Dla jednych Twitter jest źródłem informacji, dla innych miejscem zabawy. Dla mnie, oczywiście również, ale dla Budynia – blogera, Krzysztofa Karnkowskiego – publicysty Gazety Polskiej Codziennie i Frondy Lux oraz dr. Karnkowskiego – socjologa internetu jest to w pewnym stopniu miejsce pracy. Pisząc często ironicznie liczę się, oczywiście, z niezrozumieniem i nieporozumieniami. Nie zmienia to faktu, że jako dla osoby piszącej na Twitterze pod nazwiskiem, rzeczą podstawową jest dla mnie zaufanie moich czytelników. Do mnie, mojej prawdomówności i moich dobrych intencji. Zaufanie niewielkiej, ale ważnej dla mnie grupy odbiorców to kapitał, który wypracowałem pisząc przez 10 lat bloga i publikując w kilku tytułach. Jeżeli osoba, która jest, w odróżnieniu ode mnie, powszechnie rozpoznawalna w środowisku konserwatywnych czytelników, publicznie nazywa mnie kłamcą, uderza w podstawy mojej pracy i aktywności. Kiedy jest to osoba powszechnie, również przeze mnie, szanowana, sprawa staje się dla mnie osobiście dużym problemem. Gdy, pomimo przedstawienia dowodów i argumentów, w miejsce naturalnych w takiej sytuacji przeprosin, zapada cisza, straty ponoszą obie strony, choć jedna nie zdaje sobie z tego sprawy.
We wtorek wieczorem red. Cezary Gmyz na swoim Twitterze zamieścił wpis o treści „Sześć lat temu HGW spacyfikowała kupców z pl. Defilad. Miało w tym miejscu powstać muzeum sztuki nowoczesnej. Walka z polskimi kupcami trwa.” Jako osoba mocno wówczas zaangażowana w temat, przypomniałem, ze działo się to „z poparciem kilku prawicowych dziennikarzy”. I właśnie na te słowa red. Gmyz zareagował wpisem „@karnkowski jakieś nazwiska? Kłamco”. Kwestia wyrzucenia kupców z KDT budziła dużo emocji i polemik i stanowisko środowiska dziennikarskiego nie było jednoznaczne. Artykuły, popierające działania władz Warszawy opublikowali wówczas Dominik Zdort („Koniec anarchii w centrum Warszawy”, http://www.rp.pl/artykul/338045.html ), Łukasz Warzecha („Święte krowy z KDT”, http://lukaszwarzecha.salon24.pl/116268,swiete-krowy-z-kdt ), i Piotr Gabryel („Wszyscy przegrali, z wyjątkiem prawa. To mało?” http://www.rp.pl/artykul/339226.html ). Kiedy przedstawiłem linki, dochowując wszelkich starań, by do red. Gmyza dotarł mój wpis, zapadła cisza. Cisza, która – pomimo pytań i apeli kilkunastu znanych i nieznanych mi Twitterówiczów, którym bardzo dziękuję – trwa do teraz, to jest do godziny 10:14 w czwartek. Wszystko wskazuje więc na to, że, pomimo napisania prawdy (i to w tonie neutralnym – polemiki z ówczesnymi tekstami pisałem na bieżąco, dziś już tylko stwierdzam fakt) i – na obraźliwie sformułowane żądanie – przedstawienia dowodów, będę funkcjonował w świadomości czytelników redaktora Gmyza jako "nołnejm" uważany przez dziennikarza za kłamcę. Nie ukrywam, że jest to dla mnie problem.
Cenię dziennikarską aktywność Gmyza, a po zwolnieniu go z „Rzeczpospolitej” brałem udział w akcjach w jego obronie, z pamiętną, lecz niezbyt liczną, demonstracją pod siedzibą redakcji włącznie. Jako bloger, publicysta i współpracownik Centrum Monitoringu Wolności Pracy i Pogotowia Dziennikarskiego przy SDP jestem zdecydowanym przeciwnikiem słynnego paragrafu 212, dlatego nie wyobrażam sobie podejmowania kroków prawnych w tej sprawie. To sprawa między Gmyzem, mną i naszymi czytelnikami. Oczekuję zwyczajnych, bezkosztowych przeprosin w tym samym miejscu, w którym zostałem przed redaktora Cezarego Gmyza nazwany kłamcą. Przedłużające się milczenie nie załatwi sprawy.
