Na pastwę ubecji (1)

 |  Written by Godziemba  |  4
Uciekając z Polski w 1947 roku Mikołajczyk nie zadbał o los swojej sekretarki i kochanki Marii Hulewiczowej.

   Maria Hulewiczowa, urodzona w 1913 roku, związana z ruchem ludowym od 1937 roku, żona Jana Hulewicza (rozwiodła się z nim w czerwcu 1947 roku), poszukiwana przez Niemców przedostała się w 1942 roku na Węgry. Następnie pełniła służbę kurierską, za którą została awansowana do stopnia porucznika i odznaczona Krzyżem Walecznych. Jednocześnie opiekowała się synem Stanisława Mikołajczyka, Marianem, z którym na jesieni 1943 roku przedostaje się do Wielkiej Brytanii. Tam zostaje współpracowniczką premiera, pracując w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i wygłaszając felietony przed mikrofonem radiostacji „Świt”.

    W lipcu 1945 roku wraca z Mikołajczykiem do Polski i zostaje kierowniczką sekretariatu wicepremiera i zarazem ministra rolnictwa. Mieszka razem ze swym szefem, a oboje nie ukrywają swojego bliskiego związku.

    Po sfałszowanych przez komunistów wyborach w styczniu 1947 roku i utworzeniu rządu z Józefem Cyrankiewiczem na czele, Mikołajczyk stracił swoje stanowiska, a agenci bezpieki zacieśniają obserwację b. wicepremiera oraz jego ukochanej.

   W październiku 1947 roku w obawie przed aresztowaniem Mikołaczyk decyduje się na ucieczkę z kraju. Pomoc w jej przeprowadzeniu zaoferowali Amerykanie, którzy postawili jeden warunek – Mikołajczyk musi uciekać sam. Jego najbliżsi współpracownicy, w tym Maria Hulewiczowa, mieli na własną rękę przedostać się do Czechosłowacji i dotrzeć do amerykańskiej ambasady w Pradze, stąd mieli zostać przerzuceni na Zachód.

   Mikołajczyk przekazuje tę decyzję Amerykanów swej kochance i poleca zawiadomić zaufanego działacza ludowego Wincentego Bryję, z którym miała przejść przez Tatry. Ten zgadza się na ten plan. Oboje w dniu 20 października 1947 roku mają się spotkać na Dworcu Głównym w Warszawie, gdzie zamierzają wsiąść do pociągu osobowego do Krakowa. Hulewiczowa przekonuje także sekretarza prezesa PSL Mieczysława Dąbrowskiego do udziału w tej wyprawie. Umawia się z Dąbrowskim w znanym obojgu pensjonacie Światłomir w Zakopanem.

   Po przybyciu do Krakowa rankiem 21 października 1947 roku Hulewiczowa z Bryją wsiadają do autobusu do Zakopanego. Po przyjeździe do miasta udają się do pensjonatu Światłomir, położonego przy obecnej ulicy Żeromskiego 35. Po krótkim odpoczynku udają się znajomego Bryji, Andrzeja Krzeptowskiego, prosząc go o pomoc w przedostaniu się do Czechosłowacji.

   Następnego dnia Hulewiczowa spotyka się z przybyłym  z Warszawy Mieczysławem Dąbrowskim, który nawiązał kontakt z Janem Eugeniuszem Gąsienicą-Sieczką, b. kurierem AK, który obiecał przeprowadzić ich przez góry.

   W dniu 23 października cała trójka z Gąsienicą na czele wyrusza z Zakopanego w góry. Po kilkunastogodzinnym męczącym marszu przedostają się na stronę słowacką, gdzie żegnają się z góralem, który wrócił do Zakopanego. Docierają do stacji Śrba, stąd pociągiem dojeżdżają do Trnavy. Następnie docierają do miejscowości Pezinok, gdzie mieszkała Marta Jamnicka, dobra znajoma Dąbrowskiego z czasów okupacji.

   Uciekinierzy nie wiedzieli, iż dzień wcześniej w polskich gazetach ukazał się komunikat „o zaginięciu posłów Mikołajczyka, Bryi, Korbońskiego oraz Bagińskiego” . W związku z tym „władze bezpieczeństwa wszczęły dochodzenie celem wyjaśnienia okoliczności” ich zaginięcia. „Na podstawie informacji – napisano w komunikacie – ustalono trasę ucieczki, jak również miejsce przebywania zbiegłego posła Bryi, sekretarki osobistej Stanisława Mikołajczyka Marii Hulewicz z domu Kaliska i b. sekretarza Mikołajczyka Dąbrowskiego”.

   W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego został powołany specjalny zespół, którego zadaniem było ustalenie miejsca pobytu zbiegów. Wkrótce kilkadziesiąt osób związanych z uciekinierami zostanie aresztowanych lub poddanych przesłuchaniu. „Cała sieć agenturalna pracująca po linii PSL – napisał naczelnik Wydziału II Departamentu V MBP mjr Karol Więckowski – została nastawiona na ujawnienie okoliczności i szczegółów tej ucieczki, a wszelkie wpływające doniesienia z poszlakami były natychmiast sprawdzane”.

   Równocześnie szef MBP Stanisław Radkiewicz zwrócił się z prośbą do swojego czeskiego odpowiednika o „spowodowanie zatrzymania obywatela polskiego Dąbrowskiego vel Chowańca Mieczysława, syna Pawła wraz z grupą 2-3 osób, w tym jedna kobieta, obywateli polskich. Wyżej wymieni są oskarżeni o to, że w ciągu 1947 roku oraz w latach poprzednich dokonali szeregu poważnych nadużyć finansowych, przywłaszczając sobie pieniądze społeczne”. Radkiewicz poinformował także, iż poszukiwani przekroczyli nielegalnie granicę na wysokości wieś Cicha Woda-Szczerba, a następnie udali się „prawdopodobnie do miejscowości Pezinok koło Bratislavy, gdzie jakoby mieszkają krewni Dąbrowskiego vel Chowańca”. Dane te ujawniają, iż bezpieka dysponowała bardzo dobrym rozeznaniem w środowisku ludowców.  

