Czerwony szarlatan (1)

 |  Written by Godziemba  |  3
Na przełomie lat 20. i 30. Łysenko stał się twarzą stalinowskiej polityki rolnej.
 
      Urodzony w 1898 roku w rodzinie ukraińskiego chłopa, w 1916 roku Trofim Łysenko złożył podanie o przyjęcie do znanej w całej Rosji Szkoły Rolniczej i Sadowniczej w Humaniu. Nie zdał egzaminów wstępnych i nie został przyjęty. Po przewrocie bolszewickim ponowił próbę - tym razem zdał egzaminy i został przyjęty w poczet uczniów szkoły w Humaniu, w której pracowali najwybitniejsi rosyjscy agronomowie: Wasilij Wasilewicz Paszkiewicz i Pietr Genrichowicz Szitt.  Szkołę zlokalizowano w kompleksie pałacowym należącym niegdyś do Szczęsnego Potockiego. Na terenie szkoły znajdował się także słynny park Zofiówka, który zyskał miano jednego z siedmiu cudów Ukrainy.
 
      Okres rewolucji i wojny domowej nie sprzyjał systematycznej nauce i Łysenko opuścił w 1920 roku mury szkoły z bardzo powierzchowną wiedzą. Braki w jego edukacji nie dotyczyły tylko przedmiotów ścisłych, lecz także sprawnego pisania i czytania..
 
      Miał jednak szczęście, gdyż rozpoczynał się wielki bolszewicki eksperyment społeczny, w którego ramach zainicjowano system wynoszenia do rangi specjalistów ludzi od pługa i maszyny, „dzieci kucharek”, „przodowników pracy, inicjatorów zawodowego rozwoju”.
 
      Młody adept szkoły rolniczej został wkrótce  wysłany do stacji badawczej w Białej Cerkwi, gdzie ponownie zetknął się z wybitnymi rosyjskimi agronomami, którzy prowadzili badania nad zwiększeniem wydajności plantacji buraka cukrowego.
 
      Łysence powierzono jednak prace nad cebulą, a potem pomidorem. Mimo, iż nie odniósł żadnych sukcesów został włączony do zespołu pracującego nad burakiem. Jednocześnie zaocznie podjął studia w Kijowie, które ukończył w 1925 roku.
 
      W trakcie pobytu w Białej Cerkwi nawiązał romans z koleżanką ze stacji badawczej. Wybranka była zamężna, romans odkrył mąż i wybuch skandal. Łysenko zmuszony został do opuszczenia Białej Cerkwi. Wyjechał do azerskiej Gandży, gdzie trafił do stacji leningradzkiego Instytutu Botaniki Stosowanej. Jednostka ta została utworzona  przez wybitnego agronoma i genetyka Nikołaja Wawiłowa dysponowała wybitną kadra naukową oraz posiadała nowoczesne wyposażenie.
 
     W nowym ośrodku Łysenko miał prowadzić eksperymenty z roślinami bobowatymi i sprawdzić, czy wysiane jesienią groch i lucerna wzejdą wczesną wiosną. Zima była łagodna, więc na przełomie lutego i marca 1926 roku uzyskał plony. Bez potwierdzenia badań, natychmiast ogłosił sukces i zajął się badaniami nad pszenicą, uznając, że stoi u progu przełomowego odkrycia naukowego, dzięki któremu wybawi kraj od głodu. Jego idée fixe polegała na przechowywaniu nasion ozimej pszenicy w niskiej temperaturze, a następnie wysiewaniu ich wiosną. Dzięki tej metodzie, którą nazwał „jarowizacją” chciał zwiększyć plony i skrócić okresu rozwoju zbóż.
 
     Łysenko na tym nie poprzestał - przyjął, że warunkiem rozwoju każdej rośliny jest dostarczenie jej ściśle określonej dawki energii, i postanowił wyliczyć tę wartość dla każdej fazy wzrostu zboża. W 1928 opublikował, poświęcony tej metodzie artykuł: „Wpływ czynników termicznych na czas rozwoju roślin”, kończąc na tym swoją przygodę z nauką.
 
      Rok wcześniej przybył do Gandży bolszewicki publicysta Wit Fiedorowicz, któremu Stalin, przygotowujący się do kolektywizacji wsi, powierzył misję prowadzenia kampanii propagandowej, skierowanej przeciwko „kułakom”. Fiedorowicz poszukiwał kogoś z ludu, kto mógłby się stać twarzą nowej, stalinowskiej polityki rolnej. Ambitny Łysenko doskonale do tego pasował.
 
     7 sierpnia 1927 roku w artykule w „Prawdzie” Fiedorowicz opisał dokonania Łysenki, który „Uniwersytetów nie kończył, u muszek włochatych nóżek nie badał, ale patrzył w istotę rzeczy” i określił go mianem Bosonogiego Profesora, który „w jednej dłoni dzierżył pług, a w drugiej laboratoryjną kolbę".
 
     Tuż po publikacji artykułu Łysenkę zawezwali lokalni aparatczycy, którzy obsypali go pochwałami i obietnicami wsparcia w pracy naukowej. Po krótkim tournée z prezentacjami w prowincjonalnych uczelniach, zaproszono go w 1928 roku na kongres selekcjonerów i genetyków w Leningradzie. W wygłoszonym wykładzie zapowiedział, że dzięki jarowizacji istnieje możliwość trzykrotnego zwiększenia plonów pszenicy ozimej oraz rozwiązania raz na zawsze problemów sowieckiego rolnictwa.
 
