Podobizny i ich rewersy cz.1

 |  Written by kles  |  6

Rozpoczynam opowieść o człowieku, którego życie brutalnie zakończono przed 65 laty pod Suchowolą. Z grubsza jest to zapis treści mojej audycji radiowej pod tym samym tytułem z 2013r.. Edek Topczewski - partyzant AK i WiN w oddziale "P-8", po ujawnieniu został zepchnięty "do lasu", gdzie stawiał opór do 1952r.

Zapewne niektórzy spośród Czytelników jeszcze pamiętają początek filmu z 2009r. „Popiełuszko, Wolność jest w nas”. Mały chłopiec z ojcem podczas zbierania grzybów stają się świadkami jak obława KBW z sowieckim doradcą i ubowcami osacza kilku młodych chłopaków. Padają strzały. Gdy nagonka odjeżdża poruszony syn rozpytuje:


- Czy tamci co uciekali to bandyci?
- Nie.
- Żołnierze?
- Ani bandyci ani żolnierze ...  raczej ... Rycerze.

- Oni wygrają?
- Nie.
- Przegrają?
- Też nie.
 
- Obieca, że zapomni co widział!
- Nie zapomnę.
- Obieca, że nikomu nie powie!
- Czemu?
- Tatuś prosi.
- Nie powiem.

 

Taki autorski przekaz reżysera o roli owych Rycerzy, tych Niezłomnych z Podziemia, ich oddziaływaniu na formowanie świadomości i ludzkich postaw. Scenarzysta bądź reżyser ten urywek fabuły umiejscowił gdzieś w lesie na Podlasiu w 1953r. - takie prawo twórcy, ważne było ukazanie zjawiska, jego postrzeganie, jego zakorzenienie w pamięci ludności i Błogosławionego X.Jerzego, - wówczas małego mieszkańca wsi Okopy w gminie Suchowola.

Tymczasem źródła historyczne mówią, że w okolicach Suchowoli, za życia X.Jerzego, tylko raz miała miejsce taka potyczka i to właśnie tam, ok. 3 km od domu w którym mieszkał, zaraz za lasem na kolonii Pokośno. Właściwie była to masakra urządzona przez wojska KBW, UB i milicję. W operacji uczestniczyło kilkadziesiąt samochodów załadowanych wojskiem, a następstwa półgodzinnej kanonady, w której z karabinów maszynowych posiekano trzech młodych ludzi musiały trwale wpisać się w świadomość mieszkańców okolicznych osiedli. Było to 30 sierpnia 1952r. Za nieco ponad dwa tygodnie, przyszły Błogosławiony, miał ukończyć 5 lat. Zresztą, urodziny nie były wtedy żadnym wydarzeniem dla bezpośrednio zainteresowanych rodzin – ot, ludzie żyli w swoim czasie, a patronujący im Święci – wiekuiście, dlatego obchodzono dzień imienin, święto Patrona.

* * *

Wiosną 1946r, w okresie komunistycznych przygotowań do referendum 1946r, w przeczesywanej Puszczy Knyszyńskiej, podczas gigantycznych obław na ludzi, dzień imienin obchodziła Helena Drozdowicz, sanitariuszka „Orlica” w oddziale samoobrony „P-8” Zrzeszenia WiN. Od jednego z dowódców sekcji oddziału otrzymała wówczas fotografię z jego podobizną – na jej rewersie wciąż daje się odczytać:



M.P 22 / V /46r.;
Na wieczną
pamięć szanow-
nej siostrze;
Edek pijak
moczymorda
Jaguar

 

Jaguar – to w moim dzieciństwie, często wspominany, w rozmowach między rówieśnikami, polski rower wyścigowy - marzenie chłopaków. Istnienie luksusowego samochodu o tej nazwie było poza wiedzą i wyobrażeniami ogółu. Mnie jednak męczyło zawsze to inne, dodatkowe, zamknięte przed otaczającym światem, skojarzenie „Jaguar” - tak śmiesznie do góry zaczesany Edek - pijak moczymorda …. zabity chłopak od „P-8”.

