Pierwszy poważny błąd rządu i Prezydenta?

 |  Written by MarkD  |  37

Musiałem zmieniać tytuł wielokrotnie, zanim wybrzmiał mniej emocjonalnie niż moje wrażenie po przeczytaniu informacji o wypowiedzi szefa komitetu stałego rady ministrów – Henryka Kowalczyka dla RMF FM. (ok.godz.10:00)

Podwyżka kwoty wolnej od podatku najprawdopodobniej dopiero za rok. Teraz rząd Beaty Szydło z tym nie zdąży
Nie zrozumiałem dlaczego nie zdąży skoro :
Zmiany w podatkach rozliczanych rocznie (czyli m.in. PIT) należy wprowadzać do końca listopada roku poprzedniego. Wyjątkiem są zmiany podatkowe korzystne dla podatnika. Podwyżka kwoty wolnej jest korzystna dla podatnika
Ale w kolejnych zdaniach news'a przeczytałem:
Jeżeli jednak komuś, w tym wypadku najbogatszym, tę kwotę by się obniżyło, wtedy mamy zmianę niekorzystną dla grupy podatników, czyli obowiązuje termin listopadowy. Po drugie dochody z podatku PIT stanowią lwią część budżetów gmin, miast na prawach powiatów i powiatów. Obniżka kwoty wolnej oznaczałoby potężną wyrwę w samorządowych finansach. Dlatego rząd chce więcej czasu na zastanowienie.

Co to oznacza? Ktoś znowu ma zamiar kombinować z dochodowym? Wydawało mi się, tak, wydawało mi się, że PIS jest partią rozumną i wie iż walczy o zdrową gospodarkę i uczciwe państwo. Jeśli zaczynie od zmian podatkowych które dla niektórych mają być niekorzystne to ja dziękuję. Co za pomysł by komuś "tę kwotę by się obniżyło"? Kiedy, komu, jak i po co? Bogaci nie płacą dochodowego, potrafią go uniknąć! Czy ta prawda nie dotarła do szarych komórek "ekonomistów" PIS-u?

Czy Państwa emocje rosną tak jak moje?

Informacja z wczoraj:

Zdaniem Morawieckiego osiągnięcie kwoty wolnej od podatku na poziomie 8 tys. zł rocznie może odbywać się stopniowo. Minister rozwoju uważa, że wyższa kwota wolna nie musi dotyczyć wszystkich podatników, może przysługiwać tylko uboższym.
Odwołać Morawieckiego ! - chciałoby się zawołać. Kret jakiś czy co? Kowalczyk to tylko powtórzył. (Ale może to jakieś stanowisko rządu i może przemyślana strategia, co potwierdzała by informacja z 16. Ale o tym za chwilę.) I dalej w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" pan wicepremier mówi :
Obiecane prospołeczne wydatki będą rosły, w miarę jak budżet państwa będzie zdobywał na nie środki
To już jest niemal zamach na rządy PIS. No bo logiczne jest, że jeśli budżet nie będzie tych środków tak szybko "zdobywał" to z wszystkich obietnic PIS nici. Wiek emerytalny - kosztuje - to może go stopniowo? 500 zł - też stopniowo?

To raczej jest tak, że albo się wie co się chce osiągnąć i się liczy a potem jednocześnie zmienia się budżet w sferze przychodów i wydatków, albo gęba w kubeł bo po prostu nie umiemy i nie zrobimy. A nie że liczy się obywatel, trzeba wspierać i inne pierdoły o tym jak będą wracać młodzi i rzutcy by zakładać biznesy! Nie będą, bo próg zostaje na 2016, a oni pewnie chcieli by zainwestować zarobione funty czy eurosy, ale ponieważ spodziewają się dużych zysków to właśnie ich poinformowano, że niski próg nie będzie ich dotyczył!

Druga strona tego samego problemu to kancelaria Prezydenta. A tu znowu ktoś liczy, ale na naszą słabą pamięć. Ja pamiętam i znalazłem informację z 8.10.2105r.

