Złote czasy internetu

 |  Written by max  |  6
Trzy i pół roku temu było tak:

***
"Z pamiętnika blogera"

01.12

Mam już internet. Jak włączyłem to nie mogłem uwierzyć, tyle tam ważnych i ciekawych rzeczy. Powoli widzę, ile oni przed nami ukrywają. Idę dalej czytać o Reptilianach.

04.12
Kumpel mi powiedział, że jest taki portal, gdzie ludzie piszą w internecie. Zrobiłem se konto i teraz też jestem blogerem.

05.12
Fantastyczna sprawa. Ten portal co pisałem, to miliony czytają. Kończę pisać piątą notkę, do wieczora jeszcze ze dwie powinienem zdążyć.

08.12
Tak sobie pomyślałem, że muszę też zacząć o naprawdę ważnych sprawach pisać. To jest jednak spora odpowiedzialność taki blog prowadzić. Ale dobrze, w końcu coś robię pożytecznego dla Ziemi.

12.12
Mam już stałych czytelników! Ruzia888 i xxxAragornxxx chwalą, że dzięki mnie dużo się dowiedzieli. A zbyniowi_z_zelaza bardzo się podoba moja ostatnia notka, gdzie udowodniłem, że Kepler się mylił.

13.12
Wziąłem parę dni urlopu. To jednak nie takie proste, sam się też muszę dokształcać. Dużo czytam wikipedii i cytuję też.
Dzisiaj jakiś cham skończony napisał mi, że piszę bzdury. Odpisałem mu, żeby spadał, jak się nie podoba. Moi Czytelnicy poparli. Muszę znaleźć jak się banuje komentatorów.

14.12
Nie ma opcji bana na moim blogu. A podłość ludzka nie ma granic. Siedzę od rana do wieczora, staram się, a tu kolejne gnojki krytykują. Jeden mi wytyka, żebym się nauczył pisać po polsku bez błędów, a potem za bloga się brał. Debil! Nie rozumie, że chodzi o treść, każdemu się może zdarzyć, a poza tym nie wszyscy są pieprzonymi humanoidami.
W nocy konferencja na skajpie (fajna sprawa ten skajp, był ostatnio informatyk i mi zainstalował) z Ruzią i Aragornem. Musimy się powaznie zastanowić co dalej. Samo pisanie nie wystarczy, trzeba działać.

15.12
Gadaliśmy do piątej nad ranem. Trochę się boję czy skajp też nie jest kontrolowany, oni już na pewno wiedzą o moim blogu.

17.12
Strasznie mi się podoba taka fajna atmosfera jak u mnie na blogu jest. Zawsze w czwórkę z przyjaciółmi dyskutujemy pod moimi tekstami. Im mogę ufać. Za to inni... Trwa nagonka - napisałem do administracji, żeby zbanowali wszystkich agentów na moim blogu, co mnie wyzywają od nieuków i wariatów. Idę się przespać chwilę, w nocy ciąg dalszy konferencji.

19.12
Administracja oczywiście nie zrobiła nic. Czy oni nie rozumieją o co tu chodzi??!!!!! Albo sami są umaczani w kontakty z tamtymi. Nie jestem taki naiwny jak myślą - mam kopię wszystkich swoich tekstów na twardym dysku.

20.12
Przeglądam wszystkie moje notki.
Tak się zastanawiam, mógłbym wydać książkę... ale chyba już nie zdążę.

21.12.2012
Nibiru doleciała.

***
All rights reserved. :)

5
5 (8)

6 Comments

Obrazek użytkownika Katarzyna

Katarzyna
Śmieję się w głos, bo to tak jakbym swój pamiętnik blogerski czytała. laugh I tylko żal mi, że już nie umiem z siebie wykrzesać tego entuzjazmu, który miałam na początku. Coraz rzadziej piszę i coraz rzadziej chce mi się dzielić swoją widzą i przemyśleniami, bo tylu mądrych ludzi poznałam, czytam...
Chyba, że jest taki dzień jak kolejna rocznica wydarzeń, w których brałam udział i wtedy adrenalina mi podskakuje i może znowu coś napiszę? wink
Pozdrawiam
katarzyna
Obrazek użytkownika max

max
Wtedy, gromy się na moją głowę posypały. )
Bezczeszczenie etosu blogerskiego.

A  słuszna ścieżka pewnie gdzieś pośrodku. Warto pisać - ludzie, jednak, czytają.
Rewolucji logerskiej nie będzie, tak świata nie zmienimy.
Ale wpływ, mniejszy czy większy, jest. Myślę, że warto.

Czytają, nawet jeśli nie komentują - bo już nie chce im się "gadać".
Zmierzch Średniowiecza, w pewnym sensie. :)
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika max

max
Bardzo Ci dziękuję. :)
Wiesz, "będac młodym blogerem"...
A w grudniu 2012 rzeczywiście straszyli Nibiru czyli planetą X. :)
*
Ten "czar" internetu...
Chyba każdy w pewnym momencie odczuł.
Trzy lata temu mogłem sobie wrednie pokpiwać, ale tylko dlatego, że przeszedłem przez to wcześniej, przy okazji jakieś gry sieciowej, gdy internet w Polsce się rozkręcał.
Gra jak gra, całkiem sympatyczna była. Ale stopniowo zaczęłą absorbować mnie bardziej i bardziej, dużo ludzi wirtualnie poznałem, z całego świata i  - dziewiąte wrota się otwarły. W społeczności zaczęły powstawać grupki, potem frakcje, pojawili się też wrogowie. :)
W pewnym momencie połapałem się - po roku bodaj - że żyję bardziej w tamtym świecie, niż w rzeczywistym. Pożegnałem się z zabawą, ale dobrych parę tygodni czułem się jak alkoholik na odwyku. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika max

max
Obejrzę, jak tylko godzinę wygospodaruję. :)
Właśnie wróciłem z krótkich wakacji i "ogarniam" rzeczywistość.
Ale z przyjemnością, może wieczorkiem mi się uda.
Dziękuję.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>