   Pisząc pismo do czeskiego ministra spraw wewnętrznych Radkiewicz nie wiedział, iż czeska bezpieka już w dniu 24 października 1947 roku zostali zatrzymała trójkę Polaków. „Nasze organa bez dalszego wnikania – napisał szef MSW Valcav Nosek – w sedno sprawy,  działając w myśl (…) instrukcji przekazały ww. osoby władzom polskim”. Nie powiadomiono MBP, gdyż  Czesi przypuszczali, iż „chodzi o normalne przekazanie osób, które nielegalnie przekroczyły granicę”.

   Po przekazaniu przez Czechów w dniu 27 października trójki zbiegów polskiej ubecji, rozpoczyna ona intensywne ich przesłuchania, mające na celu nie tylko ustalenie wszystkich osób zaangażowanych w zorganizowanie ich eskapady, ale także w ucieczkę Mikołajczyka. Zatrzymani zostali niezwłocznie przewiezieni do siedziby MBP przy ul. Koszykowej w Warszawie.

   Do prowadzenia przesłuchań skierowano cieszących się największym zaufaniem szefostwa funkcjonariuszy z Departamentu Śledczego MBP: Józefa Duszę, Ludwika Serkowskiego, Eugeniusz Chimczuka, Michała Winnickiego, Jerzego Kędziorę i Romana Łaszkiewicza. Szybko przełamali oni opór aresztowanych, którzy zaskoczeni zostali dokładnością posiadanych przez bezpiekę informacji o wszelkich sprawach PSL. Informacje te pochodziły z wielu źródeł – z raportów agentów, podsłuchów, przeglądania korespondencji, obserwacji członków stronnictwa przez wywiadowców resortu oraz przechwyconych dokumentów.

   Pewien problem władze komunistyczne miały z aresztowaniem Wincentego Bryi, który był wówczas posłem do Sejmu Ustawodawczego. Oskarżenie go o posiadanie 1800 dolarów oraz rzekomą defraudację pieniędzy z kasy PSL „załatwiło” sprawę, dając dogodny pretekst do legalizacji aresztowania. W dniu 11 listopada 1947 roku został postawiony przed komisją sejmową, która post factum zgodziła się na jego uwięzienie.

   Przyznanie się Bryi do ukrycia kilku tysięcy dolarów stronnictwa nie tylko pozwoliło na rozpoczęcie kampanii propagandowej skierowanej przeciwko PSL, ale jednocześnie umożliwiło aresztowanie żony i kuzyna posła, którzy znali miejsce ukrycia pieniędzy. Ostatecznie zarówno żona posła Marta, jak i jego kuzyn Ludwik zostali skazani na dwa lata więzienia.

   Bezpieka zatrzymała również Helenę Krzeptowską, żoną Andrzeja, u którego zatrzymali się Hulewicz i Bryja po przybyciu do Zakopanego.  Została skazana na 5 lat więzienia, dzięki amnestii jej wyrok został skrócony o połowę. W czasie pobytu żony w więzieniu Andrzej Krzeptowski ukrywał się u rodziny lub znajomych. W czerwcu 1949 roku został jednak zatrzymany przez funkcjonariuszy UB i następnie skazany na 7 lat więzienia.

   Bezpieka zdołała także aresztować  Jana Eugeniusza Gąsienicę-Sieczkę, który „przyzwyczajony do życia w wielkiej przestrzeni” bardzo źle znosił więzienie, tym bardziej, iż ubecy nie zgodzili się na jakiekolwiek widzenie z rodziną. Pomimo postanowienia Naczelnej Prokuratury Wojskowej o poddaniu go obserwacji na oddziale dla umysłowo chorych, władze mokotowskiego więzienia nie zastosowały się do tej decyzji. W konsekwencji czego  Jan Gąsienica-Sieczka zmarł w dniu 11 listopada 1948 roku.
 
CDN.


ilustracja z:http://gulevich.net/galery.files/Hulewicz_family.files/image011.png
Hun
5
5 (4)

4 Comments

Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
...i cenny jako przyczynek do odtwarzania polskiej (a nie peerelowskiej czy komunistyczno-lewackiej) świadomości historycznej. Przeczytałem z zainteresowaniem, czekam na ciąg dalszy :)

Jeśli można coś zasugerować, to zauważę tylko, że trójka uciekinierów nie mogła, idąc z Zakopanego przez kilkanaście godzin, przejść na stronę czeską, jak jest w tekście. Mogła najwyżej przejść na stronę słowacką, jeśli pozostaniemy przy kategoriach ściśle geograficznych, bądź na stronę czechosłowacką, jeśli użyjemy kategorii państwowych. Natomiast przed rokiem 1918 powiedziano by, że przeszli na stronę węgierską.

Pozdrawiam,

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika Danz

Danz
Tak się właśnie rodziła zbrodnicza PRL, fakt historyczny, o którym wielu nie chce pamiętać ("bo to dawno było").
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika Godziemba

Godziemba
Niestety.

Fatalną rolę w tym procesie "oswajania" kominizmu odegrał Mikołajczyk.

Pozdrawiam

Więcej notek tego samego Autora:

=>>