Humor i satyra

alchymista
18-12-2017
Z przepastnych otchłani mojej domowej kotłowni wyłonił się „Kurier Kultura” nr 4 z lata 2013 roku, redagowany przez redaktorów „Krytyki Politycznej”. Wylądowałby pewnie w piecu, gdyby nie demaskatorski artykuł pod tytułem „Ulica Cioci Oli”. Piec zaczął buczeć, łapiąc z wolna cug, a ja z pasją pochłaniałem STRASZNĄ PRAWDĘ. Chodzi o to, że tytułowa Ciocia Ola w rzeczywistości nazywała się Helena Kozłowska, choć w rzeczywistości nazywała się Bela Frisz. Autorka – Aleksandra Domańska –...
5
5 (2)
Marcin Brixen
17-12-2017
Kiedy w domu Hiobowskich przygotowania o Świąt Bożego Narodzenia szły pełną parą, mama Łukaszka położyła na stole "Wiodący Tytuł Prasowy", który krzyczał z pierwszej strony tytułem, że w tym kraju ponownie powstają polskie obozy. - No i cała świąteczna atmosfera w... - rzekła z kwaśną miną babcia Łukaszka. - Mówcie, co chcecie, ale komuna umiała uszanować święta. - Czy ja wiem - zastanowił się dziadek. - Ludzie w Gdyni mogą mieć na ten temat odmienne zdanie. Zanim babcia zdążyła replikować tata Łukaszka spytał czy...
5
5 (3)
Marcin Brixen
16-12-2017
No i stało się, mama Wiktymiusza straciła stanowisko szefowej w osiedlowym oddziale feministek. Zdarzyło się to na skutek bardzo dziwnego łańcucha przypadków - wskutek demonstracji, w której nie uczestniczyła! Trudno wskazać początek owego łańcucha, ale zacząć chyba trzeba od kupowania jajek. Babcia Łukaszka robiła akurat wraz z wnukiem zakupy w osiedlowym sklepie spożywczym. I w kolejce przed nimi stanęła pewna pani, która kupowała mnóstwo jajek. - Wojna? - zaniepokoiła się babcia. - Demonstracja - odparła...
5
5 (1)
Marcin Brixen
09-12-2017
Mama Łukaszka z dumą zaprezentowała rodzinie naszywkę na swojej kurtce. Widniał tam napis "Trzoda Okręgowa nr 377". - Co to ma być??? - tata Łukaszka był maksymalnie zaskoczony. - Zapisałaś się do hodowców świń??? - Wypraszam sobie!!! - piszczała oburzona mama. - To jest struktura terytorialna oddziałów feministycznych!!! - Trzoda, tak? - dziadek był dziwnie rozbawiony. - Tak, w okręgach są trzody, w miastach stada, w województwach watahy, a na terenie całego kraju jest ławica. - Nie ma w tym logiki -...
5
5 (3)
Marcin Brixen
04-12-2017
Po osiedlu gruchnęła wieść, że główna partia opozycyjna, Podest Oligarchów, ma sposób, aby pokonać partię rządzącą w sondażach. Informacja ta płynęła z ust do ust, ze smartfona do smartfona, z tableta do tableta, z komputera do komputera. - E tam - rzekł dziadek Łukaszka jedząc jajko po wiedeńsku. - Co oni mogą wymyślić? Program "kradzież plus"? - Ale dzisiaj mieli konwencję - przypomniała mama Łukaszka wertując "Wiodący Tytuł Prasowy". - Podobno przyszykowali prawdziwą bombę. - Ile razy ja już to...
5
5 (2)
Marcin Brixen
02-12-2017
Grudzień zaczął się ciepło i mąż dozorczyni, pan Sitko znowu zaczął pić alkohol pod osiedlowym sklepem. Oczywiście, pani ekspedientce się to nie spodobało. - Klientów mi odstrasza, jak to wygląda! - lamentowała załamując ręce. - Niby ta władza mu zrobić porządek, ale jak widać nie ma ku temu woli! - Ależ co też pani opowiada - obruszył się dziadek Łukaszka. - Nie ma już na ten przykład takiego złodziejstwa... - Może i tak, ale czy ktokolwiek kradnący poszedł siedzieć? No jakoś nie widzę! I tak jest ze wszystkim! - głos ekspedientki...
