Geneza ROP (2)

 |  Written by Godziemba  |  6
Utworzenie Rady Obrony Państwa pozwoliło na powołanie rządu jedności narodowej z Wincentym Witosem na czele.
 
       Posiedzenia Rady Obrony Państwa zwoływane były przez Naczelnika Państwa lub z jego upoważnienia przez premiera. Zwołujący posiedzenie ustalał jednocześnie porządek dzienny i przewodniczył obradom.
 
       Rada obradowała in pleno. Dla ważności jej obrad niezbędna była obecność 2/3 członków, w tym przynajmniej połowa liczby przedstawicieli sejmu. Uchwały zapadały zwykłą większością głosów. W wypadku równowagi decydowało zdanie przewodniczącego. Uchwały podejmowane były w głosowaniu jawnym, poprzez podniesienie ręki.
 
        Obrady i uchwały Rady miały charakter poufny. Z zasady tej wyłączone były uchwały zawierające rozporządzenia i zarządzenia powszechnie obowiązujące. Z biegiem czasu wykształciła się praktyka zgodnie z którą tajemnicą objęto jedynie sprawy związane z kwestiami politycznymi i militarnymi toczącej się wojny. W związku z tym obrady składały się z dwóch części, z których sporządzano odrębne protokoły. Protokół z części jawnej pisany był na maszynie w kilku egzemplarzach, natomiast z części tajnej spisywany był odręcznie w jednym egzemplarzu.
 
       Bardzo ogólnikowe określenie w  ustawie kompetencji Rady wymagało uszczegółowienia, którego dokonano na jej pierwszym posiedzeniu. Józef Piłsudski zaproponował, aby Rada zajęła się podniesieniem morale wojska oraz społeczeństwa, skróceniem procesu legislacyjnego, przyspieszeniem wykonywania obowiązującego ustawodawstwa, rozstrzyganiem w sprawach działań operacyjnych związanych z zagadnieniami politycznymi oraz sprawami związanymi z podjęciem rozmów pokojowych. Po dyskusji członkowie Rady zaakceptowali tę propozycję. Jednocześnie na wniosek marszałka Trąmpczyńskiego postanowiono nie zajmować się kwestiami taktyczno-wojskowymi.
 
       Podczas pierwszego posiedzenia Rada zajęła się także sprawą organizacji ochotniczego zaciągu do wojska. Referujący sprawę gen. Kazimierz Sosnkowski podkreślił, iż brak w szeregach walczących poborowych ze środowisk inteligenckich jest jedną z przyczyn złego stanu morale wśród żołnierzy. Członkowie Rady zwracali uwagę na niebezpieczeństwo przedostania się komunistów do wojska.
 
       Ostatecznie zebrani zaakceptowali projekt odezwy do obywateli Rzeczypospolitej, który opublikowany został w dniu 3 lipca 1920 roku. W odezwie przyznano, iż Polska znalazła się w ogromnym niebezpieczeństwie, gdyż  „zastępy najeźdźców, ciągnące aż z głębi Azji, usiłują złamać bohaterskie wojska nasze, by runąć na Polskę, stratować nasze niwy, spalić wsie i miasta, i na cmentarzysku polskim rozpocząć swoje straszne panowanie”. Jednocześnie wezwano wszystkich zdolnych do noszenia broni, by dobrowolnie zaciągali się w szeregi armii polskie. „Niech spieszą wszyscy: i ci, młodsi i siłę czujący w żyłach, co żelazem odpierać będą najazd wroga, i ci, którzy stanąć mogą do pracy w instytucjach wojskowych, by zwolnić z nich i zastąpić tych, co na froncie przydatni być mogą. Niech na wołanie Polski nie zabraknie żadnego z jej wiernych i prawych synów, co wzorem ojców i dziadów pokotem położą wroga u stóp Rzeczypospolitej”.
 
        Powstanie Rady Obrony Państwa przyspieszyło jednocześnie rozmowy na temat utworzenia rządu jedności narodowej. O ile endecja zgadzała się na propozycję powierzenia stanowiska premiera Wincentemu Witosowi, to zdecydowanie sprzeciwiała się oddaniu teki ministra spraw zagranicznych Ignacemu Daszyńskiemu. To stanowisko największego ugrupowania politycznemu sprawiło, iż sprawa utworzenia na samym początku lipca 1920 rządu obrony narodowej utknęła w miejscu.
 
