Chcieli, a tu pech – nie udało się. Tęczę chcieli postawić, w Poznaniu i w proteście. Na pl. Zbawiciela oczywiście, aby okazać solidarność warszawskiej, prześladowanej tęczy. Niestety ciemny lud Poznania rzecz zablokował. Źli ludzie mówili, że i tak się spali, ale nawet nie ma co się spalić. A szkoda, bo przecież gdyby udało się instalację umieścić, potem ktoś by ją spalił, potem zaś ktoś inny naprawił, nie za darmo przecież. Zmienił niepalne na bardziej niepalne, ale nie na tyle niepalne, by się nie spaliło znowu. Potem to spalone trzeba by naprawić, zmienić niepalne na jeszcze bardziej niepalne i tak póki pieniędzy starczy, czyli do końca świata lub zmiany władz samorządowych.
Na samą naprawę konstrukcji warszawskiej po 11 listopada wydano ponad 40 tys. złotych, na wcześniejszą – 20 tys. więcej. Ile razem, nie chce mi się szukać, ale na pewno jest to kwota, po którą warto się schylić.
Tak, pisałem już o tym, ale dziś – właśnie w kontekście finalnie niepowstałej (na razie, coś mi tu w głowie dopowiada) tęczy poznańskiej – przyszło mi do głowy, że należałoby powołać konsorcjum w składzie przedstawiciel miasta, gość, co to naszą tęczę naprawia, sprytna artystka wreszcie, które opatentowałoby ten myk i dystrybuowało tęczę na zasadach franczyzy. Ot, taki „polish hustle” – budujesz raz, a potem kasujesz w nieskończoność, nawet nie musisz na zapałki wydawać. Kwiaty zrobią wrażliwi społecznie wolontariusze w gościnnych pomieszczeniach samorządowych instytucji kulturalnych. Do dzieła! 10% dla mnie.
Na samą naprawę konstrukcji warszawskiej po 11 listopada wydano ponad 40 tys. złotych, na wcześniejszą – 20 tys. więcej. Ile razem, nie chce mi się szukać, ale na pewno jest to kwota, po którą warto się schylić.
Tak, pisałem już o tym, ale dziś – właśnie w kontekście finalnie niepowstałej (na razie, coś mi tu w głowie dopowiada) tęczy poznańskiej – przyszło mi do głowy, że należałoby powołać konsorcjum w składzie przedstawiciel miasta, gość, co to naszą tęczę naprawia, sprytna artystka wreszcie, które opatentowałoby ten myk i dystrybuowało tęczę na zasadach franczyzy. Ot, taki „polish hustle” – budujesz raz, a potem kasujesz w nieskończoność, nawet nie musisz na zapałki wydawać. Kwiaty zrobią wrażliwi społecznie wolontariusze w gościnnych pomieszczeniach samorządowych instytucji kulturalnych. Do dzieła! 10% dla mnie.
(7)
4 Comments
Budyniu
19 August, 2014 - 22:43
Straż miejska też jakaś dziwna. Zapakowała do radiowozów "twórców" tęczy, a nie protestujacych i wlepiła im na pamiątkę po mandacie "za zanieczyszczanie przestrzeni publicznej". Wiem to niejako z pierwszej ręki :)
Poznańska
20 August, 2014 - 07:36
Gdyby jednak miłościwie rządząca partia chciała sypnąć groszem na jakieś plastikowe byle co (choćby nawet podwójnie niepalne), może mieć kłopoty...
Zatem poznańska oszczędność (złośliwi mówią, że skąpstwo) może mieć dobre strony
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Eeee tam... skąpstwo
20 August, 2014 - 16:11
Ale żeby nie było za różowo to doniosę, iż w Poznaniu odbywają się potajemne msze dla gejów, lesbijek i transseksualistów. Kto i gdzie je odprawia, o tym wiedzą tylko zainteresowani z kręgów LGBT, bo - jak twierdzi Paulina Dolatowska z (uwaga!) Chrześcijańskiej Wspólnoty LGBT "Wiara i tęcza", chodzi o zadbanie o bezpieczeństwo duchownego, który je odprawia. Uczestnicy są także spowiadani i przyjmują komunię. Kanclerz poznańskiej kurii Ireneusz Gosz, do którego poznańskie Radio Merkury zwróciło się z prośbą o dokładniejszą infoemację, stwierdził, że zaden duchowny nie zwracał się z prośbą o pozwolenie na takie nabożeństwa.
ja w sumie jestem bardzo
20 August, 2014 - 10:46
pozdrawiam!