Zwolennicy "moralnego ładu prawnego" - dajcie sobie siana!

 |  Written by max  |  37
Z lekkim niedowierzaniem przeczytałem informację, że grupa prawicowych dziennikarzy apeluje do Prawa i Sprawiedliwości o "przywrócenie moralnego ładu prawnego". Jak? Bardzo prosto - w liście, formalnie skierowanym do wszystkich parlamentarzystów, domagają się zmian w istniejącej ustawie antyaborcyjnej. Piszą panie i panowie dziennikarze, co następuje:

"W obozie śmierci, podczas drugiej wojny światowej, położna Stanisława Leszczyńska broniła kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci. Osłaniała je od zimna, brudu i robactwa. Otaczała troską, dobrocią i pomocą. W obronie życia nigdy nie szła na kompromis. Nigdy nie przyłożyła ręki do zabijania nienarodzonych dzieci. Z narażaniem własnego życia przeciwstawiała się aborterowi Mengele.

Dziś niektóre oddziały ginekologiczne w polskich szpitalach stały się miejscami śmierci dla nienarodzonych dzieci. Nie ma w nich prawdziwej troski, dobroci i pomocy. Lekarze i personel medyczny przykładają ręce do zabijania nienarodzonych. Niektórzy z nich boją się narazić na kłopoty lub utratę źródła utrzymania. Taka sytuacja to efekt obowiązującego prawa.
Parlamentarzyści tej kadencji, to Wy możecie je zmienić. Możecie przywrócić moralny ład prawny. Będziecie działać pod presją organów unijnych, środowisk aborcyjnych i klinik in vitro. Ale wam nie grozi, tak jak Stanisławie Leszczyńskiej, przystawienie pistoletu do głowy.

Czas zakazać uśmiercania nienarodzonych na polskiej ziemi."

Jednym słowem, domagają się wprowadzania zmian w polskim prawie, które uniemożliwiałyby przeprowadzanie aborcji. Domyślnie: w dowolnej sytuacji.
List jest sygnowany (między innymi) następującymi nazwiskami: Jan Pospieszalski, Tomasz Terlikowski, Dorota Łosiewicz, Michał Karnowski, Dorota Kania, Rafał Porzeziński, Teresa Bochwic.

Więc ja też chciałbym do szanownych państwa dziennikarzy zaapelować: dajcie sobie siana!
Rząd i większość sejmowa znajduje się w wystarczająco trudnej sytuacji i boryka się z wystarczającą ilością problemów - bez odgrzewania antyaborcyjnego kotleta. Podobnie jak Episkopat - jesteście beznadziejnie krótkowzroczni, działając na korzyść opozycji, jak też tych sił w Unii Europejskiej, które niechętnym okiem patrzą na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jedni i drudzą czynią wszystko, aby go obalić, a przynajmniej nie pozwolić skutecznie rządzić
*
Zapewne sygnatariusze listu uważają się za polskich patriotów, co zresztą sami w przeszłości wielokrotnie deklarowali. Jeżeli to prawda, jedynym wyjaśnieniem dla ich działań jest niepojęte wręcz zaślepienie, żeby nie użyć słowa: fanatyzm. Bo nie jest tak, jak piszą, że presja będzie wywierana przez "organy unijne, środowiska aborcyjne i kliniki in vitro". 80% Polaków nie chce zaostrzenia ustawy aborcyjnej, a jest wielu, którzy życzyliby sobie jej złagodzenia. 

Postępują w myśl starej maksymy "apres nous le deluge"  - czyli uchwalcie zakaz aborcji, a potem to już wszystko jedno. Wobec powyższego można mieć poważne zastrzeżenia, co do ich wspomnianego patriotyzmu, względnie co do zdrowego rozsądku.

I sami podcinają gałąź, na której siedzą. Jeśli PiS nawet uchwali co postulują, w następnej kadencji (najpóźniej) do władzy dojdą partie lewicowe. I przegłosują taką ustawę aborcyjną, że dopiero zwolennicy "moralnego ładu prawnego" będą rwać włosy z głowy. 
Ludzie, myślcie, to nie boli!

