Dżihad, który trwa. Niepoprawny politycznie przewodnik Roberta Spencera

 |  Written by Krzysztof Karnkowski  |  0
„Przewodnik po islamie i wyprawach krzyżowych” to lektura, budząca sprzeciw. Nie dlatego, że Robert Spencer nie ma ochoty bawić się w polityczną poprawność, przez co czasem jego książka sprawia wrażenie mocno nieobiektywnej. Raczej dlatego, że obraz, jaki się z „Przewodnika” wyłania, jest mocno przygnębiający. Spencer opisuje islam jako religię, w której przemoc wpisana jest w sam fundament, nie jest więc jedynie efektem mylnej czy też fanatycznej interpretacji. Na dowód przytacza cytaty z Koranu i hadisów oraz cytaty z islamskich uczonych i przywódców duchowych, tłumaczy też, dlaczego pozwalające na bardziej przyjazną dla niewiernych interpretacje zapisy, często przywoływane przez obrońców islamu są de facto mniej ważne od nakazów nawracania bądź zabijania wyznawców innych religii.
Oprócz przemocy dużo u Spencera o kwestii stosunku islamów (i samego proroka) do kobiet. Opresyjna cywilizacja białych mężczyzn, tak znienawidzona przez feministki, zaczyna wydawać się całkiem sympatycznym miejscem nawet, jeśli podzielić jej wizję wyniesioną z wykładów gender studies.

Wyprawami krzyżowymi Spencer zajmuje się, ponieważ często głosi się dziś, że to od nich rozpoczął się konflikt pokojowo koegzystujących wcześniej wyznań. Tymczasem – przypomina Spencer – były one odpowiedzią na wcześniejszą przemoc mahometan, rozlewającą się po Bliskim Wschodzie i odbierającą chrześcijanom i żydom kolejne ziemię. Historia ta, opisana przez Spencera dość drobiazgowo, jest dziś zupełnie zapomniana. Żyje zaś jej karykaturalna, zafałszowana wizja, która – podobnie jak historia inkwizycji – przywoływana jest jako wygodny kij do okładania kościoła, a przy tym jest też świetnym instrumentem, gdy cywilizacja zachodu zapragnie samobiczowania. A że stało się ono naszą ulubioną rozrywką widać z przytaczanych przez Roberta Spencera wypowiedzi polityków, lecz i zwykłych osób., jak pewnej amerykańskiej studentki, która stwierdziła w rozmowie z zszokowanym jej słowami indiańskim profesorem, że cywilizacja białych nie stworzyła niczego. Profesorowie islamscy pogląd ten zdają się podzielać. A że to nie przypadek jednej studentki wie każdy, kto w swoim czasie czytywał notki Jacka Kwiecińskiego w „Gazecie Polskiej”. Zresztą, kto nie czytał, też już zapewne dobrze to wie.

A przecież nie tylko o zblazowanych intelektualistów chodzi. Informacje o chowanie głowy w piasek przez amerykańskie służby postawione w obliczu mordów religijnych są szokujące. Takich motywów policja i służby nie dostrzegają w tak ewidentnych przypadkach, że po prostu trudno to skomentować. Ot, radykalizujący się z biegiem czasu islamista zabija kolegę żyda, z którym przestał zadawać się, odkąd w jego życiu religia zaczęła odgrywać większą rolę. Ot, gdy w momencie konwersji morderca zmienił nazwisko, w informacjach używano poprzedniego, nie kojarzącego się z religią. Nie zmienił tego i 11 września.
Dżihad trwa i – jeśli przyjąć interpretacje Spencera – trwać musi, jako składowa część islamu, ba, obowiązek jego wyznawców. Trwa na całym świecie, wspierany przez własnych pożytecznych idiotów, polityczną poprawność i demografię. W Stanach, w Europie, a nawet w Australii. Co może zdziwić część czytelników, wygrywa nie tylko z chrześcijaństwem, lecz również z żydami. Spencer, postulując – choć nie wprost – współpracę chrześcijan i żydów w obronie przed islamem, przytacza wiele przykładów spraw sądowych, w których wyznawców judaizmu skazywano za krytykę islamu, ba – za cytowanie mniej sympatycznych fragmentów  Koranu.

O Europie wschodniej Spencer w swojej, zdecydowanie amerykocentrycznej pracy nie wspomina, natomiast na zachodniej części naszego kontynentu postawił już chyba krzyżyk, czy raczej – półksiężyc. Postuluje – i to chyba trochę nie w porę, przynajmniej w 2014 roku – mocniejszą współpracę z Rosją, która, podobnie jak USA, musi bronić się przed dżihadem. I tu niestety Spencer przedstawia narrację dla Rosji wygodną, ale w Polsce, dla większości osób jednak skompromitowaną. Tyle, że to w tej książce najmniej istotne.
Nakreślona przez Roberta Spencera wizja przyszłości nie napawa optymizmem. Czy czeka nas los opisanych przez niego licznych grup wyznaniowych, które zostały prawie całkowicie zniszczonych przez mahometan? Spencer nawołuje elity Ameryki do wyjęcia głów z piasku, jednak czy tego piasku nie nasypało się tam w międzyczasie zbyt wiele?

Robert Spencer. Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach krzyżowych, Fronda 2014
 
5
5 (3)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>