5
5 (2)
alchymista
26-11-2017
Już dawno kołatała mi po głowie myśl, że uwielbiany przez konserwatystów absolutyzm musi mieć coś wspólnego z ideologią totalitarną. Dziś dopiero jednak na własnej półce z książkami natrafiłem na pracę Campanelli – słynne Państwo Słońca. Wiem, że to pewnie jakaś kpina, ale pierwsza strona, która otwarłem, omawiała kwestię wspólnoty żon. W zasadzie na tym mógłbym cały mój wpis zakończyć, gdyby nie fakt, że po wielu latach spędzonych w więzieniu, Campanella został z honorami przyjęty...
5
5 (3)
Marcin Brixen
24-11-2017
Łukaszek wraz z tatą byli w osiedlowym dyskoncie na zakupach, gdy ich uwagę przyciągnął pewien pan. - Co on robi? - szepnął tata. Bo ów pan brał prawie każdą rzecz do ręki, oglądał ją dokładnie a potem przykładał do niej telefon komórkowy i coś z tego telefonu czytał. - Najprościej zapytać - i zanim tata zdążył zareagować Łukaszek podszedł do owego pana i zapytał. Pan bardzo się z pytania ucieszył i udzielił wyczerpujących wyjaśnień. Na samym początku określił się jako patriotę gospodarczego. Polegało to na tym, żeby kupować...
5
5 (1)
Marcin Brixen
18-11-2017
Hiobowscy dość dobrze znali sąsiadkę, mamę małego przedszkolaka o imieniu Wiktymiusz, natomiast prawie wcale nie znali jej synka. Aż tu któregoś dnia mama Wiktymiusza zadzwoniła do drzwi mieszkania Hiobowskich. Za rękę trzymała swojego syna, który w drugiej ręce ściskał plik jakichś papierków. - Mam do państwa olbrzymią prośbę - odezwała się mama Wiktymiusza. - Ja muszę zaraz wyjść na marsz Komitetu Obrony Dewiacji. A nie mam z kim zostawić małego. - To moja wina - wtrącił się Wiktymiusz. - Cieszę się, że tak mó...
5
5 (2)
Marcin Brixen
16-11-2017
Na osiedlu Hiobowskich doszło do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia. W sąsiednim bloku napadli jedną panią w jej własnym mieszkaniu. Została pobita, skopana i okradziona. - Co na to policja?! - zdenerwowała się babcia Łukaszka. - Na pewno nic nie robią! Mama Łukaszka się oburzyła. - Jak to nie, już zrobili! Nasz dzielnicowy napisał na Twitterze: "Przykra sprawa, nie lekceważę jej". - On to zawsze pisze - sarknął dziadek. - Nie zawsze, na zmianę daje też tekst, że jego myśli są z ofiarami - przypomniał Łukaszek. - Wy się...
5
5 (3)
Marcin Brixen
13-11-2017
W osiedlowej cukierni panował miły gwar i lekki tłok, wszyscy kupowali rogale. - Zaraz, jak to, otwarte, przecież jest święto? - zdumiał się tata Łukaszka przekraczając próg cukierni wraz ze swoją rodziną. - No jak to, nie wie pan - odezwała się gderliwie dozorczyni ich bloku, pani Sitko, która była ostatnia w kolejce. - Jeśli się podzieli średnią temperaturę dobową lipca przez średni poziom Wisły w Zawichoście z zeszłego roku i jest odpowiedniej wielkości i jeśli znak barana rozpoczyna się w poniedziałek z rana to można...
5
5 (3)
krzysztofjaw
13-11-2017
Redakcja TV24 za pośrednictwem jakiegoś grafomana Marcina Napiórkowskiego otrzymała list od… Boga, w którym Bóg oznajmia, że nie przyszedłby na Marsz Niepodległości, ale kocha też narodowców [1]. Źródło foto: / tvn24.pl/printscreen za niezależna.pl [1] No cóż… Szkoda słów… Chyba to całe towarzystwo w TVN cały czas chodzi na jakimś „haju”… albo… Warto wspomnieć, że w szpitalach psychiatrycznych pełno jest „...
5
5 (1)
Animela
06-11-2017
Gościem Moniki Olejnik (bo na pewno nie widzów) był dziś biskup Pieronek, który mówił o nieszczęsnym samobójcy-samopodpalaczu spod Pałacu Kultury, który został przez ludzi niegodnych wciągnięty na sztandary bojowe. Pieronek asekuracyjnie stwierdził, że on by tego nie zrobił, ale czyn samobojcy pochwalił. I w tym momencie, muszę przyznać, wszystko mi opadło na podłogę … Kościół katolicki stoi potępieniem samobójstwa. Odebranie sobie życia to...