5
5 (7)

37 Comments

Obrazek użytkownika tł

Uprzejmie proszę o zaprzestanie (tytułowych) aluzji do sytuacji w stadninach :-)))!
Obrazek użytkownika max

max
Lata nad sobą pracowałem: jadłem korzonki, siedziałem na słupach, wszystko w celu złagodzenia wrodzonego temperamentu.
Ale na skrajną głupotę dalej reaguję alergicznie.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Ci wszyscy bardziej papiescy od papieża zdają się nie dostrzegać istoty problemu. To nie w obowiązującej ustawie tkwi zło. Ustawa dopuszcza trzy przypadki, w których aborcja jest dozwolona:
1. gdy ciąża zagraża życiu matki, 2. gdy pochodzi z przestępstwa i wreszcie - 3. gdy badania prenetalne wykazują, że płód jest ciężko uszkodzony, czyli obciążony wadą letalną.
Wada letalna to inaczej śmiertelna, nieuleczalna, praktycznie uniemożliwiająca życie. Do wad letalnych zalicza się bezmózgowie, bezczaszkowie, niezrośnięte powłoki brzuszne, rozszczep kręgosłupa, a także  prowadzące do przedwczesnej śmierci dzieci ciężkie, nieoperacyjne wady serca czy układu nerwowego.
Moim zdaniem, powinno się przede wszystkim wyraźnie zdefiniować i doprecyzować czym jest ciężkie uszkodzenie płodu będące wskazaniem do przerwania ciąży, bo dziś największym problemem jest to, że mozna dokonać aborcji na dziecku obciążonym zespołem Downa, a to nie jest ciężka wada.
Przez ostatnich kilkanaście lat liczba przerwanych ciąż wzrosła lawinowo. Ale nie wszystkich. Aborcja z powodu zagrożenia życia matki utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie - kilkudziesięciu rocznie. Aborcja w przypadku ciąż pochodzących z gwałtu jest absolutnie znikoma (przeciętnie od 0 do 3 rocznie). Z tego punktu widzenia nie ma więc potrzeby dodatkowych obostrzeń. Natomiast przez 12 lat ponad dziesięciokrotnie wzrosła liczba aborcji z powodu wykrycia chorób genetycznych. Nikt nie badał, ile z tych przypadków dotyczy zespołu Downa, ale podejrzewam, że przytłaczająca wiekszość. Trzeba by więc zespół Downa wykluczyć jako wskazanie do aborcji, bo w przeciwnym razie doczekamy czasów, gdy wskazaniem do aborcji może się stać podejrzenie ADHD, albo alergii :(((
Obrazek użytkownika max

max
To prawda.
Jeżeli coś w ogóle zmieniać, to szczegółowe przepisy dotyczące możliwości aborcji w przypadku wad letalnych. 
Ale nikt takiego podejścia nie propaguje. Przeciwnie, mamy do czynienia z totalną "kontrofensywą" środowisk prolife, na zasadzie wszystko albo nic.
Skończy się jak pod Verdun.
Dużo krzyku, zaangażowania, potworne straty własne, a finalnie - przegrana wojna.
Obym nie był złym prorokiem.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai

Zgadzam się z Tobą bez reszty. Co gorsza, może jestem niesprawiedliwa, ale mam wrażenie, że niektórzy z tych podpisanych pod listem bardziej cenią swój "nieugięty prawicowy image" niż prawdziwą empatię i humanitarne podejście do ludzkich tragedii. Tragedii tych maleńkich istot, ale
i tych dorosłych - ciężko chorych, a mających czasem już dzieci, dla których powinny żyć czy dla tych skrzywdzonych, od których chce się wymagać, by przez 9 miesięcy, co dzień na nowo, przezywały dokonany na nich gwałt. To bezduszność... i czasem niestety bardziej walka o samą ideę niż o ludzkie życie.

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
no i jak się tu z Wami nie zgodzić? :)
Ale najpierw, żeby nie było nieporozumień - jestem przeciwniczką każdej aborcji. Może jedynie dopuściłaby możliwość decyzji matki, gdy rzeczywiście zagrożone jest jej życie. Tyle, że takie rozwiązanie obywatelski projekt przewiduje. Jednak informacja o tym fakcie nie może sie przebić do opinii publicznej.
A teraz, dalczego uważam, że obecnie nie należy ruszać dotychczas obowiązującej ustawy. To proste, wrzaski feministek to idealne paliwo dla opozycji. Każdy powód jest dobry, aby urwać PiS-owi zwolenników, a rząd ma otwarte za wiele frontów, żeby ryzykować kolejna konfrontację. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie dobry moment, może wtedy, gdy ludzie poczują dobre skutki obecnych rządów, a może nie będzie takiego momentu nigdy, ale teraz jest chyba moment najgorszy .
Mam też wiele wątpliwości, co do inicjatorów tych zmian. Czy aby nie są inspirowani (przypuszczalnie pozostając nieświadomymi) przez opozycję? A może episkopat (raczej jego część) chce postawić PiS w niezręcznej sytuacji, żeby łatwiej móc wywierać naciski, choćby w sprawie ewentualnej lustracji.
Trudno, aby nie pojawiły się takie podejrzenia, gdy uświadomimy sobie (zapewne biskupi też to widzą), że po dojściu do władzy lewactwa, zostanie wprowadzona ustawa legalizująca aborcję na życzenie. Jedynie obawa przed ruszeniem dotychczasowego kompromisu powstrzymywała dotychczasowe władze lewicwe przed zmianą. Myślę, że istnieje niepisana zasada: do pierwszego ruszenia.

