Nacjonalizm, a patriotyzm - ad vocem!

 |  Written by Lech 'Losek' Mucha  |  26
Pod moim tekstem zamieszczonym na kilku blogach, zatytułowanym: Różnica pomiędzy nacjonalizmem, a patriotyzmem, znalazły się dwa komentarze, które są klinicznym przykładem tego, jak współczesna lewacka ideologia poczyniła szkody w umysłach ludzi. Nie mogę pozostawić tych komentarzy bez odpowiedzi, bo są z jednej strony naiwne, a z drugiej skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne. A zatem zaczynamy. Jeden z komentatorów pisze tak:
 
Przede wszystkim jestesmy ludzmi, dalej mozemy klasyfikowac sie na Szwajcarow, Francuzow, Polakow, dalej na lekarzy, inzynierow, dalej na katolikow, ateistow itd, itd przy tej klasyfikacji pamietajac ze wszyscy jestesmy ludzmi, nizsze podzialy przestaja miec znaczenie.
 
O Święta Naiwności! A skąd ten wniosek, że niższe podziały przestają mieć znaczenie? Kto tak powiedział?  
Gdzie   
            coś   
                    takiego   
                                   jest   
                                           napisane?
Otóż wcale tak nie jest. Wcale nie jesteśmy równi. Podziały mają zasadnicze znaczenie. Jest tak dlatego, że człowiek, to nie tylko pula genów, zbiór narządów, tkanek i komórek. Człowiek to też kultura, która go ukształtowała, zasady i normy, którymi się kieruje, bagaż doświadczeń, które niesie. I to wszystko czyni różnymi jednych ludzi od drugich! I dlatego nie można postawić znaku równości, między wszystkimi ludźmi.
Nie zgadzam się z tym, że ja jestem takim samym człowiekiem jak terrorysta arabski, który przypieprzył samolotem rejsowym pełnym niewinnych ludzi w wypełnioną równie niewinnymi ludźmi wieżę WTC!!!!   
Podziały ze względu na normy, zasady, wychowanie, kulturę i wykształcenie - mają znaczenie. Nie dajmy się nabrać na takie teksty, bo to jest samobójstwo!
Dalej komentator pisze tak:
 
 zacznijmy przykladowo od zalozmy: "wierzysz w Boga?"? z miejsca tworzy sie podzial niemozliwy do pozniejszego zalagodzenia bo nawet gdy dojdziesz do tego ze Ty I Twoj adwersarz zgodzicie sie z tym ze jestescie ludzmi to poczatkowy podzial klasyfikacyjny zrobil juz swoje, tolerancja zostala na wstepie usunieta, permanentnie.
 
Tu jest błąd logiczny. Komentator nawiązuje do tolerancji. Nawiasem mówiąc, tolerancja  - jako powszechnie obowiązująca  zasada -  jest absolutnie nie do przyjęcia. Ale to jeszcze nic. Chwilę wcześniej, komentator napisał, że niższe podziały nie mają znaczenia, a przecież tolerancja dla drugiego człowieka, oznacza z definicji to, że się różnimy! No, to pytam się - drodzy komentatorzy: różnimy się, czy nie? Jeżeli się różnimy, to znaczy, że podziały mają znaczenia. A jeśli się nie różnimy - to nie może być mowy o tolerancji, bo wobec braku różnic, żadna tolerancja nie jest potrzebna! Nie ma zastosowania!
Chwilę dalej komentator przechodzi sam siebie:
 
Wracajac do Twojego pytania, nie ma nic wazniejszego niz dobro czy przyszlosc naszych dzieci ale pod warunkiem ze my rodzice obeznani z historia ludzkosci I tragediami jakie ludzkosc sobie zgotowala, wychowamy nasze dzieci tak ze nasze dziecko bedzie widzialo drugie dziecko nie syna lewaka, tak ze nasze dziecko nie bedzie mialo uprzedzen w stosunku do innego dziecka ze wzgledu na rodzicow wierzenia, pochodzenie, kolor skory, itp, itp jesli to nam sie uda, wyeliminujemy nienawisc u naszych dzieci, a gdy wyeliminujemy nienawisc zapewnimy naszym dzieciom spokojne I dostatnie zycie bez tego co nasi rodzice musieli przejsc bo jakis cymbal z wasikiem doszedl do bzdurnego wniosku.
 