Wspomniane zdjęcie – pamiątka czy też prezent - stało się praprzyczyną wszystkich dociekań, które w rezultacie złożyły się na moją opowieść.

* * *

Był rok 1925; właśnie rozpoczynała się wojna celna pomiędzy Polską, a Niemcami, a nasze władze mając na uwadze zagrożenie ze strony sąsiadów i potencjalną blokadę raczkującej jeszcze Gdyni, zadbały o dywersyfikację linii zaopatrzeniowych podpisując stosowne umowy tranzytowe z Rumunią i Jugosławią. Otworzono właśnie Pocztę Polską w Wolnym Mieście Gdańsk, ustawiono polskie skrzynki pocztowe co po wcześniejszym odzyskaniu fragmentów Śląska, miało oznaczać narastanie wzajemnych napięć – jeszcze bez udziału tzw. nazistów.

4 kwietnia, w przeddzień Niedzieli Palmowej, w wielodzietnej rodzinie gospodarza Konstantego Topczewskiego i Marii z d. Sadowskiej, na skraju Puszczy Knyszyńskiej, we wsi Wodziłówka przyszedł na świat Edek. Miał pięcioro rodzeństwa – siostry Marię, Zofię i Justynę oraz braci – Adama i Józefa. Szkołę powszechną ukończył w sąsiedniej Zofiówce, a że gospodarstwo było dość duże, to w przededniu września 1939, 14-letni Edek musiał pomagać rodzicom w pracach na roli.

Gdy dużym ruchem wojsk i bombardowaniem pobliskich miast i szlaków kolejowych zaczęła się wojna, Edek bardziej odczuwał ciekawość i podniecenie niż jakikolwiek strach. Choć przekazy płynące od dorosłych w związku z wojną nie przepowiadały nic dobrego, to przecież widział, że działo się coś nowego, na pewno wielkiego. Wkrótce jednak, po przełamaniu przez Niemców obrony w rejonie Wizny, Edek zobaczył już wojska niemieckie zbliżające się do Białegostoku. 15 września w obliczu oskrzydlenia wycofali się stamtąd polscy żołnierze i cały rejon zajęły wojska brygady fortecznej "Lötzen". Trwało to ok. tygodnia. 22 września do Białegostoku poprzez łuk tryumfalny, wzniesiony przez, liczną tutaj, komunistyczną V kolumnę, wkroczyły oddziały Raboczo-Kriestianskoj Krasnoj Armii. Po uroczystej wspólnej sowiecko-niemieckiej defiladzie i raucie oficerów w hotelu "Ritz" Niemcy przekazali władzę Rosjanom i wycofali się.

Po opanowaniu Białostocczyzny przez sowietów natychmiast rozpoczynają się przygotowania do formalnej aneksji polskich ziem. Poprzedzić ją mają, zarządzone już na następny miesiąc, na 22 października!, wybory do zgromadzenia deputatów ludowych zachodniej Białorusi.

W ramach przygotowań niestrudzenie pracuje aparat propagandowy – filmy, wiece, masówki - agitatorzy głoszą zbawienie w zasięgu ręki. Trwają aresztowania i mordy – jawne i skryte dokonywane przez NKWD i naprędce utworzoną lokalną milicję rekrutującą się spośród uwolnionych przestępców, mniejszości narodowych i komunistów. Ofiarami padają głównie przedstawiciele inteligencji i polskiej administracji.

Niespełna tydzień po październikowych wyborach wiernopoddańcze zgromadzenie prosi o wcielenie do Biełarusskoj SSR. Co ciekawe, w przeciągu dwóch dni przychodzi zgoda z Moskwy. Trzeba już było niespełna 4 tygodni aby wszyscy mieszkańcy, jeszcze w listopadzie, mogli, a nawet musieli, radować się sowieckimi paszportami.
 

