Żadnego alkoholu, hazardu, prostytucji, narkotyków, koncertów. Samozwańczy muzułmańscy stróże moralności próbują wprowadzić w Wuppertalu zasady szariatu.
Islam, muzułmanie
Foto: Thinkstock
W sieci krąży wideo, na którym Sven Lau, niemiecki konwertyta i jeden z najbardziej znanych salafitów w Niemczech, nawołuje młodych mężczyzn do odwiedzenia meczetu, by zeszli z „błędnej ścieżki”.
„Monopol władzy ma państwo”
- Miejscowa policja wszczęła śledztwo przeciw jedenastu samozwańczym stróżom moralności. Patrolowanie przez nich ulic jest naruszeniem przepisów o organizowaniu zgromadzeń – powiedział wczoraj rzecznik policji. Do aresztowania mężczyzn nie ma podstaw. Nie ma też podstaw prawnych, by skonfiskować im pomarańczowe kamizelki.
Policja wzmocniła tymczasem swoją obecność w śródmieściu Wuppertalu. Wezwała też mieszkańców, by w razie zaobserwowania podejrzanych aktywności zadzwonili pod numer alarmowy policji. – Monopol władzy ma wyłącznie państwo. Próby zastraszania czy prowokacje nie będą tolerowane – zapowiedziała szefowa policji Wuppertalu Birgitta Radermacher.
- Kamizelki oceniamy jako umundurowanie – wyjaśnił rzecznik miejscowej prokuratury. O ile członkowie „Shariah Police” będą zabraniali młodym ludziom np. wejścia do dyskoteki, będzie trzeba zbadać, czy nie dochodzi do przymusu. – Samo zalecanie reguł religijnych nie jest karalne – dodał.
Muzułmańskie patrole nawołują do stworzenia „strefy z obowiązywaniem szariatu” (Shariad Controlled Zone). Na rozdawanych przez nich żółtych ulotkach wyliczone są zasady, których powinni przestrzegać radykalni muzułmanie: żadnego alkoholu, papierosów, narkotyków czy innych używek, żadnego hazardu, prostytucji, także koncertów i w ogóle muzyki.
(RC)