      W prasie ukazało się kilka artykułów nagłaśniających „dokonania” Łysenki. Przełomowy był jednak artykuł  w „Prawdzie” z 21 lipca 1929 roku, w którym poinformowano, że wybitny młody naukowiec Łysenko w azerskiej stacji badawczej osiągnął wielki sukces – w gospodarstwie swojego ojca osiągnął zbiory trzykrotnie przewyższające plony innych okolicznych gospodarzy. Dwa i pół miesiąca później w tej samej  gazecie minister rolnictwa republiki ukraińskiej Aleksander Szlichter potwierdził „dokonania” Łysenki. Kłamstwa te służyły propagandzie, zapowiadającej złote czasy nowej polityki rolnej Stalina. Polityki, która w najbliższych latach kosztowała życie milionów sowieckich chłopów.
 
     W lipcu 1931 roku komisarz rolnictwa Jakowlew nakazał masowe siewy jarowizowanej pszenicy. Dwa lata później metodą Łysenki miało być obsianych kilka milionów hektarów.

      Plony z siewów jarowizowanej pszenicy były marne, ale niezrażony tym Łysenko w 1935 roku ogłosił odkrycie nowej, rewelacyjnej metody „odnawiania gatunków" osłabionych na skutek samozapylania. „Mamy niskie plony, ponieważ nasza pszenica jest zdegenerowana. Znalazłem sposób, jak temu zaradzić" - triumfalnie zapowiadał Łysenko.

            Z punktu widzenia nauki była to zupełna bzdura. Rośliny samozapylające się, takie jak pszenica, nie ulegają żadnej degeneracji. „Przeciwko pomysłowi - pisał Stefan Amsterdamski - wypuszczenia na pola armii uzbrojonych w pincetki chłopów, mających wyrywać z każdego kłosa pręciki, by nie dopuścić do samozapylenia, protestowali głośno akademicy: Wawiłow, Lisycyn i Konstantinow". Bezskutecznie. Łysenko postawił na swoim  - jego metodę wprowadzono w życie w kilkudziesięciu tysiącach gospodarstw rolnych, co wymagało odkomenderowania do pracy dodatkowo 800 tys. chłopów.  „Rewolucyjną metodę” stosowano przez dwa lata – po czym o sprawie zapomniano.

     Łysenko nie zapomniał Wawiłowi tego sprzeciwu. W 1940 roku doprowadził do jego aresztowania przez NKWD. Wawiłow zmarł na Łubiance dwa lata później, dołączając do licznego grona akademików, którzy zginęli w komunistycznych czystkach.
 
      Pomimo porażek Łysenko snuł nowe pomysły racjonalizatorskie i nowe teorie. Mówił coraz częściej o przemianie jednych gatunków w drugie, o wyrastaniu nasion żyta z kłosa pszenicy, o zamianie sosen w brzozy, o wielkich planach przekształcania przyrody mających polegać na sadzeniu wielkich połaci lasów i zmianie klimatu południowych i pustynnych obszarów ZSRS.

     Jednocześnie szybko wspinał się po szczeblach administracyjnej kariery. W 1934 roku został członkiem Akademii Nauk Ukraińskiej SRR, pięć lat później członkiem Akademii Nauk ZSRR. Od 1935 roku wchodził też w skład Wszechzwiązkowej Akademii Nauk Rolniczych im. Lenina, dwukrotnie jej przewodniczy. Pełnił funkcje głównego agronoma w ministerstwie rolnictwa ZSRS.
 
      W lutym 1935 roku wziął udział w II Zjeździe Kołchoźników Przodowników. Podczas jego wykładu poświęconego „szkodnikom i kułakom w nauce” oraz „klasowej walce na froncie jarowizacji” wstał Stalin i wykrzyknął: „Brawo, towarzyszu Łysenko, brawo!”. Mając poparcie Stalina wypowiedział otwartą wojnę genetykom, a później tak zwanym mendelistom-morganistom, cytologom, histologom, mikrobiologom czy też embriologom.
 
CDN.
5
5 (2)

3 Comments

Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
Mój Tatko, biolog, także był zobowiązany do wykładów na jego temat. Toteż, równolegle z teoriami Łysenki - przedstawiał wiedzę amerykańskich biologów-genetyków, uczył o Mendlu (Czechu, przyrodniku, zakonniku - opacie Augustianów na Morawach) i Morganie (Amerykaninie, twórcy teorii dziedziczenia chromosomowego), a "przepytywany" przez "politycznie poprawnych" nadzorców wyjaśniał, że musi przecież wykazać, czym się różni ta "nowoczesna" wiedza od tamtej "niesłusznej", archaicznej, imperialistycznej genetykiwink. "Tłumaczenie" przechodziło, bo genetyków w KW partii raczej nie było.
W "komplecie" z Łysenką przedstawiana była Olga Lepieszyńska, także jako kolejna, rewelacyjna uczona - demonstrowała np. "metodę" syntezy żywej komórki z nieorganicznych białek... Ciekawe, jak dzisiaj nauka sowiecka tłumaczy tamte ekscesy.
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję,
 
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
Propaganda to potężny instrument władzy, a Historia? Historia... to przeżytek!?
Obyśmy, na własnej skórze, nie zaczęli "powtarzać" współcześnie tych doświadczeń!
Pozdrawiam

Więcej notek tego samego Autora:

=>>