
To naprawdę nie jest tekst o Ukrainie. To nawet nie jest tekst o korupcji władzy, ani o jej specyficznym poczuciu estetyki. To jest tekst o czynnikach chorobotwórczych, które prowadzą do zaburzeń psychicznych władców. A właściwie nie jest to nawet tekst, tylko taka tam... refleksja.
Oto były Prokurator Generalny Ukrainy, Wiktor Pszonka, okiem obiektywu, choć niewątpliwie nie bez retuszu:




