Marcin Brixen - blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Był to pomysł pani pedagog, która oczywiście później temu zaprzeczała. Po części miała rację. Pomysł bowiem przyszedł z zewnątrz, a ona się na niego zgodziła i promowała sprawę u pana dyrektora.
- A co to za sprawa? - spytał niechętnie pan dyrektor.
- Dlaczego tylko nauczyciele mają uczyć w szkole? Przecież jest wiele osób w społeczeństwie, które mają cenną wiedzę i mogłoby ją przekazać uczniom. Dlatego chciałabym wprowadzić nową, myślę, że cenną ideę Wykładów Obywatelskich.
- Kto by je głosił? - spytał pan dyrektor. Pani pedagog odparła z dumą:
- Obywatele!
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Łukaszek wracając ze szkoły wszedł do bloku w którym mieszkał i stanął w kolejce do windy. Przed nim stały dwie młode mamy z bobasami w wózkach. I jak to młode mamy, zaglądały sobie nawzajem do wózków i porównywały. - O, jaki pani maluszek śliczny! - szczebiotała pierwsza mama. - Ma co prawda dziwną głowę, ale i tak... - Jak to dziwną? - zdziwiła się druga. - No taka podłużna. Niech pani zobaczy jaka moja Nikolka piękna. - Ale ma takie rączki powykręcane. Nie to co mój Natanek. I pani córeczka coś tak kaszle. Płuca ma pewno słabowite. - Ależ skąd. Jak krzyczy, to hoho.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tata Łukaszka został wezwany do szkoły.
- Co żeś przeskrobał? - zapytał syna.
- Nic.
- Coś musiało być, za nic nie wzywają do szkoły. Jest źle? Zbiłeś szybę? Ukradłeś dziennik?
- Może parę razy wyraziłem własne zdanie...
- To jeszcze gorzej - tacie Łukaszka wyciągnęła się twarz.
Wyciągnęła się jeszcze bardziej kiedy poszedł do szkoły. Trafił bowiem na panią pedagog, która była bardzo zbulwersowana jednym przypadkiem wyrażenia własnego zdania przez Łukaszka.
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Hiobowscy bardzo spokojnie przyjęli to, co dla mamy Łukaszka było ekscytującą sensacją.
- Peszard-Rytru zakłada nową partię!
Błysk w maminych oczach z wolna przygasał, "Wiodący Tytuł Prasowy" opuszczał się ku ziemi w więdnących kończynach górnych. Bowiem nikt się nie zainteresował tym, co mówiła. Prawie nikt.
- Znowu? - spytał Łukaszek.
- Jak to: znowu? - zagotowała się mama.
- A mało to on już tych partii pozakładał? - westchnął dziadek. Babcia sięgnęła do kuchennej szafki i wyjęła teczkę z napisem "Peszard-Rytru".
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Na początku siostrze Łukaszka nikt nie uwierzył.
- Ja, owszem, wierzę, ale częściowo - zastrzegła się babcia Łukaszka. - Uwierzę, że ten baner naprawdę tam wisi i że ma taki napis. Ale nie wierzę, żeby ktokolwiek to tak napisał. To przecież szkoła.
- To jest możliwe - mruknął tata Łukaszka. - Pokolenie gimnazjów wróciło do szkół jako nauczyciele i...
- Mam zdjęcie - siostra sięgnęła po telefon. I pomiędzy niezliczonymi selfie kryło się to zdjęcie. Mury szkoły, do której chodził Łukaszek z wywieszonym transparentem głoszącym: "RZĄDAMY PSZYWRUCENIA DO PRACY".
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Hiobowscy byli w centrum handlowym na zakupach. Robili ja na zapas. Bo w niedzielę sklepy miały być zamknięte.
- I to jest najlepszy dowód na to, że w Polsce jest faszyzm - sarkała mama Łukaszka. - Hitler też zaczynał od sztucznej regulacji handlu!
- A kończył na zjednoczeniu Europy pod auspicjami Niemiec - wtrąciła siostra Łukaszka i mama Łukasza wyrzuciła ją ze sklepu.
- Przepraszam bardzo ale od wyrzucania ze sklepu jesteśmy my - obruszył się jakiś pan z ochrony.
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tatę Łukaszka i Kubiaka, jego kolegę z pracy, poprosił do siebie ich szef.
- Ciężka sprawa - powiedział. - Chyba będziecie musieli pojechać do urzędu.
- Nie odpisali - westchnął Kubiak.
- Właśnie, że odpisali - odparł szef.
- No to o co chodzi, bo nic nie rozumiem. Jak odpisali to chyba wszystko jest w porządku, prawda? - spytał tata Łukaszka.
- Nie do końca w porządku, bo nie mamy od dłuższego czasu kontaktu z naczelnikiem urzędu - mruknął szef.
- Ale po co? - wzruszył ramionami Kubiak. - Przecież wystarczy skontaktować się z urzędem...
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Kiedy Łukaszek wrócił do domu od razu wyczuł, że panuje w nim dziwna atmosfera. W całym mieszkaniu panowała napięta atmosfera oraz zaskakujący zapach płynący z kuchni. Zza drzwi dużego pokoju dobiegały dzikie wrzaski. W korytarzu siedziała babcia i jadła bułkę.
- Co się dzieje? - spytał Łukaszek.
- Twoja siostra poszła na randkę ze swoim chłopakiem. A chłopy oglądają mecz - odparła babcia niewyraźnie przełykając kęs.
- A mama? Jest w kuchni? Co tam tak wali?
- Sam zobacz.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Pół Polski tym żyło. I w tej połowie była niestety mama Łukaszka.
- Słyszeliście to?! Widzieliście to?! - krzyczała biegając po mieszkaniu.
- Co takiego? - spytał ze spokojem tata Łukaszka.
Mama położyła przed nim świeże wydanie "Wiodącego Tytułu Prasowego".
- Dziś na ekrany kin w całym kraju wszedł "Film".
Zapadła uroczysta cisza, którą przerwał niepewny głos siostry Łukaszka:
- Jaki film?
- No, mówię przecież "Film" - zniecierpliwiła się mama.
- Ale jaki tytuł...?
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Wolna ciągnęła się niedziela. Mama Łukaszka ożywiała się tylko wtedy, kiedy w którejś ze stacji radiowych nadawano nowoczesny i postępowy przebój. Przebój został oparty na znanej piosence wykonywanej przez Mieczysława Fogga i wykonywali go artyści, którzy protestowali jak szaleni przeciwko obecnej władzy występując za pieniądze w publicznej telewizji.
Smutne, zamyślone głosy śpiewały tak:

Teraz nie pora szukać dachówek
Niedzielny handel skończył się
Przyszedł kiedyś inny, Niski z Żoliborza
I ukradł Tenkraj ode mnie
Jedną mam prośbę, może ostatnią
5
5 (2)

Strony