Czerwony obóz (1)

 |  Written by Godziemba  |  0
W 1925 roku powstał osławiony obóz pionierów w Arteku.
 
      W kraju, w którym większość słonych akwenów skuwa lód, ciepłe morze zyskało wielką popularność. Sentyment do tych „tropików” nie podlegał dziejowym fluktuacjom i po rewolucji plaże zaroiły się od bolszewików. Szczególną estymą darzyli oni Krym. I tu też  powstał pionierski obóz Artek.
 
     30 listopada 1924 roku w „Prawdzie” ukazał się artykuł Zinowija Sołowiewa, w którym ten stary bolszewik zaproponował zbudowanie na czarnomorskim półwyspie hybrydy skautowskiego obozu i uzdrowiska.
 
      Realizacji tego zadania podjęli się sami pionierzy, którzy pod nadzorem partii zbudowali w ciągu pół roku namiotowe miasteczko. W dniu  25 maja 1925 roku „Komsomolskaja Prawda” hucznie obwieściła, że Krym otwiera się na najmłodszych. „Znajduje się tam pierwszy doświadczalny obóz-sanatorium – napisano – i udadzą się doń pionierzy mający skłonności gruźlicze”. Obóz usytuowano w miejscowości Gurzuf.
 
      Nazwa Artek, pierwotnie nadana nadmorskiemu uroczysku, najprawdopodobniej pochodzi od greckiego „arktos” , czyli niedźwiedź.  Twórcy obozu przyjęli pradawną nazwę, ale od razu, podśpiewując raźnie: „Łagier nasz postroił ROKK / Komsomoł jemu pomógł” , wznieśli pomnik Lenina. Po latach postawiono wodzowi rewolucji wielki dwudziestometrowy monument.
 
     Młodzież, podzielona na drużyny dziewczęce i chłopięce, oddzielnie zażywała kąpieli słonecznych i w odosobnieniu pluskała się nago w morzu. Idea krymskiego naturyzmu była odpryskiem koncepcji, które przetoczyły się przez Kraj Rad jeszcze w latach 20. W filmie „Nad ciepłym morzem” z 1940 roku widać, jak goli młodzieńcy tak wystawiają swe ciała ku słońcu, żeby nie stracić z oczu plażujących w oddali koleżanek.
 
     Artek padł też ofiarą wielkiej czystki. - na początku lata 1937 roku do obozu zawitał enkawudzista Nikołaj Iwanow. Efektem jego śledztwa była notatka o szkodliwej działalności w obozie Artek. „W jedzeniu pionierów – napisał „czujny” funkcjonariusz  – wykryto szkło, gwoździe i rękawice, a w chlebie – zapałki”. Ponadto „Wydarzyło się otrucie ośmiu robotników, sabotowano pracę radiowęzła, podjęto próbę podpalenia budynków, w którym mieszkały hiszpańskie dzieci”. Iwanow raportował, iż  „w Arteku odbywały się regularne libacje […]. Podczas pijatyk przeklinano partię i jej czołowych działaczy”. Iwano wykrył także, że „zastępowy Maljutin pobił ośmioletnią Elę Szukinę, a pionierkę Tamarę Kastradze zgwałcił”.[….] Bywały też przypadki gdy pod pozorem nocnych marszów prowadzono dzieci na szczyt Ajudahu, skąd wracały przeziębione”. Wskutek tej notatki aresztowano siedemnastu wychowawców, którzy trafili do symferopolskiego aresztu.
 
     Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej i sukcesach Wehrmachtu obóz w Arteku ewakuowano. Młodzież z rejonów nieobjętych walkami ruszyła do domów. Tych zaś, którzy nie mieli już gdzie wracać, przewieziono do ałtajskiego uzdrowiska Biełokuricha.
 
     W maju 1944 roku Armia czerwona odzyskała Krym, po czym deportowano dwieście tysięcy Tatarów - rdzennych mieszkańców półwyspu. Na ich miejsce ponownie przybyli pionierzy, którzy w białych koszulach i czerwonych apaszkach tańczyli i śpiewali przed uczestnikami jałtańskiej konferencji. Śliczna parka składająca się z pyzatego chłopczyka i złotowłosej dziewczynki wręczyła amerykańskiemu ambasadorowi niezwykły podarek – amerykański herb wyrzeźbiony w szlachetnym drewnie. Oczarowany ambasador, sprawdziwszy uprzednio, czy nie ma w reliefie elektrycznych urządzeń podsłuchowych, zawiesił cudo w moskiewskim gabinecie. Nie miał pojęcia, że Złotousty, bo taki kryptonim otrzymał herb w pracowni sowieckiego wywiadu, jest wyposażony w membranę, która, wzbudzana wiązką fali radiowej, przeistacza się w mikrofon.
 
     W 1952 roku spacerujący po ośrodku wybitny turecki poeta Nazım Hikmet doznał nie lada wstrząsu. Uświadomił sobie bowiem, że stąpa po nagrobnych płytach Tatarów. Literat, odczytawszy na ścieżce kilka passusów z Koranu, natychmiast opuścił obóz. Sowieckie władze jeszcze tego samego dnia zabrały nagrobki i pilnowały, aby w Arteku nikt więcej nie uwolnił demonów krymskiej ziemi.
 
     W 1953 roku Artek odwiedził Marian Brandys, który po powrocie opublikował propagandową książkę „Wyprawa do Arteku. Notatki z podróży po ZSRR”. W opisach  Brandysa cudowność Arteku przekracza granice samego obozu i rozlewa się na sąsiednie okolice Gursufu, osiągając punkt kulminacyjny w Nikitskim Ogrodzie Botanicznym, gdzie „doświadczona ręka ludzka wprowadza mądry ład w nagromadzone bogactwo natury w sposób zupełnie niewidoczny dla oka (...). Cisza ogrodu jest ciszą laboratorium naukowego. Kryje w sobie walkę. Setki studentów pod kierownictwem kilkudziesięciu wybitnych uczonych walczą w Nikitskim Ogrodzie Botanicznym o wydarcie tajemnic przyrodzie. Niemal każdy dzień Ogrodu zapisuje się w historii botaniki i pomologii jakimś zwycięstwem. Rodzą się tu róże, o nie znanej dotychczas ilości płatków, brzoskwinie wielkości jabłek, nowe gatunki fig i migdałów”.
 
     Intensyfikacja atmosfery niezwykłości republiki pionierów osiągnęła zwieńczenie w trzygodzinnym „Obchodzie Ognisk”, podczas którego dwa tysiące dziewcząt i chłopców pląsało w rytm fanfar i werbli, śmiejąc się i krzycząc z radości. Brandys przyznawał, iż „tego, co nastąpiło później – samego Obchodu Ognisk – opisać się już nie da. (...) Tego wszystkiego szczegółowo opisać nie potrafię. Pozostało mi po tym jedynie splątane wspomnienie czegoś bardzo barwnego i bardzo radosnego”.
 
CDN.
5
5 (3)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>