Będę więc czekał – nie sam i nie w nieskończoność.
Z wyrazami należnego szacunku
Dr Krzysztof Karnkowski, Budyń78, @karnkowski – bloger, socjolog, publicysta
aktualizacja (11 IX 2015, 9:20)
Przez cały wczorajszy dzień kilka osób dopytywało się red. Gmyza o to, czy zamierza jakoś wyjść z tej sytuacji. Gmyz na początku napisał, że "przytoczone teksty na pewno nie są prawicowe", później stwierdził, że autorzy nie są prawicowi, zaś pojęcie "prawicowy dziennikarz" to wymyślona przez GW pałka... (https://twitter.com/cezarygmyz/status/641920307108913152 warto kliknąć "podgąd rozmowy")Czytelnicy zwrócili mu uwagę, że ucieka w semantykę, a kompletnie nie w tym leży problem, ja zaś spytałem, czemu w takim razie tak ostro zareagował na mój wpis. Na żaden z tych komentarzy Cezary Gmyz nie odpowiedział. Wieczorem, gdy minęły dwie edobry od początku tej dziwnej sytuacji, napisałem, że nie doczekałam się przeprosin. Chwilę później na Twitterze red. Gmyza pojawił się wpis "wyciszyłem jednego sekciarza co mi tyłek zawracał. Taka mini 100noga: (https://twitter.com/cezarygmyz/status/642085284428021760 ) . Na liczne pytania, czy chodzi o mnie, red. Gmyz nie odpisał, niemniej od tamtej pory nie było już żadnej reakcji z jego strony. Odezwał się natomaist red. Łukasz Warzecha, który napisał, że miałem prawo przywołać w tym kontekście jego artykuł sprzed kilku lat i nie rozumie takiej reakcji Gmyza. To na razie tyle. Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy uznali za stosowne, tu i na Twitterze zabrać głos w tej sprawie.
We wtorek wieczorem red. Cezary Gmyz na swoim Twitterze zamieścił wpis o treści „Sześć lat temu HGW spacyfikowała kupców z pl. Defilad. Miało w tym miejscu powstać muzeum sztuki nowoczesnej. Walka z polskimi kupcami trwa.” Jako osoba mocno wówczas zaangażowana w temat, przypomniałem, ze działo się to „z poparciem kilku prawicowych dziennikarzy”. I właśnie na te słowa red. Gmyz zareagował wpisem „@karnkowski jakieś nazwiska? Kłamco”. Kwestia wyrzucenia kupców z KDT budziła dużo emocji i polemik i stanowisko środowiska dziennikarskiego nie było jednoznaczne. Artykuły, popierające działania władz Warszawy opublikowali wówczas Dominik Zdort („Koniec anarchii w centrum Warszawy”, http://www.rp.pl/artykul/338045.html ), Łukasz Warzecha („Święte krowy z KDT”, http://lukaszwarzecha.salon24.pl/116268,swiete-krowy-z-kdt ), i Piotr Gabryel („Wszyscy przegrali, z wyjątkiem prawa. To mało?” http://www.rp.pl/artykul/339226.html ). Kiedy przedstawiłem linki, dochowując wszelkich starań, by do red. Gmyza dotarł mój wpis, zapadła cisza. Cisza, która – pomimo pytań i apeli kilkunastu znanych i nieznanych mi Twitterówiczów, którym bardzo dziękuję – trwa do teraz, to jest do godziny 10:14 w czwartek. Wszystko wskazuje więc na to, że, pomimo napisania prawdy (i to w tonie neutralnym – polemiki z ówczesnymi tekstami pisałem na bieżąco, dziś już tylko stwierdzam fakt) i – na obraźliwie sformułowane żądanie – przedstawienia dowodów, będę funkcjonował w świadomości czytelników redaktora Gmyza jako "nołnejm" uważany przez dziennikarza za kłamcę. Nie ukrywam, że jest to dla mnie problem.