Ellenai ma tutaj rację, że jedyną możliwą obecnie zmianą w tej ustawie powinno być ścisłe określenie, co oznacza ciężkie, nieodracalne uszkodzenie ciała i wykluczenie z tego zespołu Downa. Podobno zrobiono badania i podobno wyszło, że w ostatnich latach ponad 90% tzw. legalnych aborcji przeprowadzono właśnie z powodu tej choroby.

 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Dla pełnej jasności złożę kilka deklaracji, których chyba do tej pory nie składałam, a już na pewno nie w całym zestawie:)
1. Nie jestem katoliczką, choć uważam się za osobę postępującą zgodnie ze wskazaniami chrześcijaństwa. Jestem agnostykiem, podobnie jak Max. W swoich moralnych ocenach nie kieruję się zatem ślepo opiniami KK, ale własnym systemem wartości.
2. Sprzyjam PiS, głosowałam na PiS, jednak w swoich wyborach i przekonaniach nie kieruję się tym, co dla PiS byłoby dobre, a co złe, ale tym, co sama uważam za dobre i złe. Jedyne, czego bym chciała w moich kontaktach z PiS, to bym zawsze mogła wierzyć, że mój wybór głosowania na nich właśnie, był słuszny. Jeśli PiS będzie, moim zdaniem, postępował niesłusznie, to zwyczajnie się znim pożegnam. Na pewno nie zaakceptuję niczego, co byłoby sprzeczne z moimi poglądami.
3. Jestem przeciwniczką aborcji. Sama bym jej nigdy nie dokonała. Podkreślam - w żadnej sytuacji, wliczając w to wszystkie dopuszczalne ustawą przypadki. Wiem to na pewno, bo przed laty zostałam sama postawiona przed takim  wyborem. Trzech lekarzy doradzało mi przerwanie mojej drugiej ciąży.
Były do tego bardzo poważne wskazania zdrowotne, a do tego podejrzenie, że dziecko może nie dożyć porodu lub urodzić się bardzo chore. Miałam już jedno małe dziecko, 31 lat i chęć dożycia przynajmniej do chwili, gdy moja córeczka pójdzie do liceum. Na szczęście znalazł się jeszcze jeden lekarz, który zresztą nadal jest moim lekarzem,  a dziś opiekuje się także moimi córkami, a który powiedział coś, co wystarczyło, by podtrzymać mnie w zamiarze walki o życie swoje i swojego maleństwa. Powiedział, że zrobi wszystko, byśmy obie były zdrowe. I słowa dotrzymał :)

Po co to piszę? Bo mam w nosie wszystkie pozamerytoryczne powody, dla których rozważa się czy ustawę obostrzyć, czy też jej nie ruszać (na razie? nigdy?). Tak, jak napisałam już uprzednio - to nie jest zła ustawa. Gwałt to dramat kobiety, zagrożenie życia także. Trzeba dać człowiekowi w tak skrajnych sytuacjach możliwość wyboru - tym bardziej, że aborcje z tych powodów to zupełny margines praktyki aborcyjnej, a wybór wyjątkowo trudny, więc nie można zakładać tu, że kobieta będzie działać bezmyślnie.
Problemem jest natomiast dopuszczenie przerywania ciąży w przypadku uszkodzeń płodu. Do dyskusji jest czy należy ten przepis utrzymać, a jeśli tak, to na pewno trzeba enumeratywnie wymienić przypadki uszkodzeń, przy których aborcja jest dozwolona. Tym bardziej, jeśli prawdziwe są dane, którymi niejako potwierdzasz moje przypuszczenia, że 90% aborcji jest dokonywanych z powodu zespołu Downa u dziecka. Jedno jest natomiast pewne - kobietom, które zdecydują się urodzić chore dziecko, rodzinom, które będą chciały je wychowywac, trzeba zapewnić godziwą pomoc. Bez tego żadne przepisy w niczym nie pomogą. Co najwyżej rozwinie się jeszcze bardziej "turystyka aborcyjna".
Obrazek użytkownika max

max
Mnie bardzo blisko do Ellenai, jeśli idzie o światopogląd. I też na PiS głosuję "z wyrachowania", niezależnie od sympatii czy szacunku, które mogę odczuwać w stosunku do niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast mój wybór jest wyborem czysto rozumowym i wykalkulowanym: uważam, że PiS jest tą formacją, która ma największe szanse (i chęć) na naprawę Polski i uczynienie jej sprawiedliwym i dostatnim krajem. Stąd, mimo że z wieloma punktami programu PiS nie do końca sięzgadzam, mimo, że widzę niedociagnięcia tu i ówdzie - popieram rząd Beaty Szydło. Bo to jest szansa, szansa, która może nieprędko się powtórzyć.

