Nie będziesz miał bogów cudzych…

 |  Written by Lech 'Losek' Mucha  |  12
Kościół Katolicki przez dużą część swej historii był jedną z najbardziej prześladowanych instytucji na świecie. Te prześladowania nasilały się okresowo, a w czasach współczesnych nie tylko nie ustały, ale przybrały nowe formy. Katolików atakuje się na różne sposoby, kiedyś rzucano na pożarcie lwom na rzymskich arenach,  krzyżowano, a i dziś są mordowani, wypędzani, niewoleni… Oprócz fizycznych ataków katolicyzm był i nadal jest na wiele sposobów oczerniany, posądzany o zbrodnie, których nie popełnił, a winy, jakimi istotnie można by obciążyć katolików, są wyolbrzymiane w nieskończoność.  Sił wrogich katolicyzmowi jest stanowczo więcej niż jedna, ale nie będziemy ich tu wymieniać z nazwy. Zajmiemy się jedną, konkretną  formą tych ataków.
 
Wśród wielu sukcesów, jakie niestety odnieśli wrogowie Wiary w Jedynego Boga, znajduje się przekonanie świata – w tym również samych katolików - że współczesne państwo powinno być świeckie, że nie można mieszać polityki z wiarą, która jest sprawą prywatną, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki i wreszcie – że sojusz tronu i ołtarza, czyli układ sił, który zapewnił rozkwit cywilizacji łacińskiej i leżał u podstaw współczesnego dobrobytu powinien na zawsze odejść w niepamięć!
Nic bardziej błędnego!
 
Na czym – w największym skrócie – polegał ten sojusz? Jakie były zasadnicze cechy państwa katolickiego?
Pierwszą cechą było to, że władza świecka i kościelna współpracowały ze sobą w kwestii ochrony wiary!
Władza świecka miała do wypełnienia swoje obowiązki, a kościelna swoje, były one od siebie niezależne, ale wszędzie tam, gdzie kompetencje władz się nakładały, górę brał Kościół.
Zasady moralne wynikające z nadrzędnej pozycji Ewangelii w społeczeństwie, dotyczyły tak zwykłych obywateli, jak i ludzi dzierżących stery władzy – na każdym jej szczeblu!
 
Wrogom cywilizacji łacińskiej udało się wokół systemu władzy zbudować szereg – nawet nie mitów – ale najzwyklejszych kłamstw.
 
Kłamstwo laickości.
Nie było w historii ludzkości żadnej cywilizacji, która u swych podstaw nie miałaby spójnego systemu religijnego.  Bez takiego zewnętrznego, nadrzędnego, albo jeszcze inaczej mówiąc – odgórnego systemu etycznego nigdy nie udało się stworzyć cywilizacji. Człowiek ma wrodzoną skłonność do wiary i jeśli od dzieciństwa nie zostanie poddany wychowaniu w wierze, to będzie wierzył w gusła i zabobony. Nie dało się i najpewniej nigdy się nie uda stworzenie sprawnie działającego państwa w oparciu o społeczeństwo ateistów, rządzone przez ateistów. Nawet jeśli takie państwa istnieją, a można by podać jako przykład choćby Francję, to nie mają szans przetrwać.
 
Kłamstwo kajdan.
Wrogowie wiary bardzo często powielają kłamstwa o wyzwoleniu społeczeństw z pęt, jakie na nie – podobno - nakładała władza sprzymierzona z kościołem. Jest najzupełniej oczywiste, że religia nakłada pewne ograniczenia. Ale każdy zdrowo myślący człowiek, oglądając się wokół siebie musi przyznać, że współczesny świat nie jest miejscem bez kajdan.  Ograniczenia wynikające z chrześcijaństwa zamieniono na inne, znacznie gorsze. Poddano nas niewoli innych bogów, na przykład pieniądza, a pośrednio oddano nas w ręce tych, którzy pieniądzem rządzą, jednocześnie nie podlegając żadnej kontroli społecznej ani procesowi demokratycznych wyborów. Podlegamy władzy silnych i niekontrolowanych grup nacisku, które posługując się mediami, cenzurą, złudzeniem wolności, poprawnością polityczną itp.  potrafią zmusić nas do tego, co dla nich korzystne.
 
