
W poprzednich tygodniach dziennikarzy (tych mniej lub bardziej utożsamianych z „naszą” stroną, cokolwiek to znaczy) najbardziej martwiło, czy Prawo i Sprawiedliwość bądź sam Andrzej Duda nie zrobią czegoś, co zniechęci do niego mityczny elektorat centrowy, skłonny przerzucić swoje dotychczasowe poparcie z PO na kogoś innego. Niektórzy zdawali się rwać sobie włosy z głowy na sam dźwięk słowa Smoleńsk, zaś widząc Antoniego Macierewicza szukali telefonów, by zdążyć wykręcić numer połączenia alarmowego. Tymczasem 10 kwietnia przeszedł spokojnie, nic istotnego z punktu widzenia kampanii właściwie się nie wydarzyło, nerwy poszły na marne. Ponieważ jednak troska o PiS jest dla nich podstawowym paliwem, musieli znaleźć nowe zmartwienie.
I znaleźli. Od kilku dni, przy czym zjawisko to nasiliło się bardzo w okolicach wczorajszego poranka, przedmiotem troski stał się elektorat Pawła Kukiza. Według wielu osób, które, pomimo pisania pod ich adresem różnych złośliwości, sobie cenię wyborcy ci mogliby w drugiej turze przekierować poparcie na Bronisława Komorowksiego, jeśli nie spodoba im się jakaś wypowiedź polityka PiS. Ba, nawet tweet zwolennika tej partii, poddający ich inteligencję bądź autentyczność w wątpliwość. W ten sposób sami zmartwieni dali do zrozumienia, że mają elektorat Kukiza za, delikatnie mówiąc, mało ogarniętych histeryków, którzy kluczową polityczną decyzję oprą wyłącznie o emocje, wywołane w dodatku przez sprawy trzeciorzędne. Oczywiście największym winnym jest, jak zwykle, Jarosław Kaczyński. Po pierwsze – miał on jakoby obrazić wyborców Kukiza, choć niestety nie udało mi się doprosić o źródło tej informacji. Po drugie odmówić mu spotkania w sprawie ustalenia wspólnej strategii. Ponieważ pierwszy kłopot zdaje się być jedynie wymysłem, skupię się przez chwilę na drugim. Postulat, by przed pierwszą turą wyborów doszło do ustaleń między Dudą i Kukizem przypomina mi negocjacje rządowe przy udziela kamer, jakie Platforma w swoim czasie wymusiła na PiS po to tylko, by nie stworzyć wspólnego rządu. Gdyby bowiem Kukiz oficjalnie dogadał się z Dudą już na tym etapie, uwiarygodniłby się co prawda w oczach elektoratu PiS, jednak nie zyskałby niczego u swoich wyborców. Co więcej, nie opłaciłoby się to również Dudzie – ewentualny odpływ od Kukiza tych spośród jego wyborców, którzy sercem wciąż wierni są Platformie, a ku innemu kandydatowi pokierowały ich resztki instynktu samozachowawczego, lecz nie są w stanie poprzeć PiS, zmniejsza szanse na drugą kadencję. Lepiej więc czekać i nie kreować na siłę ani zgody, ani konfliktu.
Tym bardziej, że o ile jeszcze miesiąc temu o wyborcach Kukiza można było jeszcze cokolwiek powiedzieć, dziś jest to o wiele trudniejsze. Do wyborców, których spokojnie można uznać za patriotycznych i prawicowych, jacy kibicowali artyście od kilku lat, dołączyli nowi, czasem przygnani rozczarowaniem PO, czasem czymś w rodzaju sezonowej mody. Oczywiście część z nich mogą stanowić kolejne grupki antysystemowe, szukające mocnego kandydata i zawiedzione małymi szansami Kowalskiego, czy Brauna. Wszystko to razem jednak każe mi postawić tezę, że wyborcy Pawła Kukiza, jeśli nie pojawi się on w drugiej turze, nie będą stanowić jednolitej siły, mogącej zdecydować o wyniku. Część poprze Dudę przeciw Komorowskiemu (jeśli sam Kukiz ostatecznie się na to zdecyduje, będzie ona trochę większa), część Komorowskiego przeciwko Dudzie (to grupa, którą możemy określić jako „target Wojewódzkiego”), część wreszcie, nie wiem, czy nie największa, zostanie w domu.