Cenię dziennikarską aktywność Gmyza, a po zwolnieniu go z „Rzeczpospolitej” brałem udział w akcjach w jego obronie, z pamiętną, lecz niezbyt liczną, demonstracją pod siedzibą redakcji włącznie. Jako bloger, publicysta i współpracownik Centrum Monitoringu Wolności Pracy i Pogotowia Dziennikarskiego przy SDP jestem zdecydowanym przeciwnikiem słynnego paragrafu 212, dlatego nie wyobrażam sobie podejmowania kroków prawnych w tej sprawie. To sprawa między Gmyzem, mną i naszymi czytelnikami. Oczekuję zwyczajnych, bezkosztowych przeprosin w tym samym miejscu, w którym zostałem przed redaktora Cezarego Gmyza nazwany kłamcą. Przedłużające się milczenie nie załatwi sprawy.
Będę więc czekał – nie sam i nie w nieskończoność.
Z wyrazami należnego szacunku
Dr Krzysztof Karnkowski, Budyń78, @karnkowski – bloger, socjolog, publicysta
aktualizacja (11 IX 2015, 9:20)
Przez cały wczorajszy dzień kilka osób dopytywało się red. Gmyza o to, czy zamierza jakoś wyjść z tej sytuacji. Gmyz na początku napisał, że "przytoczone teksty na pewno nie są prawicowe", później stwierdził, że autorzy nie są prawicowi, zaś pojęcie "prawicowy dziennikarz" to wymyślona przez GW pałka... (https://twitter.com/cezarygmyz/status/641920307108913152 warto kliknąć "podgąd rozmowy")Czytelnicy zwrócili mu uwagę, że ucieka w semantykę, a kompletnie nie w tym leży problem, ja zaś spytałem, czemu w takim razie tak ostro zareagował na mój wpis. Na żaden z tych komentarzy Cezary Gmyz nie odpowiedział. Wieczorem, gdy minęły dwie edobry od początku tej dziwnej sytuacji, napisałem, że nie doczekałam się przeprosin. Chwilę później na Twitterze red. Gmyza pojawił się wpis "wyciszyłem jednego sekciarza co mi tyłek zawracał. Taka mini 100noga: (https://twitter.com/cezarygmyz/status/642085284428021760 ) . Na liczne pytania, czy chodzi o mnie, red. Gmyz nie odpisał, niemniej od tamtej pory nie było już żadnej reakcji z jego strony. Odezwał się natomaist red. Łukasz Warzecha, który napisał, że miałem prawo przywołać w tym kontekście jego artykuł sprzed kilku lat i nie rozumie takiej reakcji Gmyza. To na razie tyle. Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy uznali za stosowne, tu i na Twitterze zabrać głos w tej sprawie.
(4)
23 Comments
Przykre, że dziennikarz (nie
10 September, 2015 - 10:59
Pozdrawiam
MD
Warzcha to burak,
10 September, 2015 - 13:10
Warzcha to burak, niedorobiony Ziemkiewicz i w ogóle kawał bezczelnego gnoja. Wskazuję go palcem, korzystając z okazji, bo nie znoszę tego pławiącego sie w samozadowoleniu palanta, a moja niechęć rośnie po każdym jego wygłupie:):):)
Gmyz to całkiem dobry dziennikarz (jak na polskie standardy), ale, jak widać, każdemu może się w głowie przewrócić od popularności.
Niestety, Budyniu, publikujesz, publikujesz, a (samozwańcza) "pierwsza liga zawodowców", która przylazła do Sieci z "ogólnopolskich mediów" razem z "wiodącymi portalami", supermarketami, które zniszczyły Dzikie Pola blogosfery, traktuje Cię z góry, jak innych "jakichś blogerów"...
Powinieneś się nad tym zjawiskiem pochylić, jako "socjolog Internetu":):):)
akurat nigdy nie miałem
10 September, 2015 - 13:34
Warzecha jest... "uczciwie"
10 September, 2015 - 15:01
Warzecha jest... "uczciwie" głupi", co nie przeszkadza mu udawać " niezależnego autoryteta". Publicznie przyznał się, że idzie na referendum i zagłosuje 3xTAK... To, w moich oczach, tania "odwaga", a co narobił szkód, to narobił. Nalezy do tych medrków, którzy zawsze są madrzejsi od Kaczyńskiego. Nic to nie kosztuje, bo biora oni kasę za bełkot, a nie mają na karku zadnej odpowiedzialności.