Projekt ws. podniesienia kwoty wolnej od podatku prezydent Andrzej Duda złoży w Sejmie po wyborach parlamentarnych
Rozumiem miał dużo innych spraw, ale to był jeden z jego priorytetów. Czemu więc zwleka skoro ustawa gotowa? Tym bardziej, że po dzisiejszym posiedzeniu rządu (godz.16:00) , premier Szydło powiedziała:
Jeżeli projekt dot. kwoty wolnej od podatku zostanie złożony, oczywiście będziemy nad nim pracować

Czy to jakaś walka pod dywanem, czy strategiczna rozgrywka by z rządu zdjąć odpowiedzialność za niedomykający się budżet? A może jeśli się nie domyka to trzeba jeszcze dołożyć a to jest znakomite uzasadnienie dla podatku od banków i wielkopowierzchniowych marketów? To jedyne pozytywne wyjaśnienie jakie przychodzi mi do głowy.

Za kilka dni, PIS i prezydent mają szansę stracić kilka/kilkanaście procent poparcia. Czy się na to zdecydują? To nie trudno osiągnąć. Cytowane wypowiedzi już wywołały falę krytyki na forach. Co będzie dalej, łatwo się domyślić.

Jestem zdania, że powinna w podatkach nastąpić rewolucja. Zapowiadane zmiany były jedynie propozycją ewolucji. Teraz mamy ewolucyjną ewolucję. Pozostaniemy w kraju okupowanym przez fiskusa. Ale propozycja zmiany kwoty wolnej, na której się skupiłem, jest oczywista i oczekiwana od lat. Ostatnia zrobiła to prof Zyta Gilowska w 2007.

Chciałbym za tę notkę, pełną obaw, przeprosić za kilka dni. Ale nie składa mi się przekaz idący z rządu. Może to manipulacja, może ktoś czegoś nie wiedział, albo wyraził własną opinię, albo... Albo ja się mylę.



PS.Informacje z cytatów znajdziecie wpisując ich fragmenty w google. cytowałem bez zmian.
4.333335
4.3 (6)

37 Comments

Obrazek użytkownika polfic

polfic
Morawiecki to ekonomista ergo kompletny ignorant matematyczny i logiczny. 
Wszyscy mówią o rzywej Laffera a najwięcej ekonomiści. Tylko nic a nic z niej nie rozumieją. A mówi ona prostą rzecz - podwyższenie kwoty wolnej powinno zwiększyć wpływy do budżetu.
Wołam po raz kolejny - ekonomiści won!!!
Obrazek użytkownika MD

MD
Obecnie kwota wolna od podatku dochodowego wynosi 3089 zł podniesienie jej do poziomu ok. 8000 zł sprawia, że pojawia się dodatkowe ok. 5000 zł dochodu podatnika nieopodatkowane podatkiem PIT. Do tego czasu budżet państwa zabrałby by z kwoty 5000 zł 18% podatku dochodowego czyli ok. 900 zł. Pozostałe 4100 podatnik wydałby na swoje potrzeby i zakładając, że dokonuje zakupów opodatkowanych 23% podatkiem VAT odprowadziłby jeszcze ok. 766 zł czyli w sumie ok. 1666 zł. Po podwyższeniu kwoty wolnej od podatku 5000 zł wydane na dobra konsumpcyjne opodatkowane stawką VAT 23% dają budżetowi tylko 935 zł. Oczywiście zostawienie więcej pieniędzy podatnikowi zaowocuje wzrostem PKB i w efekcie również wzrostem wpływów podatkowych, ale na to trzeba zaczekać, a wpływy do budżetu spowodowane podwyższeniem kwoty wolnej spadną natychmiast.
Obrazek użytkownika polfic

polfic
Popełniasz klasyczny błąd popełniany właśnie przez ekonomistów.
Ozeniasz co będzie opierając się na tym co jest. Liczysz opierając się na danych obecnych i obecnej sytuacji. Ale po wprowadzeniu kwoty wolnej sytuacja będzie diametralnie inna, więc takie myslenie jest, z całym szacunkiem, bez sensu.
Przypomina mi to analizy po wprowadzeniu przez PiS obnizenia stawki rentowej. Ekonomiści liczyli, jak zwykle absurdalnie, w ten sposób:
Po zmianie - nastapił znaczący wzrost gospodarczy. A ekonomiści oceniali "straty" budżetu tak: Jakie byłyby wpływy gdyby przy tym znaczącym wzroście (czyli w nowej sytuacji) obowiązywały stare stawki. Jest to komplentny nonsens matematyczny.
Obrazek użytkownika MD

