Putin szykuje rozbiory Europy

 |  Written by alchymista  |  13

Putin rozgrywa Zachód tak, jak caryca K2 rozgrywała obywateli I RP.

W Polsce do wyborów miesiąc, a huśtawka emocji w massmediach nabiera tempa. Generalnie wszystko według zasady: zamieszać, namieszać, rozbić, urwać parę procent i zrealizować hasło: wasz prezes, nasz premier. A przecież to właśnie Polska rządzona przez PiS mogłaby dać w Europie impuls do otrzeźwienia!

Należy więc zrobić wszystko, aby PiS nie utworzył rządu. W tym celu na przykład Janusz Mikke (ps. Korwin) jedzie do Moskwy, gdzie ma uczestniczyć w konferencji poświęconej terroryzmowi. Jak powiedział pan Mikke, „lecę do Moskwy na konferencję poświęconą zwalczaniu terroryzmu. W tej chwili nawet Amerykanie przyznają, co można przeczytać w artykule „Washington Post”, autorstwa pana Charlesa Krauthammera, że tylko Rosja jest w stanie coś obecnie zrobić (…), tylko Rosja jest obecnie w stanie interweniować w Syrii, bo tylko to może powstrzymać falę uchodźców”.

Jacy Amerykanie? Przez kogo ogłupieni? Przez kogo podpuszczeni? O tym p. Mikke nie mówi. Po prostu tworzy wrażenie, że skoro nawet Amerykanie chcą współpracować z Rosją, to PiS wypadł z łask Amerykanów. Ergo: nie głosujcie na PiS.

Taki przekaz pod hasłem „nie głosujcie na PiS” (nie warto, bo jest proamerykański, ale nawet Amerykanie go nie chcą) będzie się pojawiał na wielu płaszczyznach i w wielu środowiskach. Nieważne, że argumenty przeciw PiSowi są wewnętrznie sprzeczne i skierowane do różnych grup docelowych. Chodzi o to, by zdezorganizować prawicową i post-platformerską opinię publiczną.

Jerzy Targalski słusznie ostatnio zwrócił uwagę, że Putin tak ustawił siły polityczne na Zachodzie, iż walcząc przeciw sobie, tak czy owak działają na jego korzyść. Ja bym to ujął tak: mamy z jednej strony lewactwo, które pragnie przyjąć jak największą liczbę uchodźców, bo dzięki temu kwitnie dotowany przez państwo przemysł imigracyjny. Z drugiej strony mamy przerażone grupy nacjonalistów oraz prawicę skrajną, która nie widząc szans na powstrzymanie tego szaleństwa, pokłada wszystkie nadzieje w Putinie.

Wszystko to przećwiczyła w post-saskiej Rzeczypospolitej caryca Katarzyna II. Najpierw wprowadzić na tron swojego faworyta, mamiąc lewaków-Czartoryskich perspektywami reformy państwa w duchu biurokratycznym. Aby wywołać jak najwięcej zamieszania wśród katolickiej większości, wyciągnąć za uszy do góry protestantów z ich religijnymi problemami i poczuciem krzywdy (mniejszości - ulubiony pupil carskiej Rosji). Potem przywrócić do łask ich przerażonych przeciwników prawicowców-republikanów i zawiązać konfederację radomską. Finalny efekt to majstersztyk: Prawa Kardynalne, ustanawiające carycę gwarantką ustroju Rzeczypospolitej. I to rękami partii saskiej, pierwotnie antyrosyjskiej!

Podobny los czeka Unię Europejską (i Polskę), jeśli się nie otrząśnie i nie przejrzy na oczy. To nie uchodźcy są problemem. Problemem jest Putin, który zmierza do destabilizacji całej Europy i jej rozbioru wzdłuż linii Łaby. Tak, tak, Łaby, nie Odry. Przecież za Odrą Putin musiał pozostawić swoje miejsce pracy... To naprawdę bardzo sentymentalny facet, ten Putin.

