Niszczenie strzelectwa w Polsce. O tym jak socjaliści próbują zaimplementować rozbrojenie.

 |  Written by Lech 'Losek' Mucha  |  0
Co byście Państwo powiedzieli, gdyby Wasz szef, albo Wasz pracodawca w czasie, gdy jesteście na zasłużonym urlopie, próbował zmienić Wam warunki pracy. Wyobraźmy sobie taką sytuację: wyjeżdżamy na urlop – załóżmy, że mamy szczęście – na trzy tygodnie. My sobie spokojnie leżymy na plaży i kąpiemy się w promieniach słońca, albo wspinamy się w górach, a tymczasem nasz pracodawca opracowuje nowy regulamin pracy, wyznacza nam nowe stanowisko, zmienia obowiązki… Gdy wracamy z wakacji, mówi nam, że ze względu na konieczność szybkiego przystosowania się do potrzeb rynku, musiał wprowadzić zmiany. Oczywiście, możemy się nie zgodzić, ale termin wprowadzenia zmian się zbliża…
Okres wakacyjny – jak już kiedyś pisałem – w naszej rzeczywistości zasłużył sobie na zmianę nazwy – z sezonu ogórkowego – na sezon ciamajdanów. Ale myliłby się ten, kto by uważał, że wyłącznie opozycja w czasie wakacji próbuje coś śliskiego ugrać. Dość głośnym echem w środowisku ludzi zainteresowanych problemem dostępu do broni odbiła się nieudana – na szczęście – próba rządzącej Polską koalicji, bezczelnie tytułującej się prawicą, zmierzająca w kierunku całkowitego zniszczenia sportu strzeleckiego w naszym kraju.
Okazuje się, że od wielu miesięcy, w tajemnicy, była przygotowywana ustawa zasadniczo ograniczająca dostęp Polaków do broni, zwiększająca koszty uzyskania pozwoleń, utrudniająca ich uzyskanie; ustawa, która w swej literze jest powrotem do uznaniowości, z jaką władza – rękami policji – wydaje pozwolenia. Ustawa ta również dawała policji bardzo duże możliwości odbierania pozwoleń na posiadanie broni z byle powodu. Zgodnie z tą ustawą, ukarać człowieka można by nawet za posiadanie zwykłej rurki metalowej… I nie jest to bynajmniej przesada.
A wszystko to, pod pozorem implementacji unijnej dyrektywy o broni, zwanej dyrektywą Bieńkowskiej. O absurdach tej dyrektywy już kiedyś pisałem, więc nie będę się powtarzał, ale skandal polega na tym, że polskie władze próbowały w ustawodawstwie pójść znacznie dalej, niż to nakazuje dyrektywa!
Przedstawiciele środowisk strzeleckich twierdzą i znalazłem kilka takich świadectw, że socjalistyczna władza ukrywała przed osobami zainteresowanymi fakt, że ustawa jest przygotowywana! To nie jest żadna teoria spiskowa. Można znaleźć w sieci cytaty, fragmenty odpowiedzi urzędników z odpowiednich ministerstw, w których negują oni kategorycznie istnienie projektu ustawy! A potem, nagle, jak diabeł z pudełka, wyskakuje gotowy projekt ustawy. Plan prawdopodobnie był taki: przygotować ustawę po cichu, a potem – ze względu na zbliżający się termin implementacji dyrektywy o broni, szybkie konsultacje społeczne i szybkie przedstawienie ustawy pod głosowanie tak, by nikt się nie zorientował. Nawet posłowie własnej koalicji, którzy mieliby inne zdanie…
 
Tak właśnie działa nasza władza. Próbuje w balona zrobić nie tylko społeczeństwo ale i nawet własnych posłów!
 