Jeżeli wychowamy nasze dzieci tak jak tego chce mój komentator, to każdy szaleniec, z wąsikiem, czy bez, muzułmanin, albo ateista, przyjdzie i zrobi z naszymi dziećmi co będzie chciał, bo pozbawimy nasze dzieci podstawowych umiejętności odróżniania tych ludzi, którzy są dla nich bezpieczni, od ludzi groźnych. Pozbawimy je pożytecznej, ba, niezbędnej w życiu codziennym ostrożności wobec obcych, którzy najczęściej nie hołdują takim naiwnym zasadom, jaki proponuje mój szanowny komentator! Uczynimy nasze dzieci zupełnie bezbronnymi wobec otaczającego nas - realnego, a nie utopijnego - świata!
Na samym końcu komentator dokonuje zabiegu, który sam tak ostro piętnuje wszędzie tam, gdzie widnieją tezy, z którymi on sam się nie zgadza. A mianowicie uogólnia i powiela nieprawdziwe stereotypy:
 
 Nienawisc nie ma prawa rzadzic, nacjonalizm jest nienawiscia.
 
Otóż nacjonalizm nie jest nienawiścią, podobnie jak religia nie prowadzi do wojen, i nie każdy kibic jest chuliganem, a nie każdy kto nie lubi lewaków - faszystą! To jest zupełnie wyssane z palca, nieuprawnione zdanie.
 
Inny z komentatorów, na innym blogu pisze tak:
 
Główne zarzuty przeciwko nacjonalistom, to zarzut szowinizmu (nacjonalizm zwyrodniały) oraz odmawianie praw mniejszościom narodowym i etnicznym (obcy won - Polska dla Polaków).
 
To jest dokładnie tak, jakby napisać, że gra w piłkę jest do bani, bo w koszykówce za dużo faulują. Nie można postawić znaku równości pomiędzy nacjonalizmem, a szowinizmem, podobnie jak nie można zrównać piłki nożnej i koszykówki, choć i tu i tu używa się piłki oraz i tu i tu chodzi o to by wygrać!
Po wymianie kilku opinii, komentator pisze:
 
Jestem za tradycją RP wielu narodów, które pomimo swoich nacjonalizmów i odrębności potrafiły życ w zgodzie.
 
To zdanie, ta opinia, pozornie słusznie użyta w dyskusji o współczesnej Polsce i Europie, mówiąca o wielokulturowości i równości różnych kultur, jest jednak zupełnie myląca!
Proszę zwrócić uwagę, że komentator powołuje się tutaj, na państwo, na Rzeczpospolitą Polską, pokazując ją jako twór wielokulturowy, wielonarodowy, w którym różne nacje żyły ze sobą w zgodzie. Ale zastanówmy się nieco dokładniej, jak to właściwie było.  Na początek odpowiedzmy na pytanie: o jakim okresie dziejów Polski mówimy? Sądzę, że możliwości są dwie: Polska
przedrozbiorowa, lub okres międzywojenny. Nie jestem historykiem, proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale o ile wiem, to w Polsce przedrozbiorowej, ŻADNA z nacji, poza Polakami i to też nie wszystkimi, nie miała wpływu na władzę. W tamtych czasach w Polsce rządziła szlachta. Nie było parytetów, likwidacji progów wyborczych dla mniejszości narodowych, mniejszości narodowe - o ile mi wiadomo - nie miały żadnego wpływu na władzę, ba, większość Polaków takiego wpływu nie miała! Czyli było tak, że - istotnie - każdy kto chciał, mógł się w Polsce osiedlić, czy był Niemcem, Szkotem, czy Francuzem, czy katolikiem, muzułmaninem, czy protestantem, albo Żydem. Ale musiał żyć tak, jak Polacy - i to nie wszyscy - chcieli, bo nie mógł wpływać na władzę! Władza dawała wszystkim te same prawa - poza prawem do głosowania! Drugi okres w dziejach Polski, o który może chodzić, to dwudziestolecie międzywojenne, w którym przez zamachem  majowym panowała właściwie zupełna anarchia, rządy zmieniały się częściej niż kierunek wiatru, a po zamachu - panowała dyktatura. Czyli znów żadna mniejszość nie mogła - jak to ma miejsce dziś - żądać dla siebie nienormalnie wielkich praw kosztem praw Polaków.
 
