga między nogami, jest zabójcza dla... cojones!:):):)
Nie znoszę rowerzystow!
Szczególnie tych szpanerskich pajaców w obcisłych gaciach (nie mówiąc już o tym, jaka to upierdliwa zmora na wąskich ulicach).
 
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Miałem damkę. PRL-owska fabryka jakoś ją nazwała, ale przechrzciłem ją, dając nowe imię: Jagna. Puszczalska była. wink​ Można było puścić kierownicę i jeeeeeechać. 

Służyła mi wiernie przez całe lata, a gdy kupiłem nowy rower, z przerzutką, przeniosła się na wieś i dokonała żywota szlajając się po polnych drogach.

Pozdrawoiam

krisp 
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
Mieliśmy, na spólkę z bratem, "kolarzówkę".
Jedną na dwóch...
Brat, już nieżyjący ("Wieczne odpoczywanie..."), choć młodszy o dwa lata wtedy, walczył o nią... bardzo nieelegancko - na środku ulicy wołał na pomoc przechodniów: "Proszę pana, a on mi kradnie rower!!!".
Coś jak Tusk i cała "totalna opozycja":):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Więcej notek tego samego Autora:

=>>