Niemieckie va banque (1)

 |  Written by Godziemba  |  2
W marcu 1918 roku ruszyła wielka ofensywa niemiecka na froncie zachodnim, której celem było ostateczne pokonanie wojsk sprzymierzonych.
 
 
        Po zawarciu pokoju brzeskiego z Rosją bolszewicką Niemcy przerzucili w sumie 48 dywizji piechoty z frontów - wschodniego i włoskiego na front zachodni. W efekcie czego w marcu 1918 roku Niemcy dysponowali na Zachodzie  192 dywizjami, spośród których 44 dywizje szturmowe, w których służyli najlepsi żołnierze, znakomicie wyposażeni i dużo lepiej odżywieni. Pod względem liczebnym osiągnęli przewagę nad aliantami, którzy dysponowali 178 dywizjami. Niemieckie oddziały miały 14 500 dział, 3600 samolotów i 10 czołgów, podczas gdy alianci dysponowali 18 500 działami, 4500 samolotami i 800 czołgami.
 
 
        Po zakończeniu translokacji swych wojsk Niemcy postanowili podjąć wielką rozstrzygającą ofensywę. Zdawali sobie bowiem sprawę, iż była to ich ostatnia szansa na zwycięstwo w wojnie. Zasoby państw centralnych były coraz skromniejsze, a dodatkowo do Europy przybywały coraz liczniejsze oddziały amerykańskie.
 
 
       W piśmie do cesarza z 7 stycznia 1918 roku szef Sztabu Generalnego marszałek Paul von Hindenburg wskazywał, iż „aby zapewnić światową pozycję, polityczną i gospodarczą, która jest nam potrzebna, musimy pobić państwa zachodnie. Dlatego Wasza Cesarska Mość dał rozkaz uderzania na zachodzie. (…) Czy zawierając pokój uzyskamy dla Niemiec te korzyści, których wymaga nasza pozycja, o tym po wydarzeniach brzeskich wątpię”.
 
 
       W tym samym czasie niemieckie MSZ przygotowało memoriał, opracowany przez płk. Hansa von Haeftena – oficera łącznikowego Naczelnego Dowództwa w urzędzie kanclerskim – w którym proponowano podjęcie ofensywy politycznej, której celem miało być wykazanie odpowiedzialności premiera Wielkiej Brytanii Lloyd George’a  za „przedłużanie się wojny, gdyż stawia daleko idące imperialistyczne cele wojenne”. Równocześnie stawiał tezę, że „pokój zaś zapewniający warunki honorowe i pełne bezpieczeństwo można zawrzeć bez rozlewu krwi przez zawarcie układów”.
 
 
       Z kolei Friedrich Naumann, autor „Mitteleuropy” , przestrzegał, iż przeciągnięcie się wojny do 1919 roku doprowadzi Niemcy do katastrofy gospodarczej, która spowoduje rozpad „Mitteleuropy”, a Turcja, Bułgaria oraz Austro-Węgry zostaną podporządkowane państwom Ententy.
 
 
        Jednak najbliższy współpracownik Hindenburga gen. Erich Ludendorff  - generalny kwatermistrz armii niemieckiej, uważał, iż zwycięstwo można było osiągnąć jedynie na polu walki. „Tylko działanie odnosi sukces” – pisał . Przyszła ofensywa „skróci wojnę, oszczędzi pieniędzy i oszczędzi krwi”.
 
 
       Niemieckie Naczelne Dowództwo podejmując decyzję o przeprowadzeniu wielkiej rozstrzygającej ofensywy stawiało wszystko na jedną kartę. Na naradzie w lutym 1918 roku Ludendorff przyznawał, iż „walka na zachodzie, którą niesie rok 1918, jest najcięższym zadaniem militarnym, jakie kiedykolwiek stanęło przed jakąś armią; przez dwa lata daremnie usiłowali rozwiązać je Francuzi i Anglicy. Wczoraj rozmawiałem o tej sprawie z pewnym dowódcą armii, powiedział mi, że im więcej o niej myśli, tym bardziej dostrzega jej wielkość. Tak myślą wszyscy odpowiedzialni ludzie na zachodzie; wieżę także, że tak myśli każdy żołnierz”.
 
 
      Od początku 1918 roku Niemcy intensywnie szkolili swych żołnierzy, aby wzmocnić ich sprawność fizyczną oraz przygotować do decydującej ofensywy. Niemieccy dowódcy zadbali także o lepsze wyżywienie swoich żołnierzy, zapewniając im dodatkowe porcje chleba, mięsa, tytoniu i alkoholu. Dzięki temu ucichły powszechnie wcześniej narzekania na wyżywienie, a morale wojska zostało wzmocnione.
 
 
       Projektowane uderzenie, którego celem było przerwanie frontu nieprzyjacielskiego oraz marsz w głąb Francji, było zerwaniem z trzyletnim okresem wojny pozycyjnej, oraz powrotem do wojny ruchomej, która skończyła się na zachodzie jesienią 1914 roku.
 
 
      Jednocześnie Hindenburg oraz Ludendorf, aby być bliżej frontu, przenieśli swoją kwaterę do Avesnes, gdzie z całym sztabem opracowali szczegółowy plan ofensywy, w drobiazgowy sposób szkicując kierunki ataków poszczególnych batalionów i pułków. Plan operacji zyskał kryptonim „Michael”.
 