Specjalnie nie wchodzę w tym tekście w rozważania, czy Kukiz jest nasz, nie nasz, autentyczny czy nieautentyczny. Pisałem o tym już naprawdę dużo razy. Ostatni raz bodaj w komentarzu do tekstu Jonathana "Żałosny uwiąd prawicy": (..) Nie przypisuję Kukizowi złych intencji, natomiast przypisuję mu brak rozeznania w polityce. To ejst facet szczery i zaangażowany w to, co robi - wyobrażacie sobie, by ktoś, kto uchodzi za celebrytę potrafił obcej osobie w mailu wyjaśniać nieporozumienie z forum internetowego? Czy zadzwonić, żeby pół godziny przekonywać kogoś nieprzekonanego do JOW, bo akurat przeczytał jego tekst sprzed pół roku, a kiedyś tam się wymienili telefonami? No właśnie - a Kukiz takie rzeczy robi. Tak więc, choć też mam do niego duży żal o "ZChN zbliża się" (bo tak to się nazywało) i nie ufam jego politycznej intuicji, to mam do niego dużo szacunku. Popieram Pawła Kukiza jako głos w debacie i w muzyce, nie będę na niego głosował w wyborach prezydenckich. Sądzę, że jako artysta mógłby dla swojej sprawy zrobić więcej, niż kandydat na prezydenta, ba, nawet jako prezydent. Nadal podpisuję się po tymi słowami. W pewnych sytuacjach każdy ma swoją intuicję, moja podpowiada mi że za szczerymi intencjami nie idzie polityczna intuicja i zdolność do rozpoznawania sojuszników, z czego bierze się tendencja do pokazywania się w nienajlepszym czasem towarzystwie. Czy to resortowych tatusiów, czy tylko dzieci, jak ostatnio. Daleki jestem od przypisywania Pawłowi Kukizowi rozmaitych złych intencji czy świadomego udziału w grze, mającej na celu uratowanie Platformy Obywatelskiej. Nie znaczy to jednak, że ktoś inny Pawła w takiej roli nie będzie próbował obsadzić. Niemniej nie zapominajmy, że nie Kukiz jest w tej chwili naszym zmartwieniem.
Co więcej, niezależnie od tego, jakie siły będą próbowały go rozegrać, wytwarzający się wokół niego ferment może zrobić coś dobrego, wciągając do uczestnictwa w życiu publicznym osoby dotąd nieznajdujące swojej reprezentacji i czynić to nie pod hasłem nagonki na kościół czy ułatwienia dostępu do trawki, a świadomej obywatelskiej partycypacji i mocniejszej społecznej kontroli polityków. Warto obserwować, co się wokół tego ruchu dzieje, ale nie z góry go przekreślać czy wszystkich jego sympatyków zapisywać do klubu eks-palikociarzy. Nawet, jeśli jest to kuszące i wydaje się uzasadnione przez występ jego lidera u Wojewódzkiego.
PS. Jutro, między innymi tej kwestii poświęcony będzie mój cotygodniowy tekst dla GPC.
