Prezydent Andrzej Duda - na włosku

 |  Written by max  |  20
Poniższa notka jest zasadniczą kopią mojej polemiki sprzed chwili z Ufką na S24, po drobnych, koniecznych, przeróbkach i poprawkach pozwalam sobie umieścić ją tutaj. Mimo typowych dla "komentarzy" skaz, co, mam nadzieję, wybaczycie mi.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro cieszy się moim pełnym zaufaniem. 
Przez dwa lata pracy w rządzie ZZ sobie na moje zaufanie solidnie zapracował i "dawne grzechy" odkupił. Przeciwko jego osobie rozpętana została miesiąc temu istna nagonka, przty aktywnym udziale tzw. prawicowych mediów, a najbardziej ministra krytykowali ci, którzy ani jego konferencji prasowej nie oglądałi, ani nie czytali w całości ponoć "kontrowersyjnego" wywiadu, który udzielił. Oparli się na "przekaziorach", skrótach i jakże "rzetelnych" relacjach dziennikarskich, okraszonych tu i ówdzie "błyskotliwą" (klasa Zaremba Mk2) analizą.

Z drugiej strony, Pan Prezydent moje zaufanie uzyskał niejako na kredyt. Zagłosowałem na niego, w obu turach, dlatego, że był kandydatem PiS wskazanym przez PJK. Tak, wiem, nie jestem tu oryginalny w moich poglądach - ale i nie jestem odosobniony. W przeciągu dwóch lat swojej prezydentury wykonał kilka posunięć, które sprawiły, że moje zaufanie zawisło na bardzo cienkim włosku. A konkretnie:
- upublicznienie tegorocznej korespondencji z MON;
- veto w sprawie RIO;
- nieprzemyślany pomysł z 3/5 w KRS (a może i przemyślany, wtedy nalezy go nazwać wprost - głupim);
- veto w sprawie ustaw o SN i KRS;
- odmowę mianowania generałów w dniu 15.08;
- niestosowne przytyki względem Antoniego Macierewicza 15 sierpnia.

To, co mogę (i powinienem) napisać dobrego o dotychczasowym dorobku PAD - to fakt, że godnie reprezentuje państwo polskie. Miał też kilka ciekawych inicjatyw co do polityki zagranicznej, czas pokaże co z nich wyjdzie - tu jednak pamiętajmy o wiodącej roli MSZ. Ale to tyle, nic więcej.

Trudno zresztą, żeby było inaczej - nie mamy ustroje prezydenckiego, tylko gabinetowy. Przez te dwa lata Prezydent się prezentował, a rząd rządził. 

Jestem mocno zdziwiony, skąd w ludziach takie pokłady zaufania względem PAD. Rozumiem, że można mieć pretensje do ZZ ( ja nie mam, wrecz przeciwnie), ale to w niczym, ani na milimetr, nie usprawiedliwia postępowania PAD. Dał się ponieść własnym ambicjom, emocjom.

Najważniejsza sprawa - dwa weta w/s ustaw o sądach.
Przecież mógł odesłać ustawy do Trybunału Konstytucyjnego!
I tak to wszystko miało wyglądać.
Zamiast tego wygłosił fatalne przemówienie, zasłaniając się Zofią Romaszewską, to nie zrobiło na mnie (ani na innych) dobrego wrażenia - z zawodowego obowiązku zapytam tutaj: kto mu pisze przemówienia, następny geniusz z kancelarii, który to? A potem "poprawił" zmontowanym na kolanie orędziem, gdzie jak mantrę powtarzał, że sądy potrzebują reform, na koniec dorzucił: "a ja zawetowałem".

Otóż, wyjątkowo nie lubię gdy traktuje się mnie jak kretyna. Nie tylko ja zresztą, ludzie poczuli się obrażeni przez Prezydenta. Cienia wyjaśnień ze strony PAD (te pojawiły się później, szczątkowe), zamiast tego dość chaotyczny apel na zasadzie "zaufajcie mi, wiem, co robię". A ja na słowo nie ufam. Zrobiłbym wyjątek dla PJK czy AM, wielki kredyt ma u mnie PBS, czy paru ministrów w rzązie PiS. Tyle że - zabawne - oni traktują wyborców fair. Jarosław tłumaczy, Beta wyjaśnia, Zbigniew przekonuje do swoich racji. Mają do mnie - jako wyborcy - szacunek. Do mojej inteligencji, rozeznania, do mojego patriotyzmu.

PAD zaserwował mi w ten fatalny dzień wodolejstwo i puste słowa. Czy Prezydent i jego "dwór" rzeczywiście uważają, że prezydent Andrzej Duda zostałby prezydentem bez poparcia takich lojalnych wyborców PiS (od zawsze, wcześniej PC), jak ja?