 
      Sztab niemiecki rozważał trzy możliwe kierunki uderzenia – we Flandrii pomiędzy Ypres i Lens, bardziej na południe pomiędzy Arras i Saint-Quentin i wreszcie w okolicach Verdun. Ostatecznie Ludendorff przeforsował kierunek na Arras i Saint-Quentin, uważając tę część frontu, leżącą na styku pozycji francuskich i brytyjskich, za najsłabiej bronioną. Generalny kwatermistrz spodziewał się wbić klin pomiędzy obie armie alianckie, rozłączyć je, a następnie rozbić armię brytyjską.
 
 
      Niemieckie natarcie ruszyło w dniu 21 marca 1918 roku. Niemcy zaatakowali siłami trzech armii – w sumie 43 dywizjami piechoty na froncie o szerokości około 80 km od Arras do La Fere nad rzeką Oise. Atak został poprzedzony krótkim przygotowaniem artyleryjskim, czym całkowicie zaskoczyli aliantów, którzy zaczęli się cofać.
 
 
       Niemcy wdarli się na głębokość, od 7 km na północy, po 20 km na południu,  w głąb pozycji alianckich, biorąc do niewoli 90 tysięcy jeńców oraz zdobywając wiele sprzętu wojennego. Szczególnie wysokie straty ponieśli Anglicy. „5 Armia nie jest już armią – pisał Lloyd George – Była rozbita na oddzielne oddziały, które wszakże walczyły w odwrocie”.
 
 
        Niemieckie sukcesy były efektem zastosowania nowej taktyki, określanej mianem infiltracji – na pierwszą linię brytyjskiej obrony spadła lawina ognia, następnie ruszyły oddziały szturmowe. Front brytyjski, któremu brakowało systemu obrony w głąb, został szybko sparaliżowany, pocięty i przełamany.
 
 
      Zaniepokojenie we Francji pogłębiło nieoczekiwane bombardowanie Paryża przez Niemców w dniu 23 marca 1918 roku. W lesie w pobliżu Saint-Gobin Niemcy ustawili wielkie działo, nazwane potem przez Francuzów „grubą Bertą”, z którego ostrzeliwali francuską stolicę. W Wielki Piątek, 29 marca jeden z pocisków uderzył w kościół św. Gerwazego zabijając kilkadziesiąt modlących się osób.
 
 
       Sytuację na froncie utrudniał sprzymierzonym brak jednolitego dowództwa i właściwego koordynowania wzajemnych działań. Podczas gdy marszałek Petain dążył do obrony Paryża, angielski marszałek Douglas Haig do zabezpieczenia portów morskich, które umożliwiały ewentualne wycofanie się Brytyjczyków na Wyspy. Podczas spotkania sojuszników w Doullens w dniu 26 marca 1918 roku zawarto porozumienie na mocy którego obie strony powierzyły „generałowi Fochowi koordynację działań armii sprzymierzonych na froncie zachodnim”. Natychmiast potem Foch zapowiedział Haigowi, że „nie wolno myśleć o cofaniu się do portów. Trzeba stać na stanowisku”.
 
 
       Podczas następnej konferencji w dniu 3 kwietnia 1918 roku w Beauvais, z udziałem Amerykanów, zwiększono zakres władzy Focha powierzając mu „kierownictwo strategiczne operacji wojskowych. Naczelni wodzowie armii brytyjskiej, francuskiej i amerykańskiej mają pełne kierownictwo taktyczne swoich armii”.
 
 
       Zachwycony początkowym powodzeniem cesarz Wilhelm II ofiarował niemieckim dzieciom dzień wolny od zajęć w szkole, a Hindenburga odznaczył Krzyżem Żelaznym z promieniami ze złota. Radość monarchy nie trwała jednak długo, gdyż alianci wysłani na front nowe jednostki. W dniu 5 kwietnia niemiecka ofensywa została zatrzymana. Niezrażeni tym niepowodzeniem Niemcy w dniu 7 kwietnia ruszyli ponownie do ataku, uderzając na styku dwóch dywizji portugalskich i dywizji brytyjskich. Przełamali obronę Portugalczyków, zmusili także Anglików do wycofania się z góry Kemmel. Zaskoczeni Brytyjczycy zaproponowali Francuzom otworzenie śluz i zalanie kraju między Dunkierką i Saint-Omer. Gen. Foch skierował dwie dywizje na pomoc sojusznikom, uspokajać ich w ten sposób.
 
 
       Miał rację, gdyż po  kilkunastu dniach walk Niemcy zostali powstrzymani przez angielskiego generała Plumera, w trakcie tzw. czwartej bitwy pod Ypres. W obliczu niemieckich ataków ze skrzydeł Brytyjczycy zastosowali nową taktykę – oddziały czołowe świadomie wycofywały się, wciągając nacierających Niemców do specjalnych stref bojowych, gdzie zadawano im wielkie straty. „Głębokość strategiczna ma pierwszorzędne znaczenie w organizacji obrony. – dowodził marszałek Haig – Najważniejsze jest takie gospodarowanie siłami na linii frontu, aby możliwie jak najwięcej ludzi było dostępnych w rezerwie. Pierwsza linia powinna być przeważnie utrzymywana jako forpoczta broniąca głównych linii oporu znajdujących się kilkaset metrów za nią”.
 
 
      Niemcy nie osiągnęli strategicznego celu – nie przełamali całego frontu i zdołali przejść do wojny ruchomej. Najważniejszą przyczyną tego niepowodzenia był brak dostatecznych sił do tak potężnego ataku, brak wystarczających odwodów, trudności transportowe, brak czołgów oraz silny opór przeciwnika, którego nie docenił Ludendorff.

CDN.
 
5
5 (3)

2 Comments

Więcej notek tego samego Autora:

=>>