MD
Na końcu swoich wyliczeń napisałem, że nastąpi wzrost wpływów z tytułu podatków spowodowanych wzrostem gospodarczym. Problem polega tylko na sfinansowaniu tego posunięcia w krótkiej prespektywie. A nadal otwartym pytaniem pozostaje realny stan finansów jaki zostawiła odchodząca ferajna.
Obrazek użytkownika polfic

polfic
Dla mnie to nie jest otwarte pytanie. Wystarczą liczby:
- zadłuzenie wzrosło o minimum 500 mld
- z UE dostaliśmy 300 mld
- 150 mld zajumano z OFE

Natomaist oficjalnie PKB wzrosło o ok. 300 mld.
Aktywność gospodarcza spadła o ok. 25 % przez te 8 lat.
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
Boję się że w tej materii, ważnej ze wzgledu nie tylko na ekonomię, ale na dobro kraju,  związanej m.in. z powrotrem i zatrzymaniem fali emigracji, nic się nie zmieni bez rewolucji.

A tej może dokonać radykał i człowiek odważny. Morawiecki mi na takiego nie wygląda.
Ale ekonomią musi się jednak zająć ekonomista. Tylko może z jakiejś innej niż bankowa, szkoły.
Obrazek użytkownika polfic

polfic
"Ale ekonomią musi się jednak zająć ekonomista."

Przykro mi ale uległeś terrorowi ekonomistów. Żadną dziedziną nie mogą się zajmować kompletni ignoranci. Podam Ci przykład. Pan Marek Belka, wielce ceniony przez wszystkich ekonomistów, niezaleznie z jakiej szkoły, profesor ekonomii twierdzi, że urzędnicy płacą podatki. Tak twierdzą też inni ekonomiści. A ja, z pełną odpowiedzialnością, mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to kompletny matematyczny absurd. 
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
Możliwe,
ale powiem tylko, że nie wiedziałbyś o "krzywej" gdyby nie Arthur Laffer - ekonomista.
Obrazek użytkownika polfic

polfic
"Krzywa" Laffera to nic innego tylko dawno znany wykres rozkładu normalnego zwanego tez krzywą dzwonową. Wymyślony przez Gaussa - matematyka smiley
Mały Książe nazywał ją słoniem połkniętym przez węża.​smiley
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
A jeszcze inna nazwa to krzywa Gaussa-Queteleta smiley !
Osobiście - wolę tego słonia smiley .
Obrazek użytkownika ro

ro
Właśnie dlatego, że wymyślił ją (a raczej twórczo przystosował) ekonomista, należy podchodzić do tej krzywej ostrożnie. 
Tak na prawdę nie wiemy o jej przebiegu nic, albo niewiele. Owszem, zależności krańcowe są intuicyjnie pewne (intuicyjnie, lub logicznie - nikt ich nie sprawdził na żywym organizmie), ale jak się zachowuje w przedziale "normalności" - wie na pewno tylko JKM. 

Akurat kwestia budżetowa jest ostatnią, w której bym się czepiał rządu (i Prezydenta) za "niespełnione" obietnice, przynajmniej w Roku Zerowym. Przypominam Kolegom, że to nie rząd Beaty Szydło projektował budżet na 2016 rok, ale z realizacji tego budżetu będzie rozliczany. 
Oczywiście, każdy chciałby, żeby Beata Szydło była złotą rybką i to taką bez limitu, ale proponuję nie pomagać, zwłaszcza ekonomistom w rodzaju pana Petru czy pana Żakowskiego.
Oni sobie świetnie radzą bez wsparcia po naszej stronie!  

 
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD

ale proponuję nie pomagać, zwłaszcza ekonomistom w rodzaju pana Petru czy pana Żakowskiego.
Oni sobie świetnie radzą bez wsparcia po naszej stronie! 


Mam nadzieję że nie tak traktujesz moje obawy, które przedstawiłem w notce. Ale jeśli, to tylko powiem: nie zamierzam milczeć, bo milczenie teraz skutkować będzie łzami za rok czy dwa.
Obrazek użytkownika ro

ro
Oczywiście, że nie stawiam Cię po stronie tamtych, jeżeli tak to odebrałeś, to przepraszam. Twierdzę tylko, że realizacja obietnic wyborczych powinna być rozłożona sensownie w czasie, także z powodów pragmatycznych.  

