Walka z legendą

 |  Written by Godziemba  |  2
W czasie II wojny światowej Sikorski dążył do podważenia legendy Marszałka.

     12 marca 1940 roku płk Witold Radecki-Mikulicz, szef gabinetu ministra spraw wojskowych gen. Sikorskiego podpisał z upoważnienia swego przełożonego zarządzenie nakazujące 19 marca, w dniu imienin Marszałka, odprawienie mszy żałobnych „we wszystkich stacjach, obozach i ośrodkach wyszkolenia wojska polskiego”. Inicjatorem wydania tego rozkazu był gen. Kazimierz Sosnkowski – Komendant Główny Związku Walki Zbrojnej oraz przewodniczący Komitetu dla Spraw Kraju w rządzie Sikorskiego. W niejasnych okolicznościach, po kilku godzinach od chwili wydania, zarządzenie to zostało wycofane.

     W końcu 1940 roku Biuro Propagandy i Oświaty Sztabu Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego opublikowało komunikat, w którym – na podstawie niesprawdzonych informacji z kraju – stwierdzono, iż „legenda Piłsudskiego zmierzcha, prawie nie istnieje (portrety Piłsudskiego – Hitlera w urzędach niemieckich i warty honorowe niemieckie przy Belwederze i na Wawelu robią też swoje”. Równocześnie z niepokojem dodawano, iż „organizacje wojskowe w kraju znajdują się w rękach sanacji, która dąży także do opanowania organizacji politycznych”.

     Gen. Sosnkowski zaprotestował w liście do Sikorskiego przeciw takiemu szkalowaniu pamięci Marszałka, uznając iż szarganie autorytetu Piłsudskiego oraz straszenie sanacją było propagandą „źle obmyśloną i szkodliwą w swych skutkach”  oraz sprzeczne „z żołnierskim sentymentem znacznej części wojska”. „Cały dokument – konkludował – stanowi w moich oczach nie tyle akt wojskowej propagandy i oświaty, ile próbkę polityki w złym gatunku i stylu”.

    Sikorski niezwykle czuły na punkcie swojego prestiżu, nie uważał, aby osoba Marszałka podlegała specjalnej ochronie. „Mogę bowiem nie podsycać – pisał w odpowiedzi dla gen. Sosnkowskiego – walki o „legendę” ś.p. Marszałka Piłsudskiego, lecz nie mam prawa zatajać przed najwyższymi dowódcami prawdy o nastrojach panujących w kraju”.

    Sikorskiego poparł jego gorliwy poplecznik, generał do zleceń Naczelnego Wodza,  Izydor Modelski podkreślając, iż „mam bowiem i ja prawo i obowiązek żądania równych praw, a od zwolenników legendy co najmniej żołnierskiego uszanowania sentymentów, zarówno olbrzymiej większości na rodu w Kraju, jak i nastrojów Armii, które mi są bardzo dobrze znane”.

     Naczelny Wódz wprost alergicznie reagował na wszelkie pozytywne wzmianki o zmarłym Marszałku. Po dotarciu do Londynu listopadowego numeru (z 8 listopada 1940 roku) „Biuletynu Informacyjnego”, w którym w zakończeniu okolicznościowego artykułu napisano, iż „nie ma wśród nas wodza naszych listopadowych poprzedników – Józefa Piłsudskiego, z jego geniuszem intuicji politycznej, żelazny charakterem i patriotyczną pasją. Dotkliwy ten brak musimy powetować jednością narodową i powszechny skupieniem się wokół naszych sztandarów” zażądał od gen. Sosnkowskiego, by zwrócił uwagę gen. Roweckiemu „na niewłaściwy ton, jaki przebija z zakończenia” ww. artykułu.

     Gdy gen. Sosnkowski nie podzielił jego krytycznej opinii o tym artykule, w kolejnym piśmie otwarcie przyznał, iż w publikacjach ZWZ zbyt mało wspomina się o jego dokonaniach dla Polski , co – jego zdaniem – miało oznaczać, iż „wszystkie czynniki, składające się obecnie na legalne władze RP są pozbawione tych cnót i właściwości przypisywanych Piłsudskiemu i z konieczności trzeba się zadowolić czymś gorszym”.  Tym samym udowadniał, iż każde wspomnienie o Marszałku odbierał jako osobistą niemal urazę.
    
      Prawdziwą burzę w kraju i w Londynie wywołał dopiero artykuł opublikowany w majowym numerze „Insurekcji”, miesięcznika dla kadry oficerskiej ZWZ, w którym wspominając szóstą rocznicę śmierci Marszałka napisano: „Dziś my powołani do walki o wolność, Żołnierze Polski Podziemnej, pozostawiamy innym wygłaszanie sądów o Marszałku Piłsudskim jako o polityku. Zwracamy się natomiast myślą i sercem do zwycięskiego Wodza, prosząc by z Wawelskiego Grobu Cień Jego dziełu naszej walki błogosławił”.