Porównajmy wyniki:
- przyszły prezydent: 5.179.092 głosów (1% przewagi nad kolejny kontrakandydatem);
- PiS: 5.711.687 głosów (13% przewagi nad kolejną partią)
Drugiej tury prezydenckiej nie można brać pod uwagę, miałoby to sens gdybyśmy w parlamentarnych mieli "dogrywkę" PiS vs PO.

Wspomniane już wcześniej otoczenie Prezydenta, to kolejna kwestia, która budzi moją nieufność i martwi mnie.
Zbiorowisko ludzi często miernych, a często umaczanych. Co w BBN robią takie rodzynki jak "spady" po PO czy wojskowi kształceni jeszcze w Moskwie? Bezczelne i aroganckie wypowiedzi medialne Łapińskiego, Szczerskiego (o którym byłem kiedyś lepszego zdania, już nie jestem). Jakim prawem ci panowie pouczają ministrów RZĄDU, co tamci powinni robić? Powtórzę: nie mamy systemu prezydenckiego, w kraju rządzi premier.

Zawarte w Konstytucji kurtuazyjne stwierdzenie, że głową państwa polskiego jest prezydent - to, właśnie, kurtuazja. Zresztą: "głową państwa" nie: "zwierzchnikiem rządu". Nota bene, identyczne sformułowanie znajduje się w niemieckiej ustawie zasadniczej, a jaki tam obowiązuje system - wiemy. Bazując stricte na Konstytucji PAD mógłby sobie "powalczyć" z AM - choć i to niemądre, ale jakoś tam uzasadnione, pod względem formalnym. Jako "głowa sił zbrojnych".

Szacunek? Na moje zaufanie i szacunek trzeba sobie zapracować - to ja (i my wszyscy, Polacy) jesteśmy w tym kraju suwerenem. To nas politycy mają szanować. A, dopóki dana osoba publiczna mnie do siebie nie przekona, to czy jest to papież, prezydent czy dalajlama - będę patrzył krytycznie.

Nie skreślam PAD, jeszcze nie, daję mu szansę, jeszcze chwilę. Ale niech się opamięta. Poszedł na konflikt z większościa parlamentarną, własną partią i rządem. Bo tu nie ma konfliktu na linii ZZ/PAD, jest konflikt na linii Rząd/Prezydent.

PS. Jeśli nie przepisze projektów PiS, lekko je pudrując. nic z tego nie będzie, nie zdąży. Chyba, że mu pani Gersdorf przyniesie gotowca, pewnie Pierwsza Prezes trzyma w którejś szufladzie.
PPS. Po stokroć wolałbym, aby to minister sprawiedliwości przedstawiał nominatów, nie prezydent.Z dwóch powodów:
- jestem (podobnie jak np PJK) zwolennikiem systemu kanclerskiego, w tę stronę zmieniajmy Konstytucję;
- nie chciałbym aby obecna głowa państwa posiadała szersze kompetencje niż dotychczas, tu już wchodzą bieżące uwarunkowania personalne.

Życzę nam wszystkim - żeby się dobrze wszystko skończyło.
5
5 (7)

20 Comments

Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
  Przyjmijmy taką opcję, że Duda urwie ten włosek, na którym jeszcze u Ciebie wisi i dalszymi poczynaniami uwiarygodni siebie w roli rzecznika interesów starego układu. Co wówczas sadzic o JK?
Dzięki jego  nominacji Duda awansował od teczkowego, przez posła, eurodeputowanego, kandydata na prezydenta do prezydenta. Pomyłka? Która? Jakiej wagi jest ta obecna pomyłka?
  Dużo, za dużo ciężkich pytań. Wiesz, że do wyborów prezydenckich podchodzilem ze sciśnientą duszą będąc przekonanym, że Komorowski musi wygrać. Patrzyłem na interesy mafii wówczas rzadzącej Polską, na niespotykaną skalę fałszerstw wyborów samorządowych i kalkulując na zimno, nie mogłem uwierzyć w wygraną Dudy. Szykowałem się na upokarzającą, ale logiczną, kolejna już klęskę ( wystarczy sobie wyobrazić, że Duda przegrywa 0,78% druga turę. Komorowski gratuluje mu świetnej walki, w społeczeństwie słychać cichnące powoli pomruki niezadowolenia, Koniec)
  Jednak JK wystawił Dudę i ten wygrał. Nie przeciw Komorowskiemu, bo z nim w uczciwych wyborach wygrałby każdy kontrkandydat. Duda wygrał wbrew interesom układu, który od 8 lat doił Polskę i któremu pozostało jeszcze mnóstwo do wydojenia.
  Tu pojawia sie pytanie zasadnicze. Czy Duda wygrał rzeczywiście "wbrew" interesom tego układu? Jeśli okaże się hamulcowym "dobrej zmiany", to moje wielkie zaskoczenie jego wygraną, podważające logiczny ogląd rzeczywistości, utrudniające nieskrępowana radość z tego faktu, przestanie być zaskoczeniem. Co do Dudy i jego wygranej wszystko ułoży sie w całość, przywracając prawdzie i logice należne im miejsce. Tym bardziej ważkie, okaże sie pytanie o role JK , które zadałem w pierwszym akapicie.
   Lepsze to dla Polski, niż puste zachwyty nad "dobrą zmianą" i " rodzącą się osobowościa prezydenta".
Obrazek użytkownika max

