"Kornhauser" ze WSI, "dobra zmiana" z łubianki?

 |  Written by karlin  |  4
Wszyscy skupiają się na coraz bezczelniejszych wybrykach UWolnionego Jondrusia, otwarcie już atakującego PIS oraz starającego się za wszelką cenę upokorzyć Jarosława Kaczyńskiego. Ale w rzeczywistości demontaż dekoracji, oraz dekompozycja tego wszystkiego, co zainicjowano dwa lata temu, trwa w najlepsze na wszystkich szczeblach.

Bankster Morawiecki zagarnia pod siebie coraz więcej władzy, spychając Szydło do roli, mającej cieszyć publiczność, kukiełki. Mianuje na kolejne, wpływowe stanowiska wiernych i sprawdzonych druchów z czasów PO-PSL (proszę sprawdzić, kto został szefem "spolonizowanego" banku PKO SA, czy ostatnie mianowania na szczeblach wiceministrów). Jedna z moich najbardziej tragicznych, i dla mnie wstydliwych, sympatii personalnych, czyli Mariuszek Kamiński, wściekle walczy z Macierewiczem, żeby przejąć od niego nadzór nad ostatnimi, służącymi Polsce i Polakom, służbami specjalnymi, czyli wojskowymi wywiadem i kontrwywiadem. Wierna służąca w najbardziej agenturalnym rządzie w historii Polski po 89 r., czyli koalicji PO-PSL, pyskuje w GW, że chce przejąć, i przejmie, od Macierewicza kontrolę nad - chyba pisanym cyrylicą - cyberbezpieczeństwem Polski. I tak dalej.

A wszystko przy błogosławieństwie i wsparciu Jarosława Kaczyńskiego. Bo, niestety, ale to on zafundował nam tego spóźnionego wnuka Geremka w Pałacu Namiestnikowskim. I to on wciąż liże mu - jako "prezydentowi" - buty, oraz - chyba? - będzie się radośnie uśmiechał do zaproszonego przez "Kornhausera", współwinnego śmierci jego brata, Donalda Tuska, podczas "świętowania" przez przez tego uwola, rocznicy 11 Listopada. No i to jego wypieszczonym pupilem jest delegat zagranicznych i polskich złodziei na kraj, czyli młody Morawiecki.  

Matko, nigdy bym nie uwierzył, że to kiedyś napiszę, ale - niestety - wszystko przemawia za tym, że Jarosław Kaczyński nas przehandlował.

Nie wiem, za co, i nie ma najmniejszego znaczenia, że - być może - w najlepszej wierze. Bo konsekwencją tego wszystkiego nie będzie nawet najlepiej odmalowany barak w obozie. Poczekajcie tylko, aż jego wyśniony "prezydent" zacznie nawoływać - w zgodzie z "naukami Kościoła" - do "większej otwartości w sprawach imigrantów", Morawiecki stwierdzi, że "stać nas na to", a przekupiona większość posłów PIS, wraz z opozycją", to wszystko przegłosują.

Pewien starszy Pan z Żoliborza zamieni dachowca na Persa?

PS

O ile cała ta akcja z totalnie imbecylną, "totalną opozycją", która jedynie nabijała punktów PISowi i Dudzie, nie była przygrywką do ostatecznej rozgrywki Jondrusia z UW (a podejrzewam, że tak mogło być), to teraz, w partii finałowej, nie zamierzają popełniać tych samych błędów. Media III RP nadal atakują Dudę, a ten zaczyna przejawiać skłonność do jakichśtam "kompromisów". Witanych z nieprzytomnym entuzjazmem na Żoliborzu i w jego mentalnych okolicach. Tej zdobyczy, czyli ogłupionego i wciąż ogłupianego elektoratu PIS, ich jedynego, prawdziwego wroga, i jedynej przeszkody na drodze do bezkresnych rządów w kolejnej odsłonie generalnej guberni, nie zamierzają już nigdy wypuścić z rąk.