Kiedy widzę jak temu rządowi, który i tak ma ciężko, rzuca się pod nogi kłody, a czynią tu ludzie podobno z prawicą, komserwatyzmem i samym PiS sympatyzujący - przecieram oczy z niedowierzaniem. 

Ten dziennikarski apel jest załamujący (spójrzcie na nazwiska). O ile w pewien sposób rozumiem organizacje pro-life, ostatecznie zrzeszają aktywistów działających na rzecz określonej idei (czy sie z nią zgadzam czy nie), o ile biskupi nie mogą powiedzieć nic innego, są zobowiązani do wyrażania takiej a nie innej opinii (choć też uważam, że popełnili ostatnio gruby błąd zabierając głos - gdzie byli przez 8 lat rządów PO?), o tyle ci dziennikarze...

No po co im to? Zeby, rzeczywiście, jak sugerowała Ellenai wcześniej, "zaistnieć"? Dać wyraz swojemu dogmatyzmowi i niezłomności? Na pewno częścią takie właśnie przesłanki kierują. Pozostali są po prostu nawni, jeśli liczą, że antyaborcyjna nowelizacja "ujdzie".

Chcecie Polski z zakazem aborcji i poparciem dla PiS rzędu 20%? Z realną perspektywą przejęcia rządów przez pogrobowców PO, Nowoczesną, mutacje palikociarni czy neokomunistyczne "Razem"?
Tego chcecie, naprawdę, panie i panowie, patriotki i patrioci? 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Hun

Hun
grał również na "zaostrzenie"... Podobno absolutnie niezbędny był pewien nowy zapis w Konstytucji... Absolutnie... W ówczesnej sytuacji... Niedługo okrągła rocznica... 13 kwietnia... Jeszcze się  nie wypowiadał? (nie jestem nabieżąco - roboty mam tyle, że jestem zakręcony jak słoik z dżemem...)...

Pzdr, Hun

"...And what do you burn, apart from witches?   - More witches!..."
Obrazek użytkownika max

max
Na szczęście nie ma go ani w Sejmie, ani w Senacie.
Jest w Europarlamencie, daleko. :)

Ale na pewno się wypowie.
Rozwijając wypowiedź tł'a - polska racja stanu ustawą antyaborcyjną stoi.
Dla niektórych, oczywiście.

Po Gowinie, dzisiaj Brudziński, z głową i z sensem mówił. M. in.: prawo nie może zmuszać kobiet do aktów heroizmu.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
praktykująca katoliczką i dlatego w tej sprawie czuję się tak bardzo rozdarta.
Sercem jestem po stronie całkowitego zakazu, a rozum podpowiada, że nie teraz. Nie wiem, może ktoś ocenić, że przemawia przeze mnie cynizm, ale... nie mam związków z PiS-em. Po prostu uważam, że z wszystkich obecnych partii, ta jest dla Polski najlepsza, także w zakresie ochrony życia. Każda inna partia, gdy dojdzie do władzy, w najlepszym razie, zachowa obecną ustawę, a istnieje spore prawdopodobieństwo, że ją zliberalizuje, a może nawet wprowadzi aborcję na życzenie. Jeśli zobaczymy ten problem perspektywicznie, może sie okazać, że zachowanie status quo ocali więcej dzieci, niż czasowy zakaz aborcji. Stąd to rozdarcie.
Domyślam się też, że podobne rozdarcie czują posłowie PiS-u, którzy chyba w większości także są katolikami i naprawdę serdecznie współczuję Jarosławowi Kaczyńskiemu, Beacie Szydło, czy Markowi Kuchcińskiemu. Będą musieli podjąć jakieś decyzje, a wydaje się, że żadna nie jest dobra w 100%.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika max

max
Kocie,

Stanowienie prawa "sercem" miewa nierzadko fatalne konsekwencje.
Wybacz, ale aż nadto przykładów....