Szajba już mu odbiła, o czym świadczy ton jego "wystapień", ale może jeszcze nie na tyle, żeby akurat Ciebie ignorować, bo... zależy mu na pokazywaniu się także w mediach GP (jak wszędzie, gdzie sie da. Moim skromnym zdaniem to cwany mięczak (jak zaprosili go do "rezimowego medium" i oskarżyli o branie kasy z PiS, to... zwiał w przerwie - nawet nie potrafił stawić czoła trzeciorzędnym paputczikom), taką nieudana mieszanka chłopa, któremu słoma z butów wyłazi i socjalistycznego inteligencika - tchóżliwy arogant. Błeeee!
Dziwi mnie, że oceniasz dziennikarzy na podstawie... stosunku do Twojej Osoby, bo nie jest to zbyt obiektywne kryterium:):):)
budyn
10 September, 2015 - 13:52
Zdarza sie.
Przedstawiles dowody, ze popelnil blad.
Zwykle przepraszam, pomylilem sie, dzieki za info, zakancza sprawe.
Obecne zachowanie Gmyza jest niewytlumaczalnym chamstwem i w tym kontekscie rowniez przestepstwem.
Dr. Karnkowski
10 September, 2015 - 13:59
Prosze o wyjasnienie zjawiska, ktorego zupelnie nie pojmuje, calkowitego, wrecz totalnego bojkotu PiS w mediach niepodleglosciowych.
I tak mowiac np. o koniecznosci zmiany czy tez "zmiecenia" obecnej ekipy zaden prawicowy publicysta nie podaje, kto ma ja zmiesc i zastapic.
Moze wszyscy mysla o Schetynie, tej fantastycznej alternatywie do Kopacz?
Dzieki za wyjasnienie choroby mediow niepodleglosciowych objawiajaca sie brakiem poparcia dla PiS co rownoczesnie jest aktywnym poparciem rzadzacego ukladu i PO.
Akurat GP mocno popierało PiS
10 September, 2015 - 15:06
Akurat GP mocno popierało PiS. W efekcie TV Republika uzyskała pierwszy (świetny) wywiad z Kaczyńskim trzy dni po wyborach prezydenckich, a sam prezes osobiście dziękował Klubom GP. Mam dystans do Sakiewicza, ale to trzeba zauważyć. Całkiem przyzwoicie zachowuje się też... Fronda. Niestety wPolityce (Karnowskich akurat szanuję) jedzie na drugim garniturze "publicystów" (że nie wspomne właśnie Warzechy, I Zasmażka Makowskiego czy innych Kłopotowskich i Adamskich), majac podobne ambicje jak GP, czyli - zastapienia Wyborczej, bawi się brzydko - na przykład promujac Kukiza. Kury szczać prowadzać, a nie "wpływać" na polityke (szczególnie politykę PiS, bo Kaczka udowodnił, że miał znowu rację, czego dowodem jest zwycięstwo Dudy i szansa na stworzenie samodzielnego rządu - wbrew radom "madrogłupców" - jak różnych "filozujących", kawiarnianych "polityków" nazywał mój śp. dziadek). W nachalnej autopromocji wP niemal przebija GP (choć na ogół jest o krok do tyłu za newsami, a dziennikarzy śledczych - bo Wikło to jakiś pętak - zwyczajnie nie ma).
Wiem, że tworzą się "towarzystwa wzajemnej adoracji", ale niektóre bywają bardziej irytujące,
Budyń (wyrazy współczucia!) do żadnego na razie się nie załapał, więc bywa odkopywany bez litości:(:(:(:(
dixi
10 September, 2015 - 15:46
1. Zrobilem sprawdzian GP przed wyborami w zeszlym roku: przeczytalem 6 numerow po koleji. W zadnym nie bylo ani slowa ani o PiS ani o panstwie. Byly afery ale z ich opisu nie wynikolo w jakim panstwie sie odbyly i jaka partia za nie odpowiedzialnosc. GP jest (czy moze sie ostanio zmienilo) clakowicie apoltiyczna. W przeciwienstwie np. do GW ktora walczy jak lew o swoja partie, o swoich politykow i rownie bezwglednie atakuje wroga.