max
PJK zawsze będę doceniał, za to co już zrobił, przez wszystkie lata kiedy "jest w polityce". Zakłądając, że Prezydent zachowa siętak a nie inacezj - obciążać za to winą Jarosława? Nigdy w życiu. 
Zauważ, że możliwy byłby o wiele gorszy kryzys, niż prezydenckie weta. Pęknięcie w łonie koalicji rządzącej. Marzenie opozycji. Do tej pory to się nie stało (a były "okazje") i wszystko zapowiada, że nie stanie się. I tu jest wielka zasługa PJK.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
Wielkie serce w Twoim malutkim manifeście. Nie jest to jednak rzeczowa odpowiedż na mój komentarz.
Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

Torpeda Wulkaniczna
Ziobro jest be, bo laptop zamordowal, Antek ma wściekłe oczy i wielbil Che, Szyszko wygląd pijaka a Błaszczak to Płaszczak.
I tak się te kalki trzymają.
Tymczasem oni pracują - moim zdaniem - bardzo dobrze.
Zatem - tu się razcej zgadzamy.
Kobiety w rządzie również pracują ok i nie muszę mieć TV, żeby ,mnie objaśniły.
Tak, jak piszesz - szacunek dla wyborcy.
O Gowinie, Radziwille  czy Glińskim jakos gadać mi się nie chce.

I o Dudzie "zaufajcie mi"  też już nie. Zwłaszcza, że to polityczny dzidziuś akuszera Ziobry, neonatologa Mularczyka i wujcia Jarcia.

Wolę przyjąć, że to jednak ustawka Kaczora i Dudy. Zabełtać w elektoratach -->  pisowski się łatwiej pozbiera i wróci na stare barykady, a  peowski i inny - będzie miał szansę się odleminżyć.

Jeśli to nie ten wariant, to mając przed oczyma walenie mnie nieopublikowaniem Aneksu i Zbioru Zastrzeżonego tudzież zdjęć satelitarnych z Katastrofy, traktowanie jak jełopa z siekierą i słupa gruntowego na zakup 150m2 zasranego ogryzka przy drodze  -

pierdolta sie, wy wielkie  polityki.
Wszystkie.

 

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Obrazek użytkownika max

max
Gliński mi podpadł przy NGO, raczej już tego nie odrobi.Inne rzeczy bym jeszcze wybaczył. A czemu teatr Jandy dalej otrzymuje dotacje (na przykład)? I inne dziwne instytucje? A, bo układy. No ty tyle "w temacie".
Gowin jeszcze nic robić nie zaczął, odgraża się, że na jesieni rozpoczną się zmiany na uczelniach. Zobaczymy. Przydałoby się, ale jakoś tego nie widzę.
Radziwiłł - zbyt mało akurat na temat tego, co dzieję się w służbie zdrowia mam sprawdzonych informacji, więc nie będę się wiążąco wypowiadał.
Wszyscy trzej to nie są najjaśniejsze punkty w tym rządzie, pełna zgoda.

Z resztą, jak pisałem, zaczekam. Mam jeszcze jakieś nadzieje.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Do grzechów Andrzeja Dudy dorzuciłbym nieopublikowanie Aneksu. To może być jego "grzech założycielski", świadczacy że natychmiast po wyborach szykował się do przeprowadzenia przewrotu.

Z drugiej strony dziwi mnie trochę milczenie Antoniego Macierewicza w tej sprawie - czyżby aż do tego stopnia była posunięta Jego lojalność wobec Głowy Państwa?
Obrazek użytkownika max

max
Aneks jest w gestii Prezydenta.
Tutaj jednak...
Na pewno opublikowanie Aneksu "wyczyściłoby" atmosferę.
Dopuszczam jednak możliwość, że Aneks jest, z pewnych względów, "niepublikowalny".
Pamiętajmy, ze śp. Lech Kaczyński równiez był przeciwkiem ujawnienia Aneksu...