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
używając słowa "serce" nieco uprościłam ;) Nie chodzi o emocje tylko o przemyślaną etykę, którą w pełni przyjęłam i realizuję.
A już moje zdanie na temat związku etyki i prawa, doskonale znasz (zdaje się, udało się nam podpisać protokół rozbieżności ;))))
Są takie obszary etyki, których nie wolno nie obejmować prawem. Szczególnie dotyczy to życia ludzkiego.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Akurat ja na pewno o cynizm Ciebie nie podejrzewam. Raczej potraktowałam dosłownie Twoje deklaracje, że masz "pisowską duszę" :) Zawsze starałaś się PiS zatem bronić i na wiele spraw patrzeć własnie pod tym kątem, jakie rozwiązanie będzie dla PiS lepsze i w jakim  czasie.
Tym się głównie różnimy, bo dla mnie żadna partia nie jest warta mojej duszy :) Mogę cenić osoby związane z PiS, ale są to sympatie wyłącznie personalne, a nie "partyjne". Głosuję na tę partię, która wydaje mi się być najlepszym gwarantem realizacji rozwiązań, jakich oczekuję. I to wszystko.
Oceniam zatem również niezaleznie od sympatii czy antypatii.
Dziś bardzo liczę na PiS i na pewno nie chciałabym, by przez jakiś nierozważny krok straciło swoją szansę na naprawdę dobrą zmianę, ale to nie znaczy, że ma to jakikolwiek wpływ na moją zasadniczą ocenę obecnej ustawy.
Obrazek użytkownika max

max
Ja też, Kocie, jestem przeciwnikiem aborcji. Ale zawarte w obowiązującej ustawie regulacje uważam za zasadniczo słuszne. Jeśli jest tak, jak piszesz, że 90% aborcji dotyczy dzieci ze zdiagnozowanym zespołem Downa - tutaj należy myśleć o ewnetualnych, drobnych (bo one byłyby drobne) poprawkach.
Co do aborcji dokonywanej w przypadku matek, które padły ofiarą gwałtu, uważam, że korekty nie są wymagane. Wszystkim, którzy argumentują w stylu "to tylko 9 miesięcy, potem odda", "przemęczy się chwilę" mam do powiedzenia jedno: zapewne nikt z was nie zdaje sobie sprawy (i oby nie doświadczył na sobie) jak potworną, niesamowitą traumą dla kobiety jest gwałt. Szczególnie mężczyźni - jak wy możecie na ten temat wyrokować, jeśli wiedza przeciętnego Polaka to kilka obejrzanych filmów (niechby i niezłych) czy kilka publikacji (niechby i naukowych).
Tak się składa, że miałem w życiu do czynienia z paroma zgwałconymi kobietami. Mogą minąć lata, zanim zaczną z powrotem w miarę normalnie funcjonować, a o zdarzeniu pamiętają (zawsze) do końca życia. Obecna ustawa pozwalajaca im samodzielnie zdecydować to zdecydowanie dobre rozwiązanie, moim zdaniem.
Przy okazji - jestem też za podwyzszeniem kar za gwałt, bo to co mamy w kk, jak też wyroki ferowane przez sądy, to kiepski żart

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Pierwsza myśl: po co oni to robia? Czy stoi za tym jakaś rozsądna kalkulacja, czy tylko szlachetne uczucia?

Niestety czasem jest tak, że naiwne pragnienie dobra rodzi wielkie zło. Przewidujący lider powinien w tej sprawie dać po łapach nawet najszlachetniejszym ludziom. Niestety nie ma takiej rózgi, ani takiej woli żeby to zrobić. Czeka nas więc "jazda bez trzymanki" albo "skok w przepaść".

Pytanie zatem jak się w tej sprawie zachowywać. Pomijać dyskretnym milczeniem i biernie przyglądać się, jak Pospieszalski z Karnowskim rozwalają PiS, czy przyłączyć się do prawicowego chóru i wrzeszczeć o mordowanych dzieciach w nadziei, że PiS wygra referendum, przepchnie ustawę i jeszcze zyska w sondażach (ergo: będzie miał drugą kadencję i zmieni konstytucję)? Czy jakaś racjonalna strategia jest tutaj dobra, czy raczej "róbta co chceta"?

Zastanawiam się jeszcze od dawna nad jedną rzeczą. W PRL aborcja była dozwolona a nawet propagowana, jednak był przyrost naturalny, rosła liczba ludności. Nawet stan wojenny i beznadzieja tego nie zmieniły. Przyszła III RP, a wraz z nią zakaz aborcji i spadek dzietności. Czy jest jakiś związek jednego z drugim? Czy racjonalnie rzecz biorąc zezwolenie na aborcję może (paradoksalnie) sprzyjać dzietności? Czy ktoś robił badania na ten temat?

Wychodzi na to, że "za komuny to było lepiej".
Obrazek użytkownika max

max
O, to nie jestem sam.
Ja się zezłościłem, jak rzadko.

w nadziei, że PiS wygra referendum, przepchnie ustawę i jeszcze zyska w sondażach (ergo: będzie miał drugą kadencję i zmieni konstytucję)

To się nie ma prawa zdarzyć.
Trzeba wierzyć w PiS, że nie przegłosują.
Referendum jest jakąś opcją, ale też nie idealną.
*
Nie znam korelacji między dzietnością a zakazem (częściowym zakazem) aborcji, i nie wiem czy taka w ogóle istnieje. Ale to ciekawe, o czym piszesz - tylko, że zmiennych tu dużo.
Na pewno istnieje antykorelacja między dostępnością (i akceptacją) środków antykoncepcyjnych a ilością aborcji. 
*
"Naiwne pragnienie dobra" - sądzisz?