2. Linia polityczna czy tez strategia informacji na niezaleznej jest identyczna ze strategia GP. A tam nie nic o PiS, totalny bojkot PiS. Wczoraj byl wyjatek u Sakiewicza i jestem ciekawy czy to zmiana strategii czy tez po prostu sobie powiedzial.
Tu chyba nie trzeba być
10 September, 2015 - 14:56
Pozdrawiam
Budyn
10 September, 2015 - 16:25
Chociaz prawde rzeklszy z trudem moge sobie wyobrazic, zeby wlasnie o taka milosc idealistyczna, calkowicie od rzeczywistosci oderwana milosc chodzilo.
Musi byc inna przyczyna, moze znacznie trywialniejsza: dlugie ramie berlina.
Znaczy pacyfikacja przez Niemcy sprowadzajaca sie zelaznej samo-cenzury?
Jestem bardzo ciekawy jakie wyjasnienie ma Gadajacy Grzyb dla tego fenomenu.
PS. O ile pamietam rowniez Ty konsekwetnie bojkotujesz PiS.
Jestes zakochany czy tez zmuszony przez zakochanego Sakiewicza czy tez masz tak to juz w podswiadomosci zakodowane, ze nie wolno?
Nie wiem, co miałbym napisać,
10 September, 2015 - 16:41
Z UPR-u się wyrasta, jak z
11 September, 2015 - 12:15
Z UPR-u się wyrasta, jak z krótkich spodenek (sprawdziłem na sobie:):):)), a kto nie wyrósł i nadal bredzi bzdury w stylu JKM, ten daje świedectwo własnej głupoty.
Oto przykład. Mamy wielki problem z emigrantami wpychanymi nam na siłę, a kto winien?
Oczywiście prezydent (bo odezwał sie tylko raz).
https://www.youtube.com/watch?t=1&v=EkaV-TTLm0Y
Ten mówiony felieton pochodzi z portalu wPolityce i jest reklamowany w okienku, które... samo sie włącza, tak więc musze słuchać, nawet jeśli nie chcę mieć nic wspólnego z Warzechą czy Makowskim.
Powtarzam, że Warzecha to arogancki, podły, przygłupi gnojek.
Fritz ma wiele racji (choć moim zdaniem przesadza) - "prawicowi" publicyści zabawiają się w mędrkowanie i (najwyraźniej zarażeni antypisizmem) dystansują się od Kaczyńskiego i... Dudy.
Tacy, k.rwa, "niezależni"...
Dixi
11 September, 2015 - 21:29
-Dlaczego Twoim zdaniem Prezydent nie powinien zająć bardziej zdecydowanego stanowiska w tej kwestii, o której mówi Warzecha?
Budyn
10 September, 2015 - 17:59
*** Przeslanie Twoich tekstow jest takie, ze milczaco zakladasz, ze wszyscy wiedza, ze tylko PiS moze byc alternatywa. To nie jest prawda. Lemingi np. nie wiedza. Tak ze informacja w tekscie glosujcie na PiS w tej czy innej formie bylaby jak najbardziej na miejscu.
Musze ze wstydem przyznac, ze jej ani razu nie zauwazylem.
X 1000 nie dasz rady, ale ze 20 x tak.
Tak, zeby leming czytajacy Twoj tekst rowniez wiedzial kogo masz na mysli jako nastepce mowiac o zmianie wladzy.
Poza tym wskazujac na PiS motywujesz czytelnikow, nie lemingow, do polecania PiS rowniez w rozmowach prywatnych.
pozdrawiam
Fritz
10 September, 2015 - 20:46
A po jakie licho media Sakiewicza miałyby być "organem PiS"? (Oczywiście przesadzam z tym "organem").
