Na równi pochyłej (1)

 |  Written by Godziemba  |  2

W lipcu 1917 roku doszło do nieudanego zamachu bolszewickiego w Rosji.

      W czerwcu bolszewicy znacznie wzmocnili swoje wpływy i bezpardonowo atakowali ministra wojny Aleksandra Kiereńskiego jako „wodza drobnoburżuazyjnej demokracji”, „socjalimperialistę” oraz rzecznika „wojny imperialistycznej”.

     Podczas gdy Kiereński ufał potędze słowa, bolszewicy ufali potędze siły i planowali przeprowadzenie zamachu, mającego na celu „skręcenie karku” Rządowi Tymczasowemu.

     Na początku lipca 1917 roku bolszewiccy agitatorzy pozyskali wsparcie robotników fabryk piotrogrodzkiej dzielnicy Wyborskiej oraz opanowanej przez anarchistów marynarki wojennej w Kronsztadzie, która zapowiedziała swój udział w walce o przekazanie całej władzy radom. Bolszewicy zyskali wyjątkową okazję do włączenia się do rozruchów, które mogły doprowadzić do przejęcia przez nich władzy.

     Działania bolszewików przyspieszyła decyzja rządu o wysłaniu ze stolicy na front jednostek wojskowych najbardziej zarażonych bolszewicką propagandą. Dla partii Lenina była to katastrofa, grożąca pozbawieniem jej sił, których zamierzano użyć przy zamachu.

     W tej sytuacji uroczystość pożegnania żołnierzy udających się na front przerodziła się w połowie lipca 1917 roku w antyrządowy wiec. Żołnierze 1 Pułku Karabinów Maszynowych, będące główną bazą poparcia bolszewików,  zamiast na front wyszli na ulice Piotrogrodu, wzywając żołnierzy z innych jednostek do wzniecenia zbrojnego powstania.  W celu zorganizowania demonstracji wybrano Tymczasowy Komitet Rewolucyjny pod przewodnictwem bolszewika porucznika A.J. Siemaszki. Trocki na wiecu zażądał przekazania całej władzy radom,  co w praktyce oznaczało obalenie rządu. Jednocześnie cynicznie dowodził, iż „nas obwiniają, że to my wywołujemy nastroje mas, to nie jest prawdą, my tylko staramy się je formułować”.

     W odpowiedzi Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, w której bolszewicy stanowili zdecydowaną mniejszość, zwrócił się z apelem do żołnierzy i robotników, aby nie brali udziału demonstracjach.  Zdecydowana większość członków Rady nie miała najmniejszej ochoty obalać rządu ani obejmować władzy, którą bolszewicy tak natrętnie pchali im w ręce.

     Kierownictwo partii bolszewickiej postanowiło przystąpić do działania, powierzając kierowanie operacją Organizacji Wojskowej z Podwojskim na czele. „Ludu nie można pozostawić bez organizacji – ogłoszono z balkonu wilii, w której przebywał Trocki – bez przywództwa w momencie ostrej walki klasowej”.

     Bolszewicy ściągnęli pod Pałac Taurydzki znaczną grupę robotników z Zakładów Putiłowskich.  Przed gmachem tłum krzyczał: „Brać władzę, jeżeli dają”, żądając aresztowania ministrów. Najgwałtowniej atakowano Kiereńskiego, nazywając go „zdrajcą ojczyzny” i obciążając za przedłużającą się wojnę i związaną z nią „masową śmierć synów Rosji”. Nad tłumem widniał wieli transparent „Pierwsza kula dla Kiereńskiego”. Minister w ostatniej chwili wymknął się z gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i z Dworca Warszawskiego pociągiem odjechał do Carskiego Sioła.

      Lenin przedostał się niezauważony do Pałacu Taurydzkiego, gotów – zależnie od rozwoju wypadków – bądź przejąć władzę, bądź ogłosić, że manifestacja jest żywiołowym wybuchem powszechnego oburzenia, a potem zniknąć z oczu.

       Oddziały zbrojne kierowane przez Organizację Wojskową zajmowały strategiczne punkty w mieście. Przygotowując się do przejęcia władzy bolszewicy zorganizowali delegację starannie dobranych przedstawicieli 54 fabryk, która miała udać się do Pałacu Taurydzkiego z petycją domagającą się przejęcia władzy przez Radę. 

     Mogło się wydawać, że los rządu był już przesądzony. Czerwona Gwardia opanowała główne ulice, mosty na Newie, najważniejsze budynki. Członkowie Rady Ministrów ukryli się w gmachu Sztabu Piotrogrodzkiego Okręgu Wojskowego.

     Mimo to bolszewicy nie zdołali przejąć władzy. Jak stwierdził potem Nikitin przyczyną niepowodzenia był brak koordynacji działań – „powstanie było improwizacją (…) oddziałki na ciężarówkach i wozach opancerzonych oraz mniejsze na samochodach korzystały z pełnej swobody ruchu, panowały nad miastem, ale i one nie otrzymały jasno wytyczonych rozkazów zajęcia strategicznych punktów, jak dworce kolejowe, centrale telefoniczne, magazyny aprowizacyjne czy zbrojownie, choć drzwi wszystkich były otwarte na oścież. Na ulicach lała się krew, ale przywództwa nie było”.

      Dodatkowo Lenin nie potrafił się zdecydować czy wybiła ostateczna godzina „dokonania przewrotu” . Z jakichś powodów nie podjął decyzji o przejęciu władzy. Później Trocki stwierdził: „Może popełniliśmy błąd. Powinniśmy byli spróbować przejąć władzę”.