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika tł

Aborcja jest zła lub dobro Rzeczypospolitej jest najważniejsze. Obydwa zdania są prawdziwe, a zatem alternatywa jest prawdziwa. I dlatego jest diabelska.

Ponieważ jednak dobry Bóg obiecał zbawienie także grzesznikom, a Historia nie wybacza głupcom... głosuję za dobrem Rzeczypospolitej nawet wtedy, gdy jest ono tylko in spe.
Obrazek użytkownika max

max
Istnieje wiele uczynków ocenianych jednoznacznie jako złe (zdrada, kłamstwo) a nie penalizowanych prawnie, poza pewnymi szczególnymi okolicznościami. I ten stan rzeczy ma swoje uzasadnienie.

A budowanie "moralnego społeczeństwa" w oparciu o lęk przed możliwymi konsekwencjami narzucanymi przez kodeks karny (czy cywilny) - to dopiero diabelska koncepcja.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Wracam jednak do kwestii: jak to rozegrać?

Max proponuje: nie poddawać pod głosowanie, ewentualnie zepchnąć to w referendum. Wg mnie to jest typowa zabawa w gorącego kartofla i to się źle może skończyć. Rządzący nie mogą ogłaszać referendum, jeśli nie mają wyraźnego stanowiska w jakiejś sprawie, bo to grozi rozchwianiem emocji społecznych i anarchią. Rząd musi być przewidywalny - podstawowa zasada każdego ustroju.

Jakie sygnały płyną do nas od ścisłego kierownictwa PiS?

Kaczyński ze skwaszoną miną poddaje sie społecznej nauce kościoła. Podobnie Beata Szydło potwierdza to stanowisko pół-gębkiem. Powtarza to Rysio Czarnecki - oddelegowany do blogosfery.  Czyli najwyraźniej chodzi o to, by albo przeczekać zamieszanie, albo czekać na ruch naiwniaków (kierowanych przez cwaniaków).

Jeżeli słusznie sie domyślam intencji liderów, to istnieją mimo wszystko dwie potencjalne korzyści wynikające z rozpętania burzy wokół aborcji:
a) pod medialną osłoną aborcji można przepchnąć szereg ważnych dla państwa ustaw, nominacji oraz dekapitacji wink Oczywiście pod warunkiem współpracy i porozumienia ze środowiskami pro-life w samym PiS. Ale być może i bez tego porozumienia jest to możliwe. Odium rozłamu spadłoby wówczas na rozłamowców, a nie na kierownictwo PiS. Chcecie robić burzę wokół aborcji? To płaćcie za to!!!
b) należy doprowadzić do sytuacji, gdy rozpaleni ogniem słusznej sprawy Jurek z Ujazdowskim wypalą sie politycznie i cały ruch po kilku miesiącach "spali na panewce", podobnie jak KOD.

Straty wizerunkowe są prawdopodobnie nieuniknione, być może na jakiś czas PiS utraci poparcie pluszowych konserwatystów.
Obrazek użytkownika ro

ro
niesprawdzone pogłoski, że nagłe ożywienie to odpowiedź na zapowiedź odtajnienia tajnego.

Swoją drogą, pan Minister Macierewicz obiecywał coś na przełom stycznia i lutego...

 
Obrazek użytkownika max

max
Cierpliwość jest cnotą często niedocenianą, a Kunktator również wielki wódz był, jak już zauważył imć Zagłoba. :)
Pewnym środowiskom bardzo zależy, aby sejm "pochylił się" nad tą sprawą, a czystość ich intencji, jak już wcześniej zauważyliście wszyscy, można kwestionować. Niezależnie od przewidywanych konsekwencji, zajęcie się teraz ustawą antyaborcyjną za bardzo przypominałoby partię pokera z szulerem, graną znaczonymi kartami.

Mam nadzieję, że pomysł aby użyć aborcji jako medialnej osłony nikomu z PiS do głowy nie wpadnie, a jeśli już - oby wypadł z niej jak najszybciej. Pamietajmy, że słynna "dobra zmiana" trwa - to nie tylko spektakularne ustawy, ale zmiany na szczeblu średnim i w terenie.
Przykładowo - wspominałem, że wśród komorników płacz i zgrzytanie zębów? Bo kończą się złote czasy "kancelarii", komornicy będą pracować na etacie, płaceni przez sąd...
Jest tego mnóstwo, prawie w każdej dziedzinie, przebudowa państwa i wymiana "kadr" trwa. Oby na lepsze. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Andy51

Andy51
Jestem pisowcem, ale mnie również przeraża próba otwarcia nowego frontu, frontu aborcyjnego. Ustawa aborcyjna chociaż niedoskonała spełnia swoją rolę, ideologiczna walka może tylko PiS zaszkodzić.
Obrazek użytkownika max

max
A pamiętasz nieudaną (?) aborcję w jednym ze szpitali, sprzed kilku tygodni, szeroko komentowaną w mediach? Wydarzenie naganne i godnę najwyższego potępienia - z drugiej strony jednak... przygotowywanie gruntu do "ofensywy"?

