
Mama Łukaszka poszła z resztą rodziny na Marsz Trzech Króli. ale kiedy wracali z Marszu mama nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. Zaczęła się nerwowo wzdrygać, oglądać za siebie, zwalniać i mylić krok.
- No idź już - powiedział tata Łukaszka.
Mama Łukaszka tylko pisnęła i zniknęła w tłumie.
- Dokąd ona poszła? - zdumiała się babcia Łukaszka.
- Mama chadza na miesięcznicę targowicką - wyjaśnił Łukaszek.
- Na co??? - zjeżył się dziadek Łukaszka.
- To są te marsze Demokratycznej Obrony Kraju. Od kilku lat już tak chodzi.
- No idź już - powiedział tata Łukaszka.
Mama Łukaszka tylko pisnęła i zniknęła w tłumie.
- Dokąd ona poszła? - zdumiała się babcia Łukaszka.
- Mama chadza na miesięcznicę targowicką - wyjaśnił Łukaszek.
- Na co??? - zjeżył się dziadek Łukaszka.
- To są te marsze Demokratycznej Obrony Kraju. Od kilku lat już tak chodzi.
(3)