4.333335
4.3 (3)
Marcin Brixen
04-11-2017
Pani Sitko sprzątała sobie spokojnie pod blokiem, gdy z bloku wyszła mama Łukaszka i spokój prysł. Otóż mama Łukaszka trzymała w ręku rzecz bardzo nielubianą przez gospodarzy domów. To rzeczą był znicz. Pani Sitko zatrzymała się i patrzyła czujnie. Kiedy tylko zobaczyła, że mama Łukaszka wyjmuje zapałki i kuca przy ścianie bloku, ruszyła w jej stronę rycząc "Nie wolno!". Mama Łukaszka spokojnie zapaliła znicz, po czym wyprostowała się i rzuciła pani Sitko odważnie prosto w twarz: - Faszyzm stop! - Jaki...
5
5 (2)
Marcin Brixen
28-10-2017
W klasie Łukaszka trwała właśnie lekcja geografii. Pani nauczycielka roztrzęsionym  głosem opowiadała uczniom jakimi to są szczęściarzami, że nadal mogą się uczyć geografii. Bo na ten przykład w niektórych stanach USA jest już ona oprotestowana. - No tak, pewno nie chcą się uczyć tylu rzek, gór, w końcu to olbrzymi kraj - to była dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Chodzi o coś innego - powiedziała pani od geografii. - Dla nich geografia jest zbyt biała. Co tu kryć, większość odkryć dokonali...
5
5 (3)
Marcin Brixen
23-10-2017
Do drastycznej sceny doszło w mieszkaniu państwa Hiobowskich, Konkretnie w kuchni. Siostra Łukaszka zamknęła się tam z tajemniczą miną co od razu powinno wszystkich zaalarmować. bowiem siostra w kuchni była bardziej niebezpieczna niż John Rambo w składzie broni czy McGyver w fabryce nitrogliceryny. Hiobowscy zorientowali się, że coś jest nie tak, kiedy było już za późno. Z kuchni walił powalający smród, a siostra kursowała ze szmatami pomiędzy kuchnią a łazienką piszcząc "wykipiało!". Prawdziwym wstrząsem okazała się...
5
5 (1)
Marcin Brixen
22-10-2017
Temat ten ciągnął się od dawna. Mimo to wszyscy politycy uważali, że jest to sprawa niezwykle ważna i fundamentalna dla Polski. A może właśnie dlatego tak się ciągnął. - I znowu będą to w telewizji pokazywać - mruknął dziadek, ale włączył telewizor. Jednak coś go zaskoczyło. Konkretnie dwie rzeczy. Pierwsza to osoby. Było ich bardzo dużo i były to najważniejsze osoby w polskiej polityce. - Rzecznik prezydenta, kanclerz Niemiec i kot? - rzucił tata Łukaszka z łazienki myjąc zęby. - Bardzo śmieszne, oj, bardzo śmieszne - sarknął dziadek. -...
5
5 (5)
Marcin Brixen
14-10-2017
Dziadek i siostra Łukaszka poszli po zakupy do osiedlowego sklepu. Po drodze był kiosk z prasą. Dziadek stanął przed witryną i medytował którą by gazetę kupić. "Wędkarze wyklęci"? A może "Prawdziwych Polaków spotkania z UFO"? A może "Gotowanie dla nacjonalistów"? - Najlepiej żadnej nie kupować - doradziła siostra Łukaszka. - Ja nie kupuję i żyję! - Ale co to za życie - machnął ręką dziadek. - Trzeba wiedzieć co się dzieje na świecie! - Ależ ja wiem! Z internetu! Z komórki! Jest tyle...
5
5 (2)
Marcin Brixen
10-10-2017
Babcia Łukaszka miała iść do szpitala. Hiobowscy byli przerażeni. - Nie przesadzajcie - starała się ich uspokoić babcia Łukaszka. - To tylko drobny zabieg. - To my to wiemy - odpowiedziała tata Łukaszka. - Z medycznego punktu widzenia tak. Ale nie zapominajmy, że właśnie trwa strajk lekarzy. - Coś ty! - wykrzyknęła rodzina. - Wcale tego nie zauważyliśmy! Nikt o tym nie mówi! Babcia wahała się. - Następny termin za szesnaście lat - zauważyła słodko mama Łukaszka. I to przeważyło sprawę. Babcia stwierdziła, że jedzie do szpitala i...