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Antoni jest legalistą i ma klasę. Przypomnij sobie, że i św. pamięci Pan Prezydent Lech Kaczyński też aneksu nie opublikował, bo został chyba zablokowany przez układ, a jakoś nie słyszałem, by układ w osobie Pani Gersdorf tudzież innych takich, coś w temacie poluzował.

​Ważniejsza byłaby dla mnie informacja: Aneks jest bezpiecznie zdeponowany w sejfie Kancelarii Prezydenta, ale nie może być opublikowany, bo...

​Kolejny krok - Dobra Zmiana natchmiast zmienia prawo tak, by dalo się go opublikować.

Pozdrawiam

krisp

 
Obrazek użytkownika ro

ro
Obawiam się, że Dobra Zmiana, gdy tylko przeprowadzi - a wierzę że przeprowadzi - reformę sądownictwa, w sprawach przeszłości spocznie na laurach. Może jeszcze uruchomi komisję do sprawy afery VAT, ale to wszystko.   
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Mam chrześcijańską nadzieję w sobie, a nie tą zwaną matką głupich, że sprawy pójdą w dobrym kierunku. wink

Pozdrawiam

​krisp
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Przyjmijmy roboczo, że mamy ustrój kanclerski. Ustrój kanclerski jest "bezpieczny", ale bierny i niemrawy. Rząd tworzy koalicja, w której ściera się mnogość kanap. Rząd PiS ma jasne punkty na tle poprzednich i jest naszą jedyna nadzieją, ale on równiez sprawia wrażenie "odwiecznej prowizorki".

W dodatku "odwieczną prowizorkę" cementuje i petryfikuje Konstytucja w postaci niedomówień i patologicznych furtek pt. "szczegóły okresla ustawa".

I tu - moim zdaniem - mylisz sie sądząc, że mamy ustrój kanclerski. Mylą się tez ci, którzy sądzą, że mamy ustrój mieszany. To wszystko zbudowane jest na zupełnie innej zasadzie, o której opowiem wkrótce, choć oczywiście to tylko mój uproszczony ogląd rzeczywistości wink

Realny ustrój kanclerski również mnie nie zadowala, ale o tym wkrótce smiley

 
Obrazek użytkownika max

max
Momencik - dla sprostowania, bo to istotna różnica - pisałem, ze mamy "ustrój gabinetowy",  NIe kanclerski. Tego drugiego, owszem, jestem zwolennikiem.
O tym, ze Konstytucja jest do kitu, wiemy. Tym niemniej, charakteryzując system w Polsce - w 90% jest on (już) gabinetowy, kanclerski to pewna jego wariacja (m. in. głosuje się votum nieufnosci dla całego rządu, wyłącznie).

Co do pomyłki - bardzo mi miło.:)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro

"Ustrój kanclerski jest "bezpieczny", ale bierny i niemrawy"
 

A jeżeli na osiem lat królem zostanie Aleksander Gnuśny? 
 
Obrazek użytkownika ro

ro
Zgoda, ale Donalda Gnuśnego, przynajmniej teoretycznie, da się między brzegami wymienić na sprawniejszy model, i to bez ograniczeń, bo jest spory magazyn części zamiennych.
W  przypadku Aleksandra Nieszczęsnego takiej możliwości praktycznie nie ma - trzeba się z tym nieszczęściem nosić całe cztery lata, a nawet osiem.
 
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
OK, ro, a ile razy w Polsce był obalany rząd i przez kogo? Czy to Sejm obalał rząd? Nie, to z reguły prezydenci wymieniali premierów na "nowszy model". Najpierw prowadzili do konfliktu z premierem, potem rozwalali wiekszość parlamentarną i ustanawiali "rząd techniczny". Wyjątkiem było ustanowienie pani od kotletów, ale ta została namaszczona przez - sic! - ustępującego premiera, czyli była jego gorszą wersją.

Bez prezydenta rozwalającego wiekszość (co skądinąd jest destrukcyjne), wiekszość nigdy nie pozbędzie się raz wykreowanego lidera, chyba że on sam odejdzie. A to z tego powodu, że to zapewnia stabilność w interesach. Premier rozdziela stanowiska i synekury i pełni rolę głowy państwa w gruncie rzeczy. Tak więc argument o możliwości "odsunięcia" premiera jest nietrafny.

Długośc kadencji jest do przemyślenia. Ja bym optował za długą kadencją, bo potrzebna jest stabilność władzy wykonawczej, jeśli ma się za sąsiada Rosję i Niemcy. Ale można rozważyć wariant krótkiej kadencji z możliwością przedłużenia bez ograniczeń do dwóch tylko kadencji (tak było w USA przed Roosveltem).

Więcej notek tego samego Autora:

=>>