Orgazm w przestrzeni publicznej

 |  Written by  |  5

W czasach, kiedy to aktywnie i eksperymentalnie, choć tylko amatorsko zajmowałem się studiami nad zjawiskiem kobiecości, lesbijki były trudno dostępnymi obiektami badań, a feministki nie występowały w ogóle w tym charakterze.

 

Może stąd bierze się moja bezradność... metodologiczna wobec zjawisk obserwowanych obecnie?

 

Domniemywam, że watahy kobiet wyzwolonych demonstrujące pod Sejmem, a w szczególności posłanki-rubiklacze, są niedorżnięta, jak te watahy Radzia. Trudno się zresztą dziwić, bo Ryszard jest jeden, więc mimo lwiego serca rady nie daje, a na Adasiów – Michnika, czy Szejnfelda – trudno już liczyć, bo „warstat mają na górze”, jak to kiedyś trafnie ujął Bolesław.

 

Moje niegdysiejsze, amatorskie studia nad zjawiskiem kobiecości pozwalają mi ogólnie ocenić niebezpieczeństwa związane z niedorżnięciem (watah). Niemniej jednak, gdy taka jedna wadera wznosi okrzyk: „Precz z dyktaturą kobiet!”, a tłum samic i samców B, C, D... ochoczo go podchwytuje...

http://wpolityce.pl/polityka/310389-kompromitacji-nie-ma-konca-scheuring-wielgus-skanduje-haslo-dosc-dyktatury-kobiet-protestujacy-razem-z-nia-wideo

... to ja już głupi jestem! \

 

Tak głupi, jak ten Adaś Szejnfeld, na twitterze:

Jacek Zuber@jaca_zet

Bo gołębica też chce mieć prawo wyboru #CzarnyProtest


 

No, chyba że wiecowanie powoduje orgazm u wiecujących. 

Tu jednak wypada przypomnieć, że post coitum omne animal triste est, sive gallus et mulier

 

 

5
5 (4)

5 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Powiedzmy to tak: Opatrznośc obdarzyła ich tylu cudownymi właściwościami, które nie nadają się do przestrzeni publicznej, że w czasach wojującego coś-tam, coś-tam biedne kobitki już same nie wiedza gdzie się z sobą począć (lapsus nieprzypadkowy). W biurze nie wypada, na ulicy za głośno, w domu za cicho i tak dalej...

A więc manifa.

A tak na marginesie: nie sadzisz, że wiedźma nad wiedźmami Hilary Clinton nie choruje (jak mniemają niektórzy) na chorobę Parkinsona, lecz na chroniczne niedobz...? William o nią nie dba, więc kobita od czasu do czasu ma spontaniczne orgazmy na mównicy, w rozmowach z obywatelmi itp. Nagle traci kontakt z publicznościa, albo wykonuje twarzą takie gesty, jak by ją coś trząsło... A ochroniarze zaraz łaps pod ramię... choć pewnie powinni rękę posunąc dalej, dalej, coraz to gęściej, coraz to zuchwalej...
Obrazek użytkownika tł

Podejrzewam, że znaczna część tzw. aktywistek cierpi po prostu na PSAS (Permanent Sexual Arousal Syndrome). Wbrew pozorom, to schorzenie poważne i męczące. A pani Clinton? Chyba brakuje jej cygar ;-).
Obrazek użytkownika tł

No cóż, za to wyłącznie dla siebie mamy priapizm :-)))!

PS. Mina pani na załączonym przez Ciebie "obrazku" żywo przypomina mi twarze niektórych uczestniczek czarnego poniedziałku ;-)!

Więcej notek tego samego Autora:

=>>