5
5 (3)
Marcin Brixen
09-10-2017
- Nie może być tak - instruowała mama Łukaszka swojego syna. - Nie może tak być, że demokracja jest deptana! - Rządzi większość! - poddał z uśmiechem dziadek. - Ale nie może być tak, że mniejszość nie ma nic do powiedzenia! - argumentowała mama. - Czyli rządzi mniejszość? - spytał Łukaszek. - Oczywiście, że nie! Większość! - Czyli jeśli mniejszość żąda na przykład niepodległości... - podpowiadał rozbawiony tata Łukaszka. - Nie! Oczywiście, że nie! To wewnętrzna sprawa kraju! - Którego kraju? - zachmurzył się dziadek. - Bo Rosja a...
5
5 (1)
Marcin Brixen
06-10-2017
Hiobowscy siedzieli przed telewizorem i oglądali rozdanie nagród Nobla. - Nie ma już nic innego? - zdziwił się Łukaszek. - Jest - ożywił się podejrzanie tata Łukaszka i sięgnął po pilota. - Mecz! - Jeszcze czego! - oburzyła się mama Łukaszka. - Nie będziesz mi tu seksizmu w domu szerzył! - Ale jaki seksizm? - No przełącz! No popatrz tylko! Sami faceci grają! - A jak powinno być twoim zdaniem? - Pół na pół, kobiet i mężczyzn! - Trzecia płeć może się poczuć obrażona - zauważyła złośliwie babcia Łukaszka. - Są też...
5
5 (2)
Marcin Brixen
03-10-2017
Koło szkoły, do której chodził Łukaszek przechodziła grupa kilkudziesięciu na czarno ubranych osób. - Co to? - zainteresował się okularnik z trzeciej ławki. - Pogrzeb? - Czarny protest - zadudnił Gruby Maciek. - Umarł ktoś? - Jesteśmy za życiem - warknęła jedna z pań przechodzących za płotem. - Za czyim życiem? - zainteresował się Łukaszek. - Naszym, oczywiście! Dlatego żądamy pigułki dzień po! - Nie wiedziałem, że partia Platforma Oligarchów ma swój dzień... - Dajcie mu spokój, bezczelny gó...
5
5 (1)
Marcin Brixen
30-09-2017
Łokieć. Zaczęło się wszystko od łokcia. Łokieć należał do Kubiaka. Kubiak zleciał z drabinki w archiwum i boleśnie się w niego uderzył. - Urazy łokcia są bardzo niebezpieczne - stwierdził szef i kazał tacie Łukaszka zawieźć Kubiaka do szpitala. Było banalnie. Pojechali samochodem. Nie było miejsca pod szpitalem żeby zaparkować bezpłatnie, wszystkie parkingi były płatne... Banał. Zaparkowali gdzieś dalej, podeszli pieszo. Rejestracja, izba przyjęć, godzinka tu, godzinka tam... Było banalnie. Trafili wreszcie przed oblicze lekarza, kt...
5
5 (4)
Marcin Brixen
23-09-2017
Łukaszek wraz ze swoim tatą pojechali autem po coś do centrum miasta. Jechali tak i jechali aż tu nagle wybiegł na ulicę pan policjant i zaczął machać wielokolorową latarką. Zatrzymali się. - Co to za sygnały świetlne? - spytał tata Łukaszka. - Od kiedy to policja zatrzymuje tęczową latarką? - Od wczoraj - burknął pierwszy policjant. - Dokumenty poproszę. - Musimy pokazywać, że jesteśmy tolerancyjni - pospieszył z wyjaśnieniami drugi policjant. - Niech no pan dmuchnie w to urządzenie. - Sprawdzacie trzeźwość? - tata Łukaszka dmuchnął w...
5
5 (1)
Marcin Brixen
21-09-2017
Tata Łukaszka twierdził później, że wszystkiemu winny był Kubiak, a Kubiak z kolei twierdził, że wszystkiemu winny był smalec. Kiedy w pracy u taty Łukaszka nastała pora przerwy śniadaniowej, wszyscy byli w ciężkim szoku. Otóż poprzedniego dnia w firmie była pani dietetyk. Czasami firmy mają takie pomysły, aby pracownicy lepiej pracowali. Pani dietetyk jednych pochwaliła, innych zganiła, a najgorzej wyrażała się o Kubiaku. Kubiak, mówiąc w skrócie, był antywegetarianinem i miał menu jaskiniowca. - A więc to stąd...