Platforma, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że w 2016 roku nie będzie rządzić i stawiam dolary przeciw orzechom, że przygotowała budżet-niespodziankę. (Nawiasem, wcale nie pozbyłem się - mam nadzieję irracjonalnego niepokoju, że coś z tymi wyborami poszło zbyt łatwo). Żądanie, żeby PiS wywiązał się z wszystkich obietnic wyborczych w ciągu najbliższych stu dni uwazam za trochę nierozsądne.
Teraz priorytetem jest pozbawienie Układu władzy.

Tak na marginesie: należę do tej grupy wyborców, której nie obiecywano obniżenia podatków, a mimo to głosowałem na PiS. I jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że powtórzę to za cztery lata.
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Oni, znaczy politycy PiS naprawde za duzo gadaja.

Bez sensu gadaja i zamieszanie wytwarzaja.
Powinni dostac zakaz wypowiadania z powodu bez sensu ich wypowiedzi.

3 rzeczy sa oczywiste:

1. Realizujac obietnice nie moga destabilizowac budzetu.. co znaczy: zanim pieniadze zaczna plynac musza zaczac wplywac z zatkanych dziur podatkowych i z nowych podatkow np. od hypermarketow czy bankow.
Ten strumien zacznie plynac najwczesniej po 3-4 miesiacach o ile juz w grudniu nastapi zatykanie dziur.
Co przeklada sie na to, ze pieniadze beda do dyspozycji realistycznie rzecz biorac najwczesniej w maju.

2. Tych pieniedzy na poczatku bedzie za malo dla wszystkich.. a wiec realistycznie od maja do sierpnia bedzie staraczac dla najbiedniejszych.

 Od wrzesnia nastapi dalszy wzrost strumienie pieniadzy i nastepna grupa zostanie objeta.
Jak dobrze pojdzie to mniej wiecej po 12 miesiecach bedzie dosyc pieniedzy (znaczy dziury zostana zatkane powiedzmy w 70%) zeby pokryc cale spoleczenstwo.

3. Wszelkie wypowiedzi o natychmiast, WSZYSCY na wiosna sa po prostu nieodpowiedzialnym glupim belkotem. Taki bulgot zaczal na poczatku wydobywac sie z Blaszczyka a potem inni razem z nim bulgotali. To jest przestepstwo psychologiczne poniewaz demoralizuje spoleczenstwo.
 
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
Strumień będzie płynął w obie strony.
Hipermkarkety  i banki płacą co miesiąc, natomiast prowadzący działalność rozliczają się często po kwartale.

 
Obrazek użytkownika ro

ro
można rozliczać VAT. I tyle jest z tego zysku, że przez trzy miesiące wydaje się pieniądze na ten VAT przeznaczone (bo ciągle brakuje), a potem 24 stycznia, kwietnia, czy października rwie się włosy z głowy "skąd wziąć na jutro pieniądze".
crying
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Chodzi o wielkosc strumienia. Teraz wynosi ulamek tego co powinien. Czekamy na powodz.
 
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
W pełni zgadzam się z Twoją opinią:
"Oni, znaczy politycy PiS naprawde za duzo gadaja"smiley
Dotyczy to  już kilku spraw. Pilnie potrzebna jest spójna polityka informacyjna. Dotyczy to, np. sprawy imigrantów.

TK uchylił przepisy dotyczące stałej kwoty wolnej od podatku. I jeśli dobrze pamiętam to dał termin do listopada przyszłego roku, czyli praktycznie do nowego budżetu.
Uważam jednak, że dobrze zrobił Marek pisząc tę notkę. Powinna ona  zasygnalizować Beacie Szydło, że trzeba zdyscyplinować rząd. Nie może każdy minister latać do mediów i mówić, co uważa, bo dezinformuje.
 
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
Napisałem, bo uważam że nie ma czasu na kombinowanie.
Jeśli PIS nie spełni sztandarowych obietnic to zostanie zmieciony ze sceny politycznej przez III RP. Te wahania już sa podstawą ataków.
Za kilka miesięcy pożegnamy z większością, która potrzebna jest do powtórki samorządowych i uchwalenia nowej konstytucji. A nowa konstytucja potrzebna jest jak powietrze.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Mam takie samo zdanie. Chcemy zmian, muszą być dotrzymane obietnice, zwłąszcza te w 100 dni. Ufam, że tek będzie, bo nie tylko my to wiemy. Dlatego ważne , by poszczególni ministrowie nie hasali sobie po mediach.
Obrazek użytkownika fritz

fritz
Miejmy nadzieje, ze PBS zauwazy problem z gadulstwem czlonkow rzadu a JK z poslami i potrafia im uswiadomic jaka "zabojcza" robote dla PiS wykonuja.