I znaleźli. Od kilku dni, przy czym zjawisko to nasiliło się bardzo w okolicach wczorajszego poranka, przedmiotem troski stał się elektorat Pawła Kukiza. Według wielu osób, które, pomimo pisania pod ich adresem różnych złośliwości, sobie cenię wyborcy ci mogliby w drugiej turze przekierować poparcie na Bronisława Komorowksiego, jeśli nie spodoba im się jakaś wypowiedź polityka PiS. Ba, nawet tweet zwolennika tej partii, poddający ich inteligencję bądź autentyczność w wątpliwość. W ten sposób sami zmartwieni dali do zrozumienia, że mają elektorat Kukiza za, delikatnie mówiąc, mało ogarniętych histeryków, którzy kluczową polityczną decyzję oprą wyłącznie o emocje, wywołane w dodatku przez sprawy trzeciorzędne. Oczywiście największym winnym jest, jak zwykle, Jarosław Kaczyński. Po pierwsze – miał on jakoby obrazić wyborców Kukiza, choć niestety nie udało mi się doprosić o źródło tej informacji. Po drugie odmówić mu spotkania w sprawie ustalenia wspólnej strategii. Ponieważ pierwszy kłopot zdaje się być jedynie wymysłem, skupię się przez chwilę na drugim. Postulat, by przed pierwszą turą wyborów doszło do ustaleń między Dudą i Kukizem przypomina mi negocjacje rządowe przy udziela kamer, jakie Platforma w swoim czasie wymusiła na PiS po to tylko, by nie stworzyć wspólnego rządu. Gdyby bowiem Kukiz oficjalnie dogadał się z Dudą już na tym etapie, uwiarygodniłby się co prawda w oczach elektoratu PiS, jednak nie zyskałby niczego u swoich wyborców. Co więcej, nie opłaciłoby się to również Dudzie – ewentualny odpływ od Kukiza tych spośród jego wyborców, którzy sercem wciąż wierni są Platformie, a ku innemu kandydatowi pokierowały ich resztki instynktu samozachowawczego, lecz nie są w stanie poprzeć PiS, zmniejsza szanse na drugą kadencję. Lepiej więc czekać i nie kreować na siłę ani zgody, ani konfliktu.
Tym bardziej, że o ile jeszcze miesiąc temu o wyborcach Kukiza można było jeszcze cokolwiek powiedzieć, dziś jest to o wiele trudniejsze. Do wyborców, których spokojnie można uznać za patriotycznych i prawicowych, jacy kibicowali artyście od kilku lat, dołączyli nowi, czasem przygnani rozczarowaniem PO, czasem czymś w rodzaju sezonowej mody. Oczywiście część z nich mogą stanowić kolejne grupki antysystemowe, szukające mocnego kandydata i zawiedzione małymi szansami Kowalskiego, czy Brauna. Wszystko to razem jednak każe mi postawić tezę, że wyborcy Pawła Kukiza, jeśli nie pojawi się on w drugiej turze, nie będą stanowić jednolitej siły, mogącej zdecydować o wyniku. Część poprze Dudę przeciw Komorowskiemu (jeśli sam Kukiz ostatecznie się na to zdecyduje, będzie ona trochę większa), część Komorowskiego przeciwko Dudzie (to grupa, którą możemy określić jako „target Wojewódzkiego”), część wreszcie, nie wiem, czy nie największa, zostanie w domu.
Specjalnie nie wchodzę w tym tekście w rozważania, czy Kukiz jest nasz, nie nasz, autentyczny czy nieautentyczny. Pisałem o tym już naprawdę dużo razy. Ostatni raz bodaj w komentarzu do tekstu Jonathana "Żałosny uwiąd prawicy": (..) Nie przypisuję Kukizowi złych intencji, natomiast przypisuję mu brak rozeznania w polityce. To ejst facet szczery i zaangażowany w to, co robi - wyobrażacie sobie, by ktoś, kto uchodzi za celebrytę potrafił obcej osobie w mailu wyjaśniać nieporozumienie z forum internetowego? Czy zadzwonić, żeby pół godziny przekonywać kogoś nieprzekonanego do JOW, bo akurat przeczytał jego tekst sprzed pół roku, a kiedyś tam się wymienili telefonami? No właśnie - a Kukiz takie rzeczy robi. Tak więc, choć też mam do niego duży żal o "ZChN zbliża się" (bo tak to się nazywało) i nie ufam jego politycznej intuicji, to mam do niego dużo szacunku. Popieram Pawła Kukiza jako głos w debacie i w muzyce, nie będę na niego głosował w wyborach prezydenckich. Sądzę, że jako artysta mógłby dla swojej sprawy zrobić więcej, niż kandydat na prezydenta, ba, nawet jako prezydent. Nadal podpisuję się po tymi słowami. W pewnych sytuacjach każdy ma swoją intuicję, moja podpowiada mi że za szczerymi intencjami nie idzie polityczna intuicja i zdolność do rozpoznawania sojuszników, z czego bierze się tendencja do pokazywania się w nienajlepszym czasem towarzystwie. Czy to resortowych tatusiów, czy tylko dzieci, jak ostatnio. Daleki jestem od przypisywania Pawłowi Kukizowi rozmaitych złych intencji czy świadomego udziału w grze, mającej na celu uratowanie Platformy Obywatelskiej. Nie znaczy to jednak, że ktoś inny Pawła w takiej roli nie będzie próbował obsadzić. Niemniej nie zapominajmy, że nie Kukiz jest w tej chwili naszym zmartwieniem.