Kłamstwo zagrożenia ze strony Rzymu
Kolejnym kłamstwem, powtarzanym tak długo, że uwierzyli w nie niektórzy katolicy, jest mit zagrożenia ze strony papiestwa. Tymczasem podobnie jak w poprzednich sprawach, ponadpaństwowe umocowanie władzy duchownej w Rzymie, nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz korzystne. Stanowi ono szansę na poddanie władz kontroli! Wszystkim przeciwnikom takich kontroli i zależności, można śmiało wykazać, że tendencja do szukania podobnych, ponadpaństwowych zależności była i jest powszechna. Przykładem może być Unia Europejska, Stany Zjednoczone, ONZ, albo - historycznie - Liga Narodów. Wszyscy ludzie tworzący te struktury widzieli konieczność istnienia praw zewnętrznych wobec bezpośredniej władzy państwowej. Oczywiście władza taka musi być odpowiednio zbalansowana, bo albo będzie nieskuteczna, jak Liga Narodów czy ONZ, albo biurokraci spróbują zdobyć nadmierną władzę, czyniąc ją dyktaturą, jak chcą tego dzisiejsi urzędnicy Unii Europejskiej. Najważniejsze jednak, by została zachowana zasada subsydiarności. Historycznie patrząc, przyjmując do wiadomości oczywisty fakt, że nie istnieją na ziemi rozwiązania idealne, trzeba przyznać, że władza papieża nad państwami katolickimi była dość dobrze zbalansowana, obejmowała sferę duchową bardziej niż inne, respektowała nie tylko podział władzy, ale i zasadę subsydiarności, pilnując tylko przestrzegania zasad wiary chrześcijańskiej. I choć wiemy, że jako instytucja tworzona przez ludzi, którzy idealni nie są, oczywiście popełniała błędy i wpadała w kryzysy, to na tle Unii Europejskiej wypadała świetnie. Władza papieży nad ludźmi, była nieporównywalnie mniejsza, niż władza dzisiejszych eurokratów, nieporównywalnie mniejsze były obciążenia finansowe, ale co najważniejsze, władza ta miała odpowiedni, zbalansowany wpływ na rząd świecki. A tymczasem jak nas uczy nasza najnowsza historia, władza eurokratów w Brukseli uzurpuje sobie prerogatywy, których nigdy nie powinna mieć, bo są niezgodne z zasadą subsydiarności, a przede wszystkim ze zdrowym rozsądkiem. Co gorsze - ze względu na to, że władza ta znajduje się pod wpływem silnych państw, jest w rękach ich przywódców, przez co może być - i jest - wykorzystywana do zdobywania władzy nad słabszymi i neokolonizacji mniejszych i słabszych gospodarczo regionów! Ponieważ współcześni, samozwańczy władcy nie przestrzegają ograniczeń nakładanych na władzę przez wiarę ani żaden kościół, bo jednym i drugim gardzą i – zupełnie słusznie – widzą w nich zagrożenia dla swojej władzy – ich celem bardzo często jest ich własne dobro, poszerzanie swojej władzy, uprawnień i zysków. Król w dziedzicznej monarchii starał się zostawiać swoim potomkom państwo w jak najlepszym stanie. Biurokrata zadba raczej o swój własny majątek, który przekaże w spadku dzieciom.  Będzie bardziej podatny na korupcję i wpływy. Bywa narzędziem w rękach korporacji i różnego rodzaju organizacji, które są wrogie Kościołowi Katolickiemu.
 