      Sformowanie to zostało zdecydowanie skrytykowane przez przedstawicieli SL, SP i SN. Jedynie PPS nie podzieliła tej oceny. W odpowiedzi gen. Rowecki podkreślił, iż legenda Piłsudskiego może być niezwykle użyteczna jako symbol konspiracyjnej walki o niepodległość. W liście zaś do Sikorskiego wskazał, iż „ingerowanie polityków w pracę wychowawczą ściśle wojskową jest w najwyższym stopniu szkodliwe dla zwartości wojska”.

       Nie można nie przypomnieć, iż w tym samym czasie, gdy przywódcy polityczni w kraju potępiali upamiętnianie Marszałka, niemieckie władze okupacyjne wydały rozporządzenie nakazujące rozpoczęcie walki z kultem Piłsudskiego. Z wszystkich budynków publicznych miano „natychmiast usuwać wszystkie przedmioty (obrazy, popiersia, napisy, itp.), które są zdatne wzmacniać w Narodzie pamięć Piłsudskiego lub ją utrzymywać i przez to dążeniu narodowemu Polaków dodawać dalszego impulsu”.  Niebawem nakazano usuwać pamiątki po Marszałku także z mieszkań prywatnych. Okupant niemiecki dostrzegł siłę symbolu postaci Marszałka, czego nie chcieli docenić Naczelny Wódz i polscy politycy w kraju.

     Wbrew stanowisku Sikorskiego generał Sosnkowski pozostał wierny Komendantowi. W dniu 20 marca 1943 roku w wygłoszonym przemówieniu na akademii ku czci Marszałka wskazał, iż „pamiętamy, że do niedawna z różnych miejsc urzędowych usiłowano tłumić przejawy czci dla pamięci Komendanta, a nawet szerzono wiadomości pamięci tej wrogie. (….) Znamy te głosy: są mali ludzie, którzy nigdy nie byli i nie są w stanie zrozumieć uczuć prawdziwych, czystych i bezinteresownych”.

    I dodawał, iż na przekór tym próbom jego „imię stało się od dawna symbolem oporu wobec najeźdźcy, walki o wolność, wielkość honor Polski. Wiem z całą pewnością, że tak jest obecnie w umęczonym Kraju, gdzie Piłsudski, choć umarł, sprawuje nadal dowództwo w znaczeniu moralnym, gdzie prawie każdy, kto walczy  i śmierci samotnie w oczy zagląda, w pamięci o Nim czepie siłę wytrwania i moc duchową”.

    „Usiłowano Go wyrwać z serc Polaków – podsumowywał – i oto pozostał tam, bardziej niż kiedykolwiek kochany i czczony. Usiłowani wymazać Go z pamięci naszej i oto trwa wśród nas, coraz bliższy duchowo, rzecz można jeszcze bardziej niż za życia żywy. Uczono zapomnienia, tępiono sentyment żołnierski, siano szeroko niechęć i zwątpienie – a wyrósł plon miłości i wiary bujniejszy i powszechniejszy, niż kiedykolwiek”.

    Dopiero w ostatnich miesiącach swych rządów Sikorski, gdy stało się jasne, iż jego polityka przyniosła opłakane skutki, żądny pochwał i zaszczytów, zazdrosny o autorytet Marszałka, wzbraniający się przed kultywowaniem legendy Piłsudskiego, zaprzestał walki z Komendantem. W czasie swej wizyty w II Korpusie w czerwcu 1943 roku polecił nawet zagrać „Pierwszą Brygadę”. W czasie powrotu z tej inspekcji zginął w katastrofie  pod Gibraltarem.

     Przegrał swoją walkę z Piłsudskim. Także komuniści zawzięcie zwalczający legendę Marszałka ponieśli totalną klęskę.

     Po 1989 roku trzech prezydentów III RP formalnie odwoływało się do tradycji piłsudczykowskiej, w przypadku dwóch z nich – Wałęsy i Komorowskiego przybrało to karykaturalny kształt. Jedynie Lech Kaczyński poważnie traktował spuściznę Marszałka, starając się zbudować sojusz państw Europy Środkowo-Wschodniej. Z tego między innymi powodu był brutalnie i bezpardonowo zwalczany przez establishment III RP, który także po jego tragicznej śmierci walczył i nadal walczy z powstająca jego legendą. Ta walka skończy się tak samo, jak w przypadku Marszałka Piłsudskiego. Mali, zazdrośni o swój, pożal się Boże, autorytet ludzie przegrają, tak jak przegrał gen. Sikorski.
 
Wybrana literatura:
K. Tarka – Ideał nigdy nie umiera. Spór o legendę Marszałka
K. Sosnkowski – Materiały historyczne
I. Wojewódzki – Kazimierz Sosnkowski. Książę niezłomny czy Hamlet w mundurze?
T. Żenczykowski – Generał Grot u kresu walki
T. Szarota – Stefan Rowecki „Grot”.    
 

ilustracka z:http://grafik.rp.pl/grafika2/298348,303994,16.jpg
Hun
5
5 (5)

2 Comments

Obrazek użytkownika ro

ro
Dziękuję za znakomite dopowiedzenie tych rzeczy, których mój Ojciec nigdy nie chciał dopowiedzieć.
Mówił, że za wcześnie, że "on był tylko podporucznikiem", i temu podobne.  

Więcej notek tego samego Autora:

=>>