Do „wodowania stoczni” upłynie jeszcze trochę czasu, ale pierwszy konkretny krok w sprawie odbudowy przemysłu stoczniowego w Polsce został zrobiony. Ministrowie gospodarki morskiej i finansów zaprezentowali w poniedziałek w Szczecinie założenia ustawy o aktywizacji przemysłu okrętowego i produkcji komplementarnej, która ma wejść w życie w 2017 r.
Ustawa, w wielkim skrócie, sprowadza się do dwóch ważnych rozwiązań podatkowych, które mają ułatwić start i rozwój polskich stoczni. Po pierwsze, stocznie w trakcie budowy statku będą zwolnione z 23-procentowego VAT-u od zakupu komponentów czy elementów ich wyposażenia. Obniży to koszt budowy jednostki o blisko jedną czwartą, a to oznacza także mniejsze kredyty w bankach, bo nikt nie buduje statków ze środków własnych. Te, jeśli są, najlepiej inwestować w unowocześnienie infrastruktury. Po drugie, stocznia będzie mogła wybrać, i zamiast 18-procentowego CIT-u, płacić podatek 1 proc. od produkcji sprzedanej, ale wtedy, jeśli dokona takiego wyboru, nie będzie mogła zmienić tej formy opodatkowania przed upływem trzech lat. Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk i minister finansów Paweł Szałamacha uważają, że rozwiązania te umożliwią odbudowę przemysłu okrętowego w Polsce, zgodnie z wyborczymi obietnicami złożonymi w kampanii wyborczej przez Prawo i Sprawiedliwość. Aby tak się stało, trzeba jednak podjąć kluczową w tej sprawie decyzję, na jakich podmiotach gospodarczych ma być oparty ponowny rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce.
Przykład Szczecina wydaje się najtrudniejszy i to z wielu powodów. Na terenach postoczniowych z powodzeniem działa Szczeciński Park Przemysłowy (SPP), który skupia ponad 60 firm, zatrudniających ok. 2500 osób. W ubiegłym roku, jak zauważa Ryszard Kwidziński, pełnomocnik marszałka województwa ds. gospodarki morskiej i były wiceprezes Porta Holding SA, SPP sprzedał blisko 80 tys. ton konstrukcji stalowych, które wystarczyłyby na budowę co najmniej kilku statków. 100 proc. udziałów w Parku Przemysłowym ma Towarzystwo Finansowe Silesia, które jest jednoosobową spółką skarbu państwa, a więc rząd ma wpływ na jej działalność. Grzegorz Huszcz, niedawno odwołany prezes SPP, uważa, że potencjał Parku jest wystarczający do aktywizacji przemysłu stoczniowego w Szczecinie. Z kolei minister Marek Gróbarczyk jeszcze w styczniu br. wyraził opinię, że takim podmiotem, który może przyczynić się do rozwoju branży okrętowej w Szczecinie, jest Morska Stocznia Remontowa „Gryfia”. Padają argumenty o posiadaniu przez nią niezbędnych zezwoleń i certyfikatów potrzebnych przy budowie statków. Problem tylko w tym, że Gryfia od czterech lat boryka się z kłopotami finansowymi, a ubiegły rok zamknęła, według nieoficjalnych informacji, stratą w wysokości 30 mln zł, czemu zarząd firmy zaprzecza.
Całość:
http://gpcodziennie.pl/48543-pis-przywroci-dozycia-przemysl-stoczniowy.h...
Ustawa, w wielkim skrócie, sprowadza się do dwóch ważnych rozwiązań podatkowych, które mają ułatwić start i rozwój polskich stoczni. Po pierwsze, stocznie w trakcie budowy statku będą zwolnione z 23-procentowego VAT-u od zakupu komponentów czy elementów ich wyposażenia. Obniży to koszt budowy jednostki o blisko jedną czwartą, a to oznacza także mniejsze kredyty w bankach, bo nikt nie buduje statków ze środków własnych. Te, jeśli są, najlepiej inwestować w unowocześnienie infrastruktury. Po drugie, stocznia będzie mogła wybrać, i zamiast 18-procentowego CIT-u, płacić podatek 1 proc. od produkcji sprzedanej, ale wtedy, jeśli dokona takiego wyboru, nie będzie mogła zmienić tej formy opodatkowania przed upływem trzech lat. Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk i minister finansów Paweł Szałamacha uważają, że rozwiązania te umożliwią odbudowę przemysłu okrętowego w Polsce, zgodnie z wyborczymi obietnicami złożonymi w kampanii wyborczej przez Prawo i Sprawiedliwość. Aby tak się stało, trzeba jednak podjąć kluczową w tej sprawie decyzję, na jakich podmiotach gospodarczych ma być oparty ponowny rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce.
Przykład Szczecina wydaje się najtrudniejszy i to z wielu powodów. Na terenach postoczniowych z powodzeniem działa Szczeciński Park Przemysłowy (SPP), który skupia ponad 60 firm, zatrudniających ok. 2500 osób. W ubiegłym roku, jak zauważa Ryszard Kwidziński, pełnomocnik marszałka województwa ds. gospodarki morskiej i były wiceprezes Porta Holding SA, SPP sprzedał blisko 80 tys. ton konstrukcji stalowych, które wystarczyłyby na budowę co najmniej kilku statków. 100 proc. udziałów w Parku Przemysłowym ma Towarzystwo Finansowe Silesia, które jest jednoosobową spółką skarbu państwa, a więc rząd ma wpływ na jej działalność. Grzegorz Huszcz, niedawno odwołany prezes SPP, uważa, że potencjał Parku jest wystarczający do aktywizacji przemysłu stoczniowego w Szczecinie. Z kolei minister Marek Gróbarczyk jeszcze w styczniu br. wyraził opinię, że takim podmiotem, który może przyczynić się do rozwoju branży okrętowej w Szczecinie, jest Morska Stocznia Remontowa „Gryfia”. Padają argumenty o posiadaniu przez nią niezbędnych zezwoleń i certyfikatów potrzebnych przy budowie statków. Problem tylko w tym, że Gryfia od czterech lat boryka się z kłopotami finansowymi, a ubiegły rok zamknęła, według nieoficjalnych informacji, stratą w wysokości 30 mln zł, czemu zarząd firmy zaprzecza.
Całość:
http://gpcodziennie.pl/48543-pis-przywroci-dozycia-przemysl-stoczniowy.h...
(1)