         Sprawa powróciła na posiedzeniu Rady Obrony Państwa w dniu 19 lipca. W jej trakcie przybyły właśnie z Paryża gen. Rozwadowski poinformował zebranych o rozmowach z marszałkiem Fochem oraz premierem Millerandem. Marszałek Foch „kilkukrotnie podkreślał potrzebę stworzenia w Polsce rządu, mocnego, opartego na wszystkich stronnictwach”, dającego gwarancję skutecznego wykorzystania udzielonej pomocy militarnej.
 
         Poseł Aleksander de Rosset z Kubu Mieszczańskiego złożył formalny wniosek w sprawie powołania rządu koalicyjnego. Poparł go premier Grabski. W związku z brakiem odpowiednich pełnomocnictw do prowadzenia negocjacji poseł Norbert Balicki z PPS poprosił o dzień zwłoki. Rada wyraziła zgodę, gdyż postawa socjalistów była w tej sprawie kluczowa.
 
       Utworzenia takiego rządu oczekiwano także w społeczeństwie. W komentarzach prasowych wyrażano nadzieję, „oby gabinet koalicyjny - jeśli do niego, jak chcemy ufać, w dniach najbliższych istotnie przyjdzie – przerwał raz na zawsze w Polsce tę smutną serię gabinetów ministerialnych, do których wejścia otwierał najszkodliwszy z kluczów – klucz partyjny”.
 
        Po gorącej dyskusji Centralny Komitet Wykonawczy PPS w dniu 20 lipca zgodził się na rozpoczęcie rozmów dotyczących utworzenia rządu porozumienia narodowego.
 
       Następnego dnia reprezentanci stronnictw sejmowych, zasiadających w Radzie Obrony Państwa udali się do Belwederu na rozmowy z Piłsudskim. Na spotkaniu na stanowisko premiera zaproponowano Wincentego Witosa. Wysunięcie kandydatury Ignacego Daszyńskiego na ministra spraw zagranicznych spowodowało stanowczy sprzeciw endecji. Pragnąc rozwiązać powstający impas marszałek Trąmpczyński zaproponował, aby ministrem spraw zagranicznych pozostał ks. Sapiecha, a dla Daszyńskiego utworzyć stanowisko wicepremiera. Propozycja ta została zaakceptowana przez zebranych. Postanowiono także powołać rodzaj małego gabinetu politycznego, w którego skład mieli wejść przedstawiciele najważniejszych partii: Wincenty Witos (PSL „Piast”), Ignacy Daszyński (PPS), Władysław Grabski (Związek Ludowo-Narodowy) oraz Leopold Skulski (Narodowy Związek Ludowy).
 
       W dniu 23 lipca 1920 roku Witos przyjechał do Warszawy i po rozmowie z Piłsudskim przyjął misję utworzenia nowego rządu. W ostatnim momencie endecja zmieniała swojego kandydata na ministra skarbu – Władysław Grabskiego miał zastąpić Stanisław Głąbiński. Spotkało się to ze zdecydowanym sprzeciwem Polskiej Partii Socjalistycznego, którą wsparło Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”. Ostatecznie Klub Związku Ludowo-Narodowego zgodził się na kandydaturę Władysława Grabskiego.W tych warunkach nic nie stało już naprzeciw powołaniu nowego rządu.
 
        W dniu 24 lipca 1920 roku Naczelnik Państwa przyjął dymisję rządu Władysława Grabskiego, a następnie powołał rząd pod przewodnictwem Wincentego Witosa.
 
         Tego samego dnia na posiedzeniu sejmu Witos zapowiedział, iż jego rząd zamierza skoncentrować się na obronie państwa, zakończeniu wojny oraz zawarciu trwałego pokoju. Wszystkie najważniejsze ugrupowania sejmowe zadeklarowały poparcie dla premiera i Rządu Obrony Narodowej. Jedynie poseł Dąbal z marginalnego Radykalnego Stronnictwa Chłopskiego oświadczył, iż „obecny rząd koalicyjny złożony w większości swej z dotychczasowych gorących zwolenników wojny nie może być obdarzony zaufaniem ludu pracującego”.
 
