
Stanęliśmy w obliczu wojny, żyjemy w niepewności czy polskie dzieci pójdą do szkoły we wrześniu. To nie są czcze słowa, to są słowa szefa polskiego rządu. Jeśli nie chcemy mieć premiera Donalda Tuska za oszołoma lub tracącego zmysły ze strachu defetystę, to należy mu wierzyć. Wojna faktycznie już się toczy w państwie z nami sąsiadującym, zatem w rzeczywistości mamy ją u naszych granic. Oczywiste, że groźba jest realna, że wojna w każdej chwili może tę granicę przekroczyć i w nasze pielesze wkroczyć.