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika boldandcharm

boldandcharm
 Odstawmy na bok marginalną kwestię tzw. świetości ludzkiego zycia.
Co myślicie Państwo w taki razie o pociaganiu do odpowiedzialności za Smoleńsk, afery, zdradę stanu, wyprzedaże majatku, w których umoczone są rzesze grubych opozycyjnych ryb. Zapewne tego typu działania rządu napotkałyby obecnie jeszcze wiekszy opór niz majstrowanie przy tzw. aborcji. Zagraniczne ośrodki dostałyby histerii w obronie swoich przydupasów znad Wisły. W takim toku rozumowania mamy prezydenta, rzad , wiekszość parlamentarną i ... Możemy jedynie tyle ile nam pozwolą chłopaki z PO/PSL. 
 Logicznie z powyższej dyskusji wynika, a wyszło to przypadkowo przy okazji coraz czestszego mordowania niepełnosprawnych, że my cali w strachu, a rząd słabiuteńki. Jak podskoczy ciut za wysoko, to go sprzatną i po krzyku. Niezła komedia. Platformo wróć. Niech ku..a będzie k..wą
 
Obrazek użytkownika max

max

Co myślicie Państwo w taki razie o pociaganiu do odpowiedzialności za Smoleńsk, afery, zdradę stanu, wyprzedaże majatku, w których umoczone są rzesze grubych opozycyjnych ryb.

Uważam wszystkie te sprawy (i wiele innych) za znacznie ważniejsze od rozważań w jaki sposób modyfikować istniejącą ustawę antyaborcyjną. Jako takie mają pierwszeństwo. Ale chciałbym też zaznaczyć, że od wyciągania konsekwencji względem winnych uważam za ważniejsze działania mające na celu naprawę państwa polskiego. Oczywiście w obu tych kierunkach można działać symultanicznie.
Kwestia ustawy antyaborcyjnej nie tylko jest, w tej perspektywie, marginalna, ale też ma wszelkie znamiona tematu zastępczego czy, jak sugerowali niektórzy komentatorzy wyżej, zwykłej "ustawki.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Zdążyłam juz zapomnieć, jak często zgadzałam się z Twoimi opiniami. A przecież miło jest czytać coś, czego człowiek sam nie napisałaby lepiej :) Znów widzę, że nasze myśli biegną tym samym torem. Mam identyczne odczucia, że wyciąganie konsekwencji ze wszystkich nieprawidłowości, czesto zgoła skandalicznych, jakich dopuściła się, szczęśliwie już zdetronizowana, koalicja, jest niezbędne, acz mimo wszystko mniej istotne niż oczekiwane zmiany mające na celu naprawę i wzmocnienie państwa polskiego. W tym kontekście sprawa poprawiania ustawy antyaborcyjnej rzeczywiscie jawi się jako temat zastępczy - tym bardziej, że opozycja dyskutuje już zażarcie na temat "projektu ustawy", którego wszak nie ma. Zapowiadane sa już także demonstracje przeciwko "temu projektowi". Póki co, istnieje jedynie oddolna inicjatywa, a rząd nad takim projektem nawet nie zaczął pracy.
Chcę wyjaśnienia Smoleńska - to dla mnie priorytet od 10 kwietnia 2010 r. i w tym względzie nic się w mojej optyce nie zmieniło. Jednak tu wiem, że Antoni Macierewicz nie odpuści ni na krok, wiec mogę czuć się spokojna. Czego oczekuję od rządu, to w pierwszej kolejności autentycznej dekomunizacji. Od obniżenia emerytur esbeckich i podwyższenia ich zapomnianym od lat działaczom opozycyjnym, którzy żyją często w bardzo trudnych warunkach, po wyczyszczenie placówek dyplomatycznych i eksponowanych stanowisk w instytucjach państwowych z komunistycznych "zastoin". Chcę także repolonizacji lwiej części mediów i co najmniej kilku banków oraz wprowadzenia wiekszej ilości kapitału polskiego do gospodarki, czyli zniwelowania przynajmniej części szkód, jakie poczyniła złodziesko przeprowadzona prywatyzacja.
Mam wielką nadzieję, że PiS potrafi się "ogarnąć" i jasno, logicznie ustawić sobie priorytety w czyszczeniu tej stajni Augiasza.
Obrazek użytkownika max

max
Bardzo mi miło. :)

Smoleńsk, oczywiście.
Ponoć dzisiaj "furorę" w TVP zrobiła była premier Kopacz, która, indagowana przez wrażych dziennikarzy stwierdziła między innymi:
"My żeśmy robili swoją robotę i tę robotę zrobiliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy(...)"