Jeśli ma być teraz w Polsce tak samo, jak w Polsce  przedrozbiorowej, to ja jestem za.
Każdy, komu pasuje nasz model życia, nasz sposób bycia, nasze normy i zasady, nasz język i obyczaje, każdy taki gość powinien być w Polsce mile widziany. Każde życzenie takiego gościa może zostać spełnione, o ile nie stoi w jawnej i nie dającej się usunąć sprzeczności z naszymi normami i zasadami!
 
z poważaniem
Lech "Losek" Mucha

Ilustracja: 
http://gielda-inwestora.pl/?attachment_id=24189
5
5 (5)

26 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Uważaj, bo otwierasz puszkę Pandory devil

Losek nie napisał rzeczy podstawowej. Patriotyzm jest z natury rzeczy uczuciem wyższym o charakterze elitarnym. Kochamy Ojczyznę, ale niekoniecznie wszystkich jej mieszkańców. Byłoby zresztą absurdem "kochać naród polski", bo to znaczyłoby, że kochamy również przestępców, narkomanów, mężów bijących żony, żony bijące mężów i tak dalej...

Polski patriotyzm to jest wyzwanie moralne, ale też postawa estetyczna - kochamy krajobraz, zapach, klimat (tak, tak, także w listopadzie!), kochamy państwo i jego tradycję historyczną, kochamy zgodę między etnosami, ale niekoniecznie kochamy każdy etnos na równi, kochamy lud prosty, ale niekoniecznie dajemy mu prawo do rządzenia i tak dalej... Taka była mniej więcej patriotyczna postawa szlachty polskiej - tej części, która w to wierzyła.

Potem chłop wziął sprawy w swoje ręce, urządził rabację, opowiedział sie za carem w powstaniu styczniowym i nastała epoka nacjonalizmu, bo inaczej nie dałoby się państwa polskiego w ogóle odtworzyć ze zgliszczy. Na szczęście niedobitki szlachty polskiej nadały ludowi pewien "odblask szlachectwa", dzięki czemu lud oparł się propagandzie bolszewickiej i II RP - ta pomajowa - miała znamię szlacheckie. Zajadły opór podczas II wojny światowej i rola polskich chłopów w tym oporze zmusiły Stalina do gestu wobec chłopów w postaci reformy rolnej. Mimo prób kolektywizacji chłop ostatecznie zachował prawo do ziemi, a synowie chłopscy wygenerowali "Solidarność" - kolejne znamię szlachty.

Teraz żyjemy w jakiejś epoce po powstaniowej, dlatego nacjonalizm znowu święci tryumfy. Właśnie wtedy, gdy wobec zmiany nastrojów na Ukrainie patriotyzm bardziej by się przydał...
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
ja tylko w sprawie listopada, odsądzanego od czci i wiary.....
On ma swój specyficzny, nostalgiczny i, przyznam, nieco masochistyczny urok wink
Życie w miastach często zabiera nam umiejętność dostrzeżenia takiego nieoczywistego piękna, a wystarczy pójść na listopadowe pola, do lasu. Przyroda jeszcze nie skuta mrozem, ale już zastyga w oczekiwaniu.
A jeśli pada, siedzimy w domu, zawsze możemy powtórzyć:
"O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny..."
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
I Rzeczpospolita to była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Czyli u podstaw państwa stała równorzędność Polaków i Litwinów. Oczywiście prawa miała jedynie szlachta, czasami mówiono "naród szlachecki", a szlachta litewska polonizowała się, ale jednak rozróżniano dwa narody, równorzędne. Wiele urzędów było podwójnych, np. był Hetman Koronny i Hetman Litewski.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Nie mam problemów  z odróżnieniem patriotyzmu od nacjonalizmu. Trzymam się wykładni św. Jana Pawła II, którą nie tak dawno przypomniano w związku z Świętem Niepodległości:

Musimy wyjaśnić zasadnicze różnice pomiędzy niezdrową formą nacjonalizmu, który uczy pogardy dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest właściwą miłością własnego kraju. Prawdziwy patriotyzm nigdy nie stara się dążyć do dobrobytu własnego narodu kosztem innych. Bowiem ostatecznie dotknęłoby to także jego własnego narodu, wyrządzenie krzywdy dotyka obu stron – i agresora, i ofiary. Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu.

Przemówienie w siedzibie ONZ, Nowy Jork, 5 października 1995 r.

Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania.

http://wpolityce.pl/polityka/121708-jan-pawel-ii-patriotyzm-oznacza-umil...