5
5 (3)
Marcin Brixen
17-09-2017
Cała ta historia o uzależnieniach i matematyce zaczęła się pewnego słonecznego wrześniowego poranka. Dozorczyni bloku, w którym mieszkali Hiobowscy, pani Sitko czyniła zadość swoim obowiązkom. Uwijając się pilnie na trawniku zezowała poirytowana na balkon mieszkania na parterze. Było to jej mieszkanie, a na balkonie siedział jej mąż. Pan Sitko rozłożył się na leżaku w jeszcze ciepłych promieniach słońca i sączył coś ze szklanki z błogą miną. I nie wiadomo co bardziej zirytowało panią Sitko: to, że ona pracuje a on nie, czy też właśnie...
5
5 (2)
Marcin Brixen
12-09-2017
Tak to już jest, że co innego rzeczywistość telewizyjna, a co innego ta prawdziwa. Ot, na ten przykład zombie. Opanowały media i kulturę masową. Coraz więcej było zombie w telewizji. Gotuj z zombie, podróżuj z zombie, taniec z zombie, nawet zombie plus size. I ludzie się przyzwyczaili, nikt bowiem nie myślał, że kiedykolwiek, gdziekolwiek takie zombie spotka. Tak też myśleli Hiobowscy aż do wtorkowego popołudnia. Wtedy to bowiem przerażenie i terror opanowały ich mieszkanie. Bowiem to tata Łukaszka miałby podobno stać się zombie. - E...
5
5 (3)
Marcin Brixen
10-09-2017
Klasa Łukaszka siedziała pilnie w swoich ławkach ku irytacji i pisała ku irytacji pani od geografii. - Może byście się zainteresowali tym, co mówię? - nie wytrzymała w końcu. - Pani daruje, ale to co pani mówi niewiele ma wspólnego z geografią - odpowiedziała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Jak to nie? Geografia to nie tylko góry i morza. To też środowisko, a zamieszkuje je ludzie, a ludzie to też ruchy ludnościowe, migracja... - No właśnie. Większych głupot dawno nie słyszałam...
5
5 (2)
Marcin Brixen
07-09-2017
Wszyscy w bloku zaniemówili i popatrzyli na mamę Wiktymiusza. Jedni z szacunkiem, inni z zazdrością, jeszcze inni z przerażeniem. - Może pani powtórzyć? - poprosiła pani Sitko. - Lecę do Paryża - powtórzyła z dumą lekko drżącym głosem mama Wiktymiusza. - Teraz??? - spytał z niedowierzaniem pan Sitko. - No, nie teraz. Za dwa dni. - To szaleństwo - pokręcił głową tata Łukaszka. - Nie słyszała pani co się tam dzieje? - Niech ich pani nie słucha - wtrąciła się mama Łukaszka. - Zazdroszczą pani i tyle! Niech pani jedzie....
5
5 (1)
Marcin Brixen
05-09-2017
Hiobowscy patrzyli w kompletnym osłupieniu na to, co wyprawia mama Łukaszka. A wyprawiała ona rzeczy straszne. Mięła w rękach "Wiodący Tytuł Prasowy". - Straszne rzeczy to wyprawia ten kraj na odcinku tak zwanej sprawiedliwości! - eksplodowała mama Łukaszka, kiedy zwrócili jej uwagę. - Zabili więźnia! Hiobowscy zażądali wyjaśnień. - Tu, o tu - mama machała pomiętą gazetą. - Jeden ze sprawców gwałtu i napaści w Rimini zmarł niedawno w polskim więzieniu! - Jaki gwałt w Rimini? - spytał dziadek. - No jak to jaki,...
5
5 (3)
Marcin Brixen
02-09-2017
Dziadek, tata i Łukaszek patrzyli w skupieniu na ekran telewizora. Babcia patrzyła z niedowierzaniem, mama z ironią. Siostry nie było. Trwały ostatnie sekundy meczu piłki nożnej Polska - Dania. Arbiter spojrzał na zegarek i... - Jest! Koniec! - wrzeszczał dziadek Łukaszka. - Wygraliśmy! - wtórował mu tata Łukaszka. - Cztery do zera - Łukaszek uśmiechnął się szeroko. - Kolejny mecz bez porażki. Moja metoda działa. - Jaka twoja metoda? - pytała czujnie babcia. - No, moja metoda na wygrywanie meczy. Napisałem do Prezydenta... - Jak...