Oczywiście nie twierdzę, że należy dziś wrócić do organizacji społeczno-politycznej charakterystycznej dla Średniowiecza, czyli na przykład do monarchii absolutnej, bo czasy są inne, a i monarchie bywały różne. Twierdzę tylko, że mylnym jest przekonanie, iż współczesny system jest jedynym skutecznym sposobem w jaki społeczeństwa mogą się rządzić. Nie jest też wcale najlepszym z możliwych!
My, katolicy musimy najpierw sami siebie przekonać, że państwo nie tylko nie musi, ale wręcz nie może być laickie.  Musimy ponownie zrozumieć to, że władza Rzymu nad katolikami, rząd dusz, jaki sprawuje papież, jest dla nas korzystny, bo nie dotyczy on wyłącznie zwykłych ludzi, ale odnosi się również do działań wszelkich władz, na każdym szczeblu i wynika z niego również to, że władzy, która grzeszy, która nie przestrzega praw boskich, można i trzeba się przeciwstawiać. Wbrew pozorom określenie mówiące, że władza pochodzi od Boga nie znaczy wcale, że władcy wszystko wolno. Oznacza, że władza musi się sama podporządkować Bogu.  Oczywiście, w historii Kościoła Katolickiego były kryzysy i to znacznie większe niż ten, w którym znajduje się on pod rządami Franciszka. Jednak społeczeństwa rządzone przez wrogów kościoła przeżywały kryzysy nieporównanie większe i bardziej krwawe.
 Ktoś mógłby zapytać, czy autor tego felietonu sam chciałby żyć w państwie katolickim? Odpowiem jednoznacznie – tak, chciałbym. I w następnych tekstach spróbuję Wam, Szanowni Czytelnicy, udowodnić, że mam rację.
 
Lech Mucha
Tekst ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa (17.01.2018.)
5
5 (4)

12 Comments

Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Pytania niby poboczne, ale w świetle omawianych przez Pana tematów wydają sie niezwykle istotne:
Jak widzi Pan rolę Papieża Franciszka i wpływ tego pontyfikatu na pozycję magisterium Kościoła? Jaka jest Pana zdaniem rola Episkopatu Polski dziś, we wspomaganiu polskiej racji stanu?
Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Kolejne parę pytań o państwo katolickie.
Mniej kłopotliwe:
 Co i jakimi środkami uczyniłby Pan w państwie katolickim z czarnymi marszami, marszami lewaków, inicjatywami pseudoartystów, pederastów, bezkarnością cwaniaków, złodziei, lewackimi odchyłami u kapłnów, szkodliwymi dla bezpieczeństwa wiernych decyzjami biskupów?
Bardziej kłopotliwe:
 Skąd nabędzie Pan społeczeństwo, które napełni Pańskie katolickie państwo, skoro obecne w ciszy akceptuje wyżej wymienione sytuacje oraz wiele innych nie wymienionych?
Przywiezie Pan Koptów z Egiptu za wiernych, a biskupów z Zambii?
 
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
1. Nic specjalnego bym nie robił, poza odcięciem od środków finansowania. Odcięcie takie powinno obejmować  - oczywiście środki państwowe, ale też zagraniczne. Finansowanie wszystkiego, co godzi w katolicyzm, skądkolwiek by nie pochodziło, musi być uznane za wrogie, i jako takie ścigane. Nie jest to żadna nowość, dziś państwa też bronią się przed takimi działaniami, tylko idea, której bronią jest inna.
2. Myślę raczej o nawracaniu Polaków poprzez uświadamianie im co odrzucają rezygnując z katolicyzmu i to, pod jaki topór ( w domyśle marksistowski) kładą dobrowolnie głowę. Jeśli sytuacja na Zachodzie jeszcze trochę się rozwiie w kierunku w którym się rozwija, każdy będzie mógł sie przekonać na własne oczy. Już w zasadzie kady może, ale na razie jeszcze istnieje pewna fasada....
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika Danz

Danz

Witam ,samo życie dopisuje kolejne rozdziały w historii polskiej kościoła powszechnego, wklejam poniżej komentarz Tomasza Terlikowskiego w skandalicznej sprawie odwołania Marka Gancarczyka.  
To wszystko bardzo źle się kojarzy i idzie w złym kierunku.
Pozdrawiam.

 

 

Czy Polski Kościół chce zarżnąć medium, poza Radiem Maryja, które odniosło sukces? Wiele wskazuje na to, że tak, bo jak się nieoficjalnie dowiedziałem, ks. Marek Gancarczyk przestał być redaktorem naczelnym „Gościa Niedzielnego”. http://malydziennik.pl/nieoficjalnie-redaktor-naczelny-goscia-niedzielnego-odwolany,9613.html …

 

