Gdzie dzielą dzieci

 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Babcia Łukaszka kręciła się po mieszkaniu, zaglądała to tu, to tam, wzdychała, aż w końcu nie wytrzymała i zapytała wprost, gdzie jest mama Łukaszka. Bo już najwyższa pora na obiad. A tu krupnik stygnie. I trzeba by go odgrzewać, czyli drugi raz gaz włączać. A to kosztuje. Niewybaczalne.
- Najprościej zadzwonić - odparł tata Łukaszka i sięgnął po telefon. Wybrał numer i przez dłuższą chwilę słuchał ze zmarszczonymi brwiami.
- Czego? Co? Gdzie ty w ogóle jesteś? Mówi, że jest na pływalni - rzucił w stronę rodziny.
- A więc to tak - babci Łukaszka z gniewu zaczęły falować nozdrza. - Ja tu staram się, gotuję, a ona moczy się w basenie... Zero poszanowania pracy człowieka pracy...
- Co się stało?! Uspokój się i mów powoli?! Dzieci? Jakie dzieci?! Co?! Co?!! Ktoś chce je poszatkować?!!! Niemożliwe, na pewno, coś ci się pomyliło! Jak to, jesteś tego świadkiem?! Nie! zaczekaj chwilkę, już jedziemy!
I rozłączył się.
- "My" - spytała babcia Łukaszka.
- Co oni robią z tymi dziećmi??? - nie mógł uwierzyć Łukaszek. - Mamie na pewno coś się pokręciło!
- Też tak myślę - dziadek cały drżał. - Trzeba natychmiast jechać tam! I sprawdzić!
- A krupnik? - zawołała babcia, ale nikt jej nie słuchał.
Dokładnie dwadzieścia sześć minut później drzwi pływalni otwarły się gwałtownie i Hiobowscy wpadli do środka.
A w środku nie działo się nic szczególnego. Ludzie chodzili tu i tam, rozbierali się, albo ubierali, czesali mokre włosy, zapinali i odpinali opaski na ręce, przydeptywali klapki, kupowali bilety i wykłócali się z kasjerkami, że nie byli na basenie tak długo jak byli i nie powinni dopłacać.
Jednym słowem sielanka.
- Tam jest! Tam siedzi! - zakrzyknęła siostra Łukaszka i wskazała grupę osób siedzących na fotelach w hallu. Była tam mama Łukaszka, jakaś pani, jakiś pan, starszy chłopiec i młodsza dziewczynka.
- Bogu dzięki, wszyscy cali i zdrowi - westchnął dziadek Łukaszek.
- Niech pan mnie nie szczuje największym zagrożeniem tego świata czyli katolicyzmem! - obruszył się pan. - To świecka pływalnia i Bóg nie ma z nią nic do czynienia!
Hiobowscy popatrzyli po sobie, zaczynali już powoli rozumieć z kim mają do czynienia.
- Mówiłaś, że dzieciom grozi poszatkowanie - przypomniał poirytowany tata Łukaszka. - Gnamy tu jak wariaci, a wy...
- Podzielenie, a nie poszatkowanie, słuchaj co ja mówię - odcięła się mama Łukaszka. - Podzielenie!
- Jakie podzielenie? - spytała babcia Łukaszka.
- To ten potwór, kierownik pływalni - rzekła przerażonym głosem pani.
- Nowy kierownik - uzupełnił pan.
- Wprowadził ulgowe bilety, za pół ceny, dla młodszych dzieci!
Zapadła cisza, tylko młodsza dziewczynka uśmiechała się triumfalnie.
- To chyba dobrze? - spytał niepewnie Łukaszek. - Zaoszczędzą pół biletu, będą mieć więcej pieniędzy...
- Będą, ale jak?! - zakrzyknął mama Łukaszka. - Czy wy nie rozumiecie, że on ich podzielił tymi pieniędzmi?
- Ja cały czas obmyślam, co sobie kupię za pieniądze, które zaoszczędziłam na bilecie! Może chipsy wegańskie a może coś innego?
Widać było, ze starszy chłopak cierpi. Krzywił twarz w grymasie, zaciskał pięści, z trudem powstrzymywał łzy.
- A ja... Ja jestem za stary na zniżkę - zachlipał. - Nic nie dostanę! Nic sobie nie kupię! Nie chcę żadnego biletu! Idę się utopić!
- Żeby się utopić, trzeba wejść na basen, czyli kupić bilet - zauważył Łukaszek i został skrzyczany przez mamę, że jest nieczułym antysemitą.
Pani przytuliła chłopca, poinformowała go, że razem z panem nadal go kochają pomimo wszystko i liczy na to, że jakoś będzie potrafił żyć w tym kraju, gdzie dzielą dzieci, dając jednym pieniądze, a drugim nie.
- Jak to: dając pieniądze? - wtrącił się tata Łukaszka.
- Zniżka jest w formie gotówki, którą otrzymuje opiekun dziecka - babcia Łukaszka odczytała stosowny akapit z uwiecznionego na ścianie regulaminu pływalni.
- Technicznie wyjdzie na to, że po prostu mniej wydacie!
- To nic nie zmienia - westchnął pan.
- Zmienia, i to bardzo - nie ustępował tata Łukaszka. - Kto płaci za bilety?
- Ja.
- Kto dostanie zniżkę?
- Ja.
- No więc! - tata Łukaszka triumfalnie odchylił się w fotelu.
- To nic nie zmienia - powtórzył pan. - Przecież to są pieniądze za bilet córki. Czyli jej.
- Ale to pan je dostaje i pan nimi dysponuje!
- Ale jej bilet!
Tata Łukaszka się poddał.
- Muahaha - zaśmiała się dziewczynka.
- Hm - mruknął Łukaszek. - Jeśli chodzi o tę forsę ze zniżki... Przecież ona jest wasza... Możecie zrobić z nią co chcecie... Nie przyszło wam do głowy... Podzielić się?
- Na Trygława i Swaroga! - zawyła pani tuląc chłopca. - Toż ja cały czas o tym mówię! Że się podzieliliśmy! Że on nas podzielił! Ten potwór! Kierownik pływalni!
- Nowy kierownik - uzupełnił pan.

--------------
Przede wszystkim: jest trzeci tom! http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html

https://twitter.com/MarcinBrixen
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen
http://kaktus-i-kamien.blogspot.com

Img.: http://www.playmobil.pl/aqua-park-ze-zjezdzalnia/6669.html   @kot
5
5 (2)

1 Comments

Więcej notek tego samego Autora:

=>>