
Pasjami wczytuję się w czytanki Jacka Żakowskiego, a już te jego cykliczne proroctwa, przepowiadające ostateczny upadek PiS, wertuję wręcz z lubością. Od dawna już bowiem zauważyłem, że redaktora Polityki można podejrzewać o skrywane uwielbienie dla Jarosława Kaczyńskiego, którego bakcyl połknął gdzieś około roku 2009, jeśli moje obliczenia są prawidłowe.