I tak spośród czytelników "...koma coś tam", to są wyborcy Prawa i Sprawiedliwości i to się raczej nie zmieni. Tak jak nie zmieni się poczytność i oglądalność Strefy Nieprędkiego Słowa. Małe szanse, by jakiś leming sięgał po dziennik, czy tygodnik, w dodatku z podświadomym zamiarem nawrócenia się na PiS. A jeżeli sięgnie, to - z całą sympatią do Budynia - wątpię, czy zawartość zarówno GP, GCP czy Niezależnej będzie w stanie go olśnić i rzucić na kolana. VOD GP - też, umówmy się, nie ma w karcie dań potraw pierwszoligowych: ani Sakiewicz i jego goście, ani Kania, która za wszelką cenę stara się pokazać, jak bardzo nie interesuje jej to, co mają do powiedzenia jej rozmówcy. Jeden Sobala potrafi czasem zaskoczyć.
Wchodzę, czytam, słucham, czasem kupuję i czytam. I wystarczy mi, że płyną w tym samym antypeowskim i antymichnikowym kierunku, który i mnie odpowiada. W dodatku sprawa Ukrainy - raz, sprawa obraźliwej cenzury na forum - dwa, sprawiły, że to nigdy już nie będą "moje media", tak jak na przykład "Wyborcza" dla niektórych moich znajomych, którzy nie wyobrażają sobie porannej kawy bez ukochanej gazety, a dyskusji bez jej zacytowania.
Z drugiej strony - Warzecha. Praktycznie to samo. Jest "mądrzejszy" od Kaczyńskiego? A niech sobie będzie na zdrowie! Wystarczy, że po każdym jego felietonie, czy wystąpieniu słychać, jak lemingrad zgrzyta zębami.
Zresztą, Warzecha ma jedną zdecydowaną przewagę nad Sakiewiczem: dostęp z antypeowskim przesłaniem do elektoratu PO, a co ważniejsze - do niezdecydowanych; jego felietony w Fakcie czytają ci, którzy nawet z nudów nie sięgnęliby po Gazetę Polską.
Tak sobie na koniec pomyślałem, że to nawet lepiej: Sakiewicz pokazuje, że PO jest be i Warzecha z Ziemkiewiczem robią to samo, tylko bardziej "jadowicie", a ty czytelniku i słuchaczu sam wybierz, kto jest cacy.
Myślący samodzielnie lub w miarę samodzielnie elektorat jest lepszy, niż przyprowadzony za rączkę, albo zwabiony słodyczami. Zwłaszcza, że zarówno Prezydentowi, jak i Prezesowi (z całym szacunkiem dla pani Beaty Szydło*) poparcie w okresie miedzyelekcyjnym będzie jeszcze bardziej potrzebne, niż w wyborach. Bo będzie ciężko. Po prostu. Ciężko i niepopularnie. Bardziej niż Orbanowi.
* Ech, żeby to co teraz napiszę, jakoś dotarło do pani Beaty i sztabu wyborczego PiS: słyszałem dziś przypadkiem fragment Jej wypowiedzi (w sprawie pielęgniarek). Pani Beata musi popracować nad głosem. Koniecznie! Bo na razie ma głosik.
ro
10 September, 2015 - 22:48
Sa media i media.
Niektore z tych mediow okreslaja siebie jaka media niepodleglosciowe a wiec definiuja sie tym samym jako media polityczne (niepodleglosc to jest czysta polityka) majace do spelnienia z definicji okreslone zadanie polityczne.
Tym zadaniem politycznym jest zrobienie wszystkiego, zeby Polska byla niepodlegla.
Oznacza to popieranie tych sil politycznych ktorych celem jest Polska niedpodlegla.
Na dzisiaj jedyna znaczaca partia polityczna, dla ktorej niepodleglosc Polski ma znaczenie nadrzedne, jest PiS. Rowniez nie jest przesada stwierdzenie, ze w ciagu ostatnich lat PiS uratowal niepodlosc Polski np. niedopuszczajac do wprowadzenia euro czy tez blokujac zmiany konstytucji de facto Polsko likwidujace.
Jest okres decydujacych wyborow.