Gdy w 1941 r, ponownie wkraczają Niemcy, zastają Białostocczyznę jako teren wypłukany z inteligencji i wyczyszczony z sieci wzajemnych powiązań. W tym krótkim czasie sowieckie władze uczyniły to znacznie dokładniej aniżeli zdawało by się, perfekcyjna administracja niemiecka na większości okupowanych przez siebie terytoriów. Skala była specyficznie imponująca. W ciągu 20 miesięcy zniszczona została cała struktura społeczna, własnościowa i gospodarcza. Zerwane więzi, naruszone wzajemne zaufanie. Komunistom nie wystarczało wymordowanie oficerów-jeńców i inteligencji, musieli jeszcze – wywożąc - wyplenić ich rodziny i wszelkie świadectwa po nich.

Teren cierpi na brak nauczycieli, księży, leśników, pocztowców, inżynierów, techników, zarządców dóbr ziemskich etc.

W Białymstoku, jako symbol, wyburzono nawet ratusz tworząc miejsce pod pomnik Józefa Wissarionowicza.

III Rzesza wciela cały obszar do Prus Wschodnich, a ludzi czyni mieszkańcami pośledniej kategorii - obywatelstwem Rzeszy nikt hojnie, z sowieckim rozmachem, nie szafuje – tutaj nie ma multi-kulti. W tamtych czasach to sowiecka Rosja miesza kultury i miesza w kulturze.

Teraz od tych ziem żarłoczna machina wojenna Niemiec żąda płodów rolnych, drewna, produktów ocalałego przemysłu i rąk do niewolniczej pracy na terenie Rzeszy. Wywóz na przymusowe roboty nakazywany przez Arbeitsamt dotyka większości rodzin.

Edkowi Topczewskiemu przyszło dojrzewać w okresie pierwszego sowieta – w Biełastockaj Abłasti Biełarusskoj Sawieckoj Sacjalisticzieskoj Riespubliki, a następnie w OstPreussen, Bezirk Bialystok.
Podobnie jak jego rówieśnicy przeżywał upadek Polski i rwał się całym sobą do walki, do czynu, uważali, że to właśnie brak takich jak oni sprowadził klęskę.

Większość spośród kolegów – niedawnych uczniów tej samej szkoły, pochodzących z sąsiadujących wsi (Zofiówka, Grądy, Wodziłówka, Mierestki, Ponikła) bez oporów przystąpła do konspiracji.

Edek, na początku 1943r., po złożeniu przysięgi przed werbującym go Stanisławem Łodko – ps.”Marek”, obrał pseudonim „Jaguar”, przeszedł przeszkolenie i wszedł w skład konspiracyjnego tzw. plutonu terenowego obwodu AK Białystok – powiat, którym dowodził Stanisław Zalewski zwany „Ziarką”.

W 1943r. jedna z sióstr Edka miała, latem, wyjechać na przymusowe roboty do Królewca. „Jaguar” postanowił jakoś przeciwdziałać i zgłosił się w zastępstwie, na ochotnika – co zostało przyjęte. Wkrótce w ewidencjach arbeitsamtu odnotowano jego wyjazd do Prus, podczas gdy on zbiegł z transportu.

Powrócił oczywiście w rodzime, doskonale znane sobie rejony – jednak teraz już nie wystarczało być w pogotowiu, w konspiracji – teraz musiał się ukrywać. Trwało to ok. pół roku tj. do początku 1944, gdy zaistniały warunki, aby dołączył do oddziału partyzanckiego, działającego w Puszczy Knyszyńskiej.

Edward zasilił odział o kryptonimie „Soła”, należący do Obwodu Armii Krajowej Białystok–powiat. Dowodził nim por. Stanisław Grygo ps. Szary”. W przededniu „akcji Burza”, w lipcu 1944, zgodnie z przyjętym wówczas trybem nawiązującym do przedwojennej tradycji organizacyjnej i terytorialnej Wojska Polskiego, grupę tę przemianowano w I batalion /42 pp Armii Krajowej.

