
Działo się to ponoć przed wojną. Przed sądem stanął oskarżony o zabójstwo garbus. W sprawie chodziło to, że kaleka, doprowadzony do ostateczności przez grupę wyrostków, którzy dokuczali mu, wydrwiwając jego ułomność, nie wytrzymał nerwowo, rzucił za nimi kamieniem i jednego z nich w ten sposób zabił.
Adwokat broniący oskarżonego, zanim zaczął wygłaszanie końcowej mowy, wyjął z kamizelki srebrny zegarek i położył go na blacie, przed sobą. Następnie wstał i zaczął wygłaszanie mowy:
- Wysoki Sądzie…