Paradoksalnie, jestem skłonny zgodzić się z jej opinią.
Istotnie, "żeście robili swoją robotę najlepiej jak potrafiliście". Tylko "wasza robota" nia miała nic wspólnego ani z polskim interesem, ani z honorem Polski, ani z rzetelnością, ani z uczciwością.
Kłamaliście, mataczyliście, a może i gorzej.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Brakuje sensownej informacji o pracach rządu i Sejmu, stąd lud niedoinformowany. Można oczywiście śledzić na bieżąco, szukać w internecie, na stronach rządowych, na własną rękę analizować, ale to wymaga wysiłku. Kto ma na to czas?

Zapisałem się na newslettera Beaty Szydło w nadziei, że pani premier podsunie mi pod nos informacje o pracach rządu; niestety jest to nieudolnie sklecony biuletyn propagandowy - a przecież można by o tej sprawie pisać lepiej i szerzej...

Złośliwi mówią, że wojsko dostało kase na ćwiczenia, bo zbliża się szczyt NATO. U mnie na niebie od rana latają a to MIG-i a to śmigłowce bojowe i tak już od kilku dni. Słyszałem, że polscy artylerzyści nie ćwiczą strzelania z haubic, bo nie ma na to pieniędzy. Na ćwiczeniach oszczędza sie najwięcej, symulatory zamiast realiów pola walki. Nie wiem czy to prawda. Z drugiej strony dochodzą mnie odgłosy entuzjazmu wśród wojska z powodu ministrowania Macierewicza. Bo "coś się wreszcie dzieje". Miejmy nadzieję, że armia wydobędzie się z kleszczy kupowania różnorodnego sprzętu na prawo i lewo z różnych krajów, że wreszcie samoloty nie będą remontowane w Rosji, że Rosjanie nie będą w nich dla nas instalowali oprogramowania antyszpiegowskiego i tak dalej...
Obrazek użytkownika max

max
Lud czas musi mieć, i dla własnego dobra powinien pewien minimalny wysiłek podjąć, żeby wiedzieć co się dzieje. Nie w interesie PiS, ale swoim - bo rządy się zmieniają.
A tymczasem obowiązuje wysoce szkodliwy model czerpania informacji ('informacji" - zasadniczo) wyłącznie z mediów mainstreamowych, tych prawych i tych lewych, przy jak najmniejszym wysiłku własnym. Żołty pasek, tytuł na portalu, zasłyszany news.

To problem nie tylko Polaków, to powszechna tendecja, zapoczątkowana przez telewizję, kiedy powstała, jeśli nie przez pojawienie się radia. Nie bez powodu Hitler instaloiwał odbiorniki po fabrykach, a Lenin mówił o kinie i elektrowniach (jeśli dobrze Uljanowa hasło pamiętam).

Inaczej pozostaniemy stadem - tu wybierz preferowany obiekt animalny i dokończ. :)
*
Rząd, aktualny rząd, tez powinien się postarać, w pełni się zgadzam. Oglądam raz za jakiś czas wiadomości TVP i jest dobrze - ale to temat na osobną rozmowę, dużo by pisać. Ale to niewszystko i za mało. Pamiętajmy też o potwornym oporze i inercji całej machiny medialno-biznesowo-autorytetowej. O zasiedzianych biurokratach nie wspominając. Rozmontowanie, przestawienie na inny tor, nie takie łatwe.
"Wszyscy won" mówić może wariat (skądinąd sympatyczny) pokroju Cejrowskiego, bo to utopia. No i - za chwilę mija 5 miesięcy, dopiero.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Raptem za 40 miesięcy.

A są sprawy, które Sejm może załatwić w ciągu - nie powiem, że kwadransa, ale około 15 minut



Tak na marginesie: gdyby ktoś szukał "Ustawy 1066", to sobie może szukać!
 
Obrazek użytkownika max

max
No dobrze, ale ustawa mówi - o ile pamiętam - że do interwencji obych sił porządkowych "zaprosić" może rząd, wyłącznie. Więc jest czas.
Nie ma co się gorączkować. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
... jeżeli pewien profesor prezes ogłosi, że takie "zaproszenie" jest także w gestii Trybunału Konstytucyjnego? 

Jak myslisz, nasi nowi bracia zasięgną opinii Komisji Weneckiej?

Więcej notek tego samego Autora:

=>>