Psim obowiazkiem mediow niepodleglosciowych i dziennikarzy twierdzacych ze sa patriotami w zrozumieniu niepodleglosc Polski jest wartoscia nadrzedna, jest popieranie tych sil politycznych, ktorych celem jest silna, niepodlegla Polska i narod dumny z Polskosci.
Na teraz jest to tylko PiS!
Dlatego w obecnej tak dramatycznej sytuacji brak aktywnego poparcia przez "nasze media" nieopdleglosciowych sil politycznych, PiS wlasnie, oznacza, ze media te nie sa niepodleglosciowymi a dziennikarze w tym sensie nie sa prawicowi z jednej strony a z drugiej bedac pasywnymi aktywnie popieraja antypolski uklad i rzady.
pozdrawiam
PS. reszta Twojego postu to juz inny komentarz ;)
Budyniu
10 September, 2015 - 20:51
dziękuję
11 September, 2015 - 01:18
Nie jest wstydem przyznać się
10 September, 2015 - 21:02
Przykre, że pan Gmyz nie potrafi przeprosić w sytuacji absolutnie ewidentnej ... jednak, w świetle kilku ostatnich lat, zupełnie mnie to nie dziwi.
Coś z tym trzeba zrobić
10 September, 2015 - 23:41
Z drugiej strony rzeczywiście się zastanawiam, kto miałby byc tym prawicowym i niepodległościowym medium: Gazeta Warszawska? Polska niepodległa? Wolne zarty!
Jest jak jest i na razie tego nie zmienimy. Ale za wszelką cene wzmacniać blogosferę i jakość wpisów blogerskich - to jest zadanie dla nas. Publikujmy rzeczy ciekawe, nieszablonowe, dyskusyjne, starajmy się by oczywiste nie było całkiem oczywiste. Nawet szukajmy jakichś dobrych cech Platformy - byle z otwartymi szeroko oczami i ostrożnie. Zwróćcie uwagę, jak to sie wszyscy nie mogli nachwalić w sprawie prezesa NIK i nagle okazało się, że to mały gnojek (choć po twarzy poznac było można). Może piszmy teksty z cyklu "czy jest choć jeden sprawiedliwy w PO"?
A oprócz tego piszmy za PiSem i wprost i pośrednio, i nie głupio.
sprawa ma ciąg dalszy
11 September, 2015 - 01:13
dziś red. Gmyz najpierw stwierdził, że "poglądy w zalinkowanych tekstach nie są prawicowe", później, że autorzy "nie są prawicowi" (bo określenie "prawicowy" to pałka wymyślona przez GW), gdy kolejne osoby wzywały, by mnie przeprosił, zamiast uciekać się do takich sztuczek, nie zareagował. Jakiś czas temu wrzucił komunikat, że wyciszył (czyli nie dostaje powiadomień o wpisach takiej osoby, a ta osoba może dalej czytać jego wpisy - więc to taki ban-light) "jednego sekciarza, mini stonogę". Podejrzewam, że pisze o mnie, choć tu oczywiście moje nazwisko nie padło.
Dla mnie to wszystko jest co najmniej dziwaczne.
W I lub II klasie podstawówki
11 September, 2015 - 10:10
A szkoda bo od uczciwych dziennikarzy oczekujemy uczciwości żeby mieć jakieś rozróżnienie między dziennikarzem a cynglem.
Redaktor Gmyz się nie pokazał
11 June, 2016 - 12:40
Pan redaktor Gmyz starannie omija moje, wcale nie małe miasto. A szkoda! Bo miałbym jeszcze jedno pytanie:
-Co z tym obiecanym przez redaktora Gmyza "artystą światowej sławy", którego nazwisko redaktor Gmyz rzekomo wynalazł był w utajnionych aktach IPN, a którego obiecywał podać na tacy bez usłużnej pomocy Agnieszki Kublik z Gazety Wyborczej?
Pan redaktor Gmyz bryluje - uczciwie mówiąc trzyma naszą prawicową stronę, ale ilekroć widzę go na Jutubie, albo w tygodniku, zastanawiam się, do ilu procent jajeczko może być częściowo nieświeże?