
Oficjalnie apeluję do PiS o opracowanie projektu zmian konstytucji i powieszenie gdzieś na stronie. Jeśli tamci nie wrócą na obrady to się ten projekt przegłosuje i cześć.

Oficjalnie apeluję do PiS o opracowanie projektu zmian konstytucji i powieszenie gdzieś na stronie. Jeśli tamci nie wrócą na obrady to się ten projekt przegłosuje i cześć.

Jednego nie rozumiem - jak to jest możliwe że politycy (wszystkich opcji) dają się wkręcać Mazurkowi? Przecież on latami robi jedno i to samo: bierze stare wypowiedzi i przedstawia jako wypowiedzi przeciwników (http://fakty.interia.pl/polska/news-schetyna-jestem-w-stanie-spotkac-sie-z-prezesem-kaczynskim-i,nId,2324177). I wzbudza nieodmiennie konfuzję. Ale ja nie o tym:


Jeśli ktoś ograniczy patologię o 70% to trzydzieści procent zostanie. To prosta zasada matematyczna, z którą mamy do czynienia i teraz. Gdyby PiS przyjął linię informacyjną, że wszelakie różności ogranicza i poziom się zmniejsza, to wytraciłby wszelakie zarzuty z ręki.
Zastanówmy się tez, kto był straszliwszy? Generał Jaruzelski który Stan Wojenny przygotował, przeprowadził i odpowiada za wszelakie popełnione wszeteczeństwa czy ów Stanisław Piotrowicz, który robił wtedy w sumie nie wiadomo co?

Krytycy PiSu na ogół idą po linii "my to wiadomo, ze jesteśmy złodzieje ale oni to mieli być uczciwi". Podobnie jest z owym strasznym Piotrowiczem,który coś tam ponoć robił ale nie wiadomo co. O ile obecność komunistycznych funkcjonariuszy, kabli, siepaczy w obozie postkomunistycznym (czyli PO, Nowoczesna, SLD, RAZEM, etc etc) nie dziwi o tyle w obozie przeciwnym trochę jest nieoczekiwana.


Gazeta Wyborcza potrafiła puścić tekst o wdowie po Kiszczaku, że emeryturę jej mają obniżyć do dwóch i pół tysiąca złotych i jak ona przeżyje za to? Spodziewali się wywołać powszechne współczucie?
Jest jeszcze kilka kwestii, których nie rozumiem. Otóż Iza Michalewicz wyleciała z tejże Wyborczej i wyraźnie obciąża Kaczora odpowiedzialnością za swoje zwolnienie.
Pisiory zaś robią sobie z tego bekę: https://youtu.be/9Kgm46OwLpM?t=634

Problemem są różne tam takie traktaty o ograniczeniu zbrojeń w Europie. Pomijając wytargowanie sobie przez Rosję różnych zwolnień i ograniczeń wypada zauważyć, że ograniczenia ta są liczone tylko dla wojsk stacjonujących do Uralu. I jak Rosja nagle przerzuci swoje siły zauralskie to jesteśmy skończeni. Z drugiej strony nasza armia nie wyczerpuje limitów ustanowionych. Ponoć. Bo jakoś nikt nie rozwodzi się nad nimi.
I

Istnieje u nas takie coś co się nazywa Kawaleria Powietrzna. Jakieś zamiłowanie w narodzie do konnicy jest, bo że to przeszło to cud. Zaczęło się gdzieś w latach 90-tych ubiegłego wieku. Najpierw miała być dywizja ze 150 helikopterami, pięć lat trwało, zanim zrozumieli, że 150 (słownie: stu pięćdziesięciu) maszyn w życiu nie będzie i zrobili brygadę. 25 Brygadę. Do tej pory nie udało się ustalić, co ona może zrobić w czasie wojny.

Ogarnąłem trochę temat przetargu, i wnioski są niewesołe. Istnieje poważny rozdźwięk między potrzebami śmigłowcowymi Polski a warunkami przetargu. Do tej pory używaliśmy helikopterów rodziny Mi 8: transportowe Mi 8, Mi 17, amfibia ratunkowa Mi 14 czy nawet szturmowy Mi 24. Były to najcięższe maszyny w naszym lotnictwie. Posiadały one rampę wjazdową, która umożliwi łatwe załadowanie jakiegoś gazika, przyczepy, moździerza, nawet jakiś palet z czymś.