      Wspólne wystąpienie rządu i Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich zapobiegło zamachowi. Wojsko wierne Radzie zajęło Pałac Taurydzki,  spacyfikowano też burdy na ulicach. W wyniku trzydniowych rozruchów zginęło 29 osób a 144 zostało rannych.

      Po powrocie do miasta Kiereński pokazał się w oknie Sztabu Generalnego i zdecydowanie zadeklarował, że jako minister wojny nie pozwoli na zamach przeciwko rewolucji. „Zdradzieckie powstanie upadło i nie ma powodów do niepokoju” – próbował uspokoić zaniepokojonych mieszkańców stolicy.

      Stłumienie buntu chwilowo uratowało rząd, ale premier  Lwow popadł w tak silną depresję, iż nie mogąc sprawować urzędu złożył rezygnację. Jego miejsce zajął Kiereński.

      Nowy premier ani przez chwilę nie wątpił, że sprawcami lipcowych rozruchów byli bolszewicy. Gdy jednak minister sprawiedliwości Paweł Pieriewierzew przekonywał go do wdrożenia śledztwa, wytoczenia bolszewikom procesów oraz zdecydowanej z nimi rozprawy, udzielił mu dymisji.

      Śledczy z ministerstwa wyodrębnili dwudziestoosobową grupę przywódców bolszewików, którą zaliczyli do „przestępców państwowych”. W grupie tej znaleźli się Lenin i Trocki. Ostatecznie Kiereński podpisał nakaz aresztowania Lenina. Ten jednak, spodziewając się aresztowania, codziennie zmieniał kryjówkę. Przez pewien czas ukrywał się w domu Manuchina, o czym policja wiedziała, jednak do zatrzymania go nie doszło. Ułatwiono mu ucieczkę do Finlandii, gdzie ukrywał się w szałasie na bagnistych łąkach w pobliżu jeziora. Tam też rozpoczął pracę na książką „Państwo a rewolucja”.

     Nie powiodły się zabiegi prokuratora Piotrogrodzkiej Izby Sądowniczej, który sugerował Kiereńskiemu postawienie Lenina przed sądem i skazanie go na śmierć. „Dotychczas swoją ręką nie podpisałem ani jednego wyroku śmierci i teraz nie podpiszę” – odpowiedział oburzony premier. Nie zgodził się także na aresztowanie zamieszanych w rozruchy członków Rady oraz rozbrojenie milicji, uważając, że „każdy obywatel ma prawo nosić broń”.

     Gdy Trockiego aresztowano, Kiereński traktując go jako „politycznego przyjaciela”, zgodził  się na jego zwolnienie za kaucją 3 tysięcy rubli.

      Rozprawę z „lipcowymi puczystami” sprowadził do aresztowań kilku bolszewickich działaczy oraz akcji propagandowej, w której zdecydowano metody zwolenników Lenina. Gazeta „Żywoje Słowo”  opublikowała artykuł, w którym stwierdzono, że bolszewicy „to nie towarzysze, a szakale i czarne wrony, towarzysze prowokacji i bratania się z wrogami naszej odrodzonej ojczyzny”.

     Zdemolowano redakcję „Prawdy”, gdzie znaleziono kompromitujące dokumenty. Kiereński nakazał jednak opuścić budynek i zwrócić bolszewikom zabrane dokumenty. Nazajutrz bez przeszkód wydali jednodniówkę „Listok Prawdy”, w której bezpardonowo zaatakowali rząd, oskarżając go o „oszczercze paskudztwa i ordynarne kłamstwa”. 

      Bolszewików wyrzucono także z wilii Krzesińskiej. Podczas przeszukania domu znaleziono kwity na pieniądze przesyłane bolszewikom przez Niemców, jednak sprawy publicznie nie ujawniono. Sprawa „obcych pieniędzy” była kłopotliwa dla rządu – eserzy w latach 1914-1916 otrzymali od rządu austro-węgierskiego ponad 150 tysięcy franków.

      Kiereński nie chcąc podejmować decyzji sprzecznych z „duchem rewolucji” oraz uważając, że nie ma „wroga na lewicy”, opowiadał się za porozumieniem z bolszewikami i współdziałaniem całego obozu rewolucyjnego zagrożonego rzekomym atakiem ze strony prawicy.

     Pobłażliwość z jaką traktował bolszewików, którzy niemal nie obali jego rządu, jaskrawo kontrastowała z porywczością, jaką okazał miesiąc później w trakcie rozprawy z gen. Korniłowem.

    Lenin, ukrywający się w Finlandii, widział w Kiereńskim groźnego przeciwnika, którego zwalczał w „imię rewolucji”. Nie obawiał się wejść w otwarty konflikt z lewicowym premierem, nawet ryzykując, że bolszewików nazwą „kontrrewolucjonistami” czy „zdrajcami”. Zasady etyczne, wspaniałomyślność i liberalizm Kiereńskiego musiały przegrać z radykalizmem, fanatyzmem, bezwzględnością  i determinacją Lenina.

CDN.

5
5 (2)

2 Comments

Obrazek użytkownika Godziemba

Godziemba
Ta próba bolszewickiego puczu jednoznacznie pokazała, iż przejęcie władzy przez Lenina nie było wcale przesądzone. Niestety na czele rządu stał nieudolny Kiereński, który nie widział "wroga na lewicy".

Pozdrawiam

Więcej notek tego samego Autora:

=>>