Co więcej, niezależnie od tego, jakie siły będą próbowały go rozegrać, wytwarzający się wokół niego ferment może zrobić coś dobrego, wciągając do uczestnictwa w życiu publicznym osoby dotąd nieznajdujące swojej reprezentacji i czynić to nie pod hasłem nagonki na kościół czy ułatwienia dostępu do trawki, a świadomej obywatelskiej partycypacji i mocniejszej społecznej kontroli polityków. Warto obserwować, co się wokół tego ruchu dzieje, ale nie z góry go przekreślać czy wszystkich jego sympatyków zapisywać do klubu eks-palikociarzy. Nawet, jeśli jest to kuszące i wydaje się uzasadnione przez występ jego lidera u Wojewódzkiego.
PS. Jutro, między innymi tej kwestii poświęcony będzie mój cotygodniowy tekst dla GPC.
(4)
9 Comments
"Tak więc, choć też mam do
04 May, 2015 - 11:05
Wiesz... raczej w tym przypadku, miał doskonałą intuicję polityczną. Marcinkiewicz, Niesiołowski, Michał Kamiński, Goryszewski.
Ja nie mam do niego żalu o
04 May, 2015 - 11:39
Rozmawiałem rano z kolegą,
04 May, 2015 - 11:59
Fakt, iż tak uboga oferta "programowa" kilku procentom Polaków absolutnie wystarcza - jest znaczący. Kukiz to stosunkowo wygodny kandydat dla tych, którzy mają dość PO, a zostali skutecznie uwarunkowani przeciwko PiS. I co by się nie działo, na Dudę nie zagłosują - bo nie.
A że spora część Polaków traktuje wybory jak mecz, gdzie swoich się zawsze dopinguje, a na tamtych zawsze gwiżdże - stąd i pewna popularność kandydatury Pawła Kukiza. Tym ludziom niepotrzebny jest program. Za to bardzo ważne dla nich, żeby z kibica Realu nie stać się, od razu, kibicem Barcelony. Po drodze znajdzie się... Dynamo Moskwa.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
04 May, 2015 - 17:06
Wątpię, żeby Duda dostał więcej niż 1/3 głosów Kukiza, o ile w ogóle jakieś głosy przepłyną do Dudy, prędzej do Komorowskiego.
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Kukiz tymczasem ogłosił, że w
04 May, 2015 - 17:30
Jeśli
04 May, 2015 - 17:44
Wtedy leming zostanie w domu. Może pogoda będzie sprzyjać grillowaniu?
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
@Budyń
04 May, 2015 - 18:45
Widzisz, i tu zagwozdka.
05 May, 2015 - 12:29
Bo jeśli ktoś głosuje w pierwszej turze i jego kandydat przechodzi do drugiej - na bank pójdzie głosować i w drugiej turze. Chyba, że wpadnie pod samochód.
Natomiast jeżeli kandydat w pierwszej turze przepada, dużo zniechęconych nie dzie do urn w dwa tygodnie później. Apele, kogo poprzeć, mają ograniczony wpływ.
Sprawdż frekwencję wyborczą w wyboracj prezydenckich. W drugiej turze jest zazwyczaj o plus minus 1% wyższa. Tak, ale jest mnóstwo ludzie (do kilku procent, może więcej), którzy chodzą tylko na drugą turę, zakładając, że i tak do niej dojść musi.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Budyń
05 May, 2015 - 14:34
Może i Kukiz jest naiwny, ale kampanii to on z pewnością naiwnie nie prowadzi.