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
Zgadzam się, że kościół jako instytucja przzywa kryzys. ale nie pierwszy, ani nie największy. A jak uczy doświadczenie Różańca do granic, wierni są siłą kościoła. Więcmoże nie wszystko stracone. A moze tylko niepoprawny ze mnie optymista....
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Jaka to szkoda, że nie jest Pan rzecznikiem Episkopatu, który ogłasza właśnie w dwóch punktach oficjalne stanowisko Kościoła w Polsce. Dzisiejszy Episkopat zajmuje sie jednak prawie płaczliwymi zapewnieniami, że robi wiele, a nawet wszystko, żeby przekonać Polaków do przyjęcia uchodźców. Czyni to pod biczem artykułu "Oskarżam" z Tygodnika Powszechnego ( pisanego oczywiście przez kapłana).
 Oczekiwanie, że polscy katolicy obudzą się, gdy zapadnie się Europa w islamskiej zawierusze, własnej dekadencji i głupocie, to niezwykle ryzykowna gra.
 
Obrazek użytkownika ro

ro
konieczną pracę nad odkłamywaniem tego, co zostało zakłamane w "mrokach Oświecenia". I nie chodzi mi o wciąż budzącą emocje kwestię Świętej Inkwizycji, ale o inne niepochlebne dla Kościoła "fakty", które przyjmujemy z pokorą i powtarzamy, uznając i tlumacząc przed innymi i przed sobą, że "takie były czasy".
Sam czuję się winny: w którymś "roku kopernikowskim" grałem w szkolnym przedstawieniu biskupa Dantyszka. Sztuka była nawet w miarę uczciwa wobec Kościoła (troską Dantyszka nie była praca naukowa Kopernika, ale obawa przed jego "przejściem do Lutra" z powodu młodej podopiecznej, mieszkującej z nim pod jednym dachem). Ale w tle pojawiła się "prawda historyczna", o tym dlaczego Kopernik zwlekał z publikacją "De revolutionibus".
Musiało minąć niemal pół wieku, podczas którego sam kilka razy tłumaczyłem (np córce, siostrzenicy, jej synowi), że "takie były czasy", bym dowiedział się zupełnie przypadkiem, że prawda była zupełnie inna.
Otóż teoria heliocentryczna Kopernika jest prawie doskonała, ale chodzi o to "prawie". Kopernik wiedział, że popełnił drobny błąd, zupełnie nie unieważniający teorii, ale nie potrafił go znaleźć. Założył mianowicie, że orbity planet, w tym Ziemi, są okręgami i środki tych okręgów wypadały mu w obliczeniach gdzieś poza Słońcem. 
Kopernik nie bał się reakcji Kościoła. On nie chciał opublikować teorii z defektem - był zbyt wielkim uczonym. Dopiero jako stary człowiek, widząc że tego błędu nie da rady "wyprostować", a model heliocentryczny jest zbyt ważny, by go zarzucić, dał się namówić na publikację.

Proponuję sondę wśród znajomych:

Jaki procent zapytanych osób odpowie, że "Kopernik opublikował swoją teorię dopiero na łożu śmierci, bo bał się Inkwizycji"?

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Ale może przydałby się umiar...
Pa ństwo katolickie państwu katolickiemu nierówne. Inaczej wyglądało to u nas, inaczej w Hiszpanii, inaczej we Francji. Piszesz: "Król w dziedzicznej monarchii starał się zostawiać swoim potomkom państwo w jak najlepszym stanie." Szczególnie zaś Ludwik XVI smiley Ruina finansów państwa, która bezpośrednio przyczyniła się do tzw. rewolucji francuskiej i wielkiego nieszczęścia dla Europy. A pośrednio - doprowadziła do narodzin i popularyzacji komunizmu.
Nie ma ustrojów doskonałych. Państwo katolickie równiez ma niedoskonałości. Należałoby by sprawę przemyśleć, uczciwie przedstawić wady każdego ustroju i zadecydować, co się nam podoba bardziej lub mniej.
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
Umiar jast wskazany. Wiadomo że nic idealnego w świecie nie istnieje. Ale to, że istnieje mnóstwo czarnych legend, dotyczących idei związanych z katolicyzmem, z państwami katolickimi, czy chrześcijańskimi, z inkwizycją itd, jest niezaprzeczalnym faktem. Ja akurat przedstawiam kłamstwa wrogów kościoła, ale z wad oczywiście zdaję spbie sprawę.
Lech "Losek" Mucha

Więcej notek tego samego Autora:

=>>