Nie będę tu opisywał szczegółowo, jaki kant próbowała nam zaserwować rządząca nami lewica. To wszystko da się znaleźć w sieci. Możecie mi Państwo uwierzyć na słowo, albo sprawdzić samemu, że projekt zmian w prawie był niewątpliwie pisany przez byłych milicjantów. Polecam szczególnie opinię, jaką dla tego kuriozalnego pomysłu stworzono we wrocławskim stowarzyszeniu KS Amator. Można ją znaleźć na stronie www.braterstwo.eu, wystarczy poszukać na głównej stronie linku „Niszczenie strzelectwa: rządowy projekt zmian w UoBiA”. (UoBiA – Ustawa o broni i amunicji) Jest to opinia miażdżąca!
I dlatego, Szanowni Politycy PiS et consortes, że robicie takie numery, dlatego, że po raz kolejny – po niesławnej próbie włączenia Lasów Państwowych w skład spółki akcyjnej – próbujecie pod naszą nieobecność, za naszymi plecami zrobić coś podłego, dlatego, że pozwalacie, aby projekty ustaw pisali ludzie o mentalności ubeków, dlatego,  Szanowni Politycy PiS – nie zasługujecie dalej na nasze zaufanie! Nawiązując do analogii z początku tekstu, trzeba zwrócić uwagę na jej istotną ułomność. My, Naród, nie jesteśmy waszymi podwładnymi. My jesteśmy waszym, klaso próżniacza  - pracodawcą! Tak naprawdę było tak, że to pracownicy, pod nieobecność pracodawcy, chcieli zmienić regulamin pracy!
Często na koniec swojego felietonu staram się napisać – co powinniśmy zrobić? I tym razem też tak będzie.
Po pierwsze, należy zrozumieć, przyznać przed samym sobą, że władza, która wytrąca broń z ręki obywateli, która za plecami wyborców, tylnymi drzwiami próbuje pogorszyć prawo, taka władza nie zasługuje na miano prawicy i wszyscy, którzy chcą głosować na prawicę, powinni zapomnieć o głosowaniu na PiS i na jego koalicjantów! Prawo do posiadania broni, które próbuje się nam odebrać, prawo do wychowania dzieci zgodnie z naszymi poglądami – które to prawo odebrała myśliwym nowa, antyłowiecka ustawa, stosunek do aborcji, to tylko niektóre papierki lakmusowe wykrywające marksizm. To tylko jedne z wielu przejawów ideologii socjalistycznej, która nieodwołalnie prowadzi na manowce!
Po drugie, wszystkich tych, którzy rozważają wystąpienie o prawo do posiadania broni zachęcam do wykorzystania obecnych przepisów, zgodnie z którymi – dopóki jeszcze ich nie zmieniono – nasza socjalistyczna władza musi wydać Wam pozwolenie, jeśli tylko spełnicie odpowiednie warunki. Ponownie zachęcam do wizyty na stronie www.braterstwo.eu. Stowarzyszenie zarządzające tą stroną, KS Amator, tworzą pasjonaci sportu strzeleckiego, którzy krok po kroku, za rękę poprowadzą Was przez zasieki prawne, które stworzyła władza. Ludzie ci obiecują, a ja im wierzę, że już za pół roku będziecie mogli cieszyć się radością, jaką dają celne trafienia na strzelnicy i jaką jest posiadanie mniejszej lub większej kolekcji działającej broni palnej.
Po trzecie, wszystkich tych, którzy uważają, że prawo do posiadania broni nie jest im potrzebne proszę, by uszanowali nasze zdanie. By przyjęli do wiadomości opinię ludzi, którzy chcą mieć broń. My, legalni posiadacze broni, nie jesteśmy dla Was zagrożeniem. W naszych rękach już teraz znajduje się spora ilość broni, tak współczesnej, jak i replik broni czarnoprochowej, która siłą rażenia niczym nie różni się od konstrukcji współczesnych, a którą dziś można nabyć bez żadnego zezwolenia. A jednak nikt z nas, legalnych posiadaczy broni nie używa jej do napadów na banki, ani domy sąsiadów. Zagrożeniem dla Was, Szanowni Przeciwnicy Prawa do Posiadania Broni są bandyci, a oni wszelkie prawa państwowe i dyrektywy unijne mają w bardzo głębokim poważaniu. Zagrożeniem i dla Was i dla nas, są socjaliści u sterów władzy!
 
Lech Mucha
 
Tekst ukazał się w dwutygodniku Polska Niepodległa (05.09.2018)
0
Brak głosów

Więcej notek tego samego Autora:

=>>