5
5 (2)
Marcin Brixen
01-09-2017
- Tak, to byli Niemcy. Głos wybrzmiał niezwykle głośno, z lekkim echem, jak to przez głośniki. A potem zapadła cisza. I jak Polska długa i szeroka przez kraj przetoczyła się fala stukotu. Opadały sztućce, jeśli ktoś akurat jadł. Opadały szczęki, jeśli ktoś miał. Opadały wreszcie ręce, jeśli nie zostało już nic innego. Tu i ówdzie w polskim oddziale niemieckiego medium rozlegało się upiorne wycie. U Hiobowskich opadła jedna szczęka (babcia), łyżeczka do herbaty (tata Łukaszka) i trzy pary rąk (mama Łukaszka, siostra Łukaszka i sam...
5
5 (3)
Marcin Brixen
29-08-2017
Taki właśnie był tytuł, "Jak naprawdę wybuchła druga wojna światowa". - To nieważne - machnął ręką dziadek Łukaszka. - Jak to? - oburzyła się babcia Łukaszka. - To co jest ważniejsze? Treść? Reżyser? - Ważniejsze jest w jakiej telewizji to pokazują - dziadek uniósł palec do góry, a babcia przyznała mu rację. Film miał być prezentowany w Najlepszej Telewizji. - To nie będzie miał wiele wspólnego z prawdą - zażartował tata Łukaszka, a mama ciężko się obraziła. ...był jeden z ostatnich dni sierpnia tysiąc...
5
5 (3)
Marcin Brixen
21-08-2017
Tak, to prawda, że rodzice chcą kształtować swoje dzieci podług swoich niespełnionych marzeń. Mama Łukaszka miała takie marzenie. Że jej dziecko zakłada bluzę, naciąga kaptur, bierze do ręki drąg, koktajl Mołotowa i niszczy, rozbija, podpala, bije się z policją, walczy na ulicach... Łukaszek tylko spojrzał na nią ironicznie i westchnął ciężko. - No dobrze, załóżmy, że rzucę koktajlem w radiowóz i go spalę. - Byłoby super! - Kto by za to zapłacił? - Nie rozumiem... - mama Łukaszka była autentycznie zdumiona. - Kto by...
5
5 (3)
Marcin Brixen
20-08-2017
Hiobowscy pojechali do marketu po zakupy. Nie tylko oni zresztą. Wydawać by się mogło, że całe miasto wsiadło w auta i zaparkowało pod marketami. Ruch na parkingach był duży, wolnych miejsc parkingowych było mało. Było trąbienie, zajeżdżanie drogi, mniej wprawni kierowcy parkowali fatalnie. Ludzie krzyczeli na siebie. Katastrofa wisiała w powietrzu. No i wydarzyła się akurat gdy Łukaszek wraz ze swoją rodziną szedł przez parking pchając koszyk z zakupami. Jakaś wielka terenówka cofając wpakowała się na jakieś niewielkie autko. Huk był...
5
5 (2)
Marcin Brixen
09-08-2017
Babcia i dziadek Łukaszka szli wraz z wnukiem poprzez osiedle i kłócili się. Dziadek atakował, że wczorajszy sos grzybowy babci nie nadawał się do spożycia. Babcia argumentowała, że główny składnik zebrany w lesie przez panią Sitko i w związku z tym jest on bez zarzutu i że dziadek ma przestać wymyślać. Łukaszek nic mówił, aż w pewnym momencie krzyknął: "uwaga!" i dość brutalnie zepchnął babcię i dziadka z chodnika. - Co ty gówniarzu... - zaczął dziadek i urwał. Bo to zza ich pleców wyłoniło się...
5
5 (2)
Marcin Brixen
08-08-2017
U Hiobowskich zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stała dozorczyni, pani Sitko i trzymała w ręku jakąś gazetę. - Co się stało? - zaniepokoił się dziadek Łukaszka i wpuścił ją do środka. - Ja do pani, jako do specjalistki od patologicznej prasy - pani Sitko zwróciła się do mamy Łukaszka. Mama zaczęła się zastanawiać czy się nie obrazić, ale pani Sitko dodała, że nie przyszła w imieniu swoim tylko pana z drugiego piętra. - Nie mógł sam przyjść? - zdumiała się mama. - Ma jedną nogę... - bąknęła pani Sitko. - W tym bloku jest winda...