 

 

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
dobrze, że przypomniałaś te słowa, dziękuję!
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Definicje Ojca Swiętego nacjonalizmu i patriotyzmu porządkują nasze myślenie i naszą ocenę zachowań społecznych i politycznych. Trzymam się ich, by nie zagubić się nie tylko w multi - kulti, ale i pojmowaniu Ojczyzny.
Pozdrawiam :-)
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Nie zgadzam się; to "coś" w sobie jest wynikiem wychowania, wzrastania w konkretnej kulturze, tradycji rodzinnej, religii itd. Jest też  pochodną rozumienia wielu pojęć, w tym co to jest naród, państwo, ojczyzna, racja stanu,niepodlegóść...
Obrazek użytkownika polfic

polfic
A to z kolei ja się nie zgadzam. Najlepszym przykładem zabory no i to co teraz się dzieje. Mimo takiej a nie innej propagandy, niszczenia kultury, tradycji itd (wtedy i teraz) jednak to "coś" istnieje i istnieć będzie.
Mozna to definiować laugh mistycyzmem, genem polskości czy czym innym. Ale jednak to "coś' jest.smiley
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Mówimy o dwóch  sprawach; ja o pojęciach, Ty o uczuciach i reakcjach wynikających z  nich. Tymczasem, to, co czujemy, gdy narzuca się nam obce wzorce i wyśmiewa nasze, nie bierze się znikąd, ale właśnie z wychowania i pojmowania czym dla nas jest rodzima kultura i Ojczyzna.
Możesz sprawdzić pytając przyjaciół znajomych o to jak rozumieją, np. pojęcie "naród".
Tu dopiero się zacznie... ;-)
 
Obrazek użytkownika polfic

polfic
Bo, dla mnie, to o czym mówimy, to jest uczucie a nie pojęcie :).
Podobnie jest z miłością. Jedni mówią, że to tylko feromony (czy jakoś tak). Dla mnie nawet jeżeli to prawda, to jej nie przyjmuję do wiadomości laugh.
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
A jak Ci powiem, że to, o czym piszesz, nie jest miłością, tylko namiętnością? wink
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
A takie, że namiętność jest uczciem, a miłość jest wyborem wynikającym nie tylko z uczucia. smiley
Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Dopowiem, bo w jednym muszę się jednak z Tobą zgodzić; nie muszę znać definicji, by kochać Ojczyznę i nie muszę wiedzieć, co to jest nacjonalizm, by potępić zbrodnię dlatego, że ktoś jest innej narodowości.
Klasyczny przykład, który każdy zna ze szkoły to z "Syzyfowych prac". Nauczyciela przed wyrzuceniem z pracy ratują kobiety, które skarżą się, że nie uczy dzieci po polsku.

 
Obrazek użytkownika Andy51

Andy51
"Każdy, komu pasuje nasz model życia, nasz sposób bycia, nasze normy i zasady, nasz język i obyczaje, każdy taki gość powinien być w Polsce mile widziany. Każde życzenie takiego gościa może zostać spełnione, o ile nie stoi w jawnej i nie dającej się usunąć sprzeczności z naszymi normami i zasadami!" Te dwa zdania na zakończenie Twojej notki uważam za najważniejsze w całym tekście i w pwłni się z nimi zgadzam.
Obrazek użytkownika wicenigga

wicenigga
Bo mam wrażenie, że nie ma wspólnego wniosku. Kwestia została postawiona, rozgrzebana i pozostawiona z sugestią, że coś jest na rzeczy z tym patriotyzmem, że jest on bliski nacjonalizmowi, a przez nacjonalizm podskórnie rozumie się szowinizm.

Tymczasem tylko w języku polskim (ale już nie np. w językach anglosaskich, gdzie jest on „neutralny”) nacjonalizm posiada wyraźne zabarwienie pejoratywne, ponieważ w praktyce oznacza zjawisko zwią zane z nietolerancją , uciskiem, pogromami, konfliktami zbrojnymi i wojnami.

Krótko mówiąc - cały ten problem, to nieporozumienie językowe, jak "tolerancja", nie przymierzając.