TS nie moze chyba nic uchylac jezeli chodzi o wolna kwote.
To rzad ustala wysokosc podatkow i jezeli je obniza, to nikt sie poskarzy.
 
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Jeśli TK będzie atakował decyzje ważne dla Polaków (emerytury, 500 zł kwotę wolną od podatku, likwidację gimnazjów), to pół biedy, sami zrobią PiS reklamę. Gorzej, jak będzie nieustanny medialny atak, który przykryje wszystko, co zrobi rząd. Taktyka informacyjjna jest niezbędna.
Obrazek użytkownika max

max
Przewidywania o "kilku, kilkunastu procentach" utraty poparcia - skąd?
Daleko posunięta preasumpcja, że tak powiem - bez urazy. :)

Na razie poparcie dla PiS rośnie, to zresztą naturalny efekt po wygranych wyborach - rośnie zawsze, dla każdego rządu prze pierwsze dwa, trzy miesiące. Co by się nie działo. Wiem, to zaprzecza szeroko propagowanej tezie, jakoby wyborcy byli istotami rozsądnymi - ale tak po prostu jest. Dopiero potem, gdy minie szeroko pojęta powyborcza "euforia", można mówić o tym, że działania rządu przekładają się na wzrosty i spadki poparcia.

A co do meritum - Autorze, no nie dajmy się zwariować tym, którzy uporczywie próbują szukać dziury w całym. Jeszcze PiS dobrze rządzić nie zaczął, jeszcze nic nie zrobił - a już mamy malkontentów. Tp tak jakby oceniać szachistę na podstawie jego opowieści o partii, która - dopiero zamierza rozegrać. Liczy się efekt - wygrana, przegrana lub remis. Prawda? A o efektach w przypadku działań ekonomicznych można mówić najwcześniej za rok, a jeszcze lepiej oceniać z perspektywy czterech lat.

Jeszcze jedno. Nie jestem ekonomistą, choć swego czasu przeżyłem dłuzszą przygodę z makroekonomią - ale nie zajmuję się tym zawodowo, w związku z czym nie będę oceniał planóœ, deklaracji, wypowiedzi - ocenię wspomniane efekty. Tylko w ten sposób moja wypowiedź można będzie traktować poważnie - bo zdam relację z czegoś co odczułem na własnej skórze ja, jak ludzie mi znajomi.

Jak czytam amatorskie "analizy" zamieszczane na takiej niezależnej czy wpolityce - przypomina mi się stara już "definicja" człowieka - istota, która najchętniej wypowiada się na tematy, na których się nie zna. ;)

Morawiecki jest fachowcem, ja - nie. Jego wypowiedzi interesują mnie mało (a jest jeszcze coś takiego jak PR, warto pamiętać), z ufnością czekam na działania - i daję PiS czas.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika MarkD

MarkD
bez urazy. :)
Nie uraziłeś mnie. Ale jeśli nie dotrzymuje sie obietnic natychmiast, a dodatkowo ma się przeciw sobie media to ta "preasumpcja" jest (oczywiście IMHO) bardzo uzasadniona.

Na razie poparcie dla PiS rośnie
PISowi nie rośnie. PIS miał tyle i przed wyborami. Tylko z jakiś powodów publikowano inne dane. Teraz muszą te "sondażownie" zbliżyć się do realiów, zanim dojdzie do zmian w CBOS. Wydawało mi się jasne, że rozsądni ludzie nie wierzą w sondaże, łze-sondażowni.

Nie dajmy się zwariować
Nie wyrażam zdania "pod wpływem", ale własną opinię. Rok to za dużo o rok. Zmiany muszą być szybkie i zdecydowane. Inaczej (jak pisałem) "trynd" się odwróci. Przejęcie mediów potrwa, zmiany dziennikarzy, nowa TV, wymiana w prokuraturach i sądach etc - to procesy długotrwałe i ok. A co ważniejsze publicznie nie zgłaszane były jako obietnice.

Morawiecki jest fachowcem, ja - nie
Nie wiem czy jest, a jeśli jest to nie wiem jakim. Bo na razie to zdaje się być "fachowcem" starej szkoły. "Nie odpuszczać z podatkami będzie wszystkim lepiej i budżet się domknie". Tak, domknie, jak wszyscy wyjadą.

z ufnością czekam na działania
W innych sferach na razie nie widzę powodów do niepokoju. Ta sprawa jednak jest dla mnie poważnym sygnałem braku zmiany w mysleniu. Jeśli państwo fiskalne, to nie ma szansy na bogacenie się społeczeństwa.