5
5 (3)
Marcin Brixen
06-08-2017
Zdarzają się anomalnie pogodowe w Polsce, szczególnie latem, i co roku jest ich coraz więcej. - Mój Boże, zapowiadają upalny, słoneczny weekend - powiedział zdumiony dziadek Łukaszka składając piątkowy numer "Prawdziwej Ojczyzny". - E tam, znowu się pomylą - krakała babcia, której to gazeta "Międzynarodowy Horyzont" wieszczył złowrogą burzę na wszystkich frontach. - Jedźmy więc! - zakrzyknęła mama Łukaszka. - Jedźmy więc, bo nie wiadomo czy w tym roku będzie ładna pogoda! - Będzie przyszły rok -...
5
5 (4)
Marcin Brixen
30-07-2017
W tym roku jedyny upalny dzień przypadł akurat w sobotę. Kto żyw ruszył w teren. Hiobowscy udali się nad jezioro. Tata Łukaszka wynajął od swojego znajomego z pracy, Kubiaka, domek na cały weekend. Pojechali tam w piątek, przespali się w domku i z samego rana mogli udać się na plażę. Pogoda faktycznie była upalna. Coraz więcej ludzi ściągało nad wodę i rozkładało się na plaży. Upał był coraz bardziej obezwładniający. Łukaszek, czerwony na twarzy, wymamrotał, że już nie daje rady i potoczył się gdzieś w cień. Babcia, dziadek, mama i tata twardo...
5
5 (7)
Marcin Brixen
27-07-2017
Zdziwili się Hiobowscy, a najwięcej mama Łukaszka. Bowiem nawet Najlepsza Telewizja zaanonsowała, że zaprezentuje film o Żołnierzach Wyklętych. - Ja chyba śnię... - wyjąkał dziadek Łukaszka. Nawet jeśli to był sen, to szybko się skończył. Bowiem spiker, wnuk osoby, która spotykała Żołnierzy Wyklętych po drugiej stronie biurka, oznajmił: - Będzie to nasza wersja tego co się stało z generałem Amazonką. - A nie prawdziwa? - spytała nieostrożnie siostra Łukaszka i mama wyrzuciła ją na korytarz. Rozpoczął się film. Były wysoki dow...
5
5 (4)
Marcin Brixen
24-07-2017
Cały kraj żył futbolowym starciem Uczciwych Trójmiasto z Fachowymi Stolica. - Bez przesady, nie cały - odezwała się z godnością babcia Łukaszka. - Jak mówię, że cały, to cały - warknął dziadek. - Jak ktokolwiek może kibicować Uczciwym Trójmiasto, przecież to oszuści! - wtrącił się tata Łukaszka. - Może, liczba ich kibiców rośnie z dnia na dzień! - upierała się mama Łukaszka. - Ludzie spontanicznie zakładają ich szaliki... - Jest lipiec - zauważyła przytomnie siostra Łukaszka. - No i co z tego - rozzłościła się...
5
5 (4)
Marcin Brixen
22-07-2017
Hiobowscy rzadko wyjeżdżali gdzieś na wakacje korzystając z ofert biura podróży. to, co się więc stało było dla nich dużym zaskoczeniem. Niemniej, inne osoby, które często z takimi biurami miały kontakt, jak na przykład mama Wiktymiusza, były również mocno zaskoczone. Można zatem śmiało powiedzieć, że taktyka biura podróży "Ostatnia okazja" z Pawełkowic była śmiała i nowatorska, co na tym rynku nie jest takie proste ani łatwe. Co więcej, taktyka ta była bardzo owocna, co także jest warte podkreślenia. A...
5
5 (1)
Marcin Brixen
21-07-2017
Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik stali wraz ze swoimi dziewczynami pod blokiem Łukaszka i rozmawiali o czymś. Nagle rozległy się rytmicznie okrzyki: - De-mo-krac-ja! De-mo-krac-ja! I obok nich przebiegła grupa pań w wieku różnym, w stroju gimnastycznym, pokrzykując rytmicznie. - Co to jest??? - spytała Julia, dziewczyna okularnika. Panie je usłyszały, zawróciły i zbliżyły się truchtając. Ku swojemu zdumieniu Łukaszek rozpoznał na czele grupy mamę przedszkolaka Wiktymiusza, a na końcu grupy swoją własną mamę. - Nie czyta...
5
5 (2)
17-07-2017
Wczoraj wszyscy podziwialiśmy bohaterską walkę najlepszych cór Kory(n)ta i (s...)synów III RP.       No pasaran!