 

Jakub Brodacki

Mały dodatek z godz. 10:38:

5
5 (5)

13 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Potrzebujemy szkoły "prezentystycznej" w nauczaniu historii. My sie uczymy w taki sposób, że historia nas niczego nie uczy i jest zwyczajnie nudna.
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
Wszystko wskazuje na to, że Putin realizuje doktrynę Dugina (eurazjatyzm contra atlantyzm), a są dowody na to, że plan rozbijania Europy był przygotowywany (i wprowadzany w życie) już od kilkunastu lat.
Teraz akcja nabiera tempa, a ruchy są bardziej zdecydowane, więc trudne do przeoczenia.
O ile ktoś chce patrzeć i widzieć.
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Cały problem polega na tym, że euroentuzjaści parli do ścisłej integracji zbyt szybko i zbyt nachalnie. Gdy do władzy w Europie doszły ruchy lewicowe, euroentuzjaści nadal sądzili i głosili, że potrzebna jest jeszcze większa integracja europejska. W Polsce nawet nasza umiarkowana prawica głosiła potrzebę pogłębiania integracji.

W tamtym czasie sądziłem, że Bruksela padnie ofiarą "wrogiego przejęcia" i że centralizacja władzy w Europie może ułatwić realizację celów Putina. Mślę, że to był błąd w myśleniu, ale intuicja słuszna. To nie Bruksela padła ofiarą wrogiego przejęcia, ale Berlin, a cała centralizacja władzy polega na dominacji Niemiec i ich rosyjskich interesów.

UE okazała się tworem zbyt słabym, aby utemperować Niemcy i zarazem powstrzymać Putina. Czy zatem euroentuzjaści mieli rację? Myśle, że nie. "Pogłębiona integracja" nie mogła tego zmienić. Euroentuzjaści również się pomylili w swoich rachubach.

Zastanawiam się, jaki jest wariant optymalny dla Europy. Być może militaryzacja Polski i stworzenie europejskiego sojuszu obronnego w miejsce wspólnoty gospodarczej. Tę wspólnotę gospodarczą sprowadziłbym do roli EWG i Europy Ojczyzn. Natomiast sojusz obronny skierowałbym wyraźnie przeciw Rosji. Wymagałoby to intensywnych kilkuletnich zabiegów. Najpierw sojusz musiałyby zawrzeć kraje frontowe: Polska-Szwecja-Rumunia-Litwa-Estonia-Łotwa (w domyśle także Ukraina, choć nieformalnie). Czyli taka sobie Mała Ententa, ale jeśliby była w niej Szwecja, to potencjał byłby spory.

Sojusz musi mieć charakter sformalizowany i wspólne dowództwo wojskowe wzorowane na NATO, ale nie wykluczające udziału w NATO.

Następnym krokiem byłoby wciągnięcie krajów broniących flanki południowej, czyli Węgier, Bułgarii i Grecji. Te kraje mają inne interesy, niż my, ale są niezbędne dla wzmocnienia sojuszu i będą szukały udziału w nim wtedy, gdy on powstanie.

Kraje zachodnie szybko zainteresują sie inicjatywą i będą ją chciały albo rozbić, albo sterować. Ten drugi wariant daje szansę trwałości struktury i choć nie zawsze będzie ona służyła naszym interesom, to na pewno wzmocni nasze bezpieczeństwo.

Czym by się to różniło od dotychczasowych struktur NATO?

