Meritum sprawy

 |  Written by Smok Eustachy  |  0

Widzę że się nie obejdzie, więc jeszcze raz: Poprzednia notka była o przyczynkarstwie gdyż mnie irytuje i jest plagą. Za Wikisłownikiem: Przyczynkarstwo (język polski): znaczenia: rzeczownik, rodzaj nijaki (1.1) pisanie przyczynków[1]; (1.2) pejor. skupianie się w jakiejś działalności, najczęściej naukowej, na problemach ubocznych, które znajdują się poza głównym nurtem danej dziedziny. I taki przyczynkarz siedzi w jakiejś niszy wąskiej bo to jest łatwe. Robienie syntezy i całościowe ogarnięcie jest dużo trudniejsze, bo masz ogrom materiału do ogarnięcia i przetworzenia. Wymaga takie przyswojenie znacznych mocy intelektualnych, których przyczynkarzom brakuje. Stąd mało kto jest zdolny do całościowej analizy, która jest wymagająca. Praktycznie jedne siedzi w swojej działeczce i ją podnosi, że niby strasznie ważna. A drugi tez o niczym nie ma pojęcia i myśli: co ja będę się wysilał, może to faktycznie takie ważne. 

Jak widać przy okazji ostatniej zadymy podniosłem kwestię przyczynkarstwa, o którym był poprzedni wpis, czego ten i ów nie pojął co nie dziwi. Na przykładzie ostatniej inby z Bartosiakiem widać jak to wygląda. Jej kreator, wspomniany Piegziu wyszedł od tezy, że Bartosiak wypowiada się jako ekspert w dziedzinie, a nie powinien. Tymczasem Bartosiak nie wypowiada się jako ekspert w dziedzinie 2 Wojny w Japonii. Przyjmuję takie założenie, bo Piegziu zapomniał podać przykłady. Zapomniał bo zapomniał. Cała jego diatryba jest zatem bezprzedmiotowa, na starcie zatem nie nadaje się do czytania.  Z kolei jakiś inny gościu który się zna na innych detalach siedzi cicho bo nie wie, może faktycznie ten Konoe taki ważny? Co się będę wyrywał jak się mogę zbłaźnić. Dlatego u nas mało kto robi syntezy. Specyfika taka. image

Dalej nie prawdą jest, że ów doktorat Bartosiaka jest jego flagowym wytworem, Ani pod względem zasięgu, ani pod względem popularki. Raczej ta ostatnia pozycja o najlepszym miejscu na świecie, z dzieł zbiorowych zaś raport o Armii Nowego Wzoru. Nie doczekały się one całościowej krytyki, bo kto ma robić? Ani Wojczal, ani Napieralski. Wolski z Kamizelą też tego nie zrobią. Pisałem powyżej, jakich walorów intelektu wymaga taka krytyka. Ja zaś zrobiłem, na tyle na ile mi się chciało na blogu. Mamy np. przewijającą się ideę urealnienia sprawozdawczości i jej konsekwencje. Ona nie jest sformułowana łopatologicznie, dlatego mało kto ją zauważył i się odniósł. Bo tu trzeba samodzielnie analizować przekrojowo, a nie przyczynkarstwo. 

II

Poprzedni wpis mój nie porusza kwestii plagiatu, uważam bowiem że najpierw trzeba pięć razy sprawdzić zanim się zarzuci. Nie sprawdzili więc nie wypowiadam się na ten temat na razie. Ale ten i ów tego nie pojął w komentarzach, co nie dziwi mnie wcale. Początkowo inba była o tego Yamamoto i w reakcji Bartosiak powołał się na raport, w którym jest spojrzenia amerykańskie, zbieżne z bartosiakowym wywodem z podrozdziału. Podrozdziału wstawionego na odczep się bo chcieli. Na razie tematu plagiatu nie poruszam zatem. Moja ocena sytuacji jeszcze będzie kiedyś. Napisałem notkę o pladze przyczynkarstwa na razie, na przykładzie.

5
5 (1)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>