Marcin Brixen's blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Nieoczekiwany gość się pojawił u Hiobowskich, i to nieoczekiwanie, w nieoczekiwanym stanie. Po prostu w pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi i do mieszkania siostra Łukaszka wprowadziła siostrę mamy Łukaszka, czyli ciotkę artystkę.
- O! - zdumiała się mama Łukaszka. - Ty tutaj? Teraz? Tak bez zapowiedzi? No i jak ty wyglądasz?
- Napadli mnie - wyjąkała ciotka artystka i krwawiąc obficie z twarzy opadła na fotel.
- Gdzie? - zainteresował się Łukaszek. Ciotka wymieniła jakąś ulicę niedaleko nich.
5
5 (6)
 |  Written by Marcin Brixen  |  17
- Łukasz chyba jest chory - poinformowała Hiobowskich siostra Łukaszka. - Książkę czyta!
- To lektura szkolna - odezwał się zza okładki Łukaszek.
- I czytasz książkę??? Zamiast streszczenia z internetu??? - zdziwił się tata Łukaszka.
- Nowa jest. Streszczenia nie ma jeszcze w sieci.
- Co ty gadasz, przecież to stara książka! - obruszyła się babcia Łukaszka. - "Dzieci z Bullerbyn"!
- Lektura do drugiej gimnazjum! - zawołała siostra Łukaszka.
- Teraz do pierwszej liceum - sprostowała mama Łukaszka.
5
5 (7)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Do szkoły, do której chodził Łukaszek, nie wolno było wchodzić rodzicom podczas zajęć.
- I bardzo dobrze - oświadczył okularnik z trzeciej ławki. - Mało to stresu w szkole? Oszalałbym jakby mi stary stał nad głową i ciągle patrzył co ja piszę...
- Rodzice mogą przyjść na wywiadówkę - przypomniała pani wicedyrektor. - Podczas zajęć wchodzić nie wolno. Mogą wam przemycić broń palną albo co gorsza chipsy!
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tata Łukaszka z trudem otworzył oczy. Za oknem panował mrok, podświetlany miejskimi latarniami. Sięgnął po komórkę, było za dziesięć szósta.
Odwrócił się i zobaczył, że mama Łukaszka siedzi na łóżku.
- Nie śpisz?
- Głupie pytanie! - burknęła mama Łukaszka. - Śpię!
- Nastawiłaś alarm w komórce? Tak wcześnie? Aaa! Już rozumiem! Budzisz się wcześniej, żeby powiedzieć sobie: "mogę jeszcze pospać" i położyć się z powrotem! Bardzo fajnie, tylko czemu ja mam być budzo...
- Nieprawda! Chodzi mi o zupełnie coś innego!
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Łukaszek wraz ze swoją mamą wracali przez osiedle do domu. Mama Łukaszka gestykulując gwałtownie usiłowała namówić swojego syna na prenumeratę gazety dla młodzieży "Gimbaza Wyborcza". Łukaszek długo się opierał, aż nagle się zatrzymał i otworzył szeroko oczy.
- Czy to znaczy, że się zgadzasz? - zapytała z nadzieją mama Łukaszka.
- Nie... Ale tam przed nami szła jakaś pani i się przewróciła! - zawołał osłupiały Łukaszek.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Drzwi trzasnęły i do mieszkania Hiobowskich wpadła przerażona siostra Łukaszka.
- Widzieliście?! - wołała od progu. - Widzieliście?!
- Karetka odjechała - babcia Łukaszka wynurzyła się z kuchni. - Nie wiesz po kogo przyjechali?
- Po tą z trzeciego piętra!
- Do nas by się tak nie fatygowali - rzekł ze smutkiem dziadek Łukaszka. - No, ale się ma męża, który jest wicedyrektorem Wojewódzkiego Oddziału Państwowej Niszczarni Papierów Wartościowych...
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Pan Sitko był zadowolony ze swojej pracy na budowie meczetu. Płacić płacili, a i roboty nie było zbyt dużo. Ze względu na znaczny stopień zmechanizowania prac, można byłoby rzec, że prawie wszystko robiło się samo.
Nie znaczyło to jednak, że nie było problemów.
Pierwszy problem to była służba BHP. Nie dość że gonili do noszenia kasków, kamizelek, obuwia i okularów to jeszcze nie pozwalali pić. To znaczy pozwalali, ale tylko wszystko oprócz alkoholu. Tłumaczono, że niby ze względu na bezpieczeństwo.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Tata Łukaszka nie mógł się skupić w pracy, siedzący obok Kubiak ze swadą opowiadał innym pracownikom jaki to zrobił fantastyczny interes kupując samochód za tysiąc euro. - Co w tym fantastycznego? - zapytał ktoś. - Tysiąc euro to jakiś rupieć! - O nie, wręcz przeciwnie! - zawołał uśmiechnięty Kubiak. - To przyjedź nim jutro do pracy i go pokaż - zaproponował tata Łukaszka. - O nie, nie da rady... - Ha ha! Wiedzieliśmy! - zakrzyknęli wszyscy. - To jakiś złom a nie samochód! - ...nie da rady bo już go nie mam - rozłożył ręce Kubiak i po dłuższych naleganiach przyznał, że sprzedał go już.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Przed wejściem, do bloku, w którym mieszkali spotkali się rodzice Łukaszka oraz mąż dozorczyni, pan Sitko. Zarówno pan Sitko jak i mama Łukaszka byli we wspaniałych humorach.
- Pani przodem!
- Ach nie, pan przodem!
- Ach nie, pani!
- Co pan taki wesoły, panie Sitko? - zapytał zmęczonym głosem tata Łukaszka.
- Pracę dostałem!
- Gratuluję panu. A jaką?
- Na budowie!
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Płynęła spokojna, październikowa niedziela. Łukaszek udawał, że odrabia lekcje. Siostra Łukaszka uczyła się trudnej sztuki kulinarnej - jak ugotować jajko na miękko. Babcia Łukaszka sprzątała, dziadek Łukaszka odmawiał różaniec w intencji nawrócenia swojej rodziny. Tata Łukaszka odsypiał nockę - jego biuro też przeszło na trójzmianowy system pracy. Rząd zachęcał, aby jak najwięcej firm do tego się stosowało - dzięki temu była mniejsza różnica w poborze prądu pomiędzy dniem i nocą i mniejsze obciążenie linii przesyłowych.
5
5 (2)

Pages