Przede wszystkim silny nacisk trzeba położyć na zdefiniowanie wroga, czyli Rosji. Należy go zindentyfikowac nie tylko jako wroga polityczno-wojskowo-gospodarczego, ale również jako wroga ideologicznego. Przemysł zbrojeniowy w krajach sojuszu powinien być nastawiony na wojnę z Rosją. Również trzeba połowę środków skierować na wojnę informacyjną, informatyczną, wywiad i kontrwywiad. To musi być w pełni zintegrowana polityka walki z aparatem państwowym Rosji. Podstawowym założeniem powinno byc kondycyjne wycieńczenie przeciwnika, który nie wytrzyma presji wydatków wojskowych, a bliska obecność rakiet średniego zasięgu postawi go na pozycji z góry przegranej. Chodzi o to, by rosyjskie przywództwo trzymać w kleszczach tak długo, aż sie wykrwawi.
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

1. Z początku Unia wydawała się czymś innym. Popierał ja nawet JPII...
No cóż, idealizm,,,
2. Militarny pakt skierowany jawnie przeciw Rosji... nie przejdzie:(:(:(
Z wielu powodów, które musiałbym długo wyliczać.
No cóż, idealizm...:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Nie chcę dyskutować z faktami. Możliwe, że realia są takie, że pakt skierowany przeciw Rosji "nie przejdzie". Pytanie jednak co przejdzie? Przeciwnik działa agresywnie, nie zwraca uwagi na niuanse, nie ogląda się na polityczną poprawność i takie tam dziecinady. Tworzenie sojuszu bez wyraźnie określonego celu nie może sie udać.

Co do JP2, to, no cóż, całymi latami siłą powstrzymywałem się przed krytykowaniem Papieża, ale ten nieprawdopodobny, błazeński kult papieskich kremówek, to nieprawdopodobne zaczadzenie "papieżem" (czytaj: fetyszem) były dla mnie czymś przerażającym. Słowa złego nie można było powiedzieć żeby zaraz nie być podejrzanym o czytanie Urbana, a przecież cisnęło się piany niemało na usta. Przede wszystkim całkowite ubezwłasnowolnienie narodu, bezwład woli, bo nad wszystkim górował bielejący Duch Wielkiego Papieża (a w tle brudne interesy niektórych biskupów, nuncjusza i Kwasniewskiego). Nie wiem, czy wielki mąż stanu w latach 1979-1988, Karol Wojtyła zdawał sobie sprawę, że lata 1989-2005 były w istocie stracone dla Polski. Nie chcę ranić niczyich uczuć, ale dopiero po 2005 roku nastąpiło niejakie uwolnienie, ale nastąpiło ono zbyt późno, prawica była zbyt słaba, opanowana przez Marcinkiewiczów i Giertychów oraz zdziwaczała i trwało to zbyt krótko.
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi
No, może sześć:):):)
1. Pozostaje nam NATO, choć USA ma interesy rozleglejsze i bardziej skomplikowane niż my, a nawet niż Eropa. Trzeba się z dogadać z Amerykańcami (kiedyś mieliśmy być "amerykańskim koniem trojańskim w Europie), udowodnić swoja przydatność, jasno arykułować własny interes i... ciągnąć ile sięda korzyści... domagając się ciągle więcej. Tak robił Piłsudski (niekoniecznie z USA:):):)).
2. Za "kult Papieza Polaka" nie odpowiadał JPII. Poza tym, nawet zauważając różne aberracje, JPII łączył Polaków, dawał im nadzieję, pozwalał im poczuć dumę i uczył godności (po latach i latach "wdrukowywanie" poczucia niższości przez zaborców - w tym komunistycznych i postkomunistycznych). Można czasem ulec irytacji czy zniecierpliwieniu, ale nie ma sensu zwalczać czegoś, co ma dużą wartość.
JPII potrafił też pogrozic palcem, a nawet krzyknać:):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
gorących głów ;)
Administracja czasami musi pracować zawodowo, bo jakoś zapasy w spiżarnii same się nie pojawiają, musi też wykonywać wiele różnych innych czynności, a bywa nawet, że wyjeżdża na urlop..... laugh
Nie zawsze więc ktoś z Redakcji jest obecny na portalu i wpisy natentychmiast nie trafiają do polecanych lub proponowanych.
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>