Można się zastanawiać skąd i kiedy urodziło się tak dziwaczne pojmowanie tego słowa, być może w tym samym czasie kiedy "internacjonalizm" został obdarzony konotacją dodatnią :)

Kłopot z nacjonalizmem nie jest jedyny, ~izmów jest więcej, np. pseudkretynizm, neo-kabotynizm, solipsoderyzm, neo-humbugizm, mistyficyzm, fiktobydlęcyzm, i czy błaźnizm, papugizm, małpizm, filutyzm, gitaryzm, piurglabizm     surprise 

Filutyzm POwinien wejść do powszechnego obiegu, zwłaszcza w dyskusjach o przewodnie roli partii. Ale małpizmowi też wiele zarzucić się nie da.
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Moim zdaniem patriotyzm to dla każdego z nas coś innego, dlatego trudno dyskutować o patriotyzmie w czasach, gdy świat tak szybko się zmienia.  Również patriotyzm w kraju "należącym do UE", gdzie mainstreamowe media są wrogie postawom patriotycznym, jest niepełny, a wręcz musi walczyć z propagandą...  Tolerancja, to już zupełnie inna para kaloszy, słowo wytrych, które wymusza politycznie-poprawny knebel.
Tak na marginesie to polecam artykuł z wpolityce, pt. 

„Trzeba budować koalicję, która stawi opór temu szaleństwu”. Wielowieyska i Olejnik w akcji uwiarygadniania wyborów", artykuł pokazujący jak bardzo media wpływają na odbiór rzeczywistości zwykłego obywatela III-erpe.  Jak bardzo propaganda kształtuje "rzeczywistość".
Pozdrawiam.

http://wpolityce.pl/polityka/223877-trzeba-budowac-koalicje-ktora-stawi-...

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika ro

ro
I tu właśnie pojawia się mój problem. 
Z jednej strony w sumie dobrze byłoby wiedzieć, co te osoby znowu wymyśliły.

Z drugiej - pytanie: czy one są w stanie mnie czymkolwiek zainteresować, skoro "Wyborczej" nie słucham, a TVN nie czytam (czy jakoś tak).

Z trzeciej natomiast, jedynym źródłem wiedzy o wyczynach tych pań miałby być portal "wPolityce.pl", którego "lisie zamiary"1) jakiś czas temu mnie wzruszyły do tego stopnia, że go bojkotuję bardziej niż Empik? 
Sorry, Winnetou, nie kliknę w ten link.

------------------------------------------
1) "Lisie zamiary" to eufemizm wobec stwierdzonego faktu wulgarnej, antypolskiej postawy jednego z redaktorów, przy zachowaniu obojętności przez całą resztę towarzystwa.  
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Rozumiem... Ja sam nie mogę czytać komentarzy na portalu wpolityce, jest tam szambo równorzędne onetowi.  Uszy bolą od czytania.
Raz dziennie przeglądam wpolityce, czasem znajdzie się ciekawy artykuł, czasem nie, jestem uzależniony od czytania. wink
Mea culpa.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika ro

ro
No właśnie!

Ale już bez "przymrużenia oka": mimo wszystko czym innym jest tolerowanie "szambiarstwa" na forum, choćby nawet w celach komercyjnych, a czym innym pielęgnowanie antypolskiego bluzgu przy jednoczesnym usuwaniu głosów domagających się powstrzymania bluzgającego trolla.
To była rzecz niewybaczalna, przekreślająca w moich oczach ekipę Karnowskich z całym ich zaangażowaniem po prawej stronie.

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika wicenigga

wicenigga
słowo "patriotyzm" właśnie maceruje się teraz na wszelkie sposoby, żeby przypisać mu wątpliwości. Taka dyskusa jak ta niby broni sensu tego pojęcia, a jednak zestawia je z opacznie pojmowanym "nacjonalizmem". A po co wzbudzać jakiekolwiek wątpliwości, jeśli proste hasło, choćby w Wikipedii, wyjaśnia wszystko.

I patriotyzm i nacjonalizm są zrozumiałe i oczywiste dla każdego zdrowego narodu i nie trzeba się nikomu z niczego tłumaczyć!
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Niestety nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć, tak jak na to zasługują, ze względu na obowiązki zawodowe, które mnie przytłaczają :-(. Na pewno jednak wykorzystam je w kolejnych notatkach. Już mam wiele przemyśleń.
Drodzy Przyjaciele, jesteście niebywale inspirujący!
Pozdrowienia. LM.
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika ro

ro
Słowo nacjonalizm zyska w oczach Twoich polemistów, kiedy trzeba będzie po odzyskaniu Polski zrobić to i owo. Na przykład z prasą, z energetyką, ze strategicznymi gałęziami przemysłu.
No bo jakiego użyć określenia? "Spatriotyzować banki"?  
wink


 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>