Jak w tym starym dowcipie o piekle. Diabeł oprowadza nowicjusza - no co, u nas też demokracja, możesz sobie wybrać. W jednym pokoju obdzierają ze skóry, w drugim smażą w kotłach, w trzecim wszyscy stoją po kolana w gównie. Wybór jest oczywisty. Po chwili do tego pokoju wchodzi gość z rogami i oznajmia - "Panie i Panowie, koniec pięciominutowej przerwy. Zanurzamy się na kolejne osiem godzin. Wszystko, co będzie wystawać, osobiście poobrywam" 

PS2

Jondruś podobno nie wymienił Ryżego podczas recytowania listy gości na dzisiejszej uroczystości. Podnieconym, ale zachowującym resztki racjonalizmu, wyjaśniam - "Kornhauser" dba o podnieconych, no i doskonale wie, kto jest jego głównym konkurentem tam, "gdzie serce jego".

PS3

Dzisiaj, 16 XI 2017 r., Duda - dla mnie - ostatecznie wykluczył sam siebie z grona ludzi i Polaków. Oskarżając publicznie, i to w obronie generalicji z GRU i WSI, Antoniego Macierewicza o "ubeckie metody".  Ja naprawdę nie wiem, jak mam traktowac kogoś, kto po czymś takim będzie z tym śmieciem rozmawiał.

 
5
5 (2)

4 Comments

Obrazek użytkownika Animela

Animela
"wszystko przemawia za tym, że Jarosław Kaczyński nas przehandlował."

ale jeszcze się bronię. Aczkowlwiek kandydaturę Dudy na prezydenta przyjęłam z rozczarowaniem, bo uważałam, że to zła kandydatura (miałam nadzieję na Macierewicza: wiem, wiem, niewybieralny ... tyle, że to po prostu nieprawda. Kto miał głosować na PiS, ten JESZCZE chętniej zagłosowałby na p. Macierewicza).
A na przykład egazaltację niektórych osób na punkcie Dudy zawsze uważałam za poważne odstępstwo od normalności.
Obrazek użytkownika karlin

karlin
A jeśli chodzi o trucie, to celem jest raczej znalezienia odtrutki. Ale aby to zrobić, trzeba najpierw zidentyfikować truciznę. Tak, to czasem boli, bo musi.
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Milczę. Nie umiem znależć właciwego opisu sytuacji na własny użytek. Gdy tylko zamierzam "otworzyć usta" pojawia się jakaś nowa sytuacja, która sprawia że upada kolejna teoria i próba wytłumaczenia sobie tego co się dzieje w sposób racjonalny, zgodny z logiką albo choćby tylko zadowalającą, może nawet, godzący do jakiegoś stopnia logikę z poliyką? Tymczasem wydarzenia wymykają się logice i jakiejś racjonalności. Bo oto mamy do wyboru zdradzającego Adriana, albo jeszcze bardziej ukrytego i spiskującego przeciw Polakom prezesa. Oszaleć można!

Milczę, bo czekam na owoce. Owocami będą kolejne ustawy albo kolejne weta.W końcu nasze tu dywagacje w rzeczywistości realnie dziś nic nie zmieniają. Za to powinny ważyć w Dniu Wyborcy.

Jedno nie ulega wątpliwości. Prace nad ustawami, począwszy od tej o Izbach Obrachunkowych a skończywszy na zapowiedziach czy sugestiach kolejnych wet, pokazują nam pewien trend.

Zastanawiające. To nie Kaczyński prze do zwarcia, klinczu czy konfliktu. Inicjatywa zawsze wychodzi z jednej i tej samej strony. Dyskutowane w sejmie ustawy o sądach pokazały mizerię prezydenckich wet, a może nawet słabość strategii dużego pałacu?

Konflikt z MON w świetle bliskiej perspektywy zakupów w USA też nie przynosi prezydentowi chluby. A z pewnością w jakiś sposób wzmacnia Macierewicza i rząd.

Prezydent zaczął reagować nerwowo i emocjonalnie. Zła to zapowiedź jeśli chodzi o polityka na stanowisku prezydenta. Widać że źłe się poczuł w roli którą pełni i coś go uwiera. Co?

Nie wiem czy Duda-kandydat na prezydenta był sobą, ale nie wygląda by był nim teraz.

Czekamy? A mamy inne wyjście?

Więcej notek tego samego Autora:

=>>