5
5 (7)
Marcin Brixen
16-07-2017
Właściwie u Hiobowskich sprawa z Wachem-Lełęsą była prosta i oczywista. W kwestii jego współpracy z SB były trzy zdania. Tak przynajmniej wyglądało z ankiety, którą przeprowadziła mama Łukaszka. - Zaraz, jak to: trzy? - zreflektował się tata Łukaszka. - Przecież możliwe są tylko dwie odpowiedzi! Tak albo nie! Jaka jest ta trzecia opcja? - Kto to jest Wach-Lełęsa? - zapytała siostra Łukaszka i zatrzepotała ślicznymi rzęsami. - No tak - mruknął tata Łukaszka i siostra została wyrzucona za drzwi. ...w kwestii jego wspó...
5
5 (3)
Marcin Brixen
02-07-2017
Jak co roku, w sobotni dzień, odbywały się dwa wydarzenia. Kongres partii rządzącej oraz rada programowa największej partii opozycyjnej. Z początku było to ekscytujące. Pierwsi wyliczali co poprawili po drugich, drudzy grzmieli co ci pierwsi aktualnie niszczą. Cały kraj tym żył. No ale ile można? Bo i tak się nic działo. Nic się nie zmieniało. Dwa spotkania jednego dnia i wszystko toczyło się dalej. W tym roku też się tak zapowiadało. Partia rządząca organizowała konwent pod hasłem "Demokracja jest wtedy kiedy rządzi większość"....
5
5 (3)
Marcin Brixen
25-06-2017
Dziadek Łukaszka wraz z wnukiem szykowali się do wyjścia do kościoła. - A wy? - zapytał Łukaszek. - Byłem wczoraj - odparł leniwie tata Łukaszka i zagłębił się w lekturze książki "Pakt Mieszko-Hodon". - Ja też pójdę - zerwała się siostra Łukaszka. - Dokąd? Na mszę? Też idę - zaskoczyła wszystkich mama Łukaszka. - Mam do zamienienia dwa słowa z księdzem! - Jak ona idzie to i ja - nie wytrzymała babcia. - To podejrzane, że ona idzie, może tam dają coś za darmo? - Zbawienie - rzekł z namaszczeniem dziadek, ale babcia...
5
5 (4)
Animela
19-06-2017
Krzysztof Janoś (radzę zapamiętać to nazwisko - jego posiadacz ma zadatki na prawdziwą gwiazdę dziennikarstwa!), publicysta Wirtualnej Polski, usłyszał w swojej głowie głos mówiący "weź ten temat, to jest ważne!" - i niestety, nie potrafił mu się oprzeć. Wiadomo - czasem człowiek musi, inaczej się udusi ... a poza tym: pisać każdy może ... trochę gorzej lub jeszcze gorzej. No i poczciwy Janoś Krzysztof, idący za podszeptem czegoś niezmiernie dziwnego, napisał tekst o Wrogu Publicznym Nr 1: barszczu Sosnowskiego. Roślinie tak...
5
5 (1)
Marcin Brixen
15-06-2017
Hiobowscy poszli na procesję z okazji Bożego Ciała. Wszyscy, chociaż były z tym pewne problemy. Konkretnie dwa. Pierwszym problemem był strój siostry Łukaszka. - Tak nie możesz iść! - sapał dziadek Łukaszka zgorszony. - Widać ci całe ciało! - To w sam raz na to święto! - ucieszyła się siostra. Dziadek zaczął jej tłumaczyć, że ciało a Boże Ciało to nie to samo. Siostra Łukaszka poszła się przebrać w coś skromniejszego. Problem jedna pozostał. Siostra miała tak śliczną figurę, że nawet ubrana w worek po ziemniakach nadal przyciągałaby...
5
5 (4)
Marcin Brixen
08-06-2017
Na osiedlu był punkt małej poligrafii. Obsługiwała go pewna pani, zwana z racji wieku - babcią, a z racji funkcji - Xero. I z Babcią Xero wybuchła mała osiedlowa awantura. Zaczęło się od sprawy dość wstydliwej i niezręcznej. Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik z trzeciej ławki przyszli kserować wypracowanie. - Odmawiam - rzekła Babcia Xero z satysfakcją. - Nie ma pani prawa odmówić - replikował Łukaszek. - Jest wolny rynek, mam prawo. - Nie ma czegoś takiego jak wolny rynek. A już w Polsce na pewno, zwłaszcza jeśli należymy do Unii...
5
5 (4)

Strony