Stacjonowała tam również partyzantka sowiecka – tworzona przez kadry zrzutków spadochronowych i grupująca zbiegłych jeńców. Istnienie takich oddziałów wspierane było przez moskiewską centralę, ze względów taktycznych - dywersyjnych, ale znacznie bardziej politycznych czy wręcz policyjnych.
Trzeba pamiętać, że komuniści raz zagarnąwszy te ziemie traktowali je jako swoje. Na Białostocczyźnie i tak inaczej niż za linią Curzona, wydawało się, że koegzystencja była możliwa i wielokrotnie dochodziło nawet do współpracy pomiędzy nimi i Armią Krajową. W przyszłości wielu polskich partyzantów i konspiratorów miało gorzko żałować tej współpracy, ujawnionych sposobów łączności, punktów kontaktowych i miejsc postoju.

22 06.1944r, w ramach operacji Bagration, Raboczio-Kriestiańskaja Krasnaja Armija z miażdżącą przewagą uderzyła na niemiecką Grupę Armii „Środek”. Rozpoczęte nieco później uderzenia na kierunkach południowych dały łącznie serię oszałamiających zwycięstw, które w czasie Powstania Warszawskiego pozwoliły sowietom odzyskać i poszerzyć stan posiadania z 1941r. i zaryć się przed Warszawą.

Zgodnie z rozkazem naczelnego dowództwa sowieckie natarcie wspierane było „akcją Burza”, tj dywersją i atakami oddziałów Armii Krajowej na cofających się Niemców. Dlatego w dniach od 18 do 24 lipca, w czasie walk odwrotowych Wehrmachtu, „Jaguar” wraz z oddziałem, brał udział w potyczkach w rejonie Rybnik, Katrynki oraz Kopiska. Rozbrajano niemieckich żołnierzy i członków oddziałów pomocniczych, schwytanych SS-manów rozstrzeliwano, zatrzymywano tabory wycofującego się okupanta.

Tymczasem: 13 lipca sowieci zajęli Wilno, a 17. – Grodno, rozprawili się ze wspomagającą ich w walce Armią Krajową Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego, po ciężkich bombardowaniach i zniszczeniu miasta, 27 lipca weszli do Białegostoku i zajmując większość Białostocczyzny stanęli na granicy Prus Wschodnich z 1939r.

Ważą się losy tych ziem. Od razu, jednocześnie ze zwycięskim wojskiem, przybyli przedstawiciele białoruskiego GorSowieta, co jak najgorzej wróżyło ludziom i tej ziemi. Gigantyczne masy wojsk frontowych pozostawały tutaj przez pół roku, a faktyczne działania prowadziły jednostki tyłowe NKWD i Smiersz. I choć obcy, okazało się, że wcale nie działają po omacku – wiedzą dużo, dużo za dużo.

koniec części pierwszej
część II
 

​Tekst jest odtworzeniem treści mojej audycji radiowej pod tym samym tytułem
fotografie barwne - kadry z filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas"

 

5
5 (6)

6 Comments

Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna

I takie skarby Pan chowa?!
Młodzieży, czytać proszę, a historycy niech uczą się od Pana jak przekazywać żywą opowieść o tym,  co minęło.
Pozdrawiam

Katarzyna

Obrazek użytkownika kles

kles
Nie tyle chowam co nie wzbudza to zainteresowania. Nakłady pracy i czasu niewspółmierne do przekazu. Audycję wysłuchało chyba nawet kilkanaście osób.

Pozdrawiam.  
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
Tego nie wolno "zakopywać".
I zapomnieć nie wolno!
Dziękuję i proszę o dalsze!
Pozdrawiam z niezmiennym szacunkiem i wdzięcznością!

Więcej notek tego samego Autora:

=>>