 
Wybrana literatura:
 
P. Marszałek – Rada Obrony Państwa z 1920 roku. Studium prawnohistoryczne
A. Leinwald,  J. Molenda – Protokoły posiedzeń Rady Obrony Państwa
S. Głąbiński – Wspomnienia polityczne
W. Pobóg-Malinowski – Najnowsza historia polityczna Polski
W. Witos – Moje wspomnienia
M. Rataj – Pamiętniki 1918-1927
 
 
5
5 (2)

6 Comments

Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
tego Radykalnego Stronnictwa Chłopskiego oraz posła Dąbala. A choć wówczas był to margines, jednak ten "lud pracujący" jakoś tak znajomo brzmi.
Wiesz Godziembo - ja cały czas, myśląc o tamtym roku (1920) widzę te mongolskie zagony - wnikajace coraz głębiej w terytorium Polski - nie zjednoczonej, wciąż "powstającej", słabej, biednej... I - ta genialna uwaga Sosnkowskiego, że brak wśród poborowych inteligencji jest jedną z przyczyn niskiego morale żołnierzy.
Dziś - niskie morale obserwujemy nadal wśród (nawet wykształconych) potomków chamów przybyłych do Polski na sowieckich tankach, w 1944. Co ciekawe - nikt już nawet nie zająknął się o celebracji manifestu lipcowego, którego niesławna, 75 rocznica przypadła wlaśnie wczoraj. Zmienia nam się pamięć historyczna?
Bardzo serdecznie pozdrawiam
Obrazek użytkownika Godziemba

Godziemba
Wtedy była prawdziwa inteligencja, kierująca się patriotyzmem oraz dobrem państwa. Teraz to nadal peerelowska "inteligecja pracująca" albo niedouczeni absolwenci fabryk, w które przekształciły się uniwersytety.

Jedynie tow. Czarzasty wydał mało słyszalny głos z okazji "święta" 22 lipca.

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
"Siedzę z Janem w trzynastej celi, na Ratuszu, pośrodku miasta..." (Broniewski - Magnitogorsk, albo rozmowa z Janem - z 1933).
Bierut, w 1937, miał więcej szczęścia, bo "siedzenie" w Polsce uchronilo go przed "wyczyszczeniem" w Rosji. Jednak Sowiety, tak czy inaczej - nie były mu przyjazne, choć tamtą "czystkę" przeżył o blisko 20 lat.
A cała KPP to partia zdrajców Polski, podobnie - Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy (KPZU), której przywódcy (jednym z nich był Ozjasz Szechter - i jemu też życie uratowało polskie więzienie) zostali zamordowani w Rosji Sowieckiej w latach od 1928 do 1937.
Czyli - niebepieczna była przynależność do partii komunistycznych w Kominternie!
W Sowietch uchowała się Hiszpanka - Dolores Ibarruri (la pasionaria); była chyba sprytniejsza, lub po prostu - cichsza! O ile pamiętam - po śmierci Stalina - wróciła do Hiszpanii i "wyprowadziła" hiszpańskich komunistów z Kominternu.
Serdecznie pozdrawiam, 
Obrazek użytkownika Godziemba

Godziemba
Właśnie - polskie więzienie jako gwarancja przeżycia przez ówczesnych komunistów.

Ibarrusi wróciła do Hiszpanii dopiero po śmierci Franco, została nawet posłanką do Kortezów. Doprowadziła do tego, iż komuniści hiszpańscy przestali odwoywać się do spuścizny Lenina.

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
Ibarruri poparła pakt sowiecko-niemiecki (rozbiór Polski) w 1939. Choć własne dięki Hitlerowi Franco pokonal komunę w Hiszpanii!
Pamiętałam, że Ibarruri wróciła do Hiszpanii - wraz z córką (przeżyła, w Sowietach 35 lat; jej syn zginął chyba pod Stalingradem).
I - że odcięła się (i Hiszpanię) od leninowskiego "komunistycznego spadku". Umarła - mając 94 lata. Nie pamiętałam, że weszła do hiszpańskiego parlamentu.
Serdecznie pozrawiam,

Więcej notek tego samego Autora:

=>>