
Mama Łukaszka szła przez osiedle dumna i zadowolona. Coraz więcej osób mówiło o nekrowywiadach. Mama nawet specjalnie składała "Wiodący Tytuł Prasowy" i chodziła do domu dłuższą drogą, żeby więcej osób widziało co ona czyta. No bo jak nekrowywiad, to wiadomo: "Wiodący Tytuł Prasowy"... I kiedy tak szła i słyszała strzępy rozmów doszła do wniosku, że ludzie mówią o jakimś nekrowywiadzie kompletnie jej nieznanym. Zatrzymała się i przekartkowała gazetę. Nie było tam tego. Wreszcie mama Łukaszka zapytała panią Sitko. I przeżyła ogromny szok.
(2)








