Jak to fajnie być Owsiakiem

 |  Written by Lech 'Losek' Mucha  |  7
   Mieliśmy, w jednym z moich miejsc pracy takiego pacjenta - nazwiemy go na potrzeby niniejszego tekstu - pan Łukasz, któremu niestety musieliśmy obciąć obie nogi z powodu ich niedokrwienia. Pan Łukasz to jest bardzo w porządku facet. W czasie licznych jego pobytów w szpitalu, związanych z źle gojącymi się kikutami, spędziliśmy mnóstwo czasu na rozmowach. Łączyła nas umiejętność gotowania i miłość do motorów, ponieważ pan Łukasz w swym "poprzednim życiu", gdy miał jeszcze obie nogi był szefem kuchni w restauracjach (a ja bardzo lubię gotować) i - tak ja, jeździł motorem.  Do niedawna, oprócz własnych problemów życia codziennego, związanych z inwalidztwem, opiekował się jeszcze swoją chorą na Alzheimera matką.  Mieszkali razem na drugim piętrze domu, bez windy. Największym problemem w życiu codziennym, z którym borykają się ludzie jeżdżący na wózkach, jest wydostawanie się z własnego mieszkania, które często staje się dla nich więzieniem. Nie inaczej było z panem Łukaszem. Z powodów rodzinnych wymiana mieszkania przez dłuższy czas nie wchodziła w grę. Samodzielne pokonanie dwóch pięter też... Pan Łukasz lekki nie jest, więc i sąsiadom nie łatwo znieść, a tym bardziej wnieść go po schodach. Przez pewien czas, mógł liczyć na pomoc strażników miejskich. Gdy musiał - średnio raz na dwa, trzy tygodnie - dostać się do poradni chirurgicznej, jakiś jego znajomy dawał cynk chłopakom ze straży, przyjechało dwóch silnych młodych ludzi i znosiło go dwa piętra w dół. Po powrocie z poradni, w ten sam sposób transportowali go do góry. Przez jakiś czas system funkcjonował nieźle, aż do momentu, w którym jakiś sk.., to jest, chciałem powiedzieć, jakiś praworządny obywatel nie zgłosił skargi, nie wiem dokładnie gdzie, chyba do Urzędu Miejskiego, że patrol straży miejskiej, jest wykorzystywany "do celów prywatnych". Okazało się, że znoszenie inwalidy po schodach nie leży w kompetencjach straży miejskiej!
 
   Pan Łukasz ma pecha. Takiego pecha ma mianowicie pan Łukasz, że się nie nazywa Owsiak. Bo jakby się nazywał Owsiak, to mógłby do swoich celów wykorzystywać nie tylko straż miejską, ale i wojsko i policję, straż pożarną i Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Wszystkie te służby, mogłyby na zmianę znosić pana Łukasza po schodach jego domu bez widny. A niechby jakiś  sk...syn, zgłosił skargę, że wykorzystuje służby do własnych celów, natychmiast zostałby nazwany przebrzydłym prawicowcem. Wielowieyska i Hołdys zapluwali by się po same pięty w jego obronie, wtórowałby im Tomasz Lis, w swoim jakże postępowym i obiektywnym programie telewizyjnym. Gdyby jeszcze ktoś chciał się uczepić tego wykorzystywania służb państwowych do prywatnych celów, pan Łukasz zawsze mógłby urządzić jakiś histeryczny występ przed licznie zgromadzonymi kamerami, krzyczeć coś o jakichś słoikach, czy czymkolwiek innym, grozić, jak to komuśtam "wywali" z czegośtam, wyrzucać dziennikarzy, a potem się tego w żywe oczy wypierać.
 
   No, ale na swoje nieszczęście pan Łukasz jest tylko nikomu nieznanym inwalidą bez obu nóg, a nie jest Jurkiem Owsiakiem. I nie może "robić co chce"...
Nawet z domu wyjść nie może...
 
 
z poważaniem
LM.

Img. http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/8182   @kot
5
5 (8)

7 Comments

Obrazek użytkownika Miecznik

Miecznik
Wchodzą tutaj Panie, nie wypada zakląć, ale siarczyste przekleństwo mam na końcu języka dla tego bohatera, który doniósł na strażników.
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
laughNigdy w życiu Pan nikogo w ten sposób nie badał jak sądzę wink, bo by Pan wiedział że dla tego co bada, też żadna to przyjemność... Więc byłby jak sądzę problem ze znalezieniem "kata" chętnego do wykonania wyroku!
Pozdrowienia.
 
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
może zastosowac wobec delikwenta metody dr Grünsteina. Wszelakie głodówki, chininę i płukania żołądka na zmianę z lewatywą (lub do wyboru to, co mniej niemiłe dla lekarza laugh) . Na zdrowie mu wyjdzie, przysięgi nie złamiesz, a jest szansa, że skruszeje.

Żarty, owszem sympatyczne, ale czy pan Łukasz znalazł pomoc albo czy ma na nią jakąś szansę?
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
Działania w celu poprawy losu pana Łukasza skierowane były przede wszystkim na zamianę mieszkania na takie na parterze. (Problem leżał w tym, że on ma brata, któremu należała się połowa spadku...) To by w zasadzie rozwiązywało problem, bo poza tym on sobie dobrze radzi. Ponieważ jakiś czas temu zmieniłem pracę nie wiem, czy już się udało to załatwić. Niewykluczone, że tak.

A'propos badania per rectum, to mi sie przypomniało takie ostrzeżenie, które słyszłaem od sarszego kolegi. Mówił: pamiętaj, żeby ci nie przyszło do głowy, by dopiec jakiemuś pacjentowi, badać go przez odbyt bez żelu. Jak ci pęknie rękawiczka, to komu zrobisz na złość?
A zupełnie inna sprawa to to, że mamy w końcu dwudziesty pierwszy wiek, latamy w kosmos, mamy tomografy, rezonansy, skanery, internet, mikrofalówki itp. Ale żeby zbadać prostatę, to nadal jeden facet, drugiemu palec do "de" musi wetknąć...
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Doskonała puenta!
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Więcej notek tego samego Autora:

=>>