Trwa serial „prawda o KOD”. Każdego dnia dochodzi nowy odcinek opowieści o gadżeciarzach-geszefciarzach, udających miłośników wolności

 |  Written by Danz  |  0

Nie mieliśmy wystarczających podstaw do napisania tego wprost, ale wiele wskazywało, że KOD zakończy swój żywot w atmosferze jakiegoś skandalu, najpewniej finansowego. Wiadomo już wówczas było, że Kijowski ma problemy z alimentami. Do dziś nie wiemy, jak duże. Na kuriozalnej, założonej przed paroma dniami stronie audyt.kijowski.net publikuje co prawda dowody przelewów na konto komornika (z ostatnich 2,5 roku), ale z sumami jakoś mniejszymi niż powinien. Opowiadał kiedyś, że ma do spłaty 2 tys. zł miesięcznie, komornikowi przelewa jednak ok. 1200 – czyżby wystarczającą kwotę, by stanowiła ciut ponad 50% tego, co wymierzył sąd, a zatem, by nie można było postawić mu zarzutu uchylania się od płacenia alimentów? Mógłby to Kijowski w swym umiłowaniu transparentności kiedyś wyjaśnić. Idę o zakład, że do końca będzie kręcił, bo to taki typ.

Wówczas pachniało z daleka jakąś aferą – niejasne finansowanie prężnej dość działalności ruchu, na którego czele stoi facet pozujący na społecznika, będący na utrzymaniu drugiej żony, nie mający alimentów dla dzieci z pierwszego małżeństwa, choć jeszcze niedawno nieźle zarabiał na swych usługach informatycznych, ba! - znalazł się nawet w radzie nadzorczej jednej ze spółek PZU. Generalnie obrotny facet, który nie powinien mieć kłopotu z zarobieniem 2 tysięcy na utrzymanie własnych dzieci. Do tego wizerunku nie pasowały gadżety, którymi się otaczał – telefony, komputery z wyższej półki, niezłe ciuchy na motocykl itd. Widać było, że lubi życie na niezłym poziomie.

To, czym wtedy tylko pachniało, dziś widzimy ja na dłoni.

Jeden z naszych rozmówców powiedział przed rokiem, że KOD to może być „po prostu kolejny pomysł Matysa na życie”. Kijowski zaprzeczał:

Oczywiście jeśli powstanie z tego jakieś duże przedsięwzięcie, to trzeba będzie w nim pracować, bo taka jest logika organizacji. Ludzie pracują w związkach zawodowych, w spółdzielniach, nawet w harcerstwie są etatowi pracownicy. Na razie działamy na zasadzie wolontariatu.

Wolontariat miał skończyć się wraz z zarejestrowaniem stowarzyszenia. Ale – jak dziś już wiemy – Kijowski nie był zainteresowany pensją w wysokości 2,5 tys. zł. Czy chodziło tylko o to, by nie mieć oficjalnego dochodu, który mógłby zająć komornik? Pewnie też. Ale ważniejszy wydaje się poziom pensji, zaproponowanej przez zarząd KOD. Parę dni temu szef Komitetu wypalił, że powinien zarabiać tyle, co poseł. Wiemy, że w KOD zarabiał więcej od parlamentarzystów, bo za swoje „usługi” (których nie wykonywał) pobierał ponad 15 tys. zł. Dodatkowo za pieniądze od swoich wyznawców, zjednoczonych nienawiścią do PiS, kupował sobie sprzęt elektroniczny, jeździł z żoną po świecie, przesiadywał w restauracjach z Michnikiem. Wydawało mu się, że jest liderem opozycji i skaczą wokół niego szefowie sporych partii.

Tę ściemę udało się podtrzymywać nieco ponad rok. Ale to już koniec. Nie tylko dlatego, że dwie prokuratury prowadzą już śledztwa w sprawach „usług” świadczonych przez Kijowskiego, że w KOD coraz więcej ludzi ma go dosyć i coraz częściej mówi się o „sekcie Kijowskiego”, że na manifestacje przychodzi garstka ludzi. Przede wszystkim dlatego, że wszyscy doskonale widzą, jaki naprawdę jest Mateusz Kijowski.

Kropkę nad i w tej kwestii stawia jego siostra.

Marta Wiatr zdecydowała się udzielić wywiadowi tygodnikowi „wSieci” i opowiedzieć nam o swoim bracie. Poznajemy „Matysa” od strony, z jakiej znają go tylko najbliżsi, a która pozwala zrozumieć, jaki ma charakter, jaki ma stosunek do pieniędzy, z jakich pobudek działa. Polecam najbliższe wydanie tygodnika.

Pierwsza zapowiedź już jest dostępna na www.wsieci.pl.

Piszemy w nim również o tytułowym serialu „prawdy o KOD”. W poniedziałek artykuł będzie trochę niekompletny, bo stan naszej wiedzy w momencie zamykania numeru był nieco inny niż dziś, a jeszcze bardziej będzie odbiegał od tego, czego zdążymy dowiedzieć się do poniedziałku. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni doszły bowiem nowe fakty: Radomir Szumełda zdążył zdementować twierdzenia Kijowskiego, jakoby ten oddał pieniądze za kolejne dwie faktury, wystawione w październiku i listopadzie; „Niezależna” opublikowała dokument, z którego wynika, że oficjalnie informatycznymi kwestiami w KOD nie zajmowała się firma Kijowskich (która brała za to pieniądze), a Jerzy Pogorzelski (który pracował za darmo); portal wyświetlił też, że z datków do puszek na Zachodnim Pomorzu finansowano kolacyjki z Michnikiem (przy okazji wyszło na jaw, iż lokalni liderzy rozmawiają ze sobą słownictwem najbardziej wulgarnych dresiarzy); zaś działacz z Podkarpacia przyznał „Wyborczej”, że organizacja traci ludzi – odchodzą, bo zobaczyli, jak są wodzeni za nos przez chciwych liderów.

Co się dzieje na facebookowych grupach sympatyków KOD, mogą Państwo zobaczyć np. tutaj.

Czy prawda ich wyzwoli? Mam nadzieję, że tak - przede wszystkim od frustracji i nienawiści, których pełne są niemal wszystkie działania stowarzyszenia rzekomo działającego z najszlachetniejszych pobudek. Nie sposób nie myśleć, że wydają się tak szlachetne, jak intencje jej lidera…

Marta Wiatr tak mówi o swoim bracie:

Dla niego naprawdę poważnym problemem jest np. wybór kominka - jak się w nim układa drewno, jak będzie się ono spalać…

Naprawdę chcecie dorzucać mu do kominka, kochani KOD-erzy i KOD-erki? I innym Kijowskim – tym na szczeblach regionalnych? A zwłaszcza tym mniej widocznym – ojcom założycielom, mentorom-sponsorom…?


http://wpolityce.pl/polityka/323357-trwa-serial-prawda-o-kod-kazdego-dni...
 
0
Brak głosów

Więcej notek tego samego Autora:

=>>