 
Obrazek użytkownika max

max
Akurat w finansach "szybko" się nie da. A też bym chciał.
PiS miał ledwo tydzień czasu na to, żeby zacząć się orientować w prawdziwym stanie finansów publicznych.

Pisząc o wzroście poparcia dla nowo tworzonych rządów (przez inną partię) rządów odwoływałem się do trendów znanych na całym świecie, przebadanych, stwierdzonych - nie do wyników badań naszych, pożałowania godnych, sondażowni.

Akurat sądownictwo i media to dwie najważniejsze sprawy - na dzień dobry. Wpływ mediów jest dalej potężny, parę miesięcy nasilonego prania i mózgów, i kto wie. Jak wspomniałem: nie uważam szarego wyborcy za super rozsądnego, ale na pewno wierzę w jego lanbilność poglądową. :) Polacy przyzwyczaili  się interpretować rzeczywistość za pomocą usłużnych dziennikarzy, "niezależnych ekspertów" i celebrytów - a to bardzo źle.

Dlaczego sądownictwo, nie muszę pisać. Baj de droga, właśnie skończyłem oglądać transmisję obrad Sejmu. Jak to wykrzyczał z trybuny rozhisteryzowany Kropiwnicki "robi się coraz bardziej brunatno", a "Sejm idzie jak walec". Bardzo dobrze. :)
jak dobrze pójdzie dziś jeszcze straci moc prawną uchwała PO o Trybunale Konstytucyjnym.  Jakoś tak nagle pojawiła się na porządku dziennym obrad - i nic się z tym nie da zrobić, walec jedzie. :)
I "lud pisowski" jest zachwycony tempem działań.

A Morawiecki - dajmy facetowi szansę. Porządzi tymi finansami, zobaczymy. 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika max

max
Powiem tak: ja nie wiem, czy projekt ten istnieje, czy nie istnieje. Nie mam przecieków na ten temat, a gdybym i miał - tym bardziej nie mógłbym nic napisać.:)
Ale powiem tak - taki projekt istnieć powinien.

A to, co na temat mówia w mediach politycy PiS - to zupełnie inna bajka.
Zupełnie. :)
Załóżmy teraz, że w mediach pada stwierdzenie: "tak, mamy gotowy projekt".
Bardzo źle to brzmi. :)

Bo co innego mieć plan, jak pomóc głodnym dzieciom, czy na to jak działać, aby zwiększyć kwotę wolną od podatku. To cele szczytne, warto się nimi chwalić.

Ale "wyczyszczenie mediów" już celem szczytnym nie jest, dla sporej części społeczeństwa, nawet teraz. Owszem, wiadomo, że ktoś tam coś bąknie zawsze - ale absolutnie nie wolno mieć gotowego planu! :)
I tak chodziły plotki, za dużo plotek.

Tylko tacy pełni nienawiści pisowscy siepacze (jak Ty, ja i pozostałe 15% dorosłych Polaków) nie może się doczekac...
A reszta jest pifarem i powinna być milceniem - do czasu.

Dużo było pod tekstem Marka komentarzy dotyczących pisowskiego PR.
Niech moja wypowiedź będzie takim małym przyczynkiem. ;)

pozdrawiam :)

PS. Podoba mi się Kurski jako wiceminister. A PiS jeszcze nie raz pozytywnie zaskoczy, zapewniam. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
W to ostatnie nie wątpię. smiley 

Chodziło mi nie o banery z hasłem "Mamy projekt ustawy", tylko o realne uruchomienie procesu ustawodawczego, jeszcze przed sprawą TK. Tak żeby antypisowski jazgot w mediach miał "oficjalną", a nie tylko domyślną  konotację: "kończy się wam" (co zresztą mogliby zapraszani do mediów politycy PiS od czasu do czasu, co bardziej zajadłym "dziennikarzom" przypominać - może to robią, nie wiem).

Niby rzecz stosunkowo mało ważna: orędzie noworoczne wygłosi w tym roku nasz Prezydent, ale zapowiedź Jego wystąpienia będzie niestety "resortowa". 
Obrazek użytkownika max

max
Wiesz, Sejm ma określoną "przepustowość" i procedury, których musi się trzymać. Nie wiem czy oglądałeś obrady w zeszłym tygodniu i wczorajsze - PiS działa w tempie ekspresowym, a i tak kończą nocą. Wszystkie czytania, sprawozdania, głosowania i... próby obstrukcji przez drugą stronę - zajmują czas. Nie mówię już o wymogach czysto legislacyjnych. A zaczęli od rzeczy najważniejszej - od Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba było zdążyć przed 3 grudnia, na którego TK wyznaczył sobie sesję. Gdyby w Trybunale zasiadło 15/15 sędziów z nadania PO/PSL/SLD byłoby pozamiatane. A tak - do orzeczenia o zgodności z Konstytucją uchwały wystarczy pięciu sędziów... ;)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Ujmę to inaczej: ustawa o mediach powinna była być gotowa na pół roku przed wyborami. Kolejności czytania: TK - czy ona, nie będę się czepiał.
Obrazek użytkownika max

max
A propos słonia (w salonie):
http://niewygodne.info.pl/artykul6/02642-Szokujacy-skok-zadluzenia-na-ko...

Rząd Ewy Kopacz w przedostatnim miesiącu swojego funkcjonowania dokonał rzeczy wręcz niebywałej. Okazało się, że we wrześniu powiększył on zadłużenie Skarbu Państwa aż o 18,5 mld zł! To oznacza, że zobowiązania naszego kraju codziennie wzrastały o kolosalną kwotę 616,3 mln zł! Mówiąc obrazowo - tylko w ciągu jednego dnia zadłużenie powiększyło się grubo ponad kwotę stanowiącą sumę wszystkich finałów WOŚP z okresu ostatnich 24 lat!!! 


"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Ilekroć ktokolwiek z PiS-owców chlapnie coś, co zabrzmi głupio, nieodpowiedzialnie, albo będzie świadczyć o tym, ze po prostu jest człowiekiem, a nie automatem (Glińskiego dopadło przeziębienie, to przeciez widać!), usiądźmy sobie wygodnie w fotelu, obejrzyjmy transmisje obrad Sejmu i cieszmy się wypowiedziami tych, których stać na polityczną nieodpowiedzialność, obstrukcję parlamentarną itp. Oni zwykle odsłaniają sie perfekcyjnie ze swoich intencji i opisują tez działania PiS o których PiS nie mówi wink

Ale ja osobiście cieszę się coraz bardziej słowami, które padają z Ruchu Kukiza. Takie prostolinijne, idealistyczne wypowiedzi są w tym parlamencie potrzebne. Wypowiedź Morawieckiego - genialna. On ma ten prawdziwy luksus, że nie jest w koalicji rządowej, ale ją popiera. Czyli nie jest emocjonalnie zaangażowany w walkę na linii PiS-PO. A dobrze wiemy, że ta walka straszliwie wyjaławia intelektualnie. Widać to (z całym szacunkiem) w dość nerwowym stylu wypowiedzi posła sprawozdawcy, skądinąd na pewno madrego człowieka, ale który w prawie każdej wypowiedzi musi przywalić PO, bo w takiej roli występuje. Morawiecki nie musi, może mówić o Dobru RP. To jest dla mnie jak orkiestra symfoniczna na tle konfliktu, powiedzmy, radia Wawa z radiem Bzdet laugh Pozwala odpocząć uszom i zaczerpnąć tchu.
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Ale tylko jako moment wytchnienia, odsapnięcia od natłoku wydarzeń i tempa. Bo na dłuższą metę to grozi popadnięciem w letarg lub przespaniem ważnego momentu. Co do wypowiedzi posła sprawozdawcy wczoraj to, miałem wrażenie że gość trochę chyba jednak przeholował. Chodzi mi o ten właśnie nacisk na dowalenie PO. To znaczy jak najbardziej dobrze że dowalił. Możliwie że ja na jego miejscu byłbym jeszcze większym młotkowym, znając siebie... Ale troszeczkę zabrakło mi tych elementów formalnie podważających ustawę z czerwca ub. roku, tego dość nudnego w przekazie, ale jednak chyba koniecznego podania pełnej podstawy formalnej. Ale może się czepiam... Tyle że Nowoczesna.po to wychwyciła i podała w zgrabnej formie w czasie sesji pytań. Dobrze że była już prawie północ i widownia mała..

Więcej notek tego samego Autora:

=>>