Dobrowolny zaciąg do gorszego sortu

 |  Written by Everyman  |  0

Historia łgarstwa w polityce jest zapewne tak długa jak sama polityka. Spisywanie antologii kłamstwa od zarania dziejów przerasta możliwości nawet najambitniejszych autorów, lecz zwrócenie uwagi na polski wątek tej historii i ograniczenie jej do aktualnych fragmentów wydaje się kuszące.

Kuszące? To przesada, bo wabić może tylko demaskowanie politycznych blagierów, zaś grzebanie w spisie ich dokonań może budzić wyłącznie odrazę. Czasem skondensowanie absurdu w postawach politycznych szalbierców skłania do uśmiechu, choć tylko przez chwilę, bo całokształt jednak wywołuje niesmak. Najlepszym tego przykładem są ostatnie wystąpienia przewodniczącego PO i dobry ma pomysł któryś z prawicowych polityków by skalę kłamstw mierzyć w „tuskach”.

Oprócz tych cynicznych, wypowiadanych w oczy oniemiałej publiki są kłamstwa z pozoru niewinne, w rodzaju śnieżnej kuli przekształcającej się z czasem w lawinę. Przykładem niech będzie na wskroś fałszywa interpretacja wypowiedzi J. Kaczyńskiego o tzw „gorszym sorcie”. Ilość obrażonych, przypisujących prezesowi PiS pogardę wobec rodaków doprawdy zdumiewa, zwłaszcza jeśli policzyć tych, którzy – świadomie lub nieświadomie – jego wypowiedź wzięli bezpośrednio do siebie. Jarosław Kaczyński powiedział w jednym z wywiadów odnosząc się do skłonności niektórych europosłów do oczerniania własnego kraju: „W Polsce jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. I to jest właśnie nawiązywanie do tego. To jest w genach NIEKTÓRYCH ludzi, tego najgorszego sortu Polaków”. No, jeśli z „niektórych” tak szybko i bezkrytycznie zrobiło się „wielu”, to ja również nie powinienem obawiać się krytyki uznając – do wyboru - intelektualny potencjał lub dobrą wolę obrażonych za sort … nie najwyższy.

Podobny mechanizm wywołuje falę kłamstw w rodzaju „Kaczyński dzieli Polaków” lub „Kaczyński gra Smoleńskiem”. O ile pierwsze kłamstwo to przejaw głupoty, bo oznacza, że każde zdanie niezgodne z polityczną linią PO jest źródłem podziału narodu, o tyle to drugie – oznaką skrajnej podłości, którą najłatwiej zrozumieć tym, którzy doświadczyli straty kogoś najbliższego.

Bywają kłamstwa seryjne. Tu prym wiodą media, a szczególnie te żyjące z kłamstw „całą dobę”. Założenie jest takie by rzetelny przekaz zastąpić serią informacji skierowaną przeciw politycznemu rywalowi w myśl zasady „rzucaj błotem, coś zawsze przylgnie do przeciwnika”.

Dowód? Bardzo proszę! Wystarczy przejrzeć nagłówki i tytuły felietonów Onetu. Nieważne kiedy – można codziennie. Ilość plugastwa wystrzeliwana jak ze starej katiuszy przytłacza, choć paradoksalnie przynosi nieoczekiwany skutek. Nawet pobieżna lektura skłania do wyciągnięcia następujących wniosków: po pierwsze – nie można żyć normalnie w kraju, którego rzeczywistość jest wykrzywiona jak ta, przedstawiana na łamach wspomnianego portalu, więc by do normalności wrócić, należy czym prędzej z Onetu się ewakuować. Po drugie – nawet gdyby kiedyś w pojawiła się tam prawda, jak ją odróżnić od nasyconych niechęcią fejków i półprawd? Nie da rady!

Można żartować i pękać ze śmiechu widząc polityczne fikołki i szpagaty, można z politowaniem kiwać głową nad ośmieszającymi się kolejnymi kłamstwami politykami i zakłamanymi mediami, lecz nie można zapominać, że z małych kłamstw rodzą się te wielkie, dotykające całe pokolenia.

Oby nam nie przyszło znów tego